reklama

Galeria Delfiny: Socjalne państwo zniechęca do dobroczynności

Tomasz PaluchZaktualizowano 
Janusz Wojtowicz
Polacy uważają, że dobroczynność jest moralnym obowiązkiem osób zamożnych, tymczasem państwo, rozwijając politykę socjalną, do niej zniechęca i wzmaga postawy roszczeniowe – to tylko niektóre wnioski płynące z zaprezentowanych po raz pierwszy wyników badań opinii społecznej i z debaty w znanej warszawskiej Galerii Delfiny.

Przed debatą pt. „Dobroczynność: potrzeba serca czy spokój sumienia?”, na którą zaprosiła Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego i którą moderował Jerzy Wysocki, przedsiębiorca, filozof, autor książki „Głos Cynika. Terapia liberalna”, po raz pierwszy zaprezentowane zostały wyniki panelu badawczego Ariadna na temat dobroczynności.

Z badania przeprowadzonego na reprezentatywnej próbie respondentów wynika, że zdaniem 54 proc. Polaków osoby zamożne za mało się angażują w działania charytatywne i wspieranie finansowe potrzebujących, a w opinii 12 proc. – że w ogóle się nie angażują. Przy czym wśród osób uważających się za zamożne, czyli osiągających dochód netto w wysokości powyżej 5 tys. zł miesięcznie, liczby te wynoszą odpowiednio 45 i 5 procent. Zarazem zdaniem 55 proc. ogółu respondentów, osoby zamożne są moralnie zobowiązane do przekazywania części swoich pieniędzy na działania charytatywne.

- Wyniki badania „Polacy o dobroczynności zamożnych” ukazują, że Polak uważa się już za zamożnego kiedy ma 5 tys. zł netto miesięcznie, co wynika z ogólnego poziomu zamożności. To tłumaczy, dlaczego akcje społeczne cieszą się dużą popularnością. W takim społeczeństwie będzie dominować przekonanie, że moralnym obowiązkiem zamożnych osób jest pomaganie mniej zamożnym – stwierdził prezentujący badanie dr Tomasz Baran, Partner merytoryczny Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna.

Kolejnym dyskutantem był Maciej Radziwiłł przedsiębiorca, członek zarządu Fundacji XX Czartoryskich i założyciel Fundacji Trzy Trąby oraz - jak podkreślił Jerzy Wysocki - znany z wielu działań pomocowych filantrop, który np. niedawno na swój koszt odnalazł i sprowadził z Peru bezcenne polskie malowidła, a wcześniej podarował grunt pod budowę ośrodka dla chorych onkologicznie. Zabrawszy głos, Maciej Radziwiłł oddzielił dobroczynność zarówno od działalności firm z zakresu CSR, które uważa za inną formę promocji, jak i od moralnej powinności. – Ona powinna dotyczyć wszystkich. Żyjemy w kraju przeważająco katolickim, a Pan Jezus nauczał, że kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma. Dobroczynność jest dawaniem z tego, co nam zbywa, czyli dzieleniem się nie jednym z dwóch, ale jednym z pięćdziesięciu posiadanych płaszczy.

Jak zauważył, w dobroczynności są też zaszyte elementy przedsiębiorczości i skuteczności. - Ewangeliczny wdowi grosz jest darem nieporównanie większym niż dawanie z tego co nam zbywa, ale zwykle nie poprawia znacząco sytuacji obdarowanego, tymczasem dobroczynność zamożnych może wyrażać się w takim obdarowywaniu, aby podarowane pieniądze efektywnie pracowały. Państwo nie ma narzędzi do nadzoru nad taką efektywnością – wyjaśniał. Po czym dodał: - Dobroczynność jest zaawansowaną, wyrafinowaną formą konsumpcji, bo dając pieniądze na szczytny cel, kupujemy sobie lepsze samopoczucie. Ale oddanie z tego co zbywa nie czyni nas dobrymi ludźmi ani nie jest przejawem dobroci. Natomiast ubodzy uważający, że przymus moralny obowiązuje tylko zamożnych, są zakłamani, bo on ich też dotyczy.

Michał Lipiński z Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, dyrektor Konkursu „Teraz Polska” stwierdził, że pomijając okres świąteczno-noworoczny, tylko 25-30 proc. Polaków angażuje się w działania pomocowe. - W badaniach międzynarodowych, które uwzględniają też skłonność do udziału w wolontariacie, zajmujemy 107 miejsce na 140 państw – mówił. Jak zauważył, Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego, która dąży do ukazywania „ludzkiej twarzy” biznesu, być może zajmie się nie tylko wyróżnianiem polskich marek i produktów, ale też promowaniem postaw społecznych. – Możliwe, że dzięki temu za kilka lat Polska będzie w rankingach dobroczynności na wyższej pozycji – stwierdził dyrektor Lipiński.

Jerzy Wysocki stwierdził, że państwo lawinowo rozszerza swoje funkcje w sferze socjalnej. - Czy to nie spowoduje zaniku dobroczynności? Ktoś może powiedzieć – dlaczego mam się dzielić moimi pieniędzmi, skoro państwo zabiera mi ich dużo poprzez fiskalizm aby je rozdawać? – pytał autor „Głosu cynika”.

- W Polsce jest wysoki poziom roszczeniowości. A im więcej się komuś daje, tym bardziej nabiera on przekonania, że mu się to należy. Następuje też sprężenie zwrotne, bo ci, którzy wiedzą, że to z ich pieniędzy jest uprawiana państwowa dobroczynność dochodzą do wniosku, że nie ma sensu dodatkowo się dzielić, bo i tak się, chcąc nie chcąc, dzielą – potwierdził dr Tomasz Baran.

- Przyzwyczajanie ludzi, że coś im się należy, jest niebezpieczne. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, że człowiek obdarowywany przyzwyczaja się do pomocy i jak się ją w końcu odcina, jest po prostu wściekły. Nic dobrego z tego nie powstaje, dlatego lepsze jest efektywne wspieranie dużych projektów społecznych – podsumował Maciej Radziwiłł.

Partnerami spotkania były Fundacja XX Czartoryskich, BMC Business and Media Consulting oraz RaportCSR.pl

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie