Gdzie jest środek Warszawy? Każdy na to pytanie odpowiada inaczej - jedni twierdzą, że na placu Teatralnym (który jest też podobno środkiem Europy), inni wskazują Pałac Kultury i Nauki, jeszcze ktoś inny powie, że na Saskiej Kępie.

- To zależy od tego, jak go definiujemy - odpowiada varsavianista dr Marek Ostrowski i podkreśla, że "środków Warszawy" mamy wiele i żaden z nich nie jest gorszy od pozostałych. - Podstawowe dwa, to krzyż kościoła ewangelickiego przy pl. Małachowskiego, i środek geodezyjny - tłumaczy. Kościół na Małachowskiego od wielu lat uważa się za centralny punkt Warszawy, choć jest to lokalizacja mocno umowna.

Ten "punkt zero" ustalono przy pomocy wielu różnych pomiarów geodezyjnych pod koniec XIX wieku. Należy mieć jednak na uwadze, że Warszawa od tego czasu mocno się rozrosła i zmieniła swoje granice, przez co krzyż "uciekł" ze środka. To zresztą nie pierwszy taki przypadek.

- Bardzo długo centralnym punktem stolicy był Zamek Królewski, do którego biegły wszystkie drogi - opowiada Marek Ostrowski. - Po pojawieniu się Alej Jerozolimskich po raz pierwszy tak znacząco zmieniły się proporcje stolicy - mówi. W 2004 r. warszawscy geodeci przeprowadzili nowe wyliczenia i ustalili, że aktualnie miejscem najbliższym rzeczywistego środka stolicy jest budynek numer 35 przy ulicy Paryskiej, znajdujący się po prawej stronie Wisły. Wynika to w dużej mierze w przyłączenia do Warszawy Wesołej, co - podobnie jak kiedyś w przypadku Alej Jerozolimskich - znacznie rozciągnęło miasto, tym razem na południowy wschód.

Czym jest środek?

o

Słup kilometrowy na rogu Marszałkowskiej i alej Jerozolimskich

Dalece bardziej stabilnym (choć również umownym) centralnym punktem nie tylko Warszawy, ale też i Polski, jest słup z odległościami, znajdujący się na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich z ulicą Marszałkowską. - Tego typu odniesienia są stosowane na całym świecie. Podobny "punkt zerowy" znajduje się przed katedrą Notre Dame i to ten słup uważa się za środek Paryża i od niego liczy się wszystkie odległości. Podobny umowny punkt znajduje się też na Placu Czerwonym. To środek dobry jak każdy inny - przekonuje mój rozmówca. Ten sam punkt może być uważany za środek Warszawy również ze względu na to, że krzyżują się tu dwie główne osie komunikacyjne: północ-południe i wschód-zachód. Nawet pomimo tego, że ulicę Marszałkowską przebito dopiero po wojnie, to właśnie stamtąd odjeżdżał pociągi na wschód oraz do Berlina i Wiednia i to tam zawsze biło serce miasta. A co, jeśli nie lubimy umowności?

- Przy matematycznym podejściu najprościej byłoby wyciąć dokładny obrys Warszawy z kartonu, który ma dokładnie taką samą masę na każdym centymetrze kwadratowym i ustawić na szpilce - żartuje Marek Ostrowski. - Jeśli będzie stało stabilnie, oznacza to, że mamy środek. Nie jest to trudne i dobrze ukazuje bezsens oczekiwania, że uda się wskazać punkt centralny. Środek jest w nas, jako taki obiektywnie nie istnieje - dodaje filozoficznie. Przekonuje też, że "centrum miasta" jest formą dynamiczną i ciągle się przemieszcza, to nie jest układ stabilny. Nawet jego definicja zależy od potrzeb - emocjonalnych, intelektualnych, racjonalnych, ekonomicznych, gospodarczych czy społecznych. Spór o środek jest więc dyskusją czysto akademicką, a dużo przyjemniej jest... nie wiedzieć. - Sądzę, że takie podejście jest ciekawsze - uśmiecha się.

Warszawa centrum... Europy?

W National Geographic swojego czasu można było natrafić na niezwykłą ciekawostkę. Ktoś przeprowadził mały eksperyment myślowy, który sugerował, że w Warszawie znajduje się... środek Europy. Jak to możliwe? Otóż jeśli wyznaczy się najdalej wysunięte na północ, południe, wschód i zachód punkty Starego Kontynentu - czytamy - a następnie poprowadzi się przez nie dwie linie, poziomą i pionową, przetną się one w Warszawie, gdzieś w okolicach placu Teatralnego. Za skrajne punkty przyjęto Kinnarodden w Norwegii, Gavados na Krecie, Cabo da Roca w Portugalii i pewien bliżej nieokreślony punkt daleko w górach Uralu. Pobieżny rzut oka na mapę Europy nie rozwiewa wątpliwości. Może tak, a może nie.

- To kompletna fantazja - ucina spekulacje Marek Ostrowski. - Jak by nie liczył, to się nie uda. Topologiczny środek Polski jest w rejonie Piątku, może nawet trochę bliżej Soboty. W województwie łódzkim. Z kolei centralny punkt Europy moim zdaniem prędzej wypada gdzieś w rejonie Suchowoli. Z całą pewnością nie w Warszawie. Tyle, jeśli chodzi o europejskie ambicje.