Georg Ratzinger: Żałuję, że policzkowałem chórzystów

''Passauer Neue Presse''
Rozmowa z Georgiem Ratzingerem, byłym kapelmistrzem kościelnego chóru chłopięcego w Ratyzbonie, bratem papieża Benedykta XVI, na temat przypadków molestowania i bicia chórzystów. Rozmawia Karl Birkenseer z ''Passauer Neue Presse''.

Ojcze Kapelmistrzu Katedry, jak Ojciec przyjął relacje o przypadkach wykorzystywania seksualnego w chórze Regensburger Domspatzen?
Najpierw było to pewnego rodzaju zaskoczenie, ponieważ przypadki z późnych lat 50. i wczesnych lat 60. należą do bardzo odległej przeszłości. Następnie pojawił się u mnie naturalnie także pewien niepokój odnośnie kwestii, czy te wydarzenia mogą wpłynąć negatywnie na teraźniejsze funkcjonowanie chóru. Było mi żal ofiar, których integralność cielesna i duchowa została naruszona.

W swoich pierwszych wypowiedziach podkreślał Ksiądz, że nic nie wiedział o przypadkach nadużyć. Czy w roku 1964, kiedy objął Ksiądz swoje stanowisko, nie było żadnych plotek?
W naszej siedzibie nigdy nie rozmawiano o tych sprawach. Na początku mojej kadencji było wiele problemów w związku z reorganizacją chóru, i to one były w centrum zainteresowania. Nie, ujawniony obecnie problem wykorzystywania seksualnego nigdy nie był poruszany.

Oprócz wykorzystywania seksualnego chodzi także o dawne wychowanie przez bicie w szkołach katolickich. Jakie były wówczas powody tak przesadnej surowości?
Wymierzenie policzka było wówczas przede wszystkim bezpośrednio nasuwającą się reakcją na brak wyników lub błąd. Gwałtowność reakcji była bardzo różna - w zależności od charakteru przełożonego. Jedna osoba reagowała ostrzej, inna w sposób trochę mniej srogi, a inni znowu byli zupełnie niewrażliwi i ujawniali nawet pewne nieokrzesanie. Czasami dużą rolę odgrywała nerwowość, jeżeli było wiele dzieci na raz.

Dyrektor Johann M. sprawował swój urząd od 1953 do 1992 r., przy czym przypadki takich nadużyć pojawiały się także w ostatnich latach jego urzędowania. Czy miałby Ksiądz wtedy możliwość wystąpienia przeciwko M.?
Ja sam - nie. Musiałbym poinformować o tym dyrekcję fundacji chóru, która mogłaby wtedy podjąć działania. A nawet w takim przypadku dyrektor internatu mógłbym powiedzieć: "To nie wasza sprawa". Zresztą dyrektor M. zrezygnował ze swojej funkcji w roku 1992, ponieważ temat jego szorstkich metod pedagogicznych został wówczas podchwycony przez prasę. Dlatego też poszedł na emeryturę wcześniej, niż właściwie tego chciał.

Kiedy słyszy Ojciec dzisiaj, że chłopcy byli bici na kwaśne jabłko, czy z dzisiejszej perspektywy żałuje Ksiądz, że coś takiego mogło się zdarzyć?
W czasie tras koncertowych chłopcy opowiadali mi, jak się im powodziło w Etterzhausen [siedziba szkoły - red.]. Ale ich relacje nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, żebym sądził, iż muszę coś przedsięwziąć. Nie znałem rozmiaru tych opartych na przemocy metod dyrektora M. Gdybym wiedział, z jaką przesadną gwałtownością postępował, to coś bym powiedział. Naturalnie, dzisiaj jest to potępiane tym bardziej, że wszyscy stali się wrażliwsi. Także i ja to czynię. Jednocześnie proszę ofiary o wybaczenie.

Czy Ksiądz i Księdza brat Joseph, obecny papież, jako dzieci musieliście znosić bicie ze strony wychowawców?
Raz dostałem po twarzy. Jeden prefekt muzyki, który tego dnia opiekował się młodszymi klasami - byłem wtedy jeszcze wśród młodszych uczniów -chciał zobaczyć mój zeszyt do nauki harmonii. Nie przyglądając się dokładnie, włożyłem go do ławki i podałem mu najbliższy inny zeszyt. Oglądnął go, rzucił czerwony ze wściekłości pod moje nogi i dał mi porządnie w gębę. Wtedy już komponowałem i w zamieszaniu sięgnąłem po zeszyt z kompozycjami. To go tak zdenerwowało, że wymierzył mi ten wspomniany policzek. Ale innych przypadków bicia nie pamiętam.

A jak było w przypadku brata?
Mój brat poszedł do seminarium później niż ja, dopiero w siódmej klasie. Myślę, że w tej grupie wiekowej wychowawcy byli już ostrożniejsi. Poza tym mój brat nigdy nie dawał ku temu powodu.

W czasach, kiedy był Ojciec kapelmistrzem katedry, uchodził Ksiądz za lubianego, ale też surowego kierownika chóru. Jak wyrażała się ta surowość i gdzie były jej granice?
Muszę się przyznać, że cieszyłem się na każdą próbę chóru. Ale często też wychodziłem z nich w dość depresyjnym nastroju, ponieważ nie udawało mi się wykonać do końca tego, co chciałem. I na początku też wielokrotnie wymierzałem policzki, ale właściwie zawsze miałem przy tym wyrzuty sumienia. Byłem bardzo zadowolony, kiedy w roku 1980 ustawodawca całkowicie zakazał kar fizycznych. Zawsze ściśle się tego trzymałem i czułem wewnętrzną ulgę. Wcześniej wymierzenie policzka było po prostu sposobem reagowania na uchybienia lub świadomą odmowę wykonania zadania. Uważam, iż dobrze się stało, że rezygnacja z policzkowania stała się powszechnym przekonaniem.

Pytałem o granice Księdza surowości. Czy kiedykolwiek zbił Ksiądz jakiegoś chłopca na kwaśne jabłko?
Nigdy bym tego nie zrobił.

Co może uczynić Księdza brat, papież, aby pomóc tym ofiarom i Kościołowi katolickiemu w Niemczech w przezwyciężeniu afery związanej z przypadkami nadużyć seksualnych?
Może on jedynie przemówić do osób odpowiedzialnych w poszczególnych krajach -a więc i w Niemczech - i dokonać z nimi jednoznacznego potępienia wszystkich przypadków wykorzystywania. Ponadto może on zachęcać do tego, aby w sposób konsekwentny podążać drogą poszanowania i respektu dla ludzkiej integralności

Poprzez swoją kilkudziesięcioletnią bliskość Ojciec Święty należy w pewnym stopniu do rodziny chóru katedralnego w Ratyzbonie. Czy uwikłanie chóru w obecną aferę dotyka go w sposób szczególny?
Papież odczuwa bliskość ze wszystkimi ofiarami. Ale w przypadku chóru katedralnego w Ratyzbonie rzeczywiście dochodzi do tego prawie rodzinny aspekt.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
srulek

się GWno wyrosnie na łgarza i antyPOlaka. Masz tam te szmoncesy jak w ruskom banku.

S
Szymon

RP - o co ci chodzi?? Przeciaż ksiądz sam się przyznaje że bił dzieci! Nie mówiąc o poważniejszych aferach w chórze o których słyszał. Dla mnie to kwintesencja niemieckości, niemiecki papież to pomyłka, po antyislamskim kazaniu w Ratyzbonie zastanawiałem się czy to idiota czy prowokator - teraz widać że nie - po prostu potworna pruska tępota umysłowa, bić dzieci ale zawsze żałować - "no ale takie są zasady, nie? - na szczęście zakazali więc już nie musiałem tego robić"...

R
RP

Dnem są komentarze, które na tym forum przeczytałem. Forma ich wypowiedzi podpada pod kodeks karny i gdyby się komuś chciało, to możnaby zrobić za taki wpis kuku... "tytus" coś pisze za tygodnikiem "FiM". A fim to jak łatwo znaleźć = "Fakty i Mity - ateizm, racjonalizm, antyklerykalizm". Bardzo "obiektywne" źródło informacji...

o
oko

[cyt]Ludzie nie dawajcie dzieci pod opiekę księżom ,zakonnikom ,zakonnicom oni zniszczą psychikę dzieciom[/cyt] I to się zgadza trzeba być bardzo ostrożnym a najlepiej nie wierzyć i nie dawać pod opiekę wtedy jest 100% pewności !.

o
optymista

Ludzie nie dawajcie dzieci pod opiekę księżom ,zakonnikom ,zakonnicom oni zniszczą psychikę dzieciom

g
grte

bp Nycz bedąc jeszcze w Koszalinie chronił ks.pedofila ,informuje o tym kilka ostatnich numerów tyg "FiM"

t
tytus

jestem katolikiem ale modlę się w domu

Dodaj ogłoszenie