Gluza: Stan wojenny to barbarzyństwo. Wyrok sądu robi nieco karykaturalne wrażenie

Redakcja
Gen. Wojciech Jaruzelski
Gen. Wojciech Jaruzelski Fot. Wikipedia Commons
Udostępnij:
- Stan wojenny uważam za przykład barbarzyństwa, patologiczny mechanizm obrony władzy - dlatego wyrok sądowy jest adekwatny. Choć fakt, że doszło do niego tak późno, powoduje, iż sprawia on dzisiaj nieco karykaturalne wrażenie, jak znęcanie się nad staruszkami. Skoro jednak przez wiele lat pozwoliliśmy Jaruzelskiemu powtarzać swoje teorie bez stosownej riposty, poniewczasie przyszła odpowiedź - mówi Zbigniew Gluza, historyk i szef Ośrodka KARTA, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Mija 30 lat od utworzenia Karty. Jaką filozofią kierował się ten ośrodek przez ten czas? Co Pan uważa za jego najważniejsze zadanie?
Karta próbowała formułować racje publiczne dotyczące historii XX w., najpierw jako pismo podziemne, potem ruch społeczny, po zmianach ustrojowych - organizacja pozarządowa. Od początku III Rzeczypospolitej, konsekwentnie pozostając w trzecim sektorze, czyli "ruchu obywatelskim", staraliśmy się definiować ramy - dotyczące i społeczeństwa, i państwa - w jakich realizować by się mogła strategia pamięci zbiorowej. Strategia, bo pamięć społeczną trzeba było dopiero odzyskać.

Jakich narzędzi używaliście do realizacji tych celów?
Podziemną "Kartę" zalegalizowaliśmy jako periodyk historyczny, który - w przeciwieństwie do całej historiografii peerelowskiej - zaczął przedstawiać przeszłość "od dołu", z perspektywy jednostkowej, czyli pojedynczego człowieka postawionego w roli świadka. To był rodzaj przewrotu kopernikańskiego, bo przynajmniej na tych łamach jednostka nie była już częścią masy biernie przetaczanej przez fronty ideologiczne i militarne, ale punktem centralnym, wokół którego rozgrywała się historia. Postanowiliśmy także utrzymać aktywność zainicjowanego przez "Kartę" Archiwum Wschodniego. Ten konspiracyjny, ogólnopolski ruch społeczny dokumentujący historię Kresów Wschodnich II RP i represji sowieckich, miał się stać niejako organizacyjną ramą przyszłego Ośrodka "Karta". Pod koniec lat 80., dzięki doświadczeniom archiwum, zaczęliśmy się orientować, że niemal każda kwestia historyczna, której dotykamy, jest tylko drobiną nieznanej otchłani, że wszystko wymaga opisu i wyjaśnienia. Gdy więc po 1989 r. okazało się, że szczęśliwie można już wychodzić z konspiracji, zajęliśmy się bardziej całościowo półwieczem utraty niepodległości.

Łatwo było ruszyć z taką działalnością?
W lutym 1990 r. zarejestrowaliśmy działalność jako fundacja, a po likwidacji cenzury wiosną tegoż roku ruszyliśmy z "Kartą", kwartalnikiem historycznym. I dzisiaj, gdy patrzę wstecz, myślę z satysfakcją, że przez te 30 lat istnienia - od stycznia 1982 r. - konsekwentnie zajmowaliśmy się tym samym.
Działaliśmy z podobną motywacją i w czasach opozycji antysystemowej, i w latach 90., gdy historia została świadomie wyprowadzona ze sfery politycznej, i po utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej - pierwszym instytucjonalnym etapie działań państwa - i po sformułowaniu oficjalnej "polityki historycznej", i przy dzisiejszym jej zaprzeczeniu. W połowie pierwszej dekady XXI w. politycy wprawdzie przywrócili historię życiu publicznemu, ale zarazem nadużywali jej dla swych partykularnych celów. Niemniej wtedy okazało się niezbicie, jak wiele znaczy przeszłość w życiu współczesnym. Widać to wyraźnie w bieżącej polityce krajowej i zagranicznej - choćby w relacjach Polski z Rosją, Litwą czy Ukrainą. Stosunki z tymi państwami to efekt wielu zaniechań, błędów popełnionych przez dwie ostatnie dekady.

A jak długi ogon niezałatwionych spraw z przeszłości ciągniemy dziś w polityce krajowej?
Wewnątrz kraju wiele tematów zostało zamkniętych wraz z upływem czasu. Na przykład - rozliczenie z komunizmem. Próbowaliśmy, szczególnie w latach 90., inicjować różne działania w tym wymiarze, praktycznie bez skutku. Rozliczenie okresu komunistycznego nie nastąpiło i już się tego nie dokona. Ot, przeterminowany towar. Procesy sądowe nie mają już dziś większego znaczenia.

