18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Geremek - ideał na trudne czasy

Barbara Labuda, romanistka, dyplomatka
Barbara Labuda
Barbara Labuda Magda Kołodzińska/POLSKA
Udostępnij:
Najchętniej powracam do wspomnień związanych z Bronkiem Geremkiem z czasów, gdy pisałam doktorat. To było w 1979 r. Nie mogłam znaleźć w Polsce recenzenta.

Moja praca doktorska dotyczyła historii francuskiej literatury zbrodni począwszy od XVII do XX wieku, ale także trochę socjologii i psychologii.

Trudno było znaleźć kogoś, kto prowadził tak interdyscyplinarne badania. Ale Bronek się zgodził, i to mimo że był bardzo zajęty, bo zaczynał się czas Solidarności. Powiedział, że moja praca jest bardzo specyficzna, a on lubił takie nietypowe tematy. Spotykaliśmy się na długich inspirujących rozmowach o kulturze europejskiej, socjologii i ewolucji mentalności społeczeństw.

Był wielkim intelektualistą, choć w Polsce uważa się go raczej za polityka, człowieka bardziej czynu niż myśli. A on doskonale znał kulturę masową i elitarną Europy. Miał wielu uczniów - także wśród polityków.

Napisał mi cudowną recenzję. Niestety pamiętam z niej tylko jedno zdanie: "Twórczość nieziemsko oryginalna". Obronę wyznaczono na 17 grudnia 1981 r., a 13 grudnia zaczął się stan wojenny. Bronek został internowany, a ja działałam w podziemiu, ale obrona miała się odbyć mimo wszystko.

W 1984 r. aresztowali i jego, i mnie. Do mnie przyszli o 6 rano, a on przyjechał do Wrocławia i aresztowali go na uniwersytecie. Milicja chciała go zmusić, by przyznał, że moja praca jest plagiatem. Mnie trzymali całą dobę, a jego wypuścili po paru godzinach. Wybuchł wielki skandal i kilka zagranicznych uczelni, w Europie i w USA, zaproponowało mi u siebie obronę doktoratu. Oczywiście profesor nadal miał być moim recenzentem.

Kilka lat później zakładaliśmy ROAD, partię skupiającą część środowisk solidarnościowych. Pamiętam, że spotkaliśmy się w jego gabinecie: Zbyszek Bujak, Władek Frasyniuk, Wojtek Borowik i ja. To była taka partia laicka, otwarta i tolerancyjna. Znalazłam się z nim we władzach klubowych ROAD, później także Unii Wolności. Często się z nim wtedy spierałam. Mieliśmy różne punkty widzenia na wiele spraw. Ale lubiłam te rozmowy, kiedy próbował mnie do czegoś przekonać albo zniechęcić. Zapraszał mnie do gabinetu i dyskutowaliśmy.

Czasem udawało mi się go przekonać do moich racji. To nie był uparty zarozumialec, który wyobrażał sobie, że posiadł prawdę na wyłączność. W końcu jako historyk wiedział, że wszystko przemija. Ciekawe, że świadomość przemijania postaci tego świata łączył z umiejętnością angażowania się w sprawy codzienne. Myślę, że to dlatego znalazł się w samym środku wielkich przemian.

A ludzie go słuchali, chociaż nigdy nie podnosił głosu. Nie słyszałam, by krzyczał. Oczywiście nie zawsze się zgadzali, ale on umiał świetnie polemizować i dyskutować i nawet lubił, kiedy napotykał opór. Zapamiętałam go, jak siedzi z fajką w fotelu i analizuje wydarzenia. W czasach opozycji antykomunistycznej na spotkaniach był takim trochę wykładowcą. Ale umiał słuchać i często swoje opinie wypowiadał na końcu. Później w czasach pierwszej Solidarności przyjeżdżał na spotykania z robotnikami na terenie całego Dolnego Śląska.

Jechał do małej miejscowości, gdzie była wielka fabryka, spotykał się z setkami słuchaczy i robił im na przykład analizę ruchu związkowego na Zachodzie. Ludzie siedzieli i słuchali w absolutnej ciszy. Był erudytą. Wszędzie nosił ze sobą mnóstwo książek i gazet. Kiedy spotykał się z cudzoziemcami, zawsze podpierał się przykładami z historii ich krajów, zawsze znajdował celne analogie. Kiedy czytam wspomnienia o nim w prasie luksemburskiej i europejskiej, widzę, jak był niesłychanie znany. W Polsce nie zdajemy sobie sprawy, jak szanowaną osobą był w Europie Zachodniej.

Traktowano go w sprawach Polski jak autorytet. Kiedy przyjeżdżał do Luksemburga, premier zmieniał cały swój rozkład dnia po to, żeby się do niego dopasować i zjeść z nim obiad. Politycy europejscy wręcz chełpili się możliwością odbycia spotkania z Geremkiem. A on zawsze tłumaczył zachowania i aspiracje Polaków.

Straciliśmy człowieka, który doskonale rozumiał główne konflikty i wyzwania dzisiejszej Europy i całego świata. Takich ludzi nie ma wielu, ani w Polsce, ani nawet na świecie. Był idealnym człowiekiem na te nie zawsze łatwe czasy. Przed 1989 rokiem i po nim.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie