Godson: Zostaliśmy wybrani do dostania lania. Czułem się trochę niezręcznie

Joanna Miziołek
John Godson
John Godson FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse
- Kiedy zrobił to publicznie, czułem się trochę niezręcznie. Po prostu zostaliśmy wybrani do dostania lania. Ale to jest polityka. Tak jak powiedziałem, premier, przewodniczący partii ma prawo mówić, jakie ma oczekiwania - mówi John Godson, poseł PO, w rozmowie z Joanną Miziołek.

Frakcja konserwatystów znów na cenzurowanym u premiera?
Trudno mi powiedzieć, czy jesteśmy na cenzurowanym. Bo określenie frakcja konserwatywna jest niefortunne. Kiedy jednego z moich kolegów, który głosuje tak jak konserwatyści, zapytałem, czy nim jest, odpowiedział, że on ma po prostu tradycyjne poglądy. I nie przychodzi na spotkania, które pan minister Gowin organizuje. Konserwatyzm to jest pogląd, a nie frakcja. To jest coś, co nosi się w sercu. Platforma to ugrupowanie, które zrzesza ludzi od prawa do lewa.

Naprawdę w Platformie można mieć własne poglądy? Premier mówił podczas exposé, że jest zdziwiony głosowaniem niektórych polityków (chodziło tu o zaostrzenie przepisów ustawy antyaborcyjnej).
Premier jako szef partii może powiedzieć, jakie ma oczekiwania. Jednak w ostateczności ludzie będą głosowali zgodnie ze swoim przekonaniem i wartościami. Takie kwestie dotykają nas zbyt głęboko, by traktować je politycznie. Jeśli chodzi o zapis, o którym mówimy, to budzi on wiele wątpliwości. Moich też. O ile jestem za tym, żeby była sprecyzowana sprawa, jakie osoby są objęte tym przepisem. Jestem przeciwny usunięciu płodu, jeśli dziecko miałoby się narodzić niepełnosprawne, z zespołem Downa. Natomiast dozwoliłbym na usunięcie ciąży w sytuacjach, gdy płód jest uszkodzony. O tym, jaki będzie ostateczny kształt tej ustawy, zadecyduje komisja. A ona będzie we wtorek o godzinie 17. Zamierzam w niej wziąć udział. Wtedy poznamy decydujący kształt ustawy.

Jak się Pan Poseł poczuł, kiedy premier zganił was podczas exposé?
Czułem się niezręcznie. Bo rozumiem, kiedy szef gani podczas zamkniętego posiedzenia klubu PO. Ale kiedy zrobił to publicznie, czułem się trochę niezręcznie. Po prostu zostaliśmy wybrani do dostania lania. Ale to jest polityka. Tak jak powiedziałem, premier, przewodniczący partii ma prawo mówić, jakie ma oczekiwania. I tak w ostatecznym rozrachunku każdy głosuje zgodnie ze swoim sumieniem.

Z drugiej strony napisał Pan oświadczenie, w którym wycofuje się Pan z tego głosowania.
Nie. Niech Pani przeczyta oświadczenie uważnie. Napisałem, że wycofuję się z dalszego popierania prac nad ustawą w tym momencie. W tym też oświadczeniu napisałem, że to nie jest wycofanie się z poglądu. Bo nadal uważam, że sytuacja, gdzie osoby mające zespół Downa są tak samo zaliczane jak uszkodzony płód, to budzi moje wątpliwości. Moje zdanie na ten temat się nie zmieniło, zmieniło się tylko to, czy mamy zajmować się tą kwestią teraz czy później.

Zaraz po tym głosowaniu pojawiły się spekulacje, że mógłby Pan opuścić partię i przejść do PiS. Realne?
To nie wchodzi w grę. Mówiłem już o tym wiele razy. Jeżeli, nie daj Boże, dojdzie do tego, że musiałbym opuścić Platformę, to zostałbym posłem niepartyjnym.

Rozumiem, że propozycje ze strony PiS się pojawiły.
Nie teraz. Były wcześniej, cztery miesiące temu, po wyjazdowym posiedzeniu w Jachrance. Ale propozycje składał nie tylko PiS. Były wszystkie ugrupowania oprócz SLD.

Platforma zaczyna bój o światopogląd. Już szykuje się projekt o in vitro. Premier bardziej skłania się ku liberalnemu projektowi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Czekają Pana ciężkie chwile i kolejne dylematy?
Tutaj jest mniejszy problem. Dlatego, że jest opracowywany wspólny projekt. To powinien być model pracy, jeśli chodzi o projekty światopoglądowe. Kiedy jest różnica zdań, projekt trafia do komisji i można nad nim głosować podczas głosowania plenarnego. To modelowy sposób rozwiązania kwestii światopoglądowych. A te, nie ma co ukrywać, są naładowane emocjami. Siłą Platformy jest jej różnorodność. Może to też stanowić jej słabość, jeżeli nie będzie dobrze zarządzana.
Tuż po exposé oprócz zganienia mógł być Pan również zadowolony, bo w końcu premier jako priorytet uznał pomoc dla rodzin.
Bardzo się z tego cieszę. Przy każdej okazji mówiłem panu premierowi, że pomoc dla rodzin jest niezwykle potrzebna w Polsce. Mam nadzieję, że to tylko początek systemowego rozwiązania, jeśli chodzi o sprawy rodziny.

A nie zabrakło Panu czegoś w przemówieniu? Jest kryzys, a dodatkowe urlopy i ulgi to dodatkowe pieniądze.
Premier powiedział, że znajdzie na to pieniądze, które będą wpływały do Banku Gospodarstwa Krajowego. Będą też z funduszy unijnych. To wszystko się zrealizuje. Zresztą premier nie mówił o wszystkim. Nie mówił o 15, 20 priorytetach. Bo wtedy wszyscy by się pogubili. Powiedział trzy konkretne rzeczy, które są ważne i które zamierza zrealizować w ciągu najbliższego roku.

Tylko, że chyba ważną rzeczą jest też służba zdrowia, o której premier nawet nie wspomniał.
Nie dziwię się, że nie wspomniał. Nie znam kraju, który miałby zadawalający system służby zdrowia. Począwszy od USA, skończywszy na krajach europejskich. Wszędzie są problemy. Trzeba usprawnić to, co już jest. Trzeba myśleć o systemie dodatkowych ubezpieczeń. Tak jak mamy samochodowe obowiązkowe OC, to mamy też AC. Uważam, że skoro tak dbamy o samochody, to powinniśmy lepiej dbać o swoje zdrowie. Premier nie był w stanie powiedzieć wszystkiego. Od tego są ministrowie, którzy mają teraz możliwość powiedzieć, co zamierzają robić w swoich resortach.

Czyli radzi się Pan leczyć na własną rękę. I nie liczyć na pomoc państwa?
Nie. Uważam, że obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne (odpowiednik OC) powinny pokryć podstawowy i gwarantowany koszyk usług medycznych, a dodatkowe ubezpieczenia (odpowiednik AC) powinny pokryć dodatkowe usługi medyczne. Ponadto potrzebna jest digitalizacja usług - tak, aby lepiej zarządzać oraz gospodarować środkami finansowymi z NFZ.

Kiedy dzisiaj rozmawia Pan z Polakami, ma Pan poczucie, że są już zmęczeni rządami Platformy, bo realnie żyje im się gorzej?
Oczywiście kiedy spotykam się z wyborcami, niektórzy są zadowoleni, niektórzy nie. Bardzo dużo z nich jest jednak niezadowolonych. Myślę, że to jest naturalne. Bo po pierwsze ugrupowanie rządzi już pięć lat, a władza się zużywa. A po drugie, nie ma co ukrywać, przechodzimy kryzys, a on ma realny wpływ na społeczeństwo. Można oczekiwać dalszego zniechęcenia. Zostały nam trzy lata, i mam nadzieję, że wyjdziemy z kryzysu i będą efekty. Ale nie ma co cały czas krytykować Platformy. Jestem w Polsce 20 lat i widzę, że to jest pierwszy rząd, który w realny sposób dokonał pewnych przełomów. Wybudowano już 1000 km autostrady. Widzę, jak wszystko się buduje. Wybudowano tyle stadionów, tyle orlików. Zrobiono bardzo wiele, ale oczywiście zawsze można zrobić więcej i lepiej. Pomimo tego, że mam większe oczekiwania, to uważam, że trzeba doceniać dotychczasowe osiągnięcia.

Poruszył Pan kwestię wybudowanych stadionów. Przypomnijmy hasło Platformy z wyborów: "Nie róbmy polityki, budujmy stadiony". Nie zaskoczyło Pana wtorkowe zalanie stadionu?
Tak. Nie chcę używać słowa kompromitacja, ale bardzo niefortunne zdarzenie. Szczególnie, że wydarzenie było międzynarodowe i to stawia nas w złym świetle wobec innych krajów. Gazety zagraniczne rozpisywały się o tym zdarzeniu. Takie rzeczy na pewno nie pomagają. To było smutne. To nauczka. Najlepiej się uczy na błędach. Mam nadzieję, że nauka została przyjęta.

Nauka nauką, a konsekwencje? Opozycja grzmi, by zdymisjonować szefa Narodowego Centrum Sportu, ale nie tylko. Mówią też o dymisji pani minister Muchy.
To byłyby daleko idące konsekwencje. Pani minister sportu nie miała żadnego wpływu na to, co tam się stało. Z tego, co wiem, to osobą, która decydowała, był delegat FIFA. To on podjął decyzję, że dach powinien być otwarty. Myślę, że musi odbyć się teraz kontrola. I wszyscy winni powinni ponieść konsekwencje. Nie sądzę, że jedną z nich powinien być minister sportu.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel
Panie Godson ! To nie szkodzi, że Panu się coś oberwało, Pan nie
może być święty jako członek PO. Pana stać na dużo więcej na pewno jako posła z cenzusem naukowym.
h
hsser
zaznaczam w Polskim Sejmie.To jaką kaplicę potem otworzysz .Najlepiej warzywniak z bananami na Olechowie.
s
spunk
Ale on jest brzydki , tak mi sie wydaje :)
m
misiorny
Wywiad z deputowanym Godsonem nie jest kosztowną relacją i reklamą wysp Polinezji a jedna z form kontaktowania się parlamentarzystów za społeczeństwem. W tym miejscu realizuje się MISJA INFORMACYJNA mediów takich, jak lokalny (łódzki) dziennik. Dlatego uzależnianie możliwości poznania poglądów mojego posła od wniesienia dodatkowej opłaty uważam za niewłaściwe i protestuję.
Nie idź tą drogą, Dzienniku !
p
polo
ale się zbuntował.
Jakby tego było mało, "czarny niewolnik'' ośmiela się mieć własne zdanie.
Tego Ukochany Władca Donald Franciszek tolerować nie może.
Miał szczęście, że skończyło się tylko na słownym laniu.
Dodaj ogłoszenie