Federico Axat „Amnezja”. Recenzja książki

Włodzimierz Jurasz
Włodzimierz Jurasz
Fot. Archiwum
Sprawdź, co zrobić, gdy obudzisz się na kacu, a obok zobaczysz zwłoki pięknej dziewczyny.

Podobno to dość charakterystyczny motyw dla wspomnień z durnej i chmurnej młodości – budzisz się z potwornym bólem głowy i wyschniętym gardłem, a obok leży naga, kompletnie ci nieznana dziewczyna… Na szczęście, z reguły, żyje…

Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, żonaty jestem. Wiem jednak, że to motyw na różne sposoby chętnie eksploatowany w literaturze popularnej i takimż kinie. Ostatnio wykorzystał go Federico Axat, argentyński pisarz, od kilku lat próbujący swych sił na polskim rynku, w powieści zatytułowanej (w tej sytuacji) dość bezpretensjonalnie: po prostu „Amnezja”.

Trup jednak szybko się dematerializuje, a bohater przeżywa katusze, nie wiedząc, czy to sen, tzw. urojenie oniryczne (diabli wiedzą, co to miałoby być), czy też zwyczajne haluny bądź delirka. „Jeśli człowiek nie może polegać na własnym umyśle, na swoich wspomnieniach, to czego może się trzymać” – zastanawia się nasz bohater. Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że ktoś nim manipuluje. Zwłaszcza, że w tle pojawia się firma farmaceutyczna pracująca nad ciekawym wynalazkiem zaburzającym pamięć: „Naprawdę niesamowite jest nie to, że zapominasz o wszystkim, co dzieje się w czasie, gdy znajdujesz się pod działaniem leku, ale że w twojej pamięci zatrą się wszystkie wspomnienia, które w tym czasie przywołasz”.

Powieść spełnia wszystkie wymagania gatunku, nie zawiedzie więc czytelnika, podchodzącego do niej ostrożnie ze względu na narodowość autora, dość nietypową (w każdym razie na naszym rynku) dla tego rodzaju pisarstwa (jak widać, literatura argentyńska to nie tylko Borges). W dodatku autor dzieli się z czytelnikiem paroma refleksjami wychodzącymi poza zwykłe popychanie akcji naprzód czy nawarstwianie zagadek (ostatnia, chyba najważniejsza, wyjaśni się dopiero w epilogu). Bohater/narrator, budzący się w opisanej na wstępie sytuacji, ma do (o)powiedzenia wiele niegłupich rzeczy na temat alkoholizmu (radzę przeczytać i przemyśleć, choć nie mają one wagi analiz Lowry’ego – „Pod wulkanem” - czy Jerofiejewa – „Moskwa-Pietuszki”). Zabiera też głos w dyskusji o eutanazji, przedstawiając argumenty, których największy nawet jej przeciwnik zlekceważyć nie może.

A tak na zakończenie, i na marginesie - może właśnie z narodowości pisarza wynika najbardziej oryginalny motyw tej powieści – demoniczna w każdej literackiej czy filmowej produkcji amerykańskiej CIA odgrywa tu bardzo pozytywną rolę.

PS. Nie ma też w tej powieści podprogowego lansowania homoseksualizmu, bez którego nie może się już obejść żadne dzieło zachodniej kultury popularnej. Jest jednak do czego się przyczepić: autor (czy może raczej tłumacz?) bezsensownie używa najmodniejszego od paru lat słowa, czyli „osoby”. „Uważam się za silną osobę” – twierdzi narrator. W imię czystości polszczyzny protestuję! Można się uważać za silnego człowieka, można uważać, że ma się silną osobowość i to wszystko. Takie, jak przytoczone, sformułowania doprowadzają moją osobę do szału.

Federico Axat „Amnezja”, Prószyński i S-ka 2020, 464 str.

O co chodzi w Hot16Challenge2?

Wideo

Materiał oryginalny: Federico Axat „Amnezja”. Recenzja książki - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie