Giertych: Prokuratura jest w marazmie, a Seremet śle listy, by ścigać przestępczość wobec karpi...

Dorota Kowalska
Roman Giertych
Roman Giertych FOT.MARCIN OBARA / POLSKAPRESSE
- Jedyną rzecz, jaką zrobił prokurator generalny przez ostatnie dwa lata, jako przesłanie do prokuratorów, to dwa listy wysłane do nich na Boże Narodzenie, aby ścigać przestępczość wobec karpi. To się nie przebiło do szerokiej opinii publicznej, nie było tego w mediach. Ale ja odczytałem te listy jako swego rodzaju świadectwo kompletnego braku zrozumienia powagi sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości- mówi Roman Giertych, prawnik i były polityk, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Uważa Pan, że prokurator generalny Andrzej Seremet powinien się podać do dymisji?
Nie za sprawę Amber Gold, ale generalnie źle oceniam pracę prokuratora generalnego.

Dlaczego?
Z wielu powodów. Prokuratura jest w tej chwili w kompletnym marazmie. Nie są realizowane podstawowe zadania tego organu państwowego. Przede wszystkim dlatego, że w wielu sytuacjach ściga się osoby, których nie powinno się ścigać, a nie ściga się tych, którzy na to zasługują. A prokurator co robi? Jedyną rzecz, jaką zrobił prokurator generalny przez ostatnie dwa lata, jako przesłanie do prokuratorów, to dwa listy wysłane do nich na Boże Narodzenie, aby ścigać przestępczość wobec karpi. To się nie przebiło do szerokiej opinii publicznej, nie było tego w mediach. Ale ja odczytałem te listy jako swego rodzaju świadectwo kompletnego braku zrozumienia powagi sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Problemem polskiej prokuratury nie jest brak ścigania przestępczości wobec karpi, ale są nim zaniedbania, które powodują np. brak zwalczania przestępczości w szkołach. Tym problemem jest brak przygotowania prokuratorów do ścigania przestępczości gospodarczej, przerzucanie z prokuratur okręgowych, które zgodnie z regulaminem mają obowiązek prowadzić takie postępowania, na prokuratury rejonowe, które kompletnie się na tym nie znają. I to jest dokładnie przypadek Amber Gold.

Z jakiego powodu, Pana zdaniem, prokuratura nie podjęła sprawy Amber Gold, mimo że sąd dwa razy jej to zlecał?
Myślę, niestety, co jest w tej sprawie najbardziej przerażające, że tak jest w 80 proc. spraw gospodarczych. Jeżeli sprawy gospodarcze nie trafiają do wydziałów gospodarczych prokuratur okręgowych, to znaczy, że nie będą prowadzone. Prokurator rejonowy jest zbyt mało doświadczony, prowadzi sprawy o pobicie, kradzieże, to jest jego zakres działania. Natomiast sprawy gospodarcze są skomplikowane, potrzeba do ich prowadzenia odpowiedniej wiedzy. Błąd przy Amber Gold polegał na tym, że nie zainteresowała się tą sprawą prokuratura okręgowa. A zgodnie z paragrafem 41 rozporządzenia ministra sprawiedliwości odnośnie do regulaminu urzędowania prokuratur, prokuratura okręgowa jest właściwa do prowadzania spraw związanych z przestępczością gospodarczą.

A może to jest trochę tak, że prokuratorzy boją się takich spraw, bo jak sam Pan stwierdził, to śledztwa trudne i skomplikowane?
Boją, nie boją. Myślę, że prokuratury okręgowe się nie boją, w tym przypadku sprawa trafiła jednak do rejonówki. Ale pan prokurator generalny, który oświadczył, że polecił prokuraturze okręgowej nadzór nad sprawą Amber Gold, najwidoczniej nie zapoznał się z rozporządzeniem ministra, o którym wspomniałem, a który wszystkie te kwestie reguluje.

Doszukuje się Pan w tej sprawie jakiegoś układu, nacisków?
Nie, za dużo mam takich spraw. One nie są nagłośnione przez media, a mają podobny status. Chociażby sprawa pana Bogusława B., znanego przestępcy finansowego, która się wlecze cztery lata. Teraz poszedł akt oskarżenia w Warszawie, też jest kilkuset pokrzywdzonych, też była piramida finansowa i pies z kulawą nogą się tym nie interesuje, a prokuratura prowadziła sprawę ślamazarnie.

Myśli Pan, że ta sprawa zaszkodzi rządowi?

