Felieton Liliany Sonik. Cały ten zgiełk. Pościć, czy nie pościć

Liliana Sonik
Dziwny Wielki Tydzień i dziwna Wielkanoc przed nami. Trzeba dyscypliny wewnętrznej, by ocalić poczucie, że zbliżają się ważne Święta. Jednak nie o aspekcie duchowym, ani o skutkach izolacji chcę pisać, tylko o sprawie pozornie trywialnej - o naszym stosunku do jedzenia mięsa.

Jem mięso rzadko, ale jem. I doskonale wiem, co jem. To, że kura, krowa czy świnia odczuwają radość, ból i strach odkrywałam będąc dzieckiem, na wsi. Rozumiem jednak, że dla kogoś, kto zna zwierzęta tylko z tego, że kupuje nogę kurczaka lub schab pod plastikiem, naturalny jest pełen dystans: kura i świnia są wtedy produktami. Jak sweter albo lodówka. Wtedy dokument Victora Kossakovsky’ego „Gunda” może być poznawczym szokiem. Film pokazuje bowiem emocje zwierząt śledząc życie świnki od urodzenia do śmierci. Widz zobaczy macierzyńską ofiarność, radosne zabawy prosiąt, uciechę z deszczu oraz sceny drastyczne. Ktoś powiedział, że po zobaczeniu tego filmu ludzie przestaną jeść mięso. Szczerze mówiąc wątpię.

Tymczasem jesteśmy od siebie zależni bardziej fundamentalnie, niż się wydaje. Dotyczy to również roślin. Moja mama rozmawiała ze swoimi kwiatkami, ponieważ uważała, że rośliny czują, gdy się je lubi. Teraz Peter Wohlleben twierdzi, że „między drzewami istnieje przyjaźń”, że tworzą więź „jak starsza para, kiedy jeden osobnik opiekuje się drugim”. Rośliny przeżywają stres, są solidarne w przypadku zagrożenia. Całą teorię „Samolubnego genu” Richarda Dawkinsa diabli wzięli. Pomoc, jakiej udzielają sobie rośliny, albo ludzie czy zwierzęta, nie jest motywowana chęcią ochrony własnych genów. Jest w altruizmie zamysł bardziej szczodry, głębszy, z dalekosiężną perspektywą.

Jeszcze 100 lat temu z kur, prosiaków, czy cieląt robiono żywność w domach - a to uniemożliwiało dystans. Każdy wiedział, że to co zjada pochodzi od żywego, czującego stworzenia. Ale jedzono mięso rzadko, głównie w okolicznościach świątecznych. Częściej mogli się nim zajadać bogaci, a i oni w sposób umiarkowany, bo hamowały apetyty liczne posty i zalecenia dietetyki. Post od mięsa obowiązywał w każdy piątek i wiele innych dni. Dopiero XX wiek przyniósł masową konsumpcję wraz z masową produkcją. Przerobione mięso stało się jedzeniem najtańszym i najprostszym.

W roku 1855 statystyczny Niemiec zjadał mniej niż 20 kg mięsa rocznie, Francuz - 23 kilogramy, a Włoch - zaledwie 11 kilo. Obecnie w tych krajach spożycie waha się od 80 do ponad 100 kilogramów. Także w Polsce konsumpcja mięsa wynosi już 80 kilo rocznie na mieszkańca.

Wszystko nam się pomyliło i pomieszało. Zaczęliśmy traktować zwierzęta hodowlane, jak produkt; nie znamy ich i znać nie chcemy, za to kupujemy miliony ton „towaru”. Po taniości. Więc firmy hodowlane wymyśliły skuteczne i okrutne metody zwiększania produkcji. W porównaniu z tym, świnie z wspomnianego filmu cieszą się życiem, dopóki ono trwa. Jak ludzie.

Zwyczaj postu został obśmiany i nawet Kościół z postów zrezygnował. Głupio zrobił, bo trend się odwrócił i powraca w zmienionej wersji. Niemieccy Zieloni chcą bezmięsnych piątków, a mnóstwo ludzi wybiera wegetarianizm. Czemu nie?

Bo tak jak jest, dalej być nie może. Dopóki każdy z nas pochłania w ciągu roku więcej mięsiwa, niż sam waży, zwierzęta będą dręczone, my będziemy chorować, a klimat wariować. Rzeczywistość nas zmusi byśmy zaczęli szanować siebie, zwierzęta i rośliny. Wtedy pytanie, czy jeść mięso nabierze innego charakteru.

Wideo

Materiał oryginalny: Felieton Liliany Sonik. Cały ten zgiełk. Pościć, czy nie pościć - Dziennik Polski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wszystko kręci się wokół zbrodniczego kapitalizmu. Tak samo o ludziach z plebsu myśleli i myślą błękitnokrwiści a od czasów powstania USA ( bo ci amerykańscy bogacze bawiący się w demokrację w senacie to potomkowie "bohaterów którzy koltem i śrutówką zdobywali dziki zachód) również bandziory z krajów wyższej cywilizacji dziś mający władzę na świecie. G... ich obchodzi epidemia. Miesiąc zamknięcia krajów w zapalnych ogniskach i po epidemii. A co mamy ? Miliardy zarobku na medykamentach maskach respiratorach i innych produktach ( można wypchnąć nawet g... za bajońskie sumy) których by nie było gdyby epidemię zduszono w miesiąc. Można wykupić upadające firmy od dużych do tych mikro, można wykupić długi państw bo takie będą ( pytanie czy robione specjalnie przez potomków bandziorów czy naśladując bezmyślnie patointeligentów ).