reklama

Frontex. Agencja, która stoi na straży europejskich granic, ma siedzibę... w Warszawie

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Europa ma strażników swoich granic. To agencja Frontex z siedzibą w Warszawie. Trzystu specjalistów od operacji specjalnych i analiz. Jeśli jakiś kraj ma problem z imigrantami, właśnie ich prosi o szybką pomoc.

Od kilku miesięcy Europę zalewa fala uchodźców, sama Unia Europejska wydaje się mocno bezradna wobec tysięcy ludzi uciekających z ogarniętego wojną Iraku czy Syrii. We wtorek Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, w trakcie przemówienia w parlamencie w Strasburgu uznał, że przyjęcie uchodźców to "obowiązek wszystkich krajów członkowskich".

- Od początku roku prawie 500 tys. osób przedostało się do krajów Unii - mówił szef Komisji Europejskiej. - Liczby robią wrażenie i dla niektórych są źródłem obaw. Ale to nie jest właściwa chwila, by się bać czy obawiać. To czas, by śmiało, w sposób zdecydowany i uzgodniony działać na szczeblu UE. To kwestia humanitarna, kwestia ludzkiej godności - podnosił Juncker.

Przypomniał, że "prawo do azylu jest jednym z najważniejszych w literze prawa międzynarodowego i nie wolno nam o tym zapominać". - Mówmy uczciwie: póki wojna w Syrii będzie trwała, kryzys uchodźców sam się nie rozwiąże. Możemy budować mury, ale nie uprawiajmy demagogii. Gdyby świat, który znaliście, się rozpadł, bylibyście gotowi na wszystko. Na pokonywanie każdego morza, każdej granicy. Walczymy z Państwem Islamskim, a nie jesteśmy gotowi do tego, by przyjmować tych, którzy przed nim uciekają. Dlaczego? - pytał dalej.

Problem uchodźców wydaje się palący, tymczasem niewiele osób wie, że agencja zajmująca się monitorowaniem skali migracji i ochroną zewnętrznych granic Unii Europejskiej ma swoją siedzibę w Warszawie.

Frontex (od francuskiego frontieres extérieures, czyli "granice zewnętrzne"), to Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii, niezależna agencja w ramach Unii Europejskiej.

Siedziba agencji znajduje się przy placu Europejskim 6 w kompleksie biurowym Warsaw Spire. Początkowo pracowało w niej ponad 30 osób, obecnie - ponad 300.

- Są specjalistami wysokiej klasy - mówi Ewa Moncure z biura prasowego Frontexu.

Zarząd Frontexu to przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej, a konkretnie władz służby granicznej krajów UE i dwóch członków Komisji Europejskiej. Pierwszym dyrektorem wykonawczym agencji był Fin Ilkka Laitinen, którego w 2014 r. zastąpił Fabrice Leggeri.

Zadania agencji? Wiele, ale warto wspomnieć choćby o tych: koordynowanie współpracy operacyjnej między państwami członkowskimi w dziedzinie zarządzania granicami zewnętrznymi, opracowywanie wspólnego zintegrowanego modelu analizy ryzyka i przygotowywanie ogólnych i szczegółowych ocen ryzyka, wspomaganie państw członkowskich w szkoleniach krajowych funkcjonariuszy straży granicznych, organizowanie seminariów i oferowanie dodatkowego szkolenia urzędnikom właściwych organów, wspomaganie państw członkowskich w sytuacjach wymagających zwiększonej pomocy technicznej i operacyjnej na granicach zewnętrznych, udzielanie państwom członkowskim niezbędnego wsparcia w organizowaniu wspólnych działań dotyczących powrotów. Agencja może wprowadzać tak zwane zespoły szybkiej interwencji na granicy państw członkowskich w sytuacji pilnych i wyjątkowych zagrożeń wynikających na przykład z masowego napływu nielegalnych imigrantów.
I właśnie z operacji, które przeprowadza, agencja znana jest najbardziej.

- Interweniujemy wtedy, kiedy poproszą nas o to władze któregoś z państw członków Unii Europejskiej - zaznacza Ewa Monicure.

Operacja Triton na Morzu Śródziemnym ruszyła 1 listopada 2014 r. Jak czytamy w materiałach agencji, chociaż głównym celem operacji Triton jest kontrola i ochrona granic, ratowanie życia pozostaje absolutnym priorytetem dla Frontexu. Od początku trwania operacji w wielu przypadkach statki i samoloty Frontexu pomagały migrantom w miejscach poza strefą objętą akcją.

Zresztą sytuacja na Morzu Śródziemnym wydaje się dramatyczna. W kwietniu tego roku w katastrofie kutra w Cieśninie Sycylijskiej mogło zginąć nawet 900 imigrantów, którzy usiłowali przedostać się z Libii do Włoch. Co tydzień dochodziło do kolejnych, podobnych tragedii. Od początku tego roku w trakcie takich przepraw zginęło około 2 tys. ludzi.

Dzisiaj w operacji Triton bierze udział 27 państw członkowskich: Austria, Bułgaria, Belgia, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Islandia, Łotwa, Malta, Holandia, Polska, Portugalia, Rumunia, Szwecja, Szwajcaria, Słowenia, Hiszpania, Wielka Brytania, Czechy, Dania, Grecja, Irlandia, Litwa, Chorwacja, Luksemburg i Norwegia. Teren operacji patrolują samoloty, statki, 12 łodzi patrolowych, 2 helikoptery.

Z kolei w ramach operacji Posejdon prowadzonej od 2013 r. patrolowane są głównie wody Morza Egejskiego. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że od początku roku do greckich wysp przybyło ponad 200 tys. imigrantów. Obecnie w operacji bierze udział 21 państw członkowskich UE: Czechy, Chorwacja, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Islandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Malta, Holandia, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Szwecja, Słowacja, Hiszpania i Wielka Brytania.

Frontex walczy z przemytnikami. Mechanizm przerzutu ludzi opisał swego czasu włoski dziennik "La Repubblica". Bo też międzynarodowe szajki na przemycie imigrantów są w stanie zarobić nawet 100 mln euro. Gangi mają konta w bankach na całym świecie. Inwestują też ogromne sumy w Dubaju. Jak pisze "La Repubblica" zarząd operacji znajduje się w Libii, skąd wyruszają w podróż do lepszego świata łodzie czy kutry pełne imigrantów. Żeby się na takiej łodzi znaleźć, trzeba wcześniej przelać pieniądze na jedno z kont, które przemytnicy mają w europejskich bankach. Pieniądze zarobione na przemycie ludzi lokują potem w międzynarodowych instytucjach finansowych w Dubaju, gdzie je piorą.

"Szef gangu, który z Libii zarządza swoimi kontami w Izraelu i Szwecji, zarabia na każdej łodzi po 80 tys. dol. Inny przemytnik kupił właśnie córce dom za 13 mln euro" - pisze "La Repubblica".

Komórki gangów działają także we Włoszech. Tu przemytnicy wyciągają imigrantów z przeznaczonych dla nich ośrodków i organizują dalszy etap podróży do innych krajów europejskich. Oczywiście za słoną opłatą.

Jak ogłosiła agencja Frontex, liczba imigrantów, którzy tylko w 2014 r. nielegalnie przekroczyli granice Unii Europejskiej, wyniosła ok. 274 tys. i potroiła się względem roku 2013. Rok 2015 może być rekordowy, jeśli chodzi o te liczby.
Agencja i jej działalność wzbudza jednak wiele emocji. "Jej zadaniem jest koordynacja, kontrola i nadzór granic UE. Frontex jest hybrydą łączącą funkcje policji granicznej i służb wywiadowczych oraz promotorem innowacji w dziedzinie nadzoru imigracji. Agencja Frontex oficjalnie jest organem wykonawczym polityki imigracyjnej UE, jednakże jej znaczna autonomia w zakresie wprowadzania nowych rozwiązań kontroli granic i nadzoru przepływów ludności sprawia, że staje się ona de facto istotnym podmiotem współtworzącym tę politykę. Frontex symbolizuje przekształcanie się Unii w fortecę, obwarowane imperium, które korzysta z otwartości rynków i wolności transgranicznych przepływów finansowych, ale prowadzi ostrą kontrolę przepływu ludności z tzw. krajów trzecich" - pisze Teresa Święćkowska w tekście " Frontex - bat na imigrantów", który ukazał się w lipcu 2008 w polskiej edycji "Le Monde Diplomatique". "Zygmunt Bauman, opisując sytuację współczesnych uchodźców i migrantów ekonomicznych, używa metafory ludzkich odpadów, istot nigdzie i przez nikogo niechcianych, wyrzuconych z własnych miejsc przez wojny, kataklizmy, biedę i głód. Biedacy nie mają swojego miejsca, zewsząd są odpychani i wypędzani. Wznosi się zasieki i mury, inwestuje w nowoczesne łodzie patrolujące, które pod pretekstem ratowania odholują ich łajby, tratwy i łódeczki na ląd kraju tranzytowego, gdzie również nikt ich nie chce. Frontex broni Europy przed ludzkimi odpadami, które Europa sama wytwarza. Podobnie jak Ameryka Płn. czy Australia UE nie chce ponosić kosztów humanitarnej czy strukturalnej pomocy, czerpiąc korzyści z liberalizacji ekonomicznej i handlowej narzucanej krajom peryferyjnym" - pisze dalej Święćkowska.

