reklama

Fałszywy mit o pogańskich korzeniach Bożego Narodzenia

fragment książkiZaktualizowano 
Nie jest prawdą, że Boże Narodzenie zastąpiło pogańskie Święto Słońca. To mit Anna Kaczmarz
W IV wieku panowało przekonanie, że Jezus urodził się 6 stycznia. Tego samego dnia miał dokonać przemienienia wody w wino w Kanie Galilejskiej - fragment książki ks. Józefa Naumowicza „Narodziny Bożego Narodzenia”

Współczesne opracowania na temat początków Bożego Narodzenia zazwyczaj zaczynają od wskazania pogańskiego pochodzenia daty 25 grudnia. Dominuje tzw. „hipoteza zastępstwa”. Głosi ona, że obchody narodzenia Jezusa zostały wprowadzone po to, by „zastąpić” pogańskie święto słońca, przypadające w świecie antycznym 25 grudnia. Także święto Epifanii 6 stycznia miało powstać w wyniku schrystianizowania i zastąpienia różnych pogańskich uroczystości.

To założenie nazywa się także „hipotezą historyczno-religijną”, gdyż ujmuje ona powstanie świąt jako wynik historycznego rozwoju religii i ewolucji wierzeń.

Należy przedstawić jej rozwój. Nie chodzi przy tym o zastosowanie symboliki solarnej, obecnej w świecie antycznym i chrześcijańskim, ani o sugestie na temat zwykłych paraleli między kultem pogańskim i chrześcijańskim. Chodzi o wyraźne sformułowania, że Kościół przejął pogańskie święto, schrystianizował je, zmienił czy też zaadaptował.

Pierwszym autorem, który wskazał na relacje między świętami chrześcijańskim i pogańskim był Epifaniusz z Salaminy. Działał w dobrej wierze, a swe podstawowe dzieło, Panarion, wydane w 377 roku, poświęcił walce z największymi herezjami swoich czasów (tytuł znaczy dosłownie: Apteczka, w domyśle: z lekarstwami na heretyckie choroby).

Epifaniusz był znany ze swej gorliwości w obronie wiary nicejskiej, a także... z wyszukiwania błędnych argumentów teologicznych. Obie cechy pokazuje jego zaangażowanie w sprawę kalendarza liturgicznego.Broniąc tezy, że Jezus urodził się 6 stycznia, biskup Salaminy zamieścił dziwne wyjaśnienie. Przekonywał że również w świecie pogańskim w tym dniu odbywają się paralelne celebracje, które potwierdzają datę chrześcijańskich obchodów. Uważał też, iż w nocy z 5 na 6 stycznia w świątyni Kore w Aleksandrii ma miejsce ceremonia narodzin bóstwa Aionu z dziewicy. I że w tym dniu przypada także święto narodzin arabskiego boga Durazesa.

Te pogańskie obchody, według Epifaniusza, stanowią zdeformowany przekaz o narodzeniu Chrystusa. Zachowują jednak właściwą datę i dzięki temu potwierdzają, że tego dnia narodził się Jezus. Tak uważał biskup Salaminy.

Podobny argument zastosował, gdy chciał dowieść, że cud przemiany wody w wino w Kanie Galilejskiej przypadł również 6 stycznia. Ewangelie nie podają tej daty, co więc ją potwierdza? Otóż, dowodził autor Apteczki, w tym właśnie dniu wiele rzek i źródeł zamienia się w wino. On sam pił przemienioną wodę w Kybirze z tamtejszego źródła. Tego dnia nabiera się również wody z rzek, gdyż ma ona niezwykłe właściwości i można ja długo przechowwyać. Wreszcie w tym dniu ma miejsce ceremonia czerpania wody z Nilu. Te zjawiska, przynajmniej częściowo wzięte z kultów pogańskich, miały potwierdzać, że Jezus w Kanie przemienił wodę w wino także 6 stycznia.

Epifaniusz jako pierwszy, wprawdzie nieświadomie i niezamierzenie, na szerszą skalę wprowadził motywy pogańskie do debaty na temat genezy chrześcijańskich świąt 6 stycznia i 25 grudnia. Wywody te wciąż powracają w nowożytnych opracowaniach na temat pochodzenia świąt chrześcijańskich. Są przedstawiane jako ważny element teorii zastępstwa.

