Generał Jim Mattis. Kim jest nowy sekretarz obrony USA?

Maciej Milczanowski
Jim Mattis (z prawej)
Jim Mattis (z prawej) Archiwum autora
Wojsko i media „ochrzciły” generała Jima Mattisa trzema przydomkami, które dopiero razem najlepiej charakteryzują jego postać. Najbardziej znany przydomek generała Mattisa to Mad Dog, z uwagi na ostre, twarde, a czasami brutalne wypowiedzi. Ale kolejny to Warrior Monk, nadany mu z uwagi na jego zamiłowanie do filozofii, częste cytowanie historycznych postaci oraz fakt, że zawsze nosi przy sobie tom „Rozmyślań” Marka Aureliusza. Mattis jest uosobieniem stoickiego wojownika o jakim w swoich wykładach mówi Adam Aduszkiewicz. Jednocześnie spełnia kryteria „Lidera poziomu piątego” zgodnie z wykładnią Jima Collinsa, w Polsce najlepiej scharakteryzowaną przez Jacka Santorskiego. Ostatni przydomek – Chaos to jego kryptonim radiowy, który dla wielu żołnierzy świadczy także o sposobie działania generała, a może bardziej o skutkach.

Właśnie ta nieszablonowość, wiedza i doświadczenie, ale przede wszystkim pokora i szacunek zarówno wobec swoich żołnierzy jak i przeciwnika na polu walki, umożliwiają mu dostosowanie taktyki do danej sytuacji, przegląd sytuacji i dostrzeganie zagrożeń oraz elastyczne dostosowywanie się do nowych uwarunkowań. Razem daje to umiejętność planowania i działania na poziomie strategicznym, co jest kompetencją bardzo rzadko posiadaną przez przywódców. Często cytuje się jego ostre wypowiedzi z pola walki, jako dowód na to, że nie nadaje się na cywilne stanowisko jakim jest Sekretarz obrony USA. Dlatego tak istotne jest, aby bliżej poznać sylwetkę jednej z kluczowych postaci dla światowego bezpieczeństwa, który może być wielkim sprzymierzeńcem, ale i stanowić twardego przeciwnika dla każdego kto chciałby zagrozić bezpieczeństwu USA.

Gen Mattis już w pierwszej wojnie w Iraku w roku 1990, jako podpułkownik dowodził batalionem szturmowym. W 2001 roku jako pułkownik dowodził pułkiem piechoty morskiej w Afganistanie. Potem wiosną 2003 był dowódcą dywizji w Iraku w czasie operacji „Iracka Wolność”, a następnie prowadził operację stabilizacyjną w prowincji Al-Anbar od zimy przełomu 2003/4 do lata 2004. Był także szefem Dowództwa Sił Połączonych USA 2007-2010, a od 2010 roku do 2013 był szefem Dowództwa Centralnego, które w swojej strefie odpowiedzialności ma Bliski Wschód. Mattis w 2013 roku przeszedł na emeryturę, na której został pracownikiem naukowym jednego z najbardziej prestiżowych think-tanków w USA – Hoover Institution przy Uniwersytecie Stanforda. Tam właśnie poznałem gen Mattisa, gdy godząc się na spotkanie i konsultację mojej pracy naukowej odbył ze mną ponad dwu godzinną rozmowę w lecie 2015 roku.

Zimą na przełomie 2003/4 w prowincji Al-Anbar w zachodnim Iraku, toczyły się zacięte walki sił koalicji z rebelią. Dowództwo wojsk amerykańskich nie radziło sobie z sytuacją, która lawinowo się pogarszała. Wówczas zwrócono się ponownie do gen Mattisa o pomoc. Mattis przebywał wtedy w bazie wojskowej niedaleko San Diego w USA, gdzie odebrał telefon z prośbą, aby przybył do Al-Anbar i pomógł wojskom koalicji zaprowadzić tam porządek. Jego pierwszą reakcją było zaszycie się w swojej bibliotece, aby opracować nową strategię działania w takiej sytuacji. Czynił to przez analogie do podobnych wydarzeń podczas innych sytuacji i operacji zwalczania rebelii.

