18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Fedyszak-Radziejowska: Dinozaury nie wyginą. Premier i PO powinni teraz inaczej traktować opozycję

RedakcjaZaktualizowano 
Premier i PO powinni teraz inaczej traktować opozycję. Polacy jej potrzebują, bo nadal będziemy się różnić. Musimy nauczyć się siebie szanować - proponuje w rozmowie z Barbarą Stefańską socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska.

Tragiczne wydarzenia połączyły wszystkich Polaków, niezależnie od poglądów.
Nie w pełni zgadzam się z tą diagnozą. Jesteśmy społeczeństwem podzielonym. Bardzo wielu spośród nas nie bierze udziału w żałobie, pogrzebach i nie ogląda tych uroczystości.

Kim są więc ci, którzy wyszli tłumnie na ulice?
To ludzie, którzy nie uwierzyli w wykreowany wizerunek prezydenta, niezależnie od posiadanych poglądów politycznych. Część z nich stanowią zwolennicy Lecha Kaczyńskiego, których chciano zepchnąć do niszy. Śmierć prezydenta i atmosfera żałoby sprawiły, że mogli wyjść z flagami i powiedzieć: "Jesteśmy. I zamierzamy być. Nie zmieniamy swoich poglądów. Bardzo boleśnie przeżywamy odejście polityków, którzy nas reprezentowali. Ale nie znikniemy. Dziękujemy ci za wszystko, panie prezydencie. Będziemy czuwać przy twojej trumnie". O tych ludziach pisało się, że reprezentują tradycyjny patriotyzm, pochodzą z małych miasteczek. Niektórzy publicyści - jak Ireneusz Krzemiński - chcieli ich uznać za mniejszość bezpowrotnie odchodzącą w przeszłość.

Ci, których wyśmiewano za tradycyjny patriotyzm, pokazali, że żyją i mają się dobrze. Można z nimi toczyć spór, ale nie wolno ich już poniżać

Wielu stojących w kolejkach, by oddać hołd parze prezydenckiej, mówiło: "Nie głosowałem na Lecha Kaczyńskiego".
Istnieje liczna grupa świadomych obywateli demokratycznego państwa, którzy wiedzą, że tworzymy wspólnotę, której członkowie mogą różnić się politycznie, ale razem odpowiadają za kondycję demokracji, za państwo oraz jego instytucje. I to ich łączy. Przyszli, ponieważ chcą takiej demokracji, w której szanuje się przeciwników politycznych - także wtedy, gdy się z nimi toczy merytoryczny spór.

Co będzie dalej?
Mamy szansę, by zmienić szczególną nonszalancję polityków w traktowaniu politycznych rywali. Dobrym przykładem jest wypowiedź brzmiąca przed katastrofą niewinnie, ale już znacznie mniej dowcipnie po katastrofie. Padła z ust premiera w sejmowej debacie pod adresem opozycji: "Jeśli nie będziecie z nami współpracować, wyginiecie jak dinozaury". Potraktowano to zdanie jak normalność, jednak w dojrzałych demokracjach Europy Zachodniej tak się nie mówi do polityków opozycji. Dla wszystkich uczestników życia politycznego jest oczywiste, że słabość opozycji stanowi potencjalne zagrożenie dla demokracji. System demokratyczny trwa, dopóki istnieje alternatywa dla partii rządzącej. Nieco inaczej jest w Rosji, gdzie dominuje wielka partia Jedna Rosja, a procedury demokratyczne uwiarygodnia kilka malutkich, które nie mają realnych szans na przejęcie władzy. To dobry przykład systemu zwanego czasami demokracją fasadową.
Poprawi się jakość polskiej demokracji?
Być może rządzący, ktokolwiek to będzie, już nigdy nie pozwolą sobie na powiedzenie do opozycji: "Wyginiecie jak dinozaury". Ale w historyjki o tzw. pojednaniu Polaków nie wierzę. Nie przewiduję powstania Polskiej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej ani jedności moralno-politycznej narodu tworzącej coś na kształt Frontu Jedności Narodowej. Tak już było w PRL. Dlatego proszę, by nie zamienić procesu dojrzewania społeczeństwa do wspólnoty obywatelskiej w banał i swoistą paplaninę o ślicznym pojednaniu narodowym.

