Felix Baumgartner: Austriak skoki ma we krwi, chce śmignąć z prędkością dźwięku

Michał Kołodyński
Wyskoczył z balonu unoszącego się 29 km nad powierzchnią ziemi, po czym przez 3 minuty i 48 sekund spadał, osiągając prędkość 826 km/godz. Takiego wyczynu dokonał Austriak . Śmiałek obiecuje, że nie była to bynajmniej jego ostatnia próba skoku ze spadochronem z tak dużej wysokości. Zapewnia, że w najbliższych tygodniach spróbuje pobić rekord świata.

Baumgartner jest światowej sławy kaskaderem. Już w poprzednich latach zadziwiał świat swoimi osiągnięciami.

Pierwsze kroki w skokach ze spadochronem stawiał, mając zaledwie 16 lat. Od początku był to jego żywioł. Postanowił wstąpić do armii austriackiej, aby tam rozwijać swoje umiejętności.

Od 1988 r. jest związany z Red Bull, który jest od tamtej pory jego sponsorem. Dzięki funduszom firmy znanej z produkcji napojów energetycznych Felix mógł podejmować coraz to nowe, niezwykłe wyzwania. Nie brakuje głosów, że to, co robi, to czysta igranie ze śmiercią, ale on kocha takie wyzwania.

Pierwszym z nich było pobicie rekordu w skoku ze spadochronu z budynku. Austriacki śmiałek postanowił rzucić się w dół z jednej z mierzących około 452 m wież Petronas Tower, które znajdują się w stolicy Malezji Kuala Lumpur. Udało się. Baumgartner zdołał pobić dotychczasowy rekord. Miało to miejsce w kwietniu 1999 r.

Baumgartner stale zadziwia cały świat. W 2003 roku poleciał nad kanałem La Manche

Skoczek nie spoczął na laurach. Jeszcze w tym samym roku, tym razem jesienią, postanowił dokonać kolejnego, widowiskowego skoku. Baumgartner o poranku 7 października stanął na ramionach Pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro. 38-metrowa figura Jezusa jest jednym z symboli brazylijskiej metropolii, stąd wyczyn Austriaka z zapartym tchem obserwował cały świat. Śmiałek nie zawiódł również tym razem. Po skoku bezpiecznie wylądował u podnóży kolosalnego pomnika.

Fantazja Austriaka wydaje się nigdy nie mieć końca. W 2003 r. wymyślił sobie kolejne, niezwykle śmiałe wyzwanie. Być może najtrudniejsze w swojej dotychczasowej karierze kaskadera i skoczka. Chciał zostać pierwszym człowiekiem, który przeleci nad kanałem La Manche. W tym celu wykorzystał skonstruowane specjalnie dla niego skrzydła wykonane z włókna węglowego.

Przygotowania trwały wiele miesięcy. Najpierw śmiałek przeleciał nad jeziorem Powell w USA, położonym na granicy pomiędzy stanami Utah i Arizona. Próba zakończyła się sukcesem. Felix Baumgartner był gotowy podjąć próbę lotu nad kanałem łączącym Wyspy Brytyjskie z kontynentem europejskim.

W lipcu 2003 r. Austriak wystartował z angielskiego lotniska na pokładzie samolotu transportowego Short Skyvan. Kiedy znajdował się nad portową miejscowością Dover, wyskoczył z maszyny, aby niczym pocisk wystrzelić w kierunku francuskiego wybrzeża. Baumgartner osiągnął zawrotną prędkość 360 km/godz. Kiedy znajdował się nad Calais w północnej Francji, zwolnił i otworzył spadochron. Lądowanie odbyło się bez żadnych zakłóceń. Po kilkunastu minutach Felix Baumgartner rozmawiał z reporterami. Zachwycał się wspaniałym uczuciem, jakie towarzyszyło mu podczas lotu, chociaż narzekał nieco na chłód, jaki panuje na wysokości kilku tysięcy metrów nad powierzchnią ziemi.

Jednak największe wyzwanie w karierze Felixa Baumgartnera jest jeszcze przed nim.

Śmiałek ma zamiar skoczyć z wysokości przekraczającej 31 km nad powierzchnią ziemi. Dzięki temu pobiłby rekord z 1960 r., który należy do pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych Joe Kittingera. Obecnie Amerykanin jest mentorem Felixa Baumgartnera.

Zatem skok z wysokości 29 km był jedynie przygrywką do najważniejszego występu. Mimo to Baumgartner był bardzo szczęśliwy, że próba zakończyła się pełnym sukcesem. Na swoim profilu w serwisie Facebook opublikował wpis: "Misja wykonana! Dziękuję wszystkim za wspieranie mnie w marzeniach! Jestem strasznie zmęczony, ale szczęśliwy! Dziękuję mojej ekipie - Joe Kittingerowi, Red Bullowi i oczywiście wam wszystkim! FELIX powrócił na ziemię!".

Baumgartner zapowiada, że podejmie próbę skoku z ponad 31 km w najbliższych tygodniach. Wyczynowiec ma zamiar przy okazji pobić również inny rekord. Ma nadzieję, że będzie swobodnie spadał z prędkością około 1126 km/godz. Dzięki temu stałby się pierwszym człowiekiem, który przekroczył prędkość dźwięku.

Pozostaje jedynie życzyć Felixowi bezpiecznego skoku i miękkiego lądowania na meksykańskiej pustyni, gdzie odbędzie się atak na rekord.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
u.
Miejmy tylko nadzieję, że któregoś z kolejnych skoków ten śmiałek nie przypłaci zdrowiem a nawet życiem...
Dodaj ogłoszenie