Rozwiązanie jakie postanowił zastosować było proste w teorii, ale w praktyce nastręczało wiele kłopotów dla wojska nie przygotowanego do takiego sposobu działania. Przynosiło więc pozytywne skutki tylko doraźnie, tam, gdzie dowódcy zdołali je implementować. Ta nowa strategia polegała na tym by pozyskać społeczeństwo, wówczas rebelia straci paliwo do działania, a tylko po pewnym rozpoznaniu uderzać w zidentyfikowanego przeciwnika, ale za to z pełną brutalnością. Tymczasem wojsko działało tak jak w trakcie operacji zbrojnej z początków operacji, brutalnie włamując się i niszcząc prywatne domy mieszkańców.

Pierwszym zaleceniem jakie Mattis poczynił po przybyciu do Anbar, było zebranie kadry oficerskiej, wydanie im wybranych materiałów na temat przyczyn eskalacji konfliktów między Izraelem i Libanem, przykłady nadużywania siły w Iraku, a także inne przykłady odleglejsze w czasie. Mattis przekonywał, że zapewnienie dostaw energii elektrycznej i wody znacznie bardziej przyczyni się do pokonania przeciwnika niż najbardziej brutalna akcja wojskowa. Mówił żołnierzom: "zawsze gdy okazujesz złość i pogardę wobec cywilów, zwycięża Al-Kaida i inni rebelianci"

Sytuacja w Faludży, gdzie istniało ognisko zapalne całej rebelii, została opanowana, jednak strategia Mattisa nie stała się oficjalną wykładnią całych sił koalicyjnych. Nawet sam Mattis dostawał rozkazy sprzeczne z założeniem jakie realizował. Wyrażał wówczas wobec przełożonych stanowczy sprzeciw, ale wykonywał rozkazy, mając świadomość, że rujnuje to co sam próbuje budować. Efekt nie mógł być więc najlepszy i Anbar przysporzył jeszcze sporo problemów siłom koalicji, a i cywile przeżywali tam piekło. Niemniej strategia zastosowana przez Mattisa została, zyskała powszechne uznanie w kręgach wojskowych i wykorzystana przez gen Petraeusa, gdy w styczniu 2007 roku został Dowódcą Wielonarodowych Sił w Iraku. Na tej podstawie opracowano tzw. „Doktrynę Petraeusa”. Sukces gen Petraeusa nie był kwestionowany, choć znów dyskusyjne były rozmiary pozytywnych skutków tej strategii. Niemniej David Hanson w swojej książce, uznaje “Doktrynę Petraeusa” jako jeden z pięciu najwybitniejszych w historii przykładów odwrócenia losów wojny i dużą rolę w opracowaniu założeń tej operacji przypisuje właśnie Mattisowi.
Wnioski jakie Mattis wyniósł z dwóch wojen w Iraku i wojny w Afganistanie są takie, że wojna jest zawsze „messy”, nie da się operacji zbrojnych przeprowadzić w „białych rękawiczkach”, zawsze są ofiary cywilne, zawsze też dowódca musi być gotowy na to że straci własnych ludzi. Operacji zbrojnej nie da się zaplanować w stu procentach. Dlatego planowanie zakładające wychodzenie od efektów i w ten sposób ustalanie minimalnych sił i środków dla ich osiągnięcia, (tzw. Effects-based operations EBO) uznał za błąd. Do tego, za decydujące przy zwalczaniu rebelii uznał budowanie jak najlepszych z ludnością lokalną. W tym celu, jak przekonywał, trzeba wykorzystać wszelkie możliwości, w głównej mierze nie-militarne. Dlatego też kolejną książką w jakiej napisaniu uczestniczył (był redaktorem i autorem jednego rozdziału wraz z Kori Schake) była poświęcona budowie relacji cywilno-wojskowych.