Czytaj także:
* ''Wyrok jest napiętnowaniem zbrodni. Potwierdza, że stan wojenny był nielegalny"
* Wyrok ws. stanu wojennego: Kiszczak skazany na 2 lata, Kania uniewinniony
* Gen. Jaruzelski: Na temat stanu wojennego wypowiem się na własnym procesie

Nie mają? A ostatni wyrok uznający organizatorów stanu wojennego za grupę przestępczą też nie miał?
To był właściwy wyrok nazywający rzecz po imieniu. Ale bardzo spóźniony. Mam poczucie dużego zawodu wobec Temidy, działała tak opieszale! Sprawiedliwości z pewnością nie stało się zadość. To konsekwencja lat 90., kiedy dominowało przekonanie, że przeszłością nie należy się zajmować, bo to tylko przeszkadza III RP. To była fałszywa teza, niemądra z wielu powodów. Kilkanaście lat temu taki wyrok sądu miałby jakąś rangę, teraz - już nie. Oczywiście, lepiej, że on w ogóle zapadł, trudniej będzie powtarzać banialuki o stanie wojennym, ale tak naprawdę niewiele już z tego wynika, dlatego też nie daje mi on satysfakcji. Nigdy nie miałem wątpliwości, że stan wojenny wprowadziła grupa przestępcza, tych ludzi zawsze uważałem za wrogów, funkcjonariuszy antypolskiego systemu. To paradoksalne, bo okazało się po latach, że gdyby wtedy zdobyli się na odruch patriotyczny, przeszliby do historii jako bohaterowie Polski, a tak wykonali ostatni za czasów swojego sytemu atak na demokratyzujące się społeczeństwo.

Wojciech Jaruzelski podkreśla, że w tym czasie Polsce groził wybuch wojny domowej - i dlatego stan wojenny był niezbędny.
Pewnie Solidarność zareagowałaby siłą na wprowadzenie stanu wojennego, gdyby ją tylko miała. O jakiej wojnie domowej można tu mówić, skoro po siłowym ataku władzy druga strona rozsypała się po kilku dniach. Nie było dwóch sił po dwóch stronach, nie było jak prowadzić wojny. Tyle że wszystkie racje były po stronie społeczeństwa, a władza powtarzała jedynie swoje ideologiczne brednie. Trzeba im było kolejnych siedmiu lat, by zrozumieć, że tak prowadzą kraj donikąd, że odebrali nam wszystkim szmat czasu... Nie tylko za ponad sto ofiar śmiertelnych, ale za gigantyczne marnotrawstwo społecznej energii i nadziei - powinni być obłożeni anatemą.

Stan wojenny uważam za przykład barbarzyństwa, patologiczny mechanizm obrony władzy - dlatego wyrok sądowy jest adekwatny. Choć fakt, że doszło do niego tak późno, powoduje, iż sprawia on dzisiaj nieco karykaturalne wrażenie, jak znęcanie się nad staruszkami. Skoro jednak przez wiele lat pozwoliliśmy Jaruzelskiemu powtarzać swoje teorie bez stosownej riposty, poniewczasie przyszła odpowiedź.

Czytaj także:
* ''Wyrok jest napiętnowaniem zbrodni. Potwierdza, że stan wojenny był nielegalny"
* Wyrok ws. stanu wojennego: Kiszczak skazany na 2 lata, Kania uniewinniony
* Gen. Jaruzelski: Na temat stanu wojennego wypowiem się na własnym procesie

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

_JaC.
... czyli mniej niż 1/15 stanu osobowego PZPR (powiedzmy: każdego sekretarza partii), to ani trochę bym nie żałował. A tego, że sekretarze nei otrzymali dozywotniego zakazu zajmowania stanowisk poaństwowych i publicznych na wzór Czechosłowacji i NRD to już zupełnie odżałować nie mogę, gdyż jest to jedna z przyczyn tak powolnego podnoszenia się po 1989 roku Polski z kolan.
C
Cecylia Wozignój
Ten Guz nie wie chyba co mówi - może już jest za stary na wyrażanie swoich opinii?
a
al
Troche przypomina mi zachowanie AKowcow przed Powstaniem Warszawskim czyli OGROMNA PRESJA ODDOLNA na przywodcow. Roznica byla taka, ze przed Powstaniem, ludzie byli troche swiadomi zagrozenia. Ale tylko troszke, bo przeciez nikt nawet nie pomyslal, ze zginie 200 tysiecy Polakow. Przed stanem wojennym w 1981 roku wygladalo, jakby nikt absolutnie niczego sie nie bal. Cale szczescie, ze nie zobaczylismy tego, CO MOGLO SIE STAC. W obu sytuacjach przywodcy bali sie oskarzen przez tlumy, ktorymi dowodzili, nic im to nie pomoglo.
k
kik
sto lat panie generale za stan wojenny.polska cholota wykonczyla by sie miedzysoba.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Gluza: Stan wojenny to barbarzyństwo. Wyrok sądu robi nieco karykaturalne wrażenie
O
OBSERWATOR
W CZASIE STANU WOJENNEGO W POLSCE WŁADZA ZABIJAŁA SWOICH OBYWATELI, TAK SAMO JEST W SYRII WŁADZA ZABIJA SWÓJ NARÓD. MORDERCY POZOSTANĄ NA WOLNOŚCI
Dodaj ogłoszenie