"Finansiści uznali, że kierują światem. Zapomnieli kompletnie o Bogu"

Redakcja
Rabin Szalom Ber Stambler
Rabin Szalom Ber Stambler Krzysztof Szymczak/Polskapresse
- Trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest jak pojemnik, do którego wodę wlewa Bóg. Nigdy nie wiadomo, który pojemnik On zdecyduje się napełnić i ile wody do niego nalać. Dwie osoby mogą otworzyć takie same sklepy obok siebie - ale tylko do jednego z nich zaczną przychodzić klienci, drugi będzie stał pusty - mówi rabin Szalom Ber Stambler w rozmowie z Agatonem Kozińskim i Pawłem Siennickim.

Jak Rabin czuje się w Polsce?
Będą panowie zdziwieni, ale czuję się u was dużo lepiej, niż się spodziewałem, przyjeżdżając do waszego kraju sześć lat temu. Na świecie - chyba ze względu na brak wystarczających działań PR - Polska nie ma opinii kraju tolerancyjnego, tak więc to, co mnie spotkało, jest dla mnie dużą, pozytywną niespodzianką. Przede wszystkim nie spodziewałem się, że tylu Polaków będzie zainteresowanych moją religią, moją kulturą. Poza tym zaskakuje mnie wasza tolerancja, mogę w Polsce zachowywać się, jak chcę, nie mam się czego obawiać.

Niedawno wydał Rabin książkę "Ekonomia w judaizmie" i w niej mocno podkreśla, że w Polsce bardzo silnie zakorzeniony jest stereotyp Żyda dusigrosza.
Wcześniej zapytali mnie panowie o to, jak się czuję w Polsce. Odpowiedziałem więc, że dobrze, że - ku mojemu zaskoczeniu - nie spotkałem się z przejawami antysemityzmu, co najwyżej z drobnymi. Natomiast co innego moje wrażenia, a co innego stereotypy. O stereotypach panujących w Polsce na temat Żydów wiele dowiedziałem się w trakcie wizyty w jednym z liceów w Toruniu. Zapytałem tam uczniów, jak kojarzą im się Żydzi, i wielu z nich odparło, że właśnie ze skąpstwem czy z lichwą. Ale wcale nie chcę przez to powiedzieć, że uważam tę młodzież za antysemitów. To otwarci, tolerancyjni ludzie - tylko wcześniej nie mieli okazji zweryfikować tych stereotypów, którymi przesiąkli.

Jaką misję mają Żydzi w Polsce, tacy jak Rabin? Dajecie świadectwo własnej kultury, religii. Ale co jeszcze ze sobą przynosicie? Czego Polacy mogą się od was nauczyć?
Każdy z nas na świecie powinien postępować zgodnie z tym, czego Bóg od niego wymaga. Jeśli tak się dzieje, takie zachowanie promieniuje na naszą rodzinę, współpracowników, sąsiadów, bliźnich, udziela się im. Zadaniem Żydów w Polsce jest więc przede wszystkim być sobą. Niestety, nie zawsze tak jest. Co jakiś czas spotykam polskich Żydów, którzy nie przyznają się do swego pochodzenia.

Wstydzą się do niego przyznać?

Bogaci dostali swój majątek, bowiem Bóg uznał, że są w stanie i sobie z nim poradzić, i jeszcze o Nim pamiętać. Bóg wie, że ta osoba ma wystarczającą siłę duchową, by zdać taki test

Czasami wstydzą, czasami się boją, czasami po prostu wolą nie mówić o tym, i nawet nie próbują tego tłumaczyć. Generalnie jednak Żydzi w Polsce ukrywają swoje pochodzenie. Można długo szukać przyczyn, zastanawiać się, czy to ich wina, czy wina Polaków, a może po prostu wina historii. Ale generalnie jest coraz lepiej. Coraz więcej Żydów żyje zgodnie ze sobą, ze swoją religią, na przykład przestrzega zasad koszerności mimo utrudnień, jakie się z tym wiążą. Zresztą sam fakt, że rozmawiamy ze sobą, to najlepszy dowód na to, że jest w Polsce miejsce dla Żydów - wasza redakcja uznała, że wywiad ze mną jest na tyle interesujący dla czytelników, że warto go opublikować.

Czemu Polacy powinni się na dłużej zainteresować waszą religią, kulturą?
Żydzi mieszkali w Polsce przez prawie 1000 lat, wspólnie przeżyliśmy ciężkie czasy, wspólnie cierpieliśmy. Dla nas to ważne doświadczenie, o którym chcemy pamiętać. Chcemy też jednak pamiętać o tym, że trzeba przestrzegać zasad moralnych płynących z religii. Do dziś nie potrafimy zrozumieć, jak doszło do tak straszliwej zbrodni, jaką był Holokaust. Przecież dopuścił się jej naród, który wcześniej pisał piękne, ważne książki o moralności. A później miliony członków tego narodu dały się porwać strasznej idei stojącej za tym okrucieństwem. Jak to było możliwe? Bo ci ludzie uznali, że ich rozum, ich inteligencja nie mają żadnych ograniczeń. A tak nie jest. Moralność nie może wynikać z rozumu. Bo rozum, a przede wszystkim działania podejmowane pod jego wpływem są zmienne. Ludzi inteligentnych cechuje umiejętność szybkiej zmiany zdania, dostosowania jej do wymogów rzeczywistości. Ale może to prowadzić do wypaczeń. Ta elastyczność może sprawić, że w jednej chwili można uznać, że moralnym jest pomagać ludziom, a po chwili, że moralnym jest ich zniszczyć. Na taką zmienność pozwolić sobie nie można.

CZYTAJ TEŻ:
* Mikołejko: Kryzys to apokalipsa bez religii. ie kieruje Europy ku Bogu
* Stawiski: Polowanie na Żydów to zła twarz Polski. Musimy się z nią zmierzyć
* Bugaj: Nie będzie powrotu do reguł sprzed kryzysu

W Polsce przeżywamy teraz falę sekularyzacji, coraz więcej osób odwraca się od Boga, Kościoła. Powinniśmy się tym niepokoić?
Nie mam wątpliwości: bez religii tolerancja, moralność nie będzie prawdziwa. Gdyby Niemcy w latach 20., 30. XX wieku mieli bliższy kontakt z Bogiem, wtedy wiedzieliby, że nie wolno zabijać - i w żaden sposób by tego nie kwestionowali. Zresztą te zasady obowiązują wszędzie, także w Polsce, Izraelu czy Stanach Zjednoczonych. Bez religii nie ma prawdziwych wartości. Żadna filozofia, najgłębsza nawet ideologia tego nie zastąpi.

Z jednej strony podkreśla Rabin, że wartości, jakie niesie ze sobą religia, są niezmienne, z drugiej - twierdzi, że osoby inteligentne zmieniają zdanie, elastycznie dostosowują się do rzeczywistości. Gdzie jest granica między rozumem a wiarą?
Granica jest wyraźnie oznaczona. Każdy Żyd wie, że jest jeden Bóg, który stworzył Ziemię, który dał nam Torę, gdzie jest wyraźnie napisane, co wolno robić, a czego nie. Te zasady są niezmienne na wieki wieków - i to, że świat się zmienia, pojawiają się nowe technologie, tych zasad nie narusza. Nowości należy poznawać, sprawdzać, w jaki sposób można je dostosować do reguł zapisanych w Torze. Dam przykład. W naszej religii obowiązuje zasada, że w szabas nie można wykonywać żadnej pracy, nawet jeździć samochodem. Oznacza to, że trzeba mieszkać blisko synagogi - inaczej trudno się do niej w święto dostać. Dlatego w każdym mieście, gdy powstanie synagoga, natychmiast wokół niej wyrasta dzielnica żydowska. Rzadko kto decyduje się na to, by żyć na uboczu. Teoretycznie w czasach samochodów i autostrad nigdzie nie jest daleko. Ale w sytuacji, gdy przestrzega się reguł Tory, na peryferiach mieszkać się nie da. W ten sposób Żydzi zawsze trzymają się razem, budują własne, małe wspólnoty skupione wokół synagog - by móc wypełniać nakazy zapisane w Torze. Bez Tory, bez zapisanych w niej reguł pewnie byśmy się rozpierzchli. Dam jeszcze inny przykład.

Słuchamy.
Jestem praprawnukiem wielkiego cadyka, który się nazywał Szpoler Zejde. Mieszkał na terenie dzisiejszej Ukrainy, w małym mieście Szpoler, gdzie zasłynął z wielu cudów. On powtarzał, że co jedno, dwa pokolenia Bóg daje ludziom wielki dar - i przewidywał, że następnym stanie się lustro, w którym będzie można zobaczyć sceny rozgrywające się daleko od nas samych. I przecież później nastała era telewizji. Tylko trzeba pamiętać, że te odbiorniki, które mamy w domach, to prezent od Boga. Od nas zależy, w jaki sposób będziemy je wykorzystywać. Zawsze mamy wybór. Oczywiście, lepiej, gdy dokonujemy właściwych wyborów, ale człowiek jest z natury ułomny.

CZYTAJ TEŻ:
* Mikołejko: Kryzys to apokalipsa bez religii. ie kieruje Europy ku Bogu
* Stawiski: Polowanie na Żydów to zła twarz Polski. Musimy się z nią zmierzyć
* Bugaj: Nie będzie powrotu do reguł sprzed kryzysu

Podkreśla Rabin, że jesteśmy ciągle wystawiani na próby - ale też, że życie blisko Boga jest prostsze, bardziej naturalne. Czy takie życie to antidotum na problemy współczesnego świata, na pokusy, jakie on nam oferuje, ale które wiele osób wpędza w depresję?
Zdecydowanie. Wyznawcy judaizmu są z natury radośni. W psalmach regularnie powtarza się fraza "służyć Bogu z radością". U nas mówi się wręcz, że ten, kto staje się zły, to zaczyna służyć innemu bogu. Bo Bóg angażuje się cały czas we wszystko, co się dzieje na świecie, jest obecny w każdym, małym i dużym przedsięwzięciu. Także nawet jeśli coś układa się nie po naszej myśli, to nie należy złorzeczyć - bo nie wiemy, czemu nas to spotyka. Trzeba żyć w zgodzie z Bogiem, pamiętać, że to on jest Szefem.

Czy Rabin rozumie to wszystko, co robi Szef?
Nie.

A jak wyjaśnić to, co się dzieje teraz na świecie? Narasta kryzys, kolejne kraje mają coraz większe problemy ze zrównoważeniem swoich budżetów. Skąd to się bierze? To efekt ludzkiej chciwości czy kolejny niezrozumiały plan Szefa?
Mam wrażenie, że ten kryzys wziął się stąd, że ludzie zapomnieli o podstawowych zasadach. Nie twierdzę, że nie powinni próbować zarabiać - obowiązkiem zwłaszcza mężczyzn jest zdobywać pieniądze na utrzymanie rodziny. Ale trzeba też pamiętać, że każdy człowiek jest jak pojemnik, do którego wodę wlewa Bóg. Nigdy nie wiadomo, który pojemnik On zdecyduje się napełnić i ile wody do niego nalać. Dwie osoby mogą otworzyć takie same sklepy obok siebie - ale tylko do jednego z nich zaczną przychodzić klienci, drugi będzie stał pusty. Dlaczego? To zależy od Boga. Gdy czytam o przyczynach obecnego kryzysu, mam wrażenie, że finansiści zapomnieli właśnie o tej zasadzie. Wymyślali kolejne mechanizmy bankowe pozwalające im zarabiać pieniądze, ale używali ich, nie pamiętając, że o wszystkim i tak decyduje Bóg.

Oni sami poczuli się Bogami?
Trochę tak. Wielu uznało, że to oni kierują światem, nie pamiętali kompletnie o Bogu. Spekulacje, jakie prowadzili bankierzy, były niedopuszczalne, opierano je na nierealnych założeniach. Wiadomo bowiem, że nie można pożyczać więcej pieniędzy, niż warty jest dom będący zastawem - a takie sytuacje miały miejsce.

Rozmawiali: Paweł Siennicki i Agaton Koziński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Mikołejko: Kryzys to apokalipsa bez religii. ie kieruje Europy ku Bogu
* Stawiski: Polowanie na Żydów to zła twarz Polski. Musimy się z nią zmierzyć
* Bugaj: Nie będzie powrotu do reguł sprzed kryzysu

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
renata

są z piekła rodem, rabbi zanim cokolwiek powie, to pięć razy powtózy pytanie i zawsze odpowie pytaniem na pytanie, jeśli nie jest przygotowany, a poza tym gdyby bóg miał wpływ na to co dzieje się na świecie,m t żylibyśy w raju ( albo w siodmym niebie ), bog nie ma żadnego wpływu na losy ludzi, to ludzie ludziom gotują taki los, czasem nie ludzie tylko potwory

m
maRta

oczywiście ma rację w tym, że najpierw przyjechali do Polski żołnierze wyspecjalizowani w operacjach finansowych. Kiedy oni wszystko sobie podporządkowali, przyjechali za nimi ich generałowie. Dlatego Rabin może dzisiaj czuć się dużo lepiej u nas niż w Izraelu, gdyż tam naprawdę nie ma tyle niepilnowanych worków pieniędzy, a pobranych od podatników i z unijnych dotacji. Dlatego ja osobiście nie jestem wcale zdziwiona, że Rabin się u nas tak wyśmienicie czuje. I niech tak dalej zostanie.

V
VAT-25%

- piszą w weekend "NYT" i "Washington Post". Nowojorski dziennik przypomina, że o konieczności przygotowania się na ewentualny rozpad strefy euro mówił w ubiegłym tygodniu szef brytyjskiej agencji nadzorującej usługi finansowe Andrew Bailey, a banki, w tym Merrill Lynch, Barclays Capital i Nomura wydały "kaskady raportów analizujących prawdopodobieństwo rozpadu eurolandu". Scenariusze rozpadu bada też Royal Bank of Scotland. "NYT" zwraca uwagę, że planów awaryjnych nie tworzą banki francuski i włoskie, "z tego prostego powodu, że założyły, iż strefa euro nie może się rozpaść". A jednak giganty - BNP Paribas, Societe Generale, UniCredit i inne - pozbyły się niedawno wartych dziesiątki miliardów euro europejskich papierów dłużnych. Ministerstwo skarbu USA już od tygodni nawołuje amerykańskie instytucje finansowe do zmniejszenia skali swojego narażenia na infekcję europejską, czyli - między innymi - wyzbywania się europejskich długów. Według fachowych mediów w miarę jak amerykańskie (i inne) banki będą przygotowywały się na klęskę w strefie euro, coraz szybciej sprzedając europejskie papiery, kondycja unii walutowej będzie się coraz szybciej pogarszać. Bez szybkiej interwencji EBC i zmiany nastawienia europejskich przywódców, unia walutowa może się rozsypać w ciągu kilku tygodni - pisze "The Economist". Dowolne wydarzenie - od upadku dużego banku, przez rewoltę tłumów przeciw polityce oszczędności, która obali jakiś rząd, po nieudaną aukcję obligacji - może spowodować początek rozpadania się unii walutowej. "New York Times" ostrzegł, że upadek nawet najmniejszego państwa w strefie wspólnej waluty wyśle falę uderzeniową poprzez grupę euro i uderzy w gospodarkę całego świata.”- To tyle w uzupelnieniu do wpisu ~cezar~

C
Cecylia Wozignój

Przepraszam bardzo, ale od dawna nikt niczego we mnie nie wlewa.

F
Fang

to prawda.Jak będzie to sklep Brata starszego w wierze to cała ich społeczność będzie się składać by sprzedawał po zaniżonych cenach by wyeliminować konkurencję, a potem to już monopol i dyktat.

W
Widukind

A kto trzyma kasę na świecie ?

c
cezar

Kryzys grozi rozpadem unii walutowej i recesją na światową skalę. Obecni przywódcy eurolandu będą może kiedyś oceniani równie źle jak elity, które zawiodły w latach wielkiego kryzysu - komentuje "Foreign Affairs". Szczególnie niesławna może się okazać pamięć o niemieckich liderach, bo Berlin sprzeciwia się wykorzystaniu EBC jako kredytodawcy ostatniej instancji i nie chce pozwolić na emisje euroobligacji. Chociaż jest w niej największym graczem, Berlin zwleka z wzięciem odpowiedzialności za kryzys w strefie euro. Sytuację w strefie euro destabilizuje dodatkowo panika. Obawy, że politycy popełnią w tej sytuacji kolejne błędy, są uzasadnione - podkreśla "Economist".

Dodaj ogłoszenie