Generał Sławomir Petelicki - wielki żołnierz z bardzo ciętym językiem

Dorota Kowalska
Gen. Petelicki zawsze powtarzał, że walczy o lepszą Polskę
Gen. Petelicki zawsze powtarzał, że walczy o lepszą Polskę fot.MACIEJ JEZIOREK
Ciało twórcy jednostki GROM znalazła w sobotę jego żona. Generał prawdopodobnie popełnił samobójstwo, ale jego znajomym trudno uwierzyć w tak dramatyczną wersję.

Wiadomość o śmierci gen. Sławomira Petelickiego, twórcy i pierwszego dowódcy jednostki GROM, pojawiła się na portalach internetowych w czasie, kiedy wszyscy przygotowywali się do meczu Polska - Czechy. - To dla mnie szok - mówi gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP, przyjaciel gen. Petelickiego. - Musiał przechodzić jakiś kryzys, musiało stać się coś, czego nie mógł znieść - dodaje.

On sam przeżył sporo. Podczas zatrzymania przez ABW pomagała mu myśl o rodzinie, co stało się w życiu gen. Petelickiego, tego na razie nie wie.

Ciało generała znalazła w sobotę około godz. 18 jego żona. Twórca jednostki GROM leżał w garażu wielorodzinnego budynku, w którym mieszkał, na warszawskim Mokotowie. Znaleziono przy nim broń, z której padł strzał. Według wstępnych ustaleń prokuratury i policji generał zginął w wyniku rany postrzałowej głowy.

- Całą noc trwały czynności na miejscu zdarzenia. Ciało pana generała zostało już przewiezione do zakładu medycyny sądowej, ale sekcja zwłok zostanie przeprowadzona prawdopodobnie w poniedziałek - powiedziała prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z warszawskiej prokuratury okręgowej.

Od pierwszych chwil wiele wskazywało na to, że mogło to być samobójstwo.

- W tej chwili za wcześnie, by o tym mówić. Będziemy badać wszystkie okoliczności tej tragedii. Śledztwo będzie nadzorować prokuratura, a prowadzić Komenda Stołeczna Policji - dodała Calów-Jaszewska.

Znajomym i ludziom, którzy znali gen. Petelickiego, trudno uwierzyć w jego samobójczą śmierć. - Byliśmy w bardzo dobrych relacjach. To był człowiek niezwykle dużej ekspresji, taka burza z piorunami, ale pioruny spadały także na jego głowę - mówi w rozmowie z "Polską" Marek Siwiec, polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Nie wyglądał na człowieka, który miał strzelić sobie w głowę. Cały czas był dla mnie człowiekiem sukcesu. Jeśli chodzi o sprawy materialne, funkcjonował całkiem przyzwoicie, nie angażował się w jakieś podejrzane operacje, cały czas podróżował, był aktywny - wylicza Siwiec.

Romuald Szeremietiew, były wiceminister i p.o. minister obrony narodowej, widział się nie tak dawno z gen. Petelickim. - Nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś niedobrego. Zawsze był optymistycznie nastawiony do życia, miał dobry humor, chociaż prędki język - opowiada Szeremietiew. - Coś musiało się stać, ale nie mam pojęcia co. Wiele razy był w sytuacjach stresowych, był na nie odporny. Opanowany, wysportowany, lubiany i szanowany przez żołnierzy, nigdy nie było w nim skłonności samobójczych - dodaje były wiceminister obrony narodowej.
Nikt z naszych rozmówców nie wiedział, co mogłoby pchnąć gen. Petelickiego do samobójstwa, jeśli oczywiście było to samobójstwo. Ponoć oficerowie BOR, którzy znali Petelickiego, wskazują, że powody tak dramatycznej decyzji były w stu procentach prywatne i nie ma co szukać w tej sprawie drugiego dna. Wszyscy jednak obserwowaliśmy walkę gen. Petelickiego z byłym ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem. Jak powiedział "Gazecie Wyborczej" znajomy Petelickiego, urzędnik MON: "Klich miał zarządzić całkowitą blokadę na interesy z Petelickim. A nowy minister Tomasz Siemoniak tę blokadę utrzymał. To go bardzo bolało, nie traktowali go poważnie, już się z nim nie liczyli. To było dla niego nie do zniesienia, kiedyś był taki potężny".

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku generał był bardzo aktywny, zwłaszcza SMS-owo. Bo SMS-y gen. Petelicki wysyłał często, w tym także do sporej rzeszy dziennikarzy - wojskowy w niewybredny sposób, czasami ostro albo złośliwie komentował w nich poczynania rządu i poszczególnych ministrów.

- Te SMS-y to moje wołania o pomoc - tłumaczył mi wtedy gen. Petelicki.

Tę aktywność generała widać było także na łamach gazet: napisał list do premiera Donalda Tuska, wystosował apel do polskich parlamentarzystów, wreszcie został współautorem raportu poświęconego przyczynom katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez Zespół Ekspertów Niezależnych. - Kiedyś zajmowałem się obroną GROM-u i żołnierzy z Nangar Khel. Przełom nastąpił w dniu katastrofy smoleńskiej, którą bardzo przeżyłem - opowiadał mi podczas jednej z ostatnich rozmów gen. Petelicki. - Ta katastrofa pokazała, jaki bałagan panuje w polskim wojsku, w polskim państwie i ja się na to nie godzę. U nas najlepiej, jak się mówi, że nic się nie stało, bo to była największa katastrofa po II wojnie światowej. Ja mówię prawdę, więc najlepiej zrobić ze mnie idiotę - dodał. I podkreślał, że to jego osobista wojna o lepszą Polskę. - Pochodzę z patriotycznej rodziny i nie zamierzam się poddawać - zaznaczył. Od dziecka chciał być komandosem. Kiedy Michał Komar zapytał go w wywiadzie rzece "GROM. Siła i honor", skąd ta pasja, odpowiedział: "Już ci mówiłem, że idzie o sprawę osobistą. Rodzinną... Tak to sobie tłumaczę, że matka mojego ojca jest z Masiukiewiczów herbu Terebesz. Wiesz, jak wygląda Terebesz? Ręka z mieczem wbitym w odciętą głowę wroga. Wystarczy?".

Skończył VI Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Reytana w Warszawie, potem prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował w Departamencie I MSW, a przez 10 lat za granicą w placówkach dyplomatycznych. Po powrocie do kraju znalazł się w wywiadzie ekonomicznym, przed objęciem dowództwa GROM był szefem Wydziału Ochrony Placówek MSZ. To był przełom lat 80. i 90., Petelicki szukał chętnych do GROM w całej Polsce, jeździł po jednostkach, odwiedzał komendy policji, rozglądał się w Biurze Ochrony Rządu. - Na początku wziąłem najlepszych z policyjnego oddziału antyterrorystycznego, no i ludzi z wywiadu i BOR o niezwykłych umiejętnościach. Człowiek z wywiadu był wicemistrzem Polski w ratownictwie morskim, wyciskał 180 na ławeczce i świetnie strzelał, Leszek Drewniak z BOR był mistrzem karate - opowiadał mi kiedyś gen. Petelicki. GROM to było jego dziecko i tak je cały czas traktował.
Na pierwszą misję pojechali na Haiti. Potem były coraz to nowe wyzywania: GROM brał kilkakrotnie udział w misjach na Bałkanach, w Zatoce Perskiej, Iraku i Afganistanie. I chociaż o operacjach GROM mówi się niewiele, niektóre informacje przeciekały do mediów. Żołnierze GROM mieli na przykład zatrzymać siedmiu zbrodniarzy wojennych w byłej Jugosławii, w sumie przeprowadzili z sukcesem kilkaset operacji.

Nieoficjalnie mówi się, że GROM tworzy w ramach Sił Specjalnych Szybkiego Reagowania Unii Europejskiej trzon Drugiej Grupy Bojowej ze Strefy Wschodniej. - Sławomir Petelicki stworzył coś, z czego współczesna Polska jest dumna - zauważa gen. Czempiński.

Ale w ostatnim czasie częściej niż o sukcesach mówiło się o konfliktach w tej jednostce specjalnej - zwłaszcza między jej dowódcami. W ten konflikt zaangażował się także gen. Petelicki. Bitwa na słowa trwała w mediach przez dobrych kilka miesięcy. Potem przyszedł czas na politykę, bo - jak już pisaliśmy - po katastrofie smoleńskiej gen. Petelicki ostro krytykował i ministra Bogdana Klicha, i polskich wojskowych, którzy dowodzą w MON, nazywając ich betonem. Jego nazwisko zaczęto więc łączyć z Prawem i Sprawiedliwością. - Nigdy nie miałem i nie mam ambicji politycznych. Do polityki się zupełnie nie nadaję, bo zawsze mówię prawdę i nie potrafię grać - zapewniał mnie gen. Sławomir Petelicki.

Petelicki, który był generałem w stanie spoczynku, po tym jak opuścił wojsko, zajął się biznesem. Pracował m.in. w firmie konsultingowej Ernst & Young, zasiadał w radzie nadzorczej Biotonu i w radzie nadzorczej Pol-Aqua SA. Jego artykuł "Gra o najwyższą stawkę. Czego liderzy biznesu mogą się nauczyć od komandosów GROM" został nawet wyróżniony jako najlepszy tekst opublikowany w "Harvard Business Review Polska" w latach 2003/2006.

Generał Petelicki bywał także na warszawskich salonach. W 2000 roku został wybrany na Gentlemana Roku przez czytelników miesięcznika "Gentleman''. Ale tak naprawdę najbardziej czuł się żołnierzem, był zresztą prezesem Fundacji Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych "GROM" i honorowym członkiem 5th i 10th Special Forces Group (US Army Special Forces), zielonych beretów armii Stanów Zjednoczonych. Amerykańscy wojskowi wielokrotnie okazywali mu szacunek, nazywając przyjacielem i bratem wojownikiem. Ale aktywna postawa generała wzbudzała wiele kontrowersji, tak wśród żołnierzy, jak polityków. Dla jednych to były wygłupy szaleńca, dla innych - chęć zaistnienia w polityce, dla jeszcze innych - przejaw najczystszego patriotyzmu.

Jednak kilka miesięcy temu gen. Petelicki jakby usunął się w cień. Nie wysyłał już SMS-ów do dziennikarzy, rzadko komentował bieżące wydarzenia polityczne, od czasu do czasu pojawiał się w telewizji jako ekspert od spraw bezpieczeństwa czy jednostki GROM. Kiedy rozmawiałam z nim kilka tygodni temu, był przygaszony. Co działo się w ostatnim czasie w życiu generała i czy poznamy prawdę o jego dość niespodziewanej śmierci? Na to pytanie nie znamy dzisiaj odpowiedzi.

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ł
łodzianin
PAN GENERAŁ BYM WIELKIM CZŁOWIEKIEM i wspaniałym żołnierzem - generałem - żołnierzem a nie generałem - politykiem. A co do PiSiorków to oni nie długo sami na siebie stworzą listę - to już jest jakaś obsesja na punkcie spisków...może jakiś psychiatra by się przydał?!
m
max payne
...
m
max payne
zbierano HAKI, no bo wiadomo: PRL, komuch i te sprawy... Dziś pisiory krzyczą, że to kolejne morderstwo "wybitnego Generała", który za dużo wiedział.