Zaszkodzi przez przypadek, bo tak się złożyło, że w OLT pracował Michał Tusk, co nie miało zresztą żadnego związku z aferą. Tyle tylko, że struktura mediów w Polsce jest, jaka jest. Zwłaszcza tabloidy wściekle atakują rząd. Więc cała sprawa w pewnym sensie zaszkodzi rządowi. Ale czy powinna zaszkodzić? Nie bardzo.

Był Pan w rządzie, nie uważa Pan, że służby specjalne powinny jednak ostrzec premiera, że jego syn zatrudnia się w nieciekawej firmie?

Gdyby nawet służby go ostrzegły, to co miał niby ze swoją wiedzą zrobić? Jeśli przekazałby ją synowi, naruszyłby ustawę o tajemnicy państwowej. Nie miał podstawy prawnej, nawet gdyby taką informację posiadał, aby ostrzegać syna.

Sam Pan ma dzieci, dostaje Pan informacje, że któreś z nich chce się zatrudnić w podejrzanej firmie i nic Pan nie robi?
Miałbym dwa wyjścia: albo powiedzieć dziecku o czymś, co stanowi tajemnicę państwową, albo nic nie mówić. Popełnić przestępstwo albo narazić moje dziecko na szwank. Miałbym taki dylemat.

Taka informacja jest tajemnicą państwową?
Jeżeli służby przekazują premierowi informacje o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu jakiejś firmy, to zwykle są to informacje operacyjne, czyli tajne. Gdyby były jawne, opublikowałoby je na swoich stronach ABW.

Tylko jak to się ma do osłony przez służby najważniejszych osób w państwie? Nie uważa Pan, że to paradoks, bo przecież historia syna uderzyła jednak i w ojca?
Nie ma w Polsce mechanizmów, które by kształtowały osłonę służb specjalnych nad rodzinami polityków. Może szkoda…

PiS zapowiada wotum nieufności wobec rządu, ono ma jakąś szansę, żeby przejść w Sejmie?
Oczywiście, że opozycja ma prawo zgłaszać wotum nieufności wobec rządu, ale takie wotum nie ma najmniejszych szans, aby zostało przegłosowane. Po pierwsze dlatego, że PiS nie ma większości w Sejmie, po drugie nie ma koalicjanta, który zrobiłby tę większość, a po trzecie, kiedy PiS miało większość w Sejmie, to zajmowało się głównie ściganiem swoich koalicjantów. Nie muszę chyba mówić, że nie ma zbyt wielu chętnych na to, aby być ściganym przez Prawo i Sprawiedliwość. W związku z tym sytuacja tej partii jest jeszcze bardziej dramatyczna niż Platformy Obywatelskiej. Dramatyczna zwłaszcza po narastającym konflikcie pomiędzy PiS a Kościołem w kwestii pojednania z Cerkwią prawosławną. To rzecz, która może podważyć fundamenty elektoratu PiS.

Mówi się, że rok 2014, może 2015, to zmiana lidera Prawa i Sprawiedliwości. Pan wierzy, że Jarosław Kaczyński opuści fotel prezesa?
Ludzie są śmiertelni.

Zakładamy, że Jarosław Kaczyński żyje i oddaje przywództwo.
Póki żyje, będzie prezesem PiS.

I jaka przed PiS przyszłość?
Ta partia będzie stopniowo zamieniała się w fundusz emerytalny swoich liderów.

Daje Pan jakieś szanse Solidarnej Polsce?
Szanse? Na co?

Na wejście do parlamentu. Na razie sondaże nie są dla nich zbyt optymistyczne.
Wydaje mi się, że nie mają żadnych szans ani na wejście do Parlamentu Europejskiego, ani na wejście do Sejmu. Lider jest słaby.

Ziobro słaby?
Słaby, słaby. Jest bardzo rozpoznawalny, ale kojarzony z Jarosławem Kaczyńskim. Kiedy był w PiS, to działało na jego korzyść, teraz to jego główny minus. Ziobro oznacza słabszą wersję PiS, a ta zawsze przegra z wersją silniejszą.
Nie zaskoczyła ostatnio Pana medialna aktywność Janusza Palikota?
Janusz Palikot ma inny problem. Problem polegający na tym, że co ma pomysł, to coraz mniej poważny. Palikotowi dramatycznie brakuje powagi. Ludzie na Partię Przyjaciół Piwa mogą raz zagłosować, czasami krokodyl wygrywa wybory, jak pokazuje historia w Rio de Janerio, ale to takie śmieszne historie. To bunt wobec demokracji. Można powiedzieć, że Janusz Palikot jest takim nowotworem demokracji, rakiem demokracji. Takie rzeczy się zdarzają, ale potem demokracja tego raka wycina.