Według gen Mattisa szukanie „sposobów dla uczynienia wojny łatwą i bezpieczną będzie skutkowało upokorzeniem i katastrofą”. Lider „Musi czuć się swobodnie w niepewności”. Innymi słowy, przywódca nie może bać się tzw. „mgły wojny” czyli nie dających się przewidzieć przeciwności i skutków własnych działań. Dlatego też Gen Mattis krytykował politykę prezydenta Obamy na Bliskim Wschodzie. W działaniach wojskowych, za błędne, a nawet szkodliwe uznawał poleganie na operacjach realizowanych za pomocą bezzałogowych statków latających (UAV – popularnie zwanych dronami), oraz nadmierne wykorzystywanie symulacji w Power Poincie, które powodowały, że zadania zdawały się znacznie łatwiejsze niż potem okazywały się już na polu walki. Jedno i drugie sprawiało wrażenie łatwości osiągania celów strategicznych podczas gdy pole walki stwarzało zmienne i często nieprzewidywalne sytuacje, zależące od lokalnych uwarunkowań. Mattis cytował przy tym, jednego Se swoich ulubionych autorów - Colina Graya, który twierdził że: „Największą zaletą wojny z wykorzystaniem zaawansowanej technologii jest to że minimalizuje ryzyko strat wśród żołnierzy amerykańskich” ale „ten typ działań jest nieodpowiedni do walki w wojnie nieregularnej”. Oczywiście Mattis krytykował także inne inicjatywy białego domu, w tym wskazywał na poważne zagrożenia wynikające np. ze wzrostu wpływów politycznych Iranu czy też bardzo mocno krytykował szybkie i niemal całkowite wycofanie się z Iraku.

Mattis krytykował także Europę za brak strategii. Nazywa to atrofią strategiczną Unii Europejskiej i podobne zdanie miał też, o administracji prezydenta Obamy. Zanik myślenia strategicznego skutkuje tym, że planowanie jest coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Często nie przewiduje się bardzo poważnych konsekwencji działań realizowanych na najwyższym poziomie – geopolitycznym. Przykładem takich błędów mających skalę globalną uznał nie tylko sposób prowadzenia wojny w Iraku, ale też zupełnie błędną operację w Libii, która została zrealizowana już za czasów administracji Obamy czy fatalny brak konsekwencji w polityce Zachodu względem Ukrainy. Gen za przykład podawał sytuację w której Ukraina była zapraszana przez Unię Europejską do integracji. NATO nawet włączyło Ukrainę do programu Partnerstwo dla pokoju, który był przedsionkiem NATO. Ukraina w ramach tego programu uczestniczyła w wojnie irackiej (18 ukraińskich żołnierzy zginęło). Nie brano przy tym wszystkim zupełnie pod uwagę możliwości reakcji Rosji. Gdy przywódcy Kremla zdecydowali się na interwencję wykorzystując obalenie prezydenta Janukowycza w 2014 roku, zarówno UE jak i NATO nie były w stanie racjonalnie zareagować. Wydawać by się mogło, że reakcja Kremla zaskoczyła Zachód, co jest nie tylko przykładem na brak strategicznego myślenia ale też naiwność polityczną. Myślenie strategiczne polega na tym, by zanim podjęto kroki w kierunku integrowania Ukrainy ze strukturami zachodnimi przygotować plany na wypadek takiego, przecież przewidywalnego wariantu. Atrofia strategiczna zachodu spowodowała i nadal powoduje upokorzenie polityków zachodnich (czerwone linie Obamy w Syrii, aneksja Krymu łamanie postanowień Mińskich a ostatnio konferencja w Astanie i marginalizacja administracji USA) i katastrofę mieszkańców Ukrainy, Syrii, Libii, Iraku i wielu innych społeczeństw. W konsekwencji ich katastrofa, w końcu przekłada się na wzrost zagrożeń także w świecie Zachodnim co jest wynikiem mechanizmów geopolitycznych. To, że uwarunkowania są trudne, że ten czy inny polityk działania nie zgodnie z prawem międzynarodowym, nie usprawiedliwia porażek polityków zachodnich w tym w dużej mierze samego prezydenta Obamy.
Fakt, że gen Mattis został mianowany 26-tym Sekretarzem Obrony USA, jest skutkiem ogromnego szacunku jakim ten człowiek się cieszy w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście ma też przeciwników, nawet wrogów, jednak sposób w jaki zwracali się do niego kongresmeni w trakcie publicznego przesłuchania 12 stycznia 2017 roku, na Kapitolu, świadczy o niemal fascynacji tą postacią. Tzw. zespół przejściowy (Transition Team) prezydenta elekta Donalda Trumpa jeszcze rankiem w dniu przesłuchania próbował stosować fortel i uniknąć przesłuchania licząc na wystarczającą ilość głosów, dzięki którym jego kandydatura i tak miała zostać przegłosowana. Do południa trwał chaos informacyjny w tej sprawie, a jednak po południu, zgodnie z grafikiem gen Mattis spokojnie stawi się na przesłuchaniu. Z resztą generał jeszcze przed 12 stycznia kilkakrotnie wchodził w ostry konflikt z zespołem przejściowym, który niemal od razu po nominacji próbował wpływać na plany generała. Mattis odbył też długą rozmowę z prezydentem elektem, w trakcie której nie tylko przekonał go do swojej kandydatury, ale też, niejako przy okazji, przekonał do porzucenia jednego z haseł wyborczych, którym było rozszerzenie stosowania tzw. wzmożonych metod przesłuchania. Jest to to samo, co wszędzie indziej nazywamy torturami. Można więc uznać, że generałowi Mattisowi można przypisać poważne zasługi dla humanitaryzmu, już od pierwszego spotkania z Panem Trumpem.

Nic więc dziwnego, że głosowanie obu izby kongresu nad zmianą przepisów (pięcioletni zakaz sprawowania tego urzędu przez wojskowych po odejściu na emeryturę) aby umożliwić gen Mattisowi objęcie stanowiska Sekretarza Obrony było tyko formalnością. Washington Post określił Mattisa jako ikonę. Jego hasło „Nie ma lepszego przyjaciela, nie ma gorszego wroga - niż piechota morska USA”, stało się mottem całego korpusu i trafiło także do popkultury, mediów i in. Niedługo po objęciu przez gen Mattisa stanowiska Sekretarza Obrony, w sieci pojawiły się zdjęcia pokazujące go wsiadającego do samolotu przed pierwszą wizytą w Azji. Uwagę wielu zwróciło to, że generał, sam niósł swoje bagaże. Natychmiast zestawiono to ze zdjęciami z czasów gdy był w wojsku, i okazało się że to jego stały zwyczaj. Niezwykłej pokory tego niezwykłego człowieka osobiście doświadczył piszący te słowa, gdy w czasie wspomnianych wcześniej konsultacji pracy naukowej w Hoover Institution, generał nie tylko szczerze dzielił się swoimi doświadczeniami i opiniami, ale też na koniec rozmowy podziękował za służbę w Iraku. Wielu amerykanów w ten sposób reaguje gdy dowiaduje się, że rozmówca jest weteranem wojen w Wietnamie, Afganistanie czy Iraku. W Polsce nie mamy takiego zwyczaju…

Odejście z administracji nowego prezydenta USA, doradcy do spraw bezpieczeństwa Michaela Flynna, zaledwie po niespełna miesiącu sprawowania tej funkcji i to w wyniku kłamstwa na temat kontaktów ambasadą Rosji w trakcie kampanii świadczy, jak potężna walka toczy się w obozie republikanów, a szczególnie w otoczeniu Białego Domu. Tym bardziej ważne, by Polska rozsądnie budowała relacje z tymi w tej administracji, którzy jej sprzyjają, a do takich należy z pewnością gen Mattis.

***

Maciej Milczanowski, Centrum Zimbardo ds. Rozwiązywania Konfliktów w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, stypendysta Hoover Institution,Fellow Fundacji Pułaskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie