Giną brytyjskie wróble i słowiki. Zabija je szaleniec? Nie, zaraza

Redakcja
Przerażenie na Wyspach, gdzie masowo zaczęły padać popularne ptaki. Wydawało się nawet, że to sprawka jakichś szaleńców, którzy je trują. Okazało się jednak, że to epidemia malarii dopadła te ptaki, a wszystko z powodu zmiany klimatu - pisze "The Sunday Times"

Wróble zdziesiątkowane zostały przez epidemię ptasiej malarii. Giną też zięby i słowiki, a wszystkiemu ma być winna zmiana klimatu. Zaraza najbardziej dotknęła puszczyka i wróbla zwyczajnego. Dostało się też drozdom. Naukowcy w innych europejskich krajach przestrzegają - to może dotknąć także ptaki na kontynencie.

Okazuje się, że ptaki padły ofiarą malarii, która jest przenoszona przez komary, a te preferują ciepłe, wilgotne środowisko. Wraz ze wzrostem globalnej temperatury o 1 stopień Celsjusza doszło do podwojenia się przypadków malarii u ptaków. Pasożyty malarii atakują czerwone krwinki, które przenoszą tlen. Cieplejszy klimat oznacza, że azjatycki komar tygrysi, który nosi w sobie zalążki ludzkiej malarii, może tu się rozwijać.

Czytaj też:Przemyśl: Strzelali do młodych bocianów. Ptaki przeszły skomplikowane operacje

Przynajmniej 30 gatunków pospolitych ptaków jest już zarażonych malarią. Wśród niektórych ta choroba do połowy ostatniej dekady XX w. była zupełnie nieznana. Teraz jest regularnie diagnozowana przez programy monitorujące. Ponad 20 lat temu mniej niż 10 proc. wróbli zwyczajnych było zarażonych. Teraz liczba ta wynosi 30 proc. i gwałtownie rośnie.

Klasyfikowanie takich ptaków jak modra sikora, sikora bogatka oraz sów pokazało znaczny wzrost populacji w połowie lat 90., kiedy żadne nie były zarażone.

Ptasia odmiana malarii nie może przenosić się na ludzi. Jednak, tak jak w przypadku ludzkiej malarii, zabija poprzez niszczenie niosących tlen czerwone krwinki. I tak samo przenosi się poprzez ukąszenia komarów. Gwałtowny wzrost populacji komarów wynika ze wzrostu globalnej temperatury o 1 stopień Celsjusza.

Czytaj też:Ekrany przy drogach nie będą zabijać ptaków

Badania, które odkryły nową epidemię, zostały przeprowadzone przez Laszlo Garamszegiego. Jest on ekspertem w dziedzinie ptasiej malarii. Pracuje przy hiszpańskiej rządowej stacji biologicznej Donana pod Sewillą.

To największa dotychczas analiza. Garamszegi porównuje w niej dane dotyczące zarażeń malarią od 3 tys. gatunków z całego świata, począwszy od 1944 r. Wyniki zostały opublikowane w wydawnictwie Global Change Biology.

Odkrycie to jest efektem przerażających badań Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Naukowcy odkryli, że w latach 90. populacja wróbla zwyczajnego w Wielkiej Brytanii spadła o 68 proc. Badania dotyczące drozdów, które przeprowadził Brytyjski Fundusz Ornitologiczny, pokazały, że liczba tych ptaków w przeciągu 40 lat zmalała o 90 proc. Ptakom grozi wyginięcie.
Nie jest możliwe, by ustalić jakiekolwiek połączenie pomiędzy ptasią malarią a dramatycznym spadkiem ich populacji. - Nie wiemy, ile z tych zarażonych ptaków ginie, nim przekaże zarazę. Jednak widoczne są trendy, które powinny nas niepokoić - powiedział Garamszegi.

Również profesor ornitologii uniwersytetu oksfordzkiego Ben Sheldon wyraził zaniepokojenie. - Mamy bardzo przekonujące dowody, że pewne procesy biologiczne są wynikiem zmian klimatycznych. Malaria ma duży wpływ na śmiertelność. Jednak sposób, w jaki się przenosi, nie jest taki jasny. Ciężko przewidzieć rozwój - powiedział.

Czytaj też:Przemyśl: Strzelali do młodych bocianów. Ptaki przeszły skomplikowane operacje

Bionaukowiec Uniwersytetu Gloucester Matt Wood śledzi stan zarażenia malarią pośród modrych sikorek. Mówi on, że ciężko przewidzieć, jaka przyszłość czeka te ptaki.
- Pewne rzeczy szybko się zmieniają. Musimy więcej się dowiedzieć na temat tego, jakie gatunki mogą przenosić chorobę - powiedział Wood.

Wspomniany już Garamszegi uważa, że te odkrycia należy potraktować jako poważne ostrzeżenie, że malaria powraca do Europy Północnej.

Tutejsi eksperci uważają, że komary na Wyspach mogą przenosić tę chorobę wśród ludzi. Jednak nie jest dziś wystarczająco ciepło, by ten owad mógł dać warunki inkubacyjne dla pasożyta, który zagraża człowiekowi. Jednak ocieplenie się klimatu spowoduje, że azjatycki komar tygrysi będzie mógł się tu rozwijać.

Czytaj też:Ekrany przy drogach nie będą zabijać ptaków

Eksperci uznają fakt, że są duże kontrowersje w ustalaniu przyszłych trendów malarii. Simon Hay, który wykłada epidemiologię chorób zakaźnych na uniwersytecie oksfordzkim, jest szefem międzynarodowego Projektu Atlasu Malarii.

Wyniki badań map, które opublikowano w ubiegłym roku w "Nature", sugerowały, że - pomimo zmian klimatycznych malaria jest kontrolowana poprzez siatki antykomarowe, medycynę, a także osuszanie podmokłych terenów. - Stan choroby pokazuje, że kiedy ludzie mają lekarzy, ptaki są ich pozbawione - mówi Hay.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Giną brytyjskie wróble i słowiki. Zabija je szaleniec? Nie, zaraza

d
długo_pis

wrobli jak na lekarstwo...tylko szaranczy wygladac!

Dodaj ogłoszenie