Francuzi ufają Hollande'owi. Socjalista o krok od zwycięstwa

Michał Kołodyński
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Kampania przed wyborami prezydenckimi we Francji jest już na finiszu. Wygląda na to, że kandydat socjalistów François Hollande najlepiej kończy ten długodystansowy wyścig.

Ostatnio opublikowane sondaże wskazują, że Francuzi wybiorą nową głowę państwa. Obecnemu prezydentowi ma zamiar zaufać 24 proc. obywateli. Hollande ma nad swoim największym rywalem znaczną przewagę. Na socjalistę swój głos chce oddać 29 proc. uprawnionych do głosowania.

Przy takich wynikach doszłoby do drugiej tury wyborów, która zakończyłaby się druzgocącą porażką obecnego prezydenta. Sarkozy uzyskałby poparcie na poziomie 42 proc., przy 52 proc. dla Hollande'a. Okazuje się zatem, że to kandydat socjalistów przekonał do siebie obywateli, którzy w pierwszej turze chcą oddać swój głos na kandydatów z mniejszym poparciem. Wyborcy skrajnie konserwatywnej Marine Le Pen mogą dać w drugiej turze dodatkowe 17 proc. głosów. 15 proc. obywateli Francji zaufało skrajnie lewicowemu Jeanowi-Lucowi Mélenchonowi, zatem uzyskanie poparcia ze strony tej części elektoratu może również okazać się kluczowe.

Hollande zyskał poparcie znanych ekonomistów i części polityków prawicowych

Z konieczności pozyskania skrajnych środowisk zarówno lewicy, jak i prawicy wyraźnie zdają sobie sprawę obydwaj główni kandydaci. W minionych miesiącach Nicolas Sarkozy często odnosił się do nastrojów ksenofobicznych i antyeuropejskich nad Sekwaną, licząc, że dzięki temu uda się pozyskać głosy obywateli popierających Marine Le Pen. Obecny prezydent groził między innymi rewizją traktatu z Schengen. Podkreślał też, że zarówno Francja, jak i cała Europa potrzebują spójnej polityki migracyjnej. Według Sarkozy'ego to właśnie napływający przybysze zza granicy są głównymi winowajcami trudnej sytuacji gospodarczej w kraju. W jednej z debat telewizyjnych stwierdził, że francuski system integrowania imigrantów działa coraz gorzej. Podkreślił również, że należy objąć przybywających zza granicy ściślejszą kontrolą.

Swoją antyimigrancką retorykę prezydent Francji złagodził tuż po wydarzeniach z Tuluzy, gdzie powiązany z Al-Kaidą fundamentalista zamordował troje dzieci i nauczyciela żydowskiego pochodzenia.

CZYTAJ TEŻ: Po dramacie w Tuluzie ruszyła ofensywa Sarkozy'ego. Rachida Dati wróciła, by mu pomóc

Równie istotnym aspektem dyskutowanym podczas dobiegającej końca kampanii były problemy gospodarcze Francji.
François Hollande stwierdził, że to najbogatsi obywatele powinni wziąć na siebie ciężar obecnego kryzysu. Francuzi zarabiający rocznie więcej niż milion euro powinni, zdaniem socjalisty odprowadzać podatek na poziomie 75 proc. Ponadto chce obłożyć produkty luksusowe 30-procentowym podatkiem VAT. Hollande ma również zamiar wesprzeć najuboższych obywateli. Zapowiada stworzenie 60 tys. nowych miejsc pracy w sektorze publicznym, a także podniesienie płacy minimalnej.

Hollande głosi też konieczność renegocjacji traktatów europejskich, w tym paktu fiskalnego. Takie zapowiedzi wywołały zaniepokojenie pośród przywódców państw Unii Europejskiej. Angela Merkel od początku kampanii nie ukrywa swojego poparcia dla obecnego prezydenta. Podczas wizyty w Warszawie premier Donald Tusk odmówił spotkania z Hollande'em. Pozostaje zatem pytanie, jak będą układały się relacje przywódców państw z François Hollande'em, jeśli zasiądzie on w fotelu prezydenckim.
Taki scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. Za socjalistą przemawiają nie tylko sondaże, lecz również poparcie wielu znanych postaci francuskiego życia politycznego. Swój głos na socjalistę ma oddać nawet były prezydent Francji Jacques Chirac, który przez całą swoją karierę był związany z ugrupowaniami prawicowymi.

Za socjalistą, ku zaskoczeniu obserwatorów, opowiedzieli się również znani francuscy ekonomiści. Wystosowali oni specjalne wezwanie, w którym skrytykowali prowadzoną przez Nicolasa Sarkozy'ego politykę cięć, wskazując namacalne przejawy jej niepowodzenia. Odnotowali m.in. wzrost bezrobocia. Około 350 tys. Francuzów straciło pracę w przemyśle w przeciągu minionych pięciu lat. Oszczędności odbijają się również w negatywny sposób na funkcjonowanie szkół i jakość kształcenia młodzieży.

Tezy ekonomistów są sprzeczne z wypowiedziami obecnego prezydenta. Sarkozy w trakcie kampanii starał się uchodzić za męża stanu, który dzięki swoim trafnym decyzjom przeprowadził Francję przez kryzys suchą nogą. Ostrzegł też, że wybór socjalistycznego kandydata byłby opłakany w skutkach.

- Problemy, przez jakie przechodzą dziś nasi hiszpańscy przyjaciele, z którymi borykają się nasi greccy przyjaciele, przypominają nam o obecnych realiach. Spójrzmy na sytuację, jaka ma miejsce w Hiszpanii po siedmiu latach rządów socjalistów - ostrzegał Sarkozy.

Która wizja rozwiązania problemów gospodarczych zwycięży? Przekonamy się o tym już 22 kwietnia, kiedy Francuzi udadzą się do wyborczych urn.

Michał Kołodyński

CZYTAJ TEŻ:
* Po dramacie w Tuluzie ruszyła ofensywa Sarkozy'ego. Rachida Dati wróciła, by mu pomóc
* W niedzielę wybory prezydenckie we Francji. Hollande prowadzi w najnowszym sondażu
* Hollande: Będę służył Francji, ale chcę służyć również Europie
* Wielki strach przed Hollandem. Europejska prawica bojkotuje kandydata na prezydenta Francji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie