Fibak: Jeśli chodzi o sztukę i modę Polacy nie są znawcami

Redakcja
Wojciech Fibak
Wojciech Fibak Fot. Polskapresse
- Nie jesteśmy narodem, który jest dobrze wyedukowany czy też ma wyróżniający się gust, jeśli chodzi o sztukę w szerokim pojęciu. Może inaczej wygląda to w przypadku kina, teatru czy muzyki klasycznej. W tych dziedzinach jesteśmy znawcami. Natomiast jeśli chodzi o sztukę kojarzoną z malarstwem, rzeźbą, fotografią czy nawet modą, nie jest najlepiej - mówi znany kolekcjoner Wojciech Fibak w rozmowie z Katarzyną Żyszkiewicz.

Czy Polacy znają się na sztuce?
Gdybym porównywał do innych nacji, pierwsza odpowiedź, jaka mi się, niestety, nasuwa, to nie. Nie jesteśmy narodem, który jest dobrze wyedukowany czy też ma wyróżniający się gust, jeśli chodzi o sztukę w szerokim pojęciu. Może inaczej wygląda to w przypadku kina, teatru czy muzyki klasycznej. W tych dziedzinach jesteśmy znawcami. Natomiast jeśli chodzi o sztukę kojarzoną z malarstwem, rzeźbą, fotografią czy nawet modą, nie jest najlepiej. Należy zaznaczyć, że Polki mają opinię kobiet świetnie ubranych, ale już polscy mężczyźni wypadają w tej kwestii dużo gorzej. Jeśli natomiast chodzi o tradycję kolekcjonerstwa, to nie mieliśmy wybitnych postaci w naszych dziejach, które zapisałyby się w światowym trendzie kolekcjonowania.

Co się więc przeciętnemu Kowalskiemu podoba? Potrafi być otwarty na innowacje czy za sztukę uważa tylko historyczne obrazy Matejki lub Kossaka?
Trafiła Pani w sedno. Większość Polaków lubi malarstwo przedstawiające, realistyczne. Najbardziej podobają się historyczne obrazy Jana Matejki, pędzące konie Józefa Chełmońskiego czy jakaś scena polowania Maksymiliana Gierymskiego. Niemniej coraz większy procent ludzi otwiera się na klasykę sztuki współczesnej oraz na sztukę najnowszą. Powstaje wiele nowych miejsc w Warszawie, ale też w innych miastach Polski, które chcą pokazywać dzieła młodych twórców, skupiać artystyczną bohemę.

Zwykli Polacy otwierają się na sztukę?
Na pewno ogromna jest tutaj rola mediów, które coraz więcej o sztuce piszą, pokazują ją nie tylko w kolumnie: wydarzenia, gdzie informują o kolejnych wystawach czy rekordach aukcyjnych, ale także w kolumnach biznesowych, w których pokazują sztukę w kontekście bezpiecznej i coraz bardziej popularnej inwestycji, no i oczywiście w zakładce lifestyle'owej, gdzie można przeczytać np. o znaczeniu sztuki w wystrojach wnętrz czy o malarskich pasjach znanych osób. Czasem nie rozumiem, dlaczego prasa poświęca więcej uwagi sztuce nowych mediów, jak instalacje, wideo, happeningi, trafiające tylko do znikomej części społeczeństwa. Niepojęte są dla mnie zachwyty nad osobami, których sztuka polega bardzo często na pokazaniu apteczki czy sejfu albo dwóch cegieł i żarówki. Nie rozumiem tego tym bardziej, że przez ostatnie 10 lat zauważyłem, jaki problem mają Polacy w odbiorze klasyki sztuki współczesnej, która już została przyjęta światowo. Jak duży kłopot mają z pejzażem abstrakcyjnym Tadeusza Dominika, z abstrakcjami Stefana Gierowskiego. Jakie trudności sprawiają figury osiowe Jana Lebensteina czy zrozumienie Andrzeja Wróblewskiego, szczególnie z późnych lat 40., kiedy tworzył swoje pierwsze obrazy abstrakcyjne. 90 proc. ludzi nie rozumie tego, przychodząc do galerii 50 lat później, a co dopiero nowa awangarda. A my ciągle zapraszamy jakichś wielkich światowych artystów, o których nawet ja nie słyszałem. Organizujemy im wystawy w muzeach, poświęcamy całe strony gazet i magazynów, a kiedy organizowana jest wystawa Teresy Pągowskiej czy Wojciecha Fangora, panuje cisza medialna. Dlatego działania edukacyjne i wszelkie inicjatywy promujące obcowanie ze sztuką i pomagające ją rozumieć są w Polsce niezbędne.

Czytaj także:
* Fibak: Kilku zagrań Matkowskiego nie powstydziłby się nawet Federer
* Wojciech Fibak: Pamiętam korty Baildonu

Czyli, mimo że w większości przez rodaków niezrozumiana, polska sztuka jest na dobrym poziomie?
Uważam, że mamy bardzo wysoki poziom. Na przestrzeni ostatnich 50 lat mieliśmy wielu znakomitych artystów, wiele wybitnych prac. Polska jest jednym ze znacznie wyróżniających się pod tym względem krajów. Od lat zachwycam się naszą sztuką. I pragnąłbym, żeby światowo wybili się wszyscy artyści, jak się to udało np. Romanowi Opałce, Piotrowi Uklańskiemu czy Wilhelmowi Sasnalowi. Gdyby Lebenstein lepiej dogadywał się z właścicielami galerii i chętniej rozstawał się ze swoimi pracami, a nie tylko składał je do muzeum wrocławskiego w różnego rodzaju darach. Gdyby wiele innych postaci wypłynęło, polskie malarstwo mogłoby być malarstwem światowym, wartym dziesiątki milionów w różnych walutach.

