Gliński. Człowiek, który postanowił zaryzykować [SYLWETKA]

Dorota Kowalska, Agaton Koziński
Ma opinię solidnego, chodzącego własnymi drogami naukowca. Podjął się misji, która może okazać się dla niego straceńcza. Dlaczego przyjął zadanie, które wielu już dzisiaj uważa za całkowicie karkołomne - zastanawiają się Dorota Kowalska i Agaton Koziński

Dla wielu do niedawna zupełnie nieznany, nagle stał się bohaterem tygodnia. Mowa oczywiście o prof. Piotrze Glińskim, nadziei Prawa i Sprawiedliwości, kandydacie tej partii na stanowisko premiera. W poniedziałek, kiedy prezes Kaczyński przedstawił człowieka, który jego zdaniem powinien stanąć na czele rządu, obywatele co żywo rzucili się do internetu, by czegokolwiek dowiedzieć się o panu profesorze. On sam prezentował się doskonale: stanowczy, spokojny ton, wysoko podniesiona głowa. Prof. Gliński tłumaczył, że w Polsce rośnie bezrobocie, bankrutują firmy, fundusze europejskie w znacznej mierze wydawane są nieefektywnie, a badania socjologiczne pokazują, że zwiększa się rozwarstwienie, a Polacy uciekają na emigrację. - Tak dalej być nie może. Musimy nie tylko zmierzyć się z kryzysem, ale też musimy realnie i zdecydowanie zmienić Polskę. Nie stać nas na marazm i rachityczne próby reform, musimy ruszyć Polskę do przodu, mieć wizję i odwagę (...) wprowadzenia od zaraz prawdziwych zmian - mówił pewnym głosem.

Szybko przedstawił pięć zadań dla nowego rządu: zastąpienie gabinetu Donalda Tuska rządem ekspertów; natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji przeciwdziałających kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa; sprawne administrowanie krajem; przedstawienie wizji rozwojowej Polski oraz strategii wprowadzania niezbędnych, długofalowych reform; zmiana stylu uprawiania polityki w Polsce, by była ona uczciwą rozmową o dobru wspólnym, Polsce i Polakach. To, zdaniem przemawiającego, program "realny, oparty o największy wspólny mianownik i możliwy do zaakceptowania przez różne opcje polityczne".

Tyle słowa, łatwe do przewidzenia, ale przekazane potencjalnym wyborcom w sposób składany i zrozumiały. Mniej zrozumiałe, przynajmniej dla komentatorów sceny politycznej, ale i samych naukowców, było zaangażowanie profesora w projekt Prawa i Sprawiedliwości, projekt, nie ukrywajmy, karkołomny i od początku skazany na niepowodzenie. - Powinniśmy pozytywnie odgadywać intencje prof. Glińskiego, choć podjął decyzję śmieszną i straceńczą. Może jednak nosił gulę w gardle, miał dość rządu Donalda Tuska, więc zdecydował się na ten krok, nawet jeśli miałby na tym stracić - dywaguje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.

O prof. Piotrze Glińskim w instytucie się nie plotkuje, bo nie ma punktu zaczepienia. Spokojny, ułożony, introwertyk, czasami ironicznie złośliwy

Bo prawda jest taka, że zdecydowane opowiadanie się po którejś ze stron sceny politycznej jest w środowisku naukowym źle widziane. Mówił mi o tym prof. Kleiber, kiedy z początkiem września "sięgnął" po niego Janusz Palikot, sugerując, że prezes Polskiej Akademii Nauk miałby stanąć na czele przejściowego rządu tworzonego przez Ruch Palikota i Solidarną Polskę.
Profesor natychmiast wydał oświadczenie: "W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami o działaniach opozycji parlamentarnej, mających na celu próbę powołania tzw. rządu fachowców ze mną na stanowisku premiera, oświadczam dobitnie, że z nikim nie prowadziłem, nie prowadzę i nie zamierzam prowadzić żadnych rozmów na ten temat". Potem tłumaczył w rozmowie z naszą gazetą: "To dla mnie kłopotliwa sytuacja. Wszyscy wiedzą, że w działalności publicznej jestem apolityczny. Ale w środowisku naukowym taki news to dyskomfort, naukowcy trzymają się od polityki z daleka, więc to oświadczenie było koniecznością". Prof. Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, potwierdza: generalnie rzecz biorąc politykowanie w środowisku naukowym nie jest mile widziane.

Tym bardziej decyzja prof. Glińskiego wydaje się tak ryzykowna, co godna podziwu, bo wygląda na to, że profesor postawił wszystko na jedną kartę i postanowił działać.