W rzeczywistości jednak intencje biskupa były inne. Wskazywał on jedynie, że w świecie antycznym istnieją obchody paralelne do narodzenia Jezusa i cudu w Kanie. Nie głosił, że chrześcijańskie święta od nich pochodzą, że je zastąpiły lub z nich przejęły daty obchodów. Szukał jedynie potwierdzenia niezwykłości daty 6 stycznia.

Dopiero w VI wieku pojawił się ślad opinii, że chrześcijańskie święto 25 grudnia zastępuje pogańskie święto Słońca.
Po raz pierwszy pisze o tym ok. 540 roku Tomasz z Edessy, nestoriański autor z Syrii wschodniej. Bronił on typowego układu dwóch świąt: Boże Narodzenie celebrowane 25 grudnia i Epifania obchodzona jako święto chrztu Jezusa 6 stycznia.

W piśmie O Epifanii Tomasz dodawał jednak, że „niektórzy” traktowali 6 stycznia jako święto narodzenia i zarazem odrzucali obchody 25 grudnia, a powodem tego odrzucenia miały być pogańskie korzenie święta:

Niektórzy twierdzili, że [święto 25 grudnia] obchodzili od początku poganie ze względu na zwycięstwo słońca, które ma miejsce w tym czasie. Dlatego Kościół je przejął i udoskonalił jako [laka w rękopisie], ale jest to dalekie od prawdy. Kościół bowiem nie ma zwyczaju, by celebrować corocznie święta, które pochodzą spoza niego.

Syryjski autor znał więc pogląd, że Kościół „przejął” pogańskie święto przesilenia zimowego, i że je „udoskonalił”, nadając właściwy charakter. Chodzi tu o antyczne święto sprawowane „ze względu na zwycięstwo słońca, które miało miejsce w tym czasie”. Nie ma natomiast mowy o obchodach „narodzin” Słońca.

Jasno jest określone źródło takich opinii: głosili je zwolennicy celebracji narodzenia Chrystusa w dniu Epifanii, 6 stycznia. Tomasz z Edessy mógł się z nimi spotkać w Syrii, chociaż ów region, nawet we wschodniej części, w tym czasie uznawał już święto 25 grudnia. Syria wschodnia sąsiadowała jednak z Palestyną i Armenią, które wówczas traktowały obchody 6 stycznia jako święto narodzenia i chrztu Jezusa. Oba kraje usilnie też broniły swej praktyki. Jeśli chodzi o Palestynę, ok. 562 roku cesarz Justynian wysłał oddziały wojska do Jerozolimy, by zmusić tamtejszych wiernych i biskupa do rozdzielenia Epifanii 6 stycznia na dwie oddzielne uroczystości: narodzenia oraz chrztu Jezusa. Różnice w obchodach były źródłem wielu napięć.

Autor z Edessy nie dyskutował z poglądami o „przejęciu” świąt pogańskich, uważając je za zupełnie absurdalne. Stwierdzał, że są one „dalekie od prawdy”. Wyjaśniał: „Kościół nie ma takiego zwyczaju, aby celebrować corocznie święta, które pochodzą spoza niego”.

Natomiast w traktacie O Bożym Narodzeniu podkreślał znaczenie daty narodzin Chrystusa w momencie przesilenia zimowego. Wtedy zaczyna się zwiększać dzień i panowanie światła, które powoli obejmuje także przestrzeń nocy. To symbol zwycięstwa Chrystusa, który przyszedł na świat, znosząc ciemności zabobonu i kultu idoli.

W tym kontekście Tomasz z Edessy wspominał, że w tym dniu „także poganie, czciciele elementów przyrody, celebrują [...] wielkie doroczne święto, z tej przyczyny, że zaczyna zwyciężać słońce i rozszerza się jego panowanie”2.Autor dodawał jednak, że kult elementów przyrody jest nonsensowny, ponieważ słońce fizyczne nigdy całkowicie nie „zwycięża”. Z woli Stwórcy bowiem nieustannie wschodzi i potem zachodzi, wzrasta i następnie słabnie. Inny sens ma kult chrześcijański, którego przedmiotem jest cześć prawdziwego Słońca.

Zatem w połowie VI wieku były już znane poglądy, że Kościół przejął i udoskonalił pogańskie święto przesilenia zimowego. Te opinie nie wynikały z analizy historycznej ani z obserwacji rzeczywistości, ale wyrosły w kontekście polemicznym. Głosili je ci, którzy bronili obchodów Epifanii jako święta narodzenia Jezusa i zwalczali jego celebrowanie 25 grudnia.

Gdy w 564 roku Palestyna zaakceptowała święto 25 grudnia, Armenia pozostała jedynym krajem, w którym nadal celebrowano narodzenie Jezusa 6 stycznia. Mimo nacisków bizantyńskich i syryjskich, a potem także jerozolimskich, wzbraniano się tam przed przyjęciem innej daty Bożego Narodzenia. Kraj nie poddał się naciskom w dużej mierze dzięki temu, że leżał poza granicami Imperium Bizantyńskiego i potrafił zachować niezależność kościelną oraz, po części, polityczną. Jednocześnie autorzy armeńscy musieli nieustannie bronić swojej praktyki obchodów narodzenia Jezusa w dniu Epifanii, a w swym zapale polemicznym posuwali się także do krytyki Bożego Narodzenia.

Dlatego w Armenii pojawia się krytyka obchodów 25 grudnia. W tej polemice odgrywały rolę nie tylko argumenty teologiczne, liturgiczne czy historyczne, ale także, jak w wielu polemikach, retoryczne. Taki charakter miały bowiem zarzuty, że święto 25 grudnia pochodzi ze środowisk heretyckich bądź jest wyrazem ulegania wpływom pogańskim.
Takie sugestie wysuwał Ananiasz z Sziraku (615-690), autor największej obrony armeńskiej praktyki liturgicznej. Dowodził on, że Apostołowie, którzy ustanowili święto narodzenia 6 stycznia, ochraniali wczesny Kościół przed wpływami pogańskimi. Sami starali się „oddzielać wiernych i trzymać ich z dala od świąt pogańskich”1. Dzięki tej ostrożności,w ich czasach nie powstało jeszcze Boże Narodzenie. Zaistniało nieco później, wynalezione przez uczniów heretyka Cerynta i rozpowszechnione przez „Greków”.

Święto więc powstało wskutek tego, że po czasach apostolskich zaczęły przenikać do tradycji chrześcijańskiej pogańskie zwyczaje i obrzędy. Za narzędzie tego wpływu uważano heretyków, stąd Ananiasz przypisał wprowadzenie obchodów Bożego Narodzenia 25 grudnia Ceryntowi. Podobnie myślał armeński autor XI wieku, Paweł z Taronu, gdy głosił, że święto Narodzenia Jezusa 25 grudnia wynalazł w Rzymie heretyk Artemon.

Sugestie Ananiasza z Sziraku znalazły swe najpełniejsze sformułowanie pięć wieków później, w „armeńskiej glossie” do pism Dionizego bar Salibiego.

Pierwsze wyraźne twierdzenie, że obchody narodzenia Jezusa zostały świadomie wprowadzone po to, by zastąpić pogańskie święto ognia i słońca, obchodzone 25 grudnia, znajduje się w notce, którą anonimowy autor zamieścił w rękopisie traktatu Dionizego Barsalibiego, jednego z największych przedstawicieli literatury syryjskiej XII wieku. Notka ta została sprowokowana przez krytykę liturgicznych praktyk armeńskich. Otóż w Komentarzach do Ewangelii Barsalibi zarzucał Armeńczykom, że jedynie oni, „przez swą ociężałość i twardość karku, która nie przyzwala na przyjęcie prawdy”, świętują narodzenie Jezusa wraz z Jego chrztem 6 stycznia. Natomiast „w prowincjach rzymskich i całej Italii, a także w Palestynie” święto narodzenia obchodzi się 25 grudnia „od czasów apostolskich aż do dziś”.

Ta krytyka Armeńczyków, niewątpliwie uszczypliwa i złośliwa wobec nich, nie pozostała bez echa. Na odwrocie strony, na której widniała wspomniana krytyka, nieznany czytelnik dopisał odpowiedź: obronę poglądów armeńskich.Anonimowy autor twierdził najpierw, że Jezus narodził się w styczniu, „w dniu, w którym świętujemy Epifanię”. W tym samym dniu został też ochrzczony, „dlatego Armeńczycy jeszcze dzisiaj oba święta obchodzą tego samego dnia”. Po tych deklaracjach autor dodał krytykę święta 25 grudnia:

Uroczystość [narodzenia Jezusa] Ojcowie przenieśli z 6 stycznia na 25 grudnia, jak mówią, z następującej przyczyny: w tym właśnie dniu 25 grudnia poganie uroczyście obchodzili święto narodzin Słońca. Aby dzień był bardziej uroczysty, mieli oni zwyczaj zapalania ogni. Zwykli też zapraszać do tego nawet lud chrześcijański i dopuszczać go do tych obrzędów. Kiedy więc Doktorzy spostrzegli, że nawet chrześcijanie zaczęli skłaniać się do tych obrzędów, po namyśle ustanowili w tym dniu święto prawdziwego Narodzenia, natomiast 6 stycznia polecili świętować Epifanię. Ten zwyczaj zachowali do dziś, wraz z obrzędem zapalania ognia.

Notka ta wyraźnie broni armeńskiej praktyki liturgicznej, według której 6 stycznia świętuje się narodzenie Jezusa i Jego chrzest. Przy okazji usiłuje dyskredytować święto 25 grudnia, które nie ma apostolskich korzeni, ale jest związane z pogańskim kultem słońca. Ponieważ w tym dniu chrześcijanie włączali się do pogańskiego zwyczaju palenia ognia, dlatego władze kościelne - „Doktorzy Kościoła”, czyli armeńscy wardapeci - zdecydowały się ustanowić święto 25 grudnia.

Glossie tej nadano przesadne znaczenie w badaniach liturgicznych. Cytuje się ją jako koronne świadectwo wskazujące na pogańskie podłoże daty 25 grudnia. „Tekst ten zadziwiająco otwarcie przyznaje - pisał Hermann Usener - iż święto Bożego Narodzenia zostało stworzone w wyniku skutecznej polityki kościelnej, aby tymi obchodami zastąpić pogańskie święto narodzin boga Słońca, które okazało się niebezpieczne dla chrześcijańskiego ludu”.

Bernard Botte przyznawał, że jest to tekst późny i nie przedstawia rzeczywistej tradycji sięgającej początków święta. Ma jednak wartość psychologiczną, gdyż jest dowodem, że przedstawione wyjaśnienie jest zupełnie naturalne. Dowodzi, że wpływ świąt pogańskich na powstanie Bożego Narodzenia jest bardzo prawdopodobny.

Czy rzeczywiście anonimowa notka z XII wieku (albo późniejsza) ma tak wielką wartość historyczną, jaką nadaje jej H. Usener i inni autorzy?Niewątpliwe w okresie, gdy powstawało Boże Narodzenie, poganie obchodzili 25 grudnia dzień narodzin Słońca. Mniej natomiast znany był pogański rytuał palenia ognisk, do którego mieli być zapraszani i dopuszczani także chrześcijanie.Sam zwyczaj palenia ogni, pochodni czy świec, pojawiał się przy różnych okazjach, ale nie są znane przypadki, by wiązał się z dniem 25 grudnia. Nie mogło też chodzić o perski kult ognia, stanowiący cechę zoroastrianizmu, który był znany, a nawet narzucany siłą także w Armenii. Jednak kult ten nie wiązał się z przesileniem zimowym. Poza tym był dostępny jedynie wtajemniczonym i z pewnością nie dopuszczano do niego wszystkich. Nie mogli być więc zapraszani chrześcijanie.

Nie wiadomo więc, do jakiej tradycji odwołuje się anonimowy armeński autor, polemizujący z Dionizym Barsalibim. Zapewne miał na myśli jakiś lokalny zwyczaj, który był mu współczesny i który, jak twierdzi, utrzymał się jeszcze w jego czasach. Z pewnością taki kult ognia 25 grudnia nie był znany w Rzymie w IV wieku, gdzie powstało Boże Narodzenie.

Można więc stwierdzić, że armeńska glossa do syryjskiego tekstu z XII wieku nie wyjaśnia rzeczywistej genezy chrześcijańskiego święta 25 grudnia. Jest bardzo późna i z pewnością nie przedstawia autentycznej tradycji historycznej, sięgającej początków święta. Zawartych w niej sugestii nie odnajdujemy w IV wieku, gdy wprowadzano obchody Narodzenia i gdy również świętowanie 25 grudnia napotykało na pewien opór. Wielcy autorzy kościelni, jak Jan Chryzostom czy Augustyn, byli przekonani, że 25 grudnia stanowi historyczną datę narodzenia Jezusa i że święto zostało wprowadzone na Zachodzie, w środowisku rzymskim. I tam należy szukać wyjaśnienia jego początków. Późny, anonimowy tekst nie ma charakteru historycznego, ale czysto polemiczny. Chcąc pomniejszyć znaczenie daty 25 grudnia, autor dopisał jeden fragment w rękopisie dzieła syryjskiego komentatora Biblii, Dionizego Barsalibiego.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karo

Jak nie zawłaszczył. Zastąpił a nawet zmienił!
Za tydzień mam wizytę kleryka . Nie podam mu ręki. Niech tylko spróbuje mojego syna namówić żeby służył na mszy powiem że Kościół nie będzie z mojego dziecka robił nawiedzonego

K
Karo

Tak to jest jak Kościół wilk w owczej skórze owieczki . Dla mnie to upadek katolicyzmu hierarchii i Kościoła. Nie dam już ani złotowki na tace tym klerykom.

k
kot prezesa

"Nigdy świąt nie zawłaszczał", a jednak zawłaszczał, takie "przypadki" się nie zdarzają, czyżby autor komentarza próbował wmawiać że ustalając daty świąt, kościółkowi nie mieli kalendarzy, ani też żadnych informacji o innych świętach? Coś za dużo tych przypadków, zwłaszcza ten ze świętem pracy jest niezły. Papież "przypadkiem" ustanowił święto akurat wtedy, mhm. Wcaaale nie brzmi jak zawłaszczanie istniejącego od prawie 60 lat święta. Ani odrobinę. :)

o
orcio

A czy życie Jezusa, skopiowane żywcem z żywota boga Chorusa to fakty czy mit? Fakt jest taki, że chrześcijaństwo wniósło tak naprawdę tylko jedno święto - szabat. Reszta została wymyślona aby zastąpić istniejące święta poganskie.

i
i

na sporną czy nawet kontrowersyjną, dla niektórych, datę,
geneza chrześcijańskich Świąt Bożego Narodzenia jest jedna i nie wywodzi się z pogaństwa tylko z FAKTU narodzin Jezusa Chrystusa odkupiciela.
Chyba, że chodzi o święta „supermarketowe”.

M
Malek

Kościół nigdy żadnych świąt nie zawłaszczał. Święta Diany (Nemoralia 13-15 sierpnia) zupełnie przypadkowo pokrywają się z Wniebowzięciem NMP. A Pius XII proklamował w roku 1955 dzień 1 maja świętem Józefa rzemieślnika zupełnie przypadkowo trafiając w obchodzone od 1892 roku święto pracy.

O
On i Ona

Najwspanialsza historia jaką kiedykolwiek opowiedziano
youtu.be/Wvz7GH-zpIM?t=4m30s

O
On i Ona

Najwspanialsza historia jaką kiedykolwiek opowiedziano
youtube.com/watch?v=Wvz7GH-zpIM

b
bohusz

należy dodać do "artykułu", że czakramu na wawelu nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie! ponieważ od zawsze znajdowały się tam krystiańskie kościoły. zaś możliwość zbliżenia się do "kamienia" jest utrudniana i uprzykrzana istotom ludzkim, tylko dlatego, że coś takiego jak czakram nie istnieje, tym bardziej - nie ma go na wawelu. dlatego od lat jakieś "władze" utrudniają na rózne wyrafinowane sposoby możliwośc zbliżenia się do źródła jego emanacji. i jak to bywa w z działaniami "władz" , i w tym przypadku musi chodzić o nasze dobro, bezpieczeństwo....

G
Gość

To tak samo jak falszywy mit o germanskim Pomorzu.

Niemiec to taka menda ze jak juz raz gdziec noge postawi (podstepem) to zawsze bedzie pierdolil ze to jego.

 

b
bezprzekrętów

nie był przeznaczony dla pogan i postpogan, jak ty, tylko dla 12 pokoleń Izraelitów.

G
Gość

Wiara chrzescijanska powstala na bazie wierzen poganskich .. wiele dat jest wspolnych .. czy to przypadek???..

K
Kmw

Teraz watykanisci beda zaklamywac historię że żydowski cieśla urodzil sie w grudniu.

k
krakusTSW

Napiszcie tez o falszu kosciola katolickiego i watykanu.

G
Gość

i prezentował go w ramach kolejnego "happeningu" w Sejmie.
Nazywa się Rafał Trzaskowski i należy do Platformy Obywatelskiej.
Ot, taka zabawa pejsatych z dekalogiem.

Dodaj ogłoszenie