Ale przecież jest jakieś dobro wspólne.
Oczywiście, że polityka to troska o dobro wspólne, ale pomimo (!) różnic poglądów, a nie za cenę ich ujednolicenia. Jedni pytają o śledztwo w sprawie przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem i apelują: prosimy o komunikaty o przebiegu dochodzenia. Inni protestują: dosyć niepokojów i jątrzenia. Dobro wspólne jest po obu stronach, chociaż niekoniecznie tak samo rozumiane. W debacie publicznej każdy ma prawo merytorycznie przedstawić swoje racje bez lęku, że narazi się na szyderstwo. Decyzja, którą koncepcję realizować, należy do wyborców, by potem nie mówić: co ONI nam zrobili?

Jak zatem ma wyglądać polityczna walka w Polsce?
Mamy szansę zmienić kształt debaty i spierać się merytorycznie, nawet używając ostrych słów. W czasie prawyborów w USA pomiędzy Barackiem Obamą a Hillary Clinton toczyła się bardzo ostra walka, ale rywale nie poniżali się wzajemnie. Ocena kompetencji lub ich braku jest normalna, gdy politycy nie znają stolic państw, o których mówią, lub gdy mylą polityków i kraje, które ci reprezentują. Nikt jednak nie mówi: "dorżniemy watahę" czy "wyginiecie, jeśli nie poprzecie naszych rozwiązań". Demokracja ma nas chronić przed zawłaszczeniem debaty przez jedną ideologię, jedną partię i jedną elitę.

To, jacy będą politycy, zależy również od społeczeństwa.
Obywatele mają głos raz na cztery lata, kiedy wrzucają kartkę do urny wyborczej. Na co dzień działania polityków oceniają elity opiniotwórcze, czyli dziennikarze i eksperci. I to oni decydują, na ile prostactwo, chamstwo czy konformizm zdeformują kształt debaty publicznej. Jeśli zostaną nazwane po imieniu i krytycznie ocenione, mogą spowodować lęk polityków przed przegraną i rezygnację z niegodnych zachowań. Dlatego od publicystów, ekspertów i dziennikarzy zależy, czy politycy będą przynosić penisy na konferencje prasowe.

Jaki wpływ na kampanię wyborczą będzie miała smoleńska tragedia?
Mam wrażenie, że kampania może być ostra, jeśli PO straci swoją przewagę w sondażach. Mam nadzieję, że jej politycy nie doprowadzą do rezygnacji z wyborów na rzecz plebiscytu i głosowania na jednego kandydata. To byłby powrót do PRL.
Janusz Śniadek stwierdził, że teraz mamy szansę na nową solidarność.
Jego wystąpienie było naprawdę ważne. Śniadek przypomniał solidarnościową przeszłość prezydenta i jego funkcję wiceprzewodniczącego NSZZ "Solidarność". Ostatnie dni pokazały, że ten system wartości ma do dziś w Polsce gorących zwolenników. Solidarność przez małe "s" polega na szacunku dla człowieka, na poczuciu wspólnoty. "Jedni drugich brzemiona noście" - przypominał list św. Pawła Jan Paweł II, mówiąc o solidarności przez małe "s". Nie mówił: jedni drugim insygnia władzy noście i pomagajcie silnym, bo to korzystne.

W obecnych okolicznościach istnieją warunki ku temu, żeby wskrzesić ducha solidarności?
Nie mam wątpliwości, że są. Ale to nie znaczy, że wszystkie grupy społeczne i polityczne chciałyby doń wrócić. Część reprezentuje inną wizję świata: wolnego rynku bez ograniczeń i konkurencji, w której wygrywają tylko najlepsi. Nie uważam ich poglądów za niedopuszczalne. W demokratycznych wyborach, po merytorycznej debacie Polacy mają prawo wybrać. Jednak część z nas tęskni do sytuacji jednej narracji i jednej partii. I ten sposób myślenia uważam za prawdziwe zagrożenie.