Politycy byli zresztą bezlitośni, oceniając pomysł PiS z nowym kandydatem na premiera jako śmieszny, niepoważny, niewart uwagi. - Prof. Gliński przybrał pozę jelenia. Leży na trawie i marzy o zostaniu premierem. Polska się obudziła, zobaczyła kandydata PiS i poszła spać dalej - mówił Leszek Miller, lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej w RMF FM. Motyw jelenia w kontekście prof. Glińskiego pojawiał się zresztą częściej, bo Stanisław Żelichowski z PSL opowiadał z kolei o tym, że "jesień, to czas rykowisk, każdy biega i szuka swojego jelenia. Niektórzy już go znaleźli".

Można dyskutować, czy to najlepszy kandydat na premiera rządu technicznego, jako naukowiec Gliński ma jednak całkiem dobre noty.

Nie wszedł do życia publicznego jako komentator czy specjalista. Owszem, angażował się w politykę, ale raczej jako zakulisowy ekspert i doradca, ewentualnie aktywny uczestnik zamkniętych paneli dyskusyjnych, a nie medialna gwiazda.

- To dobry naukowiec. Jest empirykiem zajmującym się badaniem rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. Ta specjalizacja daje mu szerokie spojrzenie na społeczeństwo. Takie, jakiego należy oczekiwać także od premiera - podkreśla w rozmowie z "Polską" prof. Henryk Domański, kolega Glińskiego z IFiS PAN.

Domański opowiada, że z Glińskim w Pałacu Staszica pracuje niemal drzwi w drzwi. - Jest dobrym kolegą. Często rozmawiamy, także o polityce. Jego poglądy polityczne są zbliżone do tych, jakie miał prezentować rząd PO i PiS, którego powstanie w 2005 r. było niemal pewne - zaznacza Domański. Także prof. Jacek Wódz zauważa, że to, co robi prof. Gliński, robi solidnie, a jego prace są dobrze oceniane w środowisku naukowy.
Nie wszyscy jednak są takiego zdania. - Jest całkiem przeciętnym naukowcem. Może dlatego jego ambicje nie są związane z nauką - mówi nam anonimowo jeden z pracowników PAN. I dodaje, że prof. Gliński był zawsze "pieszczochem" władz instytutu i miał pozycję - tu cytat - "świętej krowy".

Prywatnie to ponoć człowiek bardzo grzeczny i dobrze ułożony. - Rozsądny, z zacięciem obywatelskim - ocenia poseł Ryszard Czarnecki, który brał udział z prof. Glińskim w kilku debatach. - A przy tym taktowny, duża głowa i intelekt - dodaje poseł Czarnecki.

O Glińskim w instytucie się nie plotkuje, bo nie ma punktu zaczepienia. Profesor nie jest człowiekiem spontanicznym, emocjonalnym, ekspresyjnym. Niektórzy mówią, że jest za to złośliwy, tyle że kiedyś, w czasach młodości, ta złośliwość zalatywała chamstwem, teraz ironią, jest więc łatwiejsza do przełknięcia.

- Gliński zawsze był jak kot, chodził własnymi ścieżkami - mówi jeden z jego kolegów z IFiS. - Jest introwertykiem, nikt go bliżej nie poznał. Może dlatego nie zrobił też kariery w mediach, jak wielu jego kolegów z instytutu - zaznacza, dodając jednocześnie, że jego obecne poglądy polityczne najlepiej opisuje przymiotnik "fundamentalistyczne".

Prof. Gliński w działalność polityczną angażował się już w czasach komunizmu. - On wyrasta z etosu pierwszej Solidarności - mówi "Polsce" dr Dariusz Gawin, zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, a także kolega Glińskiego z jednego pokoju w IFiS PAN. W latach 80. angażował się w działalność opozycyjną. W jego mieszkaniu dochodziło do konspiracyjnych spotkań, podczas których dzielono pieniądze, jakie Zachód przysyłał do Polski na wydawanie drugoobiegowej literatury i prasy.

Na pewno ta antykomunistyczna karta była jednym z powodów, dla których Jarosław Kaczyński zdecydował się zaproponować kandydaturę Glińskiego na stanowisko technicznego premiera. Na jego korzyść przemawiało także to, że jego matka brała udział w powstaniu warszawskim: była łączniczką jednego z batalionów AK. Dla prezesa PiS takie szczegóły biograficzne mają szczególne znaczenie.

Gliński raz spróbował zaistnieć w polityce. W 1997 r. wystartował w wyborach do Sejmu z listy Unii Wolności. W wyborach przepadł, a od tamtej pory unikał otwartych deklaracji politycznych.
Dziś to, że były kandydat UW do Sejmu (w dodatku na tę listę trafił jako działacz ruchu ekologicznego) jest popierany przez PiS, może dziwić. Ale nasi rozmówcy podkreślają, że nie ma w tym dysonansu. - Gliński jest typowym inteligentem, w takim starym stylu. A przecież bardzo długo UW była partią złożoną właśnie z takich osób - przypomina prof. Domański. - Poza tym Gliński był na prawym skrzydle Unii - dodaje jego kolega z IFiS, który prosił o nieujawnianie nazwiska. - Dużo więcej o nim mówi nazwisko jego promotora prof. Andrzeja Sicińskiego. To jeden z najwybitniejszych socjologów w historii Polski. A także członek rządu Jana Olszewskiego, był w nim ministrem kultury. To więcej mówi o tym, jak ukształtowany jest Gliński niż krótki związek z UW - podkreśla mój rozmówca.

Kandydat PiS na premiera, choć nie ma doświadczenia politycznego, umie wykazać się zręcznością w kuluarowych rozgrywkach. W 2010 r. doszło do mocnego konfliktu wewnątrz IFiS, instytutowi groził rozpad na dwie części. - To nie był spór mający podłoże polityczne, raczej personalny. Ale było naprawdę ostro, na spotkaniach padały bardzo twarde zarzuty i oskarżenia - mówi nasz rozmówca z IFiS. Gliński w tym sporze na początku opowiadał się po jednej ze stron. Jednak potem zmienił zdanie i zaczął pracować na rzecz odbudowy jedności instytutu. - I wykazał się dużymi zdolnościami dyplomatycznymi. Jego gabinetowe zabiegi w dużej mierze przyczyniły się do uratowania IFiS - zaznacza pracownik instytutu. Akurat taka umiejętność jest bardzo potrzebna każdemu premierowi.

Pytanie, jak prof. Gliński jest przygotowany na obecność mediów w swoim życiu, bo pewnie zdaje sobie sprawę, że jako kandydat na szefa rządu będzie miał z nimi stale do czynienia. Dziennikarze "Faktu" już ustalili, że bliska rodzina profesora to gwiazdy teatru i sceny. Jak podaje tabloid, bratem Piotra Glińskiego, jest ceniony reżyser Robert Gliński, który ma na swoim koncie takie filmy, jak "Cześć, Tereska" czy "Świnki". Bratową kandydata PiS na premiera jest popularna aktorka Joanna Żółkowska, a bratanicą Paulina Holtz. Tabloid przypuszcza, że sceniczne doświadczenie rodziny, może pomóc profesorowi Glińskiemu sprostać nowym zadaniom, jakie stawia przed nim partia Jarosława Kaczyńskiego.

"Jeśli kandydat PiS na premiera - póki co wykładowca akademicki - będzie miał jakieś problemy z mimiką czy dykcją, rodzina z pewnością wesprze go radą"- podsumowuje "Fakt".

Można się spodziewać, że publikacji o prof. Glińskim będzie coraz więcej. Jak sobie z tym poradzi? - na to pytanie nie znamy dzisiaj odpowiedzi. Podobnie, jak nie ma jej dzisiaj na inne, bardziej nurtujące: Jak profesor odnajdzie się na nowo w naukowym świecie, kiedy Sejm odrzuci wotum nieufności wobec rządu? Chyba że pozostanie już na zawsze w politycznym świecie i taki był profesorski plan.

Dorota Kowalska, Agaton Koziński

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
nigdy więcej Tuska
p
polo
Ostatni, często przemilczany sondaż TNS Polska, daje PiS aż 6 proc. przewagi nad PO.
To wywołało panikę i strach POstkomunistów.

Profesor Jan Hartman, komuch i ulubieniec salonowo-mainstreamowych mediów nawołuje:
-- Tusku, k..a, zrób coś! Obiecaj ludziom lody albo co …..
Towarzysz Waldemar Kuczyński z g…a wyborczego:
-- PO, alarm! Naród zaczyna tęsknić za paranoją! Robi się ciekawie Jak się na wojnie śpi Platformo to się ma wroga w okopach.

Ciekawostka;
Ten sondaż został przemilczany przez większość WSIowych "mediów".
SYLWESTER
Nie odmawiajcie Naszej Ojczyznie POMOCY !. Do Poslow ! Polska jest zrujnowana i zbakrutowana . Jezeli w Sejmie nie poprzecie Kandydatury prof.Glinskiego na Premiera RP, to znaczy, ze dzialacie WBREW INTERESOM PANSTWA POLSKIEGO !. Jestescie Reprezentantami Narodu i Musicie glosowac zgodnie z wola Waszych Wyborcow . Pamietajcie o tym !.
r
rb
Z Glińskiego to żaden ryzykant, a działający z premedytacją karierowicz! Wizja dużej ilości pieniędzy liczonych w euro za mandat posła w parlamencie europejskim jest motorem wszystkich jego poczynań.
g
gość
PROF.GLIŃSKI okaże się katem PO, i OKRĄGŁEGO STOŁU, a także ich mediów [prasy]
p
precz z komuną
Profesor Gliński z kulturą i merytorycznie ustawia podstawki pod mikrofon na ich miejscu. Po serii pytań na poziomie magla politycznego Profesor powiedział, że widzi konieczność zmian debaty w mediach.

"Zastępowanie argumentów arogancją i rechotem budzi mój największy sprzeciw. Życie polityczne potrzebuje odmiany "

a funkcjonariusz , towarzysz Markowskiego i Krzemińskiego rechoce, bo nie ma argumentów
"choć podjął decyzję śmieszną i straceńczą. Może jednak nosił gulę w gardle, miał dość rządu Donalda Tuska, więc zdecydował się na ten krok, nawet jeśli miałby na tym stracić - dywaguje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. "
p
polo
każdego kto zagraża reżimowi ciemniaków i pozycji samego Donalda M.
Gdyby kandydatem PiS został Jan Kowalski, reakcja medialnych WSIoków byłaby taka sama.
Autorzy piszą już na początku jasno i wyraźnie, cyt;
"podjął się misji, która może okazać się dla niego straceńcza".
Otóż to !
Ale trzeba ryzykować, walczyć o prawdę i godność Polaków (nie mylić z polactwem).
N
Nula
"Zastąpienie gabinetu Donalda Tuska rządem ekspertów; natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji przeciwdziałających kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa; sprawne administrowanie krajem; przedstawienie wizji rozwojowej Polski oraz strategii wprowadzania niezbędnych, długofalowych reform; zmiana stylu uprawiania polityki w Polsce, by była ona uczciwą rozmową o dobru wspólnym, Polsce i Polakach". A ja się spytam w jaki sposób? Np jakie reformy uratują gospodarkę? Bo nie każda "reforma" musi być zbawienna i długofalowa :P Sprawne administrowanie krajem - wymiana świń przy korycie czy może zakup kilku nowych? Wizja rozwojowej Polski - ale takiej narysowanej zaczarowanym ołówkiem, rozumiem? Jak w bajce? Takie niespecjalistyczne, ogólne hasła to dzieci w gimnazjum mogą rzucać... Pewnie duża część wyborców się nabierze na taki tandetny chwyt PRowski. Prawda jednak taka, że Polska potrzebuje człowieka z pomysłem, z konkretną "receptą na sukces", a takiego specjalisty póki co na naszej scenie politycznej po prostu nie ma...
i
inteligent
Dosc juz trojkowych magistrów histerii
!!!
Czlowiek ma zagwarantowana jedynke do parlamentu europejskiego i jakies 40 tysiecy miesiecznie, doslownie za nic-nic nie trzeba tam robic.Przeciez on nie gorszy od Ziobry, Kurskiego, Cymanskiego czy Migalskiego.
O
OBSERWATOR
Media są straszne. Mamy nowego premiera a nie podały, że Premier Tusk jest zdymisjonowaqny przez chorego prezesunia J. K.
l
literat
Czy są warte przeczytania? Zależy od tego, co kto lubi! Ale są do znalezienia w każdej dostępnej przeglądarce.

„Ministrowie Tuska w stanie hibernacji” 
„Senator PiS: Tusk popełnił przestępstwo”
„Gorman: Bankowców za dużo i zarabiają za dużo”
„Były prezes donosi na swoją firmę”
„Polska stanie się radarową republiką”
„Antydemokratyczny taniec”
„Komisja Millera nie odpowie za fałszerstwo”
„Pielęgniarki: „Tusku, wywieziemy cię na wózku””
„Belgowie stają się niewypłacalni”
„Potężna kraksa, a nie krótkie hamowanie.”
„Wehikuł czasu. "Tupolew 154B-2 zatrzymał się ostatecznie po uderzeniu w antenę systemu ILS”
„Czy MSZ z prokuraturą zastraszali świadków”
l
logik
chociazby przy Kaczynskim, ktoremu samemu nie udalo sie urosnac a mowi o wzroscie gospodarczym;
A
ALA
A ZLOSLIWOSC SIE BARDZO PRZYDA. SZMBO DZIENNIKARSKIE TRZEBA DOBRZE ZABELTAC A POTEM PODDAC FERMENTACJI, BEDZIE Z TEGO DOBRY NAWÓZ
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Gliński. Człowiek, który postanowił zaryzykować [SYLWETKA]
Dodaj ogłoszenie