Tymczasem jest dość ubogo.
Jestem w stanie wymienić jedynie kilka nazwisk osób, którym udało się przebić w świecie. To są wspomniani już Opałka, Uklański, Sasnal czy Magdalena Abakanowicz. W mniejszym stopniu znani i cenieni są za granicą także Wojciech Fangor oraz Tadeusz Kantor. Znane są prace Jerzego Nowosielskiego, którego sztuka jest inna, może trudniejsza do zrozumienia. Ale gdyby był Amerykaninem i tak właśnie malował, to z pewnością, podobnie jak Hopper, byłby objawieniem. Niestety nie jest. To są właśnie nazwiska w mniejszym czy większym stopniu znane w świecie sztuki. Ale już Stefan Gierowski, jeden z naszych najwspanialszych artystów ostatnich kilkudziesięciu lat, jest na świecie zupełnie nie znany. Podobnie Dominik i jego prace z późnych lat 50., 60. czy Pągowska i jej monochromatyzm z lat 70. A nasza klasyka jest porównywalna naprawdę na poziomie światowym. Lebenstein jak Dubuffet, Gierowski jak Rothko. Te przykłady porównań można by mnożyć. Ale sztuka nie jest wymierna. Nie ma własnej miary jak centymetr czy sekunda, nie jak wynik w grze zapisany na tablicy, który daje takie same szanse wszystkim. Aby zaistnieć w sztuce, trzeba przechodzić przez galerie, domy aukcyjne, muzea, zmagać się z opiniami środowiska, marszandów, kustoszów, wydawców magazynów. To często długi i żmudny proces, a my w czasie PRL straciliśmy kilkadziesiąt lat. I dlatego właśnie Polakom było trudniej się wypromować.

Jak można im teraz pomóc? Jak wypromować polską sztukę w świecie?
Od 30 lat jestem ambasadorem sztuki. Dotąd próbowałem promować naszą sztukę własnymi siłami i naprawdę udało mi się wiele zdziałać. Teraz połączyłem się z domem aukcyjnym Abbey House. Mam do zaoferowania doświadczenie i duże znajomości w świecie sztuki. Abby House tworzą młodzi ludzie z biznesowym doświadczeniem i perspektywicznym podejściem do promocji oraz rozwoju rodzimego rynku sztuki, którzy inaczej patrzą na sztukę. Mają dużo energii i ogromną siłę przebicia. Znają się na marketingu, wydają "Art & Business", pismo o sztuce i biznesie, na poziomie, jakiego jeszcze w Polsce nie było. A ponadto są otwarci, myślą światowo. Mam nadzieję, że teraz, razem będziemy jeszcze silniejsi.

Obserwuje Pan światowe trendy w sztuce, co się teraz sprzedaje?
Na pewno warto zaznaczyć, że hossa na rynku sztuki jest olbrzymia mimo kryzysu. Jak się okazuje, ludzie uważają, że obok nieruchomości lokowanie pieniędzy w sztuce to najpewniejsze inwestycje. Co do trendów, to wciąż dominuje klasyka współczesności. Poza tym zawsze popularny jest początek XIX w., impresjonizm, postimpresjonizm. Podobnie jest z artystami z początku XX w., Mondrian, Kandinsky, Picasso. Jednocześnie jest duże zapotrzebowanie na młode malarstwo, z tym że na świecie w zupełnie innych cenach niż u nas. W Polsce pułap początkowy na płótna młodych malarzy to kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Aukcje zaczynają się od tysiąca, dwóch, bardziej znanych nazwisk - od dziesięciu. A już na targach sztuki Freize w Londynie młodzi artyści zaczynają się o 10 tys. funtów. To są zupełnie inne ceny.

Czytaj także:
* Fibak: Kilku zagrań Matkowskiego nie powstydziłby się nawet Federer
* Wojciech Fibak: Pamiętam korty Baildonu

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andrzej145

Świetna strategia, pomsyłowość i innowacyjność, która bez wątpienia pozytywnie wpływa na polski rynek sztuki

K
KRSi

Działania też bez wątpienia pomogły zarówno zmianie mentalności Polaków w zakresie myślenia o sztuce jak również pomagają całemu rynkowi. Ludzie w końcu dostrzegli, że na sztuce można zarobić, że obraz warto powiesić na ścianie, a wieczór spędzony na wernisażu może dać więcej emocji niż nie jeden kinowy przebój. Niech jeszcze muzea się otworzą, a ludzie zaczną doceniać, że w Polska sztuka też jest piękna i ceniona na świecie

D
DW

Wydaje mi się, że wszelkie działania, zarówno Fibaka jak I Abbey House pomagają w zmianie mentalności Polaków, którzy nie są przyzwyczajeni do kupowania dzieł sztuki. W końcu znudzimy się plakatami z Aundrey Hepburn czy sielskimi pejzazykami i zaczniemy zastanawiać się co powiesić na ścianę. Nieważne czy będzie to ze względów estetycznych, czy inwestycyjnych.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Fibak: Jeśli chodzi o sztukę i modę Polacy nie są znawcami

p
polo

Wymaga Pan zbyt wiele od lewackiego plebsu.

Dodaj ogłoszenie