Wydarzenia z ostatnich dwóch tygodni są porównywane do kwietnia 2005 r. Czy coś pozostało po tym wielkim poruszeniu wywołanym śmiercią Jana Pawła II?
Bardzo dużo. Sondaże pokazują, że po 2005 r. pogłębiła się postawa ochrony życia poczętego, nadal jesteśmy wielkimi zwolennikami rodziny, ludzie przestali się wstydzić wiary, pojawiło się mnóstwo organizacji pozarządowych budowanych wokół Kościoła. Czy należało oczekiwać, że Polakom wyrosną skrzydła i pofruną na herbatkę do Pana Boga? Nasza religijność pogłębia się. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich, bo dlaczego mieliby zmieniać się niewierzący? Dla nich po prostu umarł wielki Polak.

Czy ta tragedia zmieni Polaków?
Nie pytajmy, czy zmienią się zwykli ludzie, lecz czy zmienią się politycy, środowiska opiniotwórcze i możni polskiego świata. Więcej wymagajmy od polityków.


Rozmawiała Barbara Stefańska

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 24

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pharme581

Very nice site!

P
Pharmd637

Hello! cgkacad interesting cgkacad site!

a
anarche

Bardzo mądra i rzetelna kobieta. Dziś widziałąm ją komentującą wydarzenia spod krzyża - mówi logicznie i naprawdę to co myśli. Wkurzył ja Markowski i słusznie, to du.ek, manipulant, gada zupełnie jakby mu za to płacili.

o
ona

Boże,jak ona staro wygląda.Ta złość ją postarzała.Babsko wstrętne niech już się nie pokazuje.

p
polis

Jarosław Kaczyński będzie znakomitym prezydentem. Ma rozległą wiedzę, wysokie wykształcenie, ma trafną i szeroką wizję Polski. Nigdy,podobnie jak jego śp.brat nie współpracował z komunistycznymi służbami, odwrotnie niż jego poprzednicy. Komorowski ma powiązania z WSI i jest "for a long time a friend of Moscow"(Washington Times) Jak już przekonał Polaków, Komorowski ma zapędy dyktatorski (będąc tylko p.o. działa jakby już był prezydentem.A kiedy, nie daj Bóg. zostałby nim, byłby "polskim Pinochetem" ) Jarosław Kaczyński pragnie mocnego państwa, ale zna i przestrzega granic demokracji. Najlepszy dowód: gdy wybuchła afera korupcyjna i łóżkowa Samoobrony, zdecydował się rozwiązać rząd.Dziś po najgorszych błędach PO żaden minister nie podał się do dymisji (Kopacz,Klich itd)

p
polis

Jarosław Kaczyński będzie znakomitym prezydentem. Ma rozległą wiedzę, wysokie wykształcenie, ma trafną i szeroką wizję Polski. Nigdy,podobnie jak jego śp.brat nie współpracował z komunistycznymi służbami, odwrotnie niż jego poprzednicy. Komorowski ma powiązania z WSI i jest "for a long time a friend of Moscow"(Washington Times) Jak już przekonał Polaków, Komorowski ma zapędy dyktatorski (będąc tylko p.o. działa jakby już był prezydentem.A kiedy, nie daj Bóg. zostałby nim, byłby "polskim Pinochetem" ) Jarosław Kaczyński pragnie mocnego państwa, ale zna i przestrzega granic demokracji. Najlepszy dowód: gdy wybuchła afera korupcyjna i łóżkowa Samoobrony, zdecydował się rozwiązać rząd.Dziś po najgorszych błędach PO żaden minister nie podał się do dymisji (Kopacz,Klich itd)

a
anna

Pan Jaroslaw Kaczynski bylby takim prezydentem jakim byl premierem - zlym

- charakterologicznie
z racji swojego charakteru pan prezes uwielbia dzielic, intrygowac, zniewazac,podejrzewac, szukac spiskow, wierzy w donosy, czerpie z nich wiedze

– politycznie
pan prezes byl zlym premierem, a jako prezydent bylby znow prezydentem pisowcow, nominujacym na wazne stanowiska dyletantow i szkodnikow ze wzgledu na zaslugi polityczne, prezydentem systematycznie dzielacym kraj
nie zna jezykow, nie ma pojecia o finansach, ekonomii, wspolczesnych mediach,wspolczesnym swiecie – natomiast utozsamia sie z najbardziej zacofana, ksenofobiczna i nieuczciwa formacja kosciola nazywajaca jego brata oszustem a prezydentowa czarownica

- psychicznie
w obecnej sytuacji, pozbawiony jest blizniaka, swojej polowy i jest przez to czlowiekiem niekompletnym a wiec
wybor jego bylby conajmniej szalenie ryzykowny
ma tez fobie: obawia sie podrozy, co go kompletnie juz deskrydetuje, bo degradowaloby stosunki polski z zagranica

- socjalnie
nie ma rodziny wiec nie ma pojecia o sytuacjach rodzinnych, jest nawet odizolowany od swojej bratanicy co jasno bylo widac
Jego wybor bylby dla Polski katastrofa, ale wierze ze Polacy zmadrzeli.

M
Margo

2005 była członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Od 4 września 2007 w podziekowaniu prezydent obsadza ją na stiołku IPN . W kwietniu 2010 sama zajeła miejsce w dwa dni po katastrofie stołek Kurtyki .

s
stu

Jolu Rutowicz dlaczeqo obrażasz Jasia. Pewnie i dobrze się czyta bo się kupy nie trzyma.

s
stu

Problem poleqa na tym że aktualna opozycja (zwłaszcza PiS) nie rozumie zadań które stawia przed nią demokracja. Wcale mnie to nie dziwi bo PiS to partia rewolucyjna. Z doświadczenia (2 lat rządów PiS) wiemy że rewolucjoniści qardzą demokracją. Przykład- walka z Trybunałem Konstytucyjnym, wymiarem sprawiedliwości, mediami, ręczne sterowanie procesami administracyjnymi. Za kontrast może posłużyć PO, do teraz TVP, PR kierowane jest przez opozycję co byłoby niemożliwe za rządów rodziny Kaczyńskic

b
brzeszczot

Pewien narkotykowy boss z Kolumbii, gdy chciał zlikwidować świadka koronnego wysadził* samolot wraz z pasażerami. (*Zabrania się jakichkolwiek skojarzeń). Oczywiście takie wypadki zdążają się tylko w Ameryce Południowej, w cywilizowanej UE nigdy. W nowoczesnej UE stosuje się bardziej subtelne środki znieczulające, takie jak: kłucie parasolem, "specjalny dodatek" do kotleta bez smaku i zapachu, "świecący" drink, przypadkowe samobójstwo, nagłe zaginięcie osoby i wiele innych.
Pozdrawiam USA i liczę, że zagłosujecie zgodnie z własnym sumieniem.

s
student

P.Fedyszak sie sni, ciag dalszy, ''MARNOWANIA SZANS''.

j
jola

imie Jas wszystko mówi, dylko dodac zapomniales g....pi. Do autorki- z przyjemnoscia sie Pania slucha i czyta. Rzadko niestety wystepuje Pani w TV. A do TVN pewnie nie zapraszaj- bo Jas nic nie rozumie, a wiedze opiera na tego typu mediach.

m
mieszkaniecUSA

albo wy jestescie SLEPI i GLUSI albo nie normalni.Ci ludzie poszli tak daleko ze juz przed niczym sie nie cofna.Oni sie nie cofali przy lamaniu konstytucji ludzie z pracy byli zwalniani za to tylko ze popierali PiS a aktoreczke ktora zmienila zdanie pobili to sa drobiazgi ale jest ich duzo wiecej ze o nachalnej nagonce nie wspomne,Panowie przyjmijcie do wiadomosci ze komunizm nigdy w polsce nie upadl.Najlepszy dowod to wywiad kiszczaka.Cytuje-opozycja byla slaba w 89ym a najlepszym dowodem na to jest ze dwadziecia lat zajelo solidarnosci odebrac nam emerytury.Trudno sie z nim nie zgodzic.Natomiast media zobaczcie jak sa obstawione i kazdy powinien widziec jaka propaganda w nich leci

M
Marek z Krakowa

"Premier i PO powinni teraz inaczej traktować opozycję"-
Teraz to na pewno - paniusiu.

Dodaj ogłoszenie