Frontex jest krytykowany przez instytucje i organizacje pozarządowe, między innymi Human Rights Watch.

Podstawowy zarzut? Łamanie praw człowieka. I tak w 2011 r. Human Rights Watch ostrzegała, że Frontex naraża imigrantów na przebywanie w złych warunkach w greckich ośrodkach zatrzymań. Imigranci mieli być tam przetrzymywani w przeludnionych pomieszczeniach, bez pomocy prawnej. Podnoszono, że w ramach operacji Frontexu okręty z imigrantami są często odsyłane bez sprawdzenia, czy na ich pokładzie nie znajdują się osoby, którym należy przyznać prawo do azylu. Frontex jest też obarczony odpowiedzialnością za zatonięcia łodzi z imigrantami, wśród których były też kobiety i dzieci.

Problem uchodźców, imigrantów dzieli Europę i polityków. Jedni mówią "Pomagać", inni - "Niech idą gdzie indziej". Nie inaczej jest w Polsce, tu dyskusja o imigrantach, których mamy przyjąć, jest tym gorętsza, że przebiega w środku kampanii wyborczej. Jak rozwiążemy ten problem?

Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof i etyk, mówi tak: "W ostatecznym rozrachunku, jak to się mówi, nastąpi zamknięcie granic. I jakieś ograniczenie wolności, redukcja możliwości, które zbudowaliśmy - swobody podróżowania, pracy w tym zamożnym, europejskim świecie. Ale chyba jednak nie staną takie mury jak na granicy węgierskiej, tyle że granice zostaną uszczelnione, na miejscu tragedii zaś zjawi się skuteczna, naprawdę skuteczna, pomoc. Trzeba przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: że ci ludzie nie uciekają do bogatych krajów islamskich, jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie albo Kuwejt. Nie, prą do Europy, bo oprócz dóbr materialnych pociągają ich na swój sposób europejskie wolności. A tymczasem te europejskie wolności mogą się skończyć. Ba, będą musiały się skończyć. Nawet Niemcy już mówią, że nie są w stanie opanować tak wielkiej uchodźczej fali, a w najbliższych miesiącach i latach szykują się jeszcze większe fale. Więc nawet Niemcy będą musieli powiedzieć «stop». Nie wchłoniemy w końcu iluś tam milionów ludzi w ciągu dwóch, trzech lat."

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mozart

Granic zewnetrznych powinno strzec wojsko danych krajow. Jakas agencja towa

A
Artur

Odp. Usa ... mamy ich za duzo tu, i za duzy problem z nimi. Wiec wyjść z UE i pieprzyc islam .

A
Artur

nie wpuszczac terrorystow , islam to sami terrorysci!!!!! , canada ma duzy z nimi problem! Brudasy nie chca pracowac, i tylko domagaja sie wprowadzania ich praw. Po h... Nam to w Polsce!!!!!!!

o
on

maja tak duzo odzdzialow w warszwie¨SIc!!!!ze Im sie po...lo sie we lbach ¨!!te k... robia -co chca !!!!!!!!!!!!Laza po Europie jak wszy po gaciach (powiedzenie ludowe)

i
i światowego lewactwa.

I biorą za to nasze pieniądze.

ś
św.NH

No to mamy u siebie Budapeszt w wykonaniu gangu Donka i multi koślawych kopaczy

i
ich utrzymuje

z naszymi do spolki , agencje sobie , a oni sobie , kazdy sobie rzepke skrobie. A nasi wykonuja rokazy Merkel i tak wzajemnie siebie adoruja .

o
ok

Merkel do dymisji!

G
Gość

Merkel powinna przeprosic panstwa UE za samowolke i bezmyslnosc, dopoki tego nie zrobi Niemcy powinne same rozwiazywac problem uchodzcow, bo to Merkel zapraszala ich do Niemiec !!!!

Dodaj ogłoszenie