Exposé Tuska jak "Inwokacja" do strefy euro

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
"Strefo euro, gospodarko moja! Ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił". Tak brzmią dziś pierwsze wersy "Inwokacji". To, co się wydarzy tej jesieni w Europie Zachodniej, prawdopodobnie przesądzi bowiem o tym, jak będzie wyglądała sytuacja w Polsce - i może nawet rozstrzygnąć o wyniku wyborów w 2015 r.

Z tego, co do tej pory dowiedzieliśmy się o drugim exposé Donalda Tuska, wiadomo, że premier przedstawi podczas niego pomysły, jak przeczekać ciężkie czasy. Nie powinny one trwać długo. Jak mówił Jacek Rostowski, prezentując ustawę budżetową, gospodarka w krajach unii monetarnej powinna się ożywić mniej więcej za rok. Wiadomo, że jak ona ruszy z miejsca, to polska ruszy w dwójnasób. Gdy tak się stanie, w 2014 i w 2015 r. Polska będzie notować wystarczająco wysoki wzrost gospodarczy, by wyborcy rozwinęli przed Tuskiem czerwony dywan, po którym będzie on mógł wejść do kancelarii premiera na trzecią kadencję.

Ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Drugi? Strefa euro nie zdoła wypracować kompromisu politycznego potrzebnego do wyjścia z kryzysu i od początku przyszłego roku rozpocznie ostre pikowanie w kierunku ziemi - a na niej miękką poduszkę amortyzującą uderzenie mają rozłożoną tylko Niemcy. Reszta rozleci się tak, jak rozpadł się RWD-6, którym lecieli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura 11 września 1932 r.

Pewną nadzieję na to, że strefa euro tej tragedii uniknie, dał Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego. W czwartek Włoch mocno powiedział, że "euro jest nieodwracalne" i ogłosił gotowość do nielimitowanego skupu przez EBC obligacji krajów w kłopotach. Państwa strefy euro (zwłaszcza te najbogatsze) mają wystarczająco dużo gotówki, by uratować te biedniejsze. Jeśli wszystkie zgodzą się poprzeć działania Draghiego, o przyszłość unii walutowej martwić się nie trzeba. Problem tylko w tym, że te państwa ciągle nie umieją mówić jednym głosem. Cały czas ktoś hamletyzuje lub wypomina Grekom, że oszukują na podatkach.

Drugie exposé Tuska będzie de facto "Inwokacją" do strefy euro. Jego polityczna przyszłość jest bowiem w dużej mierze uzależniona od tego, jak skuteczny będzie Draghi w realizacji swych zapowiedzi.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kamasutra
...i w ars amandi
L
Lubelski
Żeby... niemiecki był urzędowym językiem w EU.
Jako argument podają: "bo nas jest najwięcej"!
Szkoda, że po wojnie każdej niemieckiej matki nie oddzielono od dziecka!
Nienawidzę ich parszywej mowy!
Natomiast nie miałbym nic przeciwko językowi francuskiemu - jest prosty, łatwy i przyjemny w mowie i brzmieniu.
z
zwisa dynda i powiewa
No cóż może na czas kryzysu lepiej przenieść się w świat iluzji?
K
K+
Obawiam się, że jeśli pomysł Draghiego przejdzie, a niestety wydaje się to prawdopodobne, to bedzie własnie to oznaczalo ostre pikowanie w dół, zwłaszcza strefy euro.
o
olo
Jaja, nie ekonomia. Komunizm coraz bliżej.
c
cezar
Okazuje się, że dla kanclerz Merkel Tusk jest bardziej niemiecki niż Martin Schultz, i lepiej będzie dbał o interesy Berlina niż polityk niemiecki.

Dlaczego każdy piłkarski kibic potrafi zauważyć, że Łukasz Podolski gra od dawna dla reprezentacji Niemiec, a w przypadku Tuska ta „oczywista oczywistość” nie jest powszechnie dostrzegana?
Dodaj ogłoszenie