Czyli to partia jednej kadencji?
Myślę, że tak. Palikot zebrał szacowne grono w swoim klubie, co obserwuję z zadowoleniem i teraz każdy z tych posłów zaczyna się rozwijać. Jeden z nich ostatnio zaproponował, aby wprowadzić obowiązkowe badania techniczne rowerów przed dopuszczeniem do ruchu. Bardzo mnie zainteresował. Myślę, że większa grupa obywateli powinna się dowiedzieć czegoś o meandrach umysłowości tego reprezentanta narodu.

Czyli wywiad na wesoło?
Bo to jest śmieszne! Panowie i panie z Ruchu Palikota dochodzą do głosu i jest po prostu śmiesznie, chociaż może smutno. Po roku kadencji to normalne, ja to przeżywałem w 2002 roku, kiedy moi posłowie też się rozwijali i dwie trzecie trzeba było wyrzucić z klubu podczas kadencji.

Wielu komentatorów sceny politycznej uważa, że największy problem Palikota to fakt, iż nie ma drużyny.
Ma drużynę. Jego największym problemem jest właśnie to, że ma drużynę. Gdyby jej nie miał, byłoby mu znacznie lepiej. A tak idą od Sasa do Lasa, generalnie wszystkie ich pomysły, wszystko, co mówią, jest tak dalekie od przeciętnej świadomości polskiego obywatela, że wcześniej czy później Palikot zniknie ze sceny politycznej. SLD się umacnia, co jest niepokojące.

Właśnie, Leszek Miller ma aż taką charyzmę?
Na bezrybiu i rak ryba. Jeśli wszyscy słabną, ktoś musi zyskiwać.

Czyli perspektywa jest taka, że kolejne wybory wygra Platforma?
Jeżeli Donald Tusk w dobrym zdrowiu dotrwa do następnych wyborów i będzie miał w sobie na tyle siły i ochoty, co najważniejsze, żeby wygrać trzecie wybory, to nie widzę specjalnie kogoś, kto mógłby mu zagrozić. Takie są realia.

Chyba, że spełnią się marzenia europosła Michała Kamińskiego i powstanie silna centroprawicowa partia bez Jarosława Kaczyńskiego na czele?
Taka partia zawsze może powstać. Sam także chciałbym, aby powstała jakaś partia, która byłaby bardziej konserwatywna niż Platforma, zupełnie nie tak wariacka jak PiS i nie dziecinna jak Solidarna Polska.

To mamy już dwóch zawodników w takiej partii: Romana Giertycha i Michała Kamińskiego. Dwa rozpoznawalne nazwiska, to na co czekać?
Po pierwsze, nie podjąłem decyzji, aby wracać do polityki. Jestem komentatorem życia politycznego, prowadzę dużą kancelarię i mam co robić. Natomiast, jeśli podejmę decyzję o powrocie do polityki, to obiecuję, że pani to zauważy.

Czyli nie wyklucza Pan tego?
Nie, nie wykluczam.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
leszek
lecz prokuratorzy w takim przypadku powinni zaczynać pracę od 1350 zł na rękę i niech się uczą ,a nie jak teraz dostają kasę za to że każą tylko pijanych rolników i ściganiu za kradzież bułki w sklepie .
Jak nie potrafią prowadzić spraw to POMOCNIK NBUDOWIE GWARANTOWANY
O
ONR
Romek, wróć do polityki, bez Ciebie zaczną niedługo spać w tym Sejmie,a Kurski z Kaczyńskim za mało dostali w d... i potrzebne im jest ponowne przypomnienie ich rozlicznych zdrad, zaniechań i kto to ma zrobić?
z
zdzich
ale zauważyłem że z biegiem lat zaczynasz już mądrzej myśleć,co do seremeta masz rację z tymi karpiami tyle tylko że zbliżają się święta a ja nadal nie wiem jak humanitarnie według seremeta zabić karpia strzelać do niego,powiesić,otruć,udusić wrzucić go pod pędzący z szbkością 15 km na godzinę pociąg,no nie wiem pozostanie mi chyba cuchnący wędzony dorsz na wigilię,albo więzienie za nie humanitarne zabicie karpia.
D
Doda
Nie ma w języku polskim słowa "maraźm". Jest MARAZM!!!!!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie