Generał Petelicki nie zostawił listu pożegnalnego. "W sejfie trzymał broń"

mm
Gen. Sławomir Petelicki
Gen. Sławomir Petelicki Maciej Jeziorek/Polskapresse
W domu generała Sławomira Petelickiego nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego - poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet. Wciąż niejasny pozostaje motyw, który miałby skłonić byłego dowódcę GROM do samobójstwa.

Seremet, który był we wtorek gościem RMF FM, stwierdził jednak, że nie ma też żadnych przesłanek, które miałyby skłonić prokuraturę do odstąpienia od kwalifikacji wstępnej. - Nie natrafili prokuratorzy na żaden ślad, który wskazywałby na udział osób trzecich, jakkolwiek określili bardzo szeroko zakres swoich działań w śledztwie - powiedział szef Prokuratury Generalnej na antenie radia.

Przyznał przy tym, że nie ma również dowodu jasno wskazującego na samobójstwo. - Nie znaleziono żadnego listu, mimo dość dokładnego przeszukania pomieszczeń mieszkalnych, także sejfu generała - powiedział i dodał, że w sejfie Petelicki trzymał broń.

Jak poinformował Seremet, prokuratorzy szukają teraz motywów, które miałby skłonić generała Petelickiego do samobójstwa. - Nie tylko idzie o zlecenie stosownych ekspertyz, ale także zbadanie i przesłuchanie wszystkich osób, które w ostatnim czasie - a także w dłuższych odcinkach czasowych - stykały się z generałem - powiedział.

Źródło: RMF FM

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Matrix
W każdej parafii w Polsce takiego samobójcę pochowano by w końcu cmentarza na niepoświęconej ziemi i bez udziału księdza . A tu proszę obecni są najwyżsi dostojnicy Kościoła i jaka wyrafinowana celebra. Polski Kościół tym zaświadcza,że wobec Boga także są równi i równiejsi. Skoro już wywalczyliśmy demokrację na naszej ziemi to może teraz spróbujmy powalczyć o demokrację w niebie.
c
czytacz
Dodałbym do tego tekstu jeszcze sprawę zabójstwa (tu samobójstwa już nie dało się "zaprojektować") generała Papały. Ludzie mają wierzyć, że zabito go z pistoletu z tłumikiem ponieważ chciano ukraść używane Daewoo... wiadomo bowiem, że tak luksusowe wozy kradną złodzieje wyposażeni w taką właśnie broń i że samochód ma wartość dostateczną aby uzasadniać późniejsze gigantyczne kłopoty złodzieja (bo jednak zabójstwo policjanta to nawet w tym dziwnym kraju reperkusje wywoła). Taaa....

Natomiast sprawa katastrofy smoleńskiej... to bym akurat przypisał wszechorganiającemu nas bałagaństwu. Brak wymiany informacji, chaos, nieprzestrzeganie procedur. W efekcie samolot podszedł do lądowania tam, gdzie w ogóle nie powinno go być w takich a nie innych warunkach. Za co, bezsprzecznie. winę pośrednią ponoszą rządzący. Dlatego pewnie ten sms, o którym wspominał generał Petelicki. Zrozumiałe jest, że rządzącym zaczęło się gwałtownie palić tu i ówdzie, i jak to w panice, wykonywali dziwne ruchy. To akurat można zrozumieć i trochę dziwię się, że tak doświadczona osoba jak generał, wyciąga publicznie zachowania podyktowane paniką...
n
nieogladamtvnu
W życiorysie ma ponad 20- letnią działalność sbcką. Może mial nie jednego czlowieka na sumieniu? W Polsce ,dla poznania minionej epoki i dla lepszego funkcjonowania kraju, powinny być już dawno otworzone teczki (tak jak np. na Węgrzech, w Czechach czy wschodnich Niemczech) i wspominana wielokrotnie w debatach dekomunizacja!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Generał Petelicki nie zostawił listu pożegnalnego. "W sejfie trzymał broń"
G
Gość
Pan Sołtys z Lublina
c
czytacz
1. Nie napisali, ze w sejfie była ta jednostka broni z której padł strzał.
2. Ludzie mający pozwolenie na broń często mają po kilka jednostek broni, więc pozostałe mogły być w sejfie i nie ma w tym nic złego.
K
Kopacz
Co skłoniło generała Petelickiego do samobójstwa i czy na pewno je popełnił? Nad tym zastanawia się wielu dziennikarzy, komentatorów, polityków, ale także inni ludzie. To śmierć zagadkowa i kolejna w ciągu ostatnich dwóch lat. Nie tylko ze względu na okoliczności (strzał w głowę na podziemnym parkingu, bez listu pożegnalnego), ale przede wszystkim ze względu na osobę.

Z pomocą w wyjaśnieniu zagadki przychodzi nam od kilku dni "Gazeta Wyborcza", podpowiadając swoim czytelnikom obowiązujący przekaz w sprawie śmierci generała. Na jej stronach internetowych już dzień po zgonie można było przeczytać opinie anonimowych świadków, jakoby generał miał problemy osobiste. A nawet kłopoty z alkoholem.

Po tygodniu przekaz ten wzmocniono. "Przyjaciele zgodnie mówili o problemach osobistych, zastrzegając, by nawet powołując się na anonimowe źródła, nie podawać szczegółów. Uszanowaliśmy to" - obwieściła "Gazeta" dokładnie kilka dni po tym, jak przekonywano czytelników, że zmarły mógł być po prostu alkoholikiem z problemami małżeńskimi.

Kolejny anonim donosi: "Mówiłem: przestań, pomyśl, zanim coś powiesz w mediach, skonsultuj się ze mną. Byłem zszokowany, gdy zobaczyłem go w Telewizji Trwam, gdzie krytykował rząd w sprawie katastrofy smoleńskiej". "Widać, że czuł się pominięty. Po tych występach smoleńskich przestano go zapraszać" - dodaje. Co ważne, znowu przyznano otwarcie, że krytyczne oceny rządu Tuska, oskarżanie go o zdradę po katastrofie smoleńskiej spowodowały zwolnienie go z pracy. Wywołały problemy finansowe, odcięcie od możliwości pośrednictwa i konsultingu np. przy zakupach broni przez MON. Taka jest współczesna Polska.

Jak się okazuje, śmierć wieloletniego oficera wywiadu, komandosa i twórcy elitarnej jednostki specjalnej może być jednak banalnie prosta. Zwariował, załamał się, bo przestano go lubić. Podobnie jak w PRL śmierć pijanego Stanisława Pyjasa, który spadł ze schodów, pijanego ks. Sylwestra Zycha, zaczadzonego ks. Stanisława Suchowolca czy ks. Stefana Niedzielaka, który miał po prostu spaść ze stołka i skręcić sobie kark.

Nie można przy tym pominąć katastrofy rządowego tupolewa w Smoleńsku. Przecież to rzekomo głupota, brak doświadczenia pilotów, arogancja prezydenta i dowódcy Sił Powietrznych okazały się tragiczne w skutkach. A to, że akurat Petelicki ujawnił treść SMS-a, który mieli rozsyłać sobie przedstawiciele rządu zaraz po katastrofie, wskazując na winę pilotów i naciski, nie ma oczywiście nic do rzeczy. Podobnie jak fakt, że w tej samej "Gazecie" dokładnie taka narracja była eksploatowana do granic śmieszności. Teraz już sam nie wiem, która wersja obowiązuje: czy ta z raportu MAK, czy komisji Millera?

Na tym tle tylko śmierć Barbary Blidy okazuje się skomplikowanym kryminałem z politycznym spiskiem zasługującym na wyroki najwyższych trybunałów. Tylko w tym przypadku liczyły się szczegóły. "Gazeta" już wcześniej pisała, że w śledztwie popełniono wiele błędów, które uniemożliwiają ustalenie, co się naprawdę stało po wejściu funkcjonariuszy ABW do domu Blidy. "Przypadek?" - zastanawiają się do dziś jej dziennikarze. Dlaczego tego samego pytania nie można zadać w przypadku śmierci twórcy GROM, samobójstwa Grzegorza Michniewicza czy katastrofy smoleńskiej?

Maciej Walaszczyk
t
tebah g.
gen.Petylicki odniósł broń do sejfu!Coś tu śmierdzi na kilometr!!!
Dodaj ogłoszenie