reklama

"Fabryka zwierząt" w gminie Gubin. Psy były wszędzie. "Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy"- mówią inspektorzy

Magda WeidnerZaktualizowano 
Zdjęcia z interwencji przeprowadzonej w Stargardzie GubińskimTak żyły tam psy. W takich warunkach przebywały zwierzęta. Trwa walka o ich życie. Potrzebna jest pomoc. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt/SORZ - Służba Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska
Skala tej nielegalnej fermy jest ogromna to ponad 300 psów. Właścicielka potrafiła "upychać" zwierzęta wszędzie. Inspektorzy znaleźli je w łazience, barakach, przyczepach. - Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy i zapewniamy Was, że Wy również. Zastanawialiśmy się: czy mamy do czynienia ze zbieraczką zwierząt? Czy ze sprytną kobietą zarabiającą duże pieniądze na rozmnażaniu zwierząt? Nie słyszeliśmy o czymś takim wcześniej - przyznają inspektorzy ze Służby Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska. Nielegalną hodowlę znaleziono na terenie gminy Gubin. Teraz trwa akcja pomocowa dla znalezionych tam zwierząt. Za dramat, który rozegrał się w Stargardzie Gubińskim, odpowiedzialna ma być Niemka Maud S. wraz z synem.

Odór amoniaku, dziesiątki psów w jednym boksie...

To miał być 5-gwiazdkowy hotel dla psów. Tak przynajmniej tłumaczyła właścicielka, którą na miejscu zastali inspektorzy z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. To, co zobaczyli, na długo pozostanie w ich pamięci. - Warunki życia zwierząt były powalające. Odór amoniaku, dziesiątki psów w jednym boksie, wysoka agresja, suki rodzące przy całym stadzie agresywnych samców, ograniczony dostęp do światła i choroby - wymieniają.

Zdjęcia z interwencji przeprowadzonej w Stargardzie GubińskimTak żyły tam psy. W takich warunkach przebywały zwierzęta.  Trwa walka o ich życie. Potrzebna
Zdjęcia z interwencji przeprowadzonej w Stargardzie Gubińskim
Tak żyły tam psy. W takich warunkach przebywały zwierzęta. Trwa walka o ich życie. Potrzebna jest pomoc. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt/SORZ - Służba Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska

Okazało się, że Niemka Maud S. wraz ze swoim synem w Stargardzie Gubińskim (pow. krośnieński) prowadziła nielegalną fermę psów. Jak twierdzą inspektorzy, szczeniaki miała sprzedawać do Niemiec za setki euro. Kobieta nie posiadała żadnych dokumentów potwierdzających, że prowadzi legalny interes. Kilka miesięcy wcześniej miała w dwóch miejscowościach próbować zarejestrować hodowlę psów oraz schronisko, jednak nie udało się jej ze względu na obostrzenia prawne. - W trakcie kontroli nie posiadała dokumentacji medycznej, chociażby jednego psa. Jak udało nam się ustalić, wcześniej Maud S. prowadziła podobną działalności w swoim ojczystym kraju. Sprawę relacjonowały niemieckie media - zauważają inspektorzy inspektorzy.

Zobacz też:
GMINA GUBIN: Byliśmy w "hotelu" dla psów w Stargardzie Gubińskim. Czy uda się uratować resztę zwierząt z "pseudohodowli"? (ZDJĘCIA, WIDEO)

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem urzędu miasta Cottbus. Okazuje się, że kobieta jest tam znana. Rzecznik przyznał, że to pierwsza tego typu sprawa w mieście. Na uwagi i protesty mieszkańców, zareagował urząd weterynaryjny oraz urzędnicy, którzy pojechali we wskazane miejsce. Podczas kontroli naliczono ponad 120 psów. Kobieta nie miała żadnych dokumentów stwierdzających legalne prowadzenie schroniska- hotelu. Uwagi dotyczą ilości zwierząt i warunków, w jakich przebywały. Sprawa nadal jest w toku. A pisano o niej już w czerwcu 2019 roku.

Psi horror w Stargardzie Gubińskim

Sprawą od początku zajmował się wójt gminy Gubin. To na jego wniosek rozpoczęła się interwencja. - Kobieta pojawiła się u nas wiosną. Chciała otworzyć azyl dla zwierząt. Tłumaczyła, że pokrzywdzone psy mogłyby tam dochodzić do siebie. Powiedziałem jej, jak wyglądają przepisy, jakie wymagania trzeba spełnić. Kobieta zapewniała, że chce kupić ziemię, jednak tego nie zrobiła. Później chciała otworzyć podobne miejsce w kolejnej miejscowości. Tam również udał się pracownik, aby porozmawiać z właścicielem terenu. Ten nie do końca dał sobie wszystko wytłumaczyć. Groził nam. Złożył na mnie skargę do rady gminy, które uznana została za bezpodstawną. Straszy też sądem... - opowiada Zbigniew Barski, wójt gminy Gubin.

W międzyczasie urzędnicy sprawdzili, że kobieta ma problemy w Niemczech. Były różne doniesienia na nią. Sprawdzono jej próby podejmowania interesów, ale nic nie wskazywało na to, że w obiektach, gdzie była zalegalizowana działalność gospodarcza dzieje się coś takiego! - Gdy tylko zobaczyłem, że przed wejściem pojawiła się tabliczka 'Hotel dla Psów', zleciłem kontrolę oraz sprawdzenie, czy w ewidencji działalności gospodarczej zostało coś zmienione. Nie widniał żaden zapis o tym, że powstał tam jakiś hotel - tłumaczy wójt.

- W piątek rano na miejsce pojechali pracownicy, nie zostali wpuszczeni. Zawiadomiliśmy policję, inspektorów, lekarzy weterynarii.

9 listopada do "hotelu" pojechali przedstawiciele z Biura Ochrony Zwierząt, SORZ - Służba Ochrony i Ratownictwa Zwierząt , Inspekcja Weterynaryjna, policja, przedstawiciele z urzędu gminy Gubin oraz straż graniczna. - Duża grupa pojawiła się w Stargardzie Gubińskim ok. godziny 11.00. To, co tam zobaczyłem, to coś przerażającego. Nie byliśmy w stanie zliczyć zwierząt. Było ich tam kilkaset. Po kilkadziesiąt w boksach. Właścicielka nie miała dokumentów dotyczących ich stanu zdrowia. Większość zwierząt miała niemieckie czipy - relacjonuje nam Zbigniew Barski.

- Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Psy upchane były w hangarach, rozmnażające się niekontrolowanie. Niektóre pogryzione i poranione - opisują wolontariusze z Animal Rescue Polska, którzy również byli na miejscu.

- Kobieta i jej syn usłyszeli zarzut znęcania się nad zwierzętami - mówi asp. szt. Justyna Kulka, rzeczniczka krośnieńskiej policji.

Po usłyszeniu zarzutów zostali zwolnieni. Czy przyznali się do winy? - dopytujemy. Niestety na tę chwilę policja nie może udzielać więcej informacji. Trwa postępowanie.

Trwa głosowanie...

Czy kary za znęcanie się nad zwierzętami są zdecydowanie za niskie

Chore, pogryzione, zaniedbane...

Chore, zaniedbane psy i szczeniaki zostały zabrane. Organizacje szukają im domów, większość jest w trakcie leczenia. - Z psiego horroru odebraliśmy 30 psów w najgorszym stanie, matki ze szczeniętami oraz kilka suk w widocznej ciąży - informuje Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. - Czworonogi tego samego dnia trafiły do przychodni weterynaryjnej, gdzie potwierdzono zły stan psów: występują robaczyce, zapalenia górnych dróg oddechowych, spojówek, skóry i jamy ustnej, u części niedożywienie. Uratowane zwierzęta miały także na skórze liczne ślady po pogryzieniach.

11 listopada inspektorzy ratowali kolejne zwierzęta. W trybie administracyjnym odebrali 42 psy, które dzięki pomocy TierschutzLiga znalazły już schronienie. - Właścicielka ostatniej nocy przetransportowała około 100 psów do innej lokalizacji, z której zwierzęta te są już zabierane. Powiatowy Lekarz Weterynarii wydał decyzję o zakazie przewożenia jakichkolwiek zwierząt z terenu hodowli do czasu odebrania wszystkich psów, a policja czuwa, aby właściciele nie podejmowali bezprawnych prób wywozu zwierząt - informowali.

Właścicielka wywozi psy do bunkrów...

Na miejscu cały czas obecni byli inspektorzy z organizacji prozwierzęcych. Interwencję relacjonowali w mediach społecznościowych. Nadal trwało sprawdzanie psiaków, ich identyfikacja. Do pomocy włączyła się także niemiecka organizacja. Wolontariusze ostrzegali też mieszkańców okolicznych miejscowości, że kobieta rozpoczęła wywożenie psów w inne miejsca. - W nocy, mimo zakazu wspólnie z synem wywiozła blisko 150 psów do poniemieckich bunkrów na terenie gminy Brody. Dzięki czujności mieszkańców wsi Zasieki udało się namierzyć miejsce, w którym ukrywała zwierzęta. Zostały one przewiezione znów do Stargardu.

Najnowsze wieści z fermy psów pod Gubinem. "Właścicielka" wywozi psy, próbuje je ukryć. Walka trwa, ale czujemy się jak w jakieś alternatywnym wymiarze. Teraz prosimy o czujność mieszkańców miejscowości Zasieki i okolicy. Wszyscy musimy być czujni, żeby gdzieś w jakimś bunkrze w lesie czy hangarze, w odludnym miejscu nie zostały ukryte psy. Boimy się, że je zostawi tam bez opieki i nikt im nie pomoże. Udostępniajcie tę informację na lokalnych forach nawet do 60 km od Gubina.



Obecnie w Stargardzie Gubińskim przebywa ponad 150 psów. Z tego, co udało nam się dowiedzieć, jest z nimi właścicielka. Wójt zapewnia, że sprawę monitoruje i czeka na kolejne decyzje od lekarza weterynarii. Skontaktowaliśmy się z Wojewódzkim Inspektoratem Weterynarii w Zielonej Górze. Czekamy na oficjalną odpowiedź.

Jedna z największych nielegalnych, psich ferm. Zwierzęta przyjechały do Polski z Niemiec, były tu rozmnażane w celach zarobkowych. Warunki ich życia były katastrofalne - Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Co mówią mieszkańcy?

Mieszkańcy są w szoku. Nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Mówią o interwencji, o chorych psach. - Nie wiedzieliśmy, że taki dramat toczy się w tym miejscu. Nic na to nie wskazywało - przyznają. Mają też kilka teorii dotyczących tego, do czego mogły być wykorzystywane zwierzęta. Zastanawiają się też, jak pomóc tym bezradnym zwierzakom.

Pomoc dla zwierząt zabranych z "pseudohodowli"

Z pseudohodowli zabrane zostały psy potrzebujące natychmiastowej pomocy oraz szczeniaki. Inspektorzy, którzy zareagowali na prośbę pomocy i zaangażowali się w sprawę, potrzebują wsparcia.
Animal Rescue Polska utworzyło zbiórkę na stronie>>> ratujmyzwierzaki.pl
Obecnie na koncie jest już ponad 15 tys. zł

Dolnośląski Inspektorat dla Zwierząt także prosi o wsparcie uratowanych dotąd zwierząt. - Bez Waszej pomocy nie uratujemy ich życia! - podkreślają wolontariusze.

  • mBank S.A. PL 49 1140 2004 0000 3802 7654 3761
  • Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt
  • ul. Przechodnia 4A
  • 58-560 Jelenia Góra
  • w tytule: hodowla 300 psów
  • kod BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK
  • PayPal sekretariat@dolnoslaski-ioz.pl

Zbiórka internetowa>>> ratujmyzwiwerzaki.pl



WIDEO: OTOZ Animals - Inspektorat Zielona Góra. Sparaliżowany psiak konał na polu!

Wideo

Materiał oryginalny: "Fabryka zwierząt" w gminie Gubin. Psy były wszędzie. "Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy"- mówią inspektorzy - Gazeta Lubuska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

No ale a kopnięta niemczura jest chyba chora psychicznie.Kaftan i do wariatkowa, albo do pierdla. Inna rzecz, czy te psy z niemieckimi chipami wróciły do właścicieli ? Przecież ona musiała te zachipowane psy kraść?

G
Gość
12 listopada, 12:32, Jarpako:

I takie własnie prezenty dostajemy z unii radzieckiej:śmieci, nielegalne hodowle, .............. gdzie są Zieloni? Po-rębańcy niech zgłoszą sprawę w Brukseli, że powstały obozy dla zwierząt w Polsce. bolek powinien stanąć w koszulce otua.

do klatki wsadzic wlascisiela grontu

k
konrad

A kto w Polsce monitoruje ,,radosne trzymanie ,, piesków.

Szacuje się że jest ich około 8 milionów ale pewności w jakich warunkach i przez kogo są trzymane nie ma żadnej.

Animalsi rżną głupa że nie wiedzą iż tylko obowiązkowa rejestracja mogła by poprawić dobrostan psom i czeszą kasę w ramach tzw. zadania gminy.

J
Jarpako

I takie własnie prezenty dostajemy z unii radzieckiej:śmieci, nielegalne hodowle, .............. gdzie są Zieloni? Po-rębańcy niech zgłoszą sprawę w Brukseli, że powstały obozy dla zwierząt w Polsce. bolek powinien stanąć w koszulce otua.

Dodaj ogłoszenie