rzygać się chce
s
stary
Hienom, pisdzielcom każda tragedia robi dobrze. Wystarczy poczytać. Najpierw następuje "spisienie" ofiary, żeby nie było wątpliwości z czyjej ręki mogła zginąć i huzia na Józia. To trochę przypomina mormoński chrzest pośmiertny .[Mormoni ochrzcili pośmiertnie Hitlera, Stalina i innych podobnych]. Ludzie są wrażliwi na cudze nieszczęście więc jeżeli propaganda przełoży się na jedno poselskie korytko więcej to sukces.Tylko nie przedobrzyjcie, bo kurdupel wcale nie ma ochoty na rządzenie Polską bo to wymaga odpowiedzialności i współpracy.Jego całkowicie satysfakcjonuje ustawianie pionków na listach wyborczych skutkujące darmowym korytem cała reszta to gra .
.
jak samolot powrócił z samary 23 grudnia 2010 a potem sie rozbił pól roku wcześniej? Zabili go i uciekł?
s
spokojny
Wyniki międzynarodowego śledztwa w dokumentacji „Mayday National Geographic” pokaże w najbliższych tygodniach właśnie telewizja kanadyjska. Tytuł dokumentu jest taki jak oficjalna, międzynarodowa klasyfikacja błędu pilota w Smoleńsku: „kontrolowany lot do ziemii”. W żargonie lotniczym nazywa się to po prostu „zderzeniem z ziemią”. Niestety rozczaruję zwolenników kłamstwa smoleńskiego: o sztucznej mgle tam niczego nie będzie.
z
zdzich
a czy znajomi wiedzą że po usunięciu go z armii zajął się natychmiast biznesem i jak twierdzi europoseł siwiec "nie angażował się w jakieś podejrzane operacje" czyżby? a niby skąd to siwiec wie?dla mnie jest jasne prowadząc biznes trzeba kombinować nie zawsze zgodnie z prawem bo inaczej towarzystwo biznesowe cię wykluczy a wtedy klapa i nie pozostaje nic innego jak to co robi większość czyli kończy swój żywot i tak to jest że nawet generałowie i oficerowie nie wytrzymują jak to się mówi" biznes jest biznes", a tym bardziej że coraz więcej ich wychwytują i jeden drugiego sypie więc i strach i wstyd robią też swoje. wcale nie twierdzę że to był powód do samobójstwa generała ale pożyjemy zobaczymy.
t
todd
"samobójstwo na POczekaniu"... u Kim Ir Donka w ramach "polityki miłości" to taki "przewidywalny" "wysoki standard"...
k
klon
cały czas trwa realizacja planu POlitycznego - dorżnąć watahę, zastrzelić i wypatroszyć.
Widocznie już znaleziono lepszego "snajpera' niż tego w Gruzji.
Ludzie nie mamuty a jednak przepowiednia ( groźba ) Donalda T. się spełnia.
W
Wojtek
Oczywiście, przyczyną śmierci okaże się oczywiście błąd pilota. A samobójstwa zawsze będą się odbywać w piątek, a sekcje w poniedziałek.
g
gryps
Macierewicz,bo to był zamach.Ślady na pewno prowadzą do Moskwy,a winien wszystkiemu Tusk
T
Treppolis
Dobry sobie wybrali czas na "samobójstwo" mecz Polska- Czechy... A może chcieli ukraść gen. samochód, ewentualnie była mgła i wypadł z kocyka uderzając głową o próg. I na pewno był pijany. Gdyby to od Ewy Kopacz zależało przekopała by ziemie na metr głębokości...
P.S
I po co nasi dziadkowie ginęli na frontach całego świata, ewentualnie byli mordowani w więzieniach po powrocie z tułaczki wojennej za przynależność do AK itp. Jeszcze parę lat a gajowy z rudym szkopem
zapewni obecnej - zagubionej i zmanipulowanej młodzieży drugą ale Islandię.
g
gość
Nie mylił się Stanisław Michalkiewicz.
n
nie ważne
sobie możemy...
e
ee..
Ilu generałów..?
Dodaj ogłoszenie