Ewa Woydyłło: Jesteśmy narodem ćpunów. Koncerny wmawiają nam...

    Ewa Woydyłło: Jesteśmy narodem ćpunów. Koncerny wmawiają nam choroby i faszerują chemią

    Zuzanna Wierus

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im tabletki na depresję. Faszerują nas chemią, wmawiają, że jesteśmy chorzy - mówi doktor Ewa Woydyłło, psycholog
    Ewa Woydyłło: Zła pogoda czasem powoduje przygnębienie,  ale łatwo można sobie z nim poradzić

    Ewa Woydyłło: Zła pogoda czasem powoduje przygnębienie, ale łatwo można sobie z nim poradzić ©fot. Bartek Syta / Polskapresse

    Jesień w pełni, zima za pasem, a nam coraz trudniej opuścić ciepłe łóżko i ruszyć w drogę do pracy czy do szkoły. Czy to rzeczywiście kwestia pogody, czy raczej naszego lenistwa?
    Na pewno nie jest to kwestia lenistwa. Ludzie bardzo reagują na kolory, na światło, pogodę i ciśnienie. Jest wiele osób, które silnie odczuwają działanie tych zewnętrznych bodźców. Wiedząc o tym, że w naszym klimacie mamy co najmniej cztery miesiące krótkiego dnia, długich wieczorów, późnego ranka, niskiego ciśnienia i wysokich opadów, powinniśmy być na to przygotowani. Przecież wiemy, że w naszej sferze klimatycznej pogoda od tysięcy lat wyglądała w taki sposób. Że październik, listopad, grudzień, styczeń i luty to są miesiące zimne, mroczne, kiedy niebo jest zachmurzone.
    W tym okresie osoby, które reagują na zmiany pogody obniżonym nastrojem, powinny zwiększyć ilość przebywania na świeżym powietrzu oraz ilość ruchu fizycznego. Niekoniecznie gdzieś w Alpach czy nad ciepłymi wodami, tylko zamiast podróży do pracy autobusem powinny wybrać rower. Należy jak najwięcej przebywać na zewnątrz w czasie, kiedy słońce znajduje się najwyżej na niebie, czyli mniej więcej między 10.00 a 14.00. Mając taką świadomość, można doskonale zapobiegać zapaściom nastroju. Jeśli ktoś o tym wie, a tego nie robi, to mamy do czynienia ze zwykłym lenistwem. Poza tym uważam, że bardzo wiele zmienia autosugestia. Jeśli ludzie sobie wmówią, że jesienne miesiące powodują depresję, to już samo mówienie bardzo często sprawia, że zupełnie podświadomie pracujemy na obniżony nastrój. Nie spotykamy się ze znajomymi, nie wychodzimy potańczyć, nie wychodzimy pobiegać. Po prostu zasiadamy na kanapie, faszerujemy się tłustą baraniną czy kotletami schabowymi. To wszystko jest tak ciężkie, że człowiek się robi ociężały, więc nic dziwnego, że suma takiego trybu życia często przekłada się na pogorszony nastrój.

    Czyli wiele zależy od naszego nastawienia do rzeczywistości i od charakteru?
    Nie od charakteru, ale od wiedzy. Oczywiście są pewne nawyki, ale mając świadomość, jak wiele możemy zdziałać sami, zamiast jechać windą, powinniśmy wchodzić po schodach. Czy to tak wielki wysiłek? Czy potrzeba do tego jakiegoś szczególnego charakteru? Po prostu wiem, że muszę się ruszać i że im więcej się poruszam, tym bardziej pobudzam się energetycznie, tym jest mi cieplej, czuję się bardziej dotleniona, więc wystarczy jedynie troszkę wprawy. Nie potrzeba do tego pieniędzy, żadnego spa ani wyjazdów do ciepłych krajów. W Polsce taki klimat był przecież od zawsze. Znajdujemy się na tej samej kuli ziemskiej, na której mieszkali nasi prapradziadowie. I oni na żadne depresje nie cierpieli. Mieli różne prace do wykonania, a jak było troszkę mniej roboty, to siadali, śpiewali, bawili się z dziećmi, wychodzili na pole i patrzyli na wschody słońca. Tutaj nie ma żadnych tajemnic.

    Na rynku pojawia się coraz szersza oferta leków antydepresyjnych...
    Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im jakieś tabletki na depresję. Faszerują nas chemią, wmawiają nam, że jesteśmy chorzy albo że cierpimy bez powodu. I to niestety jest groźne. Jeśli ktoś dał się tym omamić, to niestety przegrał życie.

    Czyli ten wysoki odsetek chorych na depresję to sprawka mediów i reklam?
    To bujda na resorach. Na depresję zawsze chorowało i choruje 3, maksymalnie 5 proc. społeczeństwa. Depresja to choroba mózgu. Mózg chorych na depresję osób nie produkuje endorfin. Kropka. To trochę tak, jak z autyzmem. Czy co drugie dziecko jest autystyczne? Nie! Podobnie co drugi człowiek nie jest chory na depresję. Ale teraz lekarze, głównie psychiatrzy, napędzają przemysł farmaceutyczny. Na przykład jeśli w rodzinie ktoś umrze, mówi się bliskim zmarłego, żeby poszli do psychiatry po tabletkę. Jeśli dziecko się słabo uczy i rodzice się martwią, zaleca się im wizytę u psychiatry i wykupienie recepty na leki. Słowem "depresja" współcześnie nazywa się to, co człowiek przeżywa. Żałoba w naszym języku zaczyna być tożsama z depresją. Podobnie jest z bezrobociem. A ludzie na to pozwalają. Zwłaszcza Polacy. Przecież jesteśmy jedynym krajem w Europie, który ma reklamy leków. Czy pani o tym wie? Jesteśmy narodem ćpunów.

    Naprawdę?
    Tak. To, co dzieje się u nas, to po prostu plaga. To nie wynika z tego, że ludzie są słabi albo chorzy, a ze straszliwej bezmyślności naszych ustawodawców. Pozwolenie na wyświetlanie reklam leków było zbrodnią!
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (86)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Paranoja

    Jolanta (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Pani profesor zechcialaby Pani nie wrzucac wszystkich do 1Kubla na odpadki...Alkoholizm Pani meza tego nie usprawiedliwia.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Choroba mózgu?

    Łukasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Depresja wiąże się ze specyficznymi stanami afektywnymi a więc jest to problem emocjonalny człowieka jako żyjącego, czującego podmiotu a nie choroba mózgu. Emocje nie są tym samym co chore gardło,...rozwiń całość

    Depresja wiąże się ze specyficznymi stanami afektywnymi a więc jest to problem emocjonalny człowieka jako żyjącego, czującego podmiotu a nie choroba mózgu. Emocje nie są tym samym co chore gardło, które można leczyć samą chemią, niczym szwankujący element ciała, bezosobowy przedmiot. Oczywiście, depresji - tak jak każdemu innemu zaburzeniu z zakresu psychiki - towarzyszą zmiany biochemiczne mózgu i trzeba także reagować lekami. Ale przede wszystkim, depresja to kwestia emocji, przeżyć, zakłóconych relacji z ludźmi/światem i świadomego oraz nieświadomego stosunku danej osoby do tych aspektów. Takie jest moje zdanie. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szczepionki to lipa

    sd (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    Ludzie uważajcie i nie szczepcie dzieci. Koncerny farmaceutyczne kłamią

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szczepionki to lipa

    sd (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

    Ludzie uważajcie i nie szczepcie dzieci. Koncerny farmaceutyczne kłamią

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Stek bredni

    Paweł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 6

    Treści przekazane przez terapeutkę zawierają 5% prawdy, a reszta to stek niewyobrażalnych bredni. Aż szkoda to komentować. Gazeta powinna weryfikować materiał przez opublikowaniem go, żeby nie...rozwiń całość

    Treści przekazane przez terapeutkę zawierają 5% prawdy, a reszta to stek niewyobrażalnych bredni. Aż szkoda to komentować. Gazeta powinna weryfikować materiał przez opublikowaniem go, żeby nie szkodzić. Ta psychoterapeutka powinna z urzędu stracić uprawnienia zawodowe za taki wyskok. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ciekawe!

    Agnieszka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

    Najbardziej podoba mi sie zalecenie, zeby przebywac na zewnatrz od 10 do 14. Czyli w godzinach, gdy powinnam byc w pracy.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    pułapka

    dorota (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Po smierci rodzica czułam sie fatalnie ,to chyba normalka.Po latach leczenia było coraz gorzej.Nic innego nie mówiono tylko tyle że to przezycia. Popadłam w straszne lęki bałam sie wychodzic z...rozwiń całość

    Po smierci rodzica czułam sie fatalnie ,to chyba normalka.Po latach leczenia było coraz gorzej.Nic innego nie mówiono tylko tyle że to przezycia. Popadłam w straszne lęki bałam sie wychodzic z domu. Lęki nie były spowodowane depresją a choroba z jaka zyłam 40 lat.Śmierc rodzica uaktywniła wadę wrodzoną serca o której nie miałam ani ja ani lekarze pojecia ,faszerujac mnie kolejnymi dawkami leków na depre.Kochani gdyby w pore u mnie wykryto wade wrodzona serca nie uciekło by mi tyle lat życia. Póki nie wykluczycie innych chorób u siebie nie dajcie sobie wmówic że macie depresję.Ja jestem przegrana ,ale wy macie szansę leczyc to co naprawde powoduje u was takie stany czy paniczny lęk czy depresję. Pozdrawiamzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    YHYM????

    Lena (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 10

    Jasne, tak po porostu wyjdę sobie z pracy na słonko między 10:00 a 14:00:), może tak wszyscy wyjdźmy i niech nikt nie pracuje w tym czasie- wow jestem za, ale niech mi zapłacą za pełen etat-...rozwiń całość

    Jasne, tak po porostu wyjdę sobie z pracy na słonko między 10:00 a 14:00:), może tak wszyscy wyjdźmy i niech nikt nie pracuje w tym czasie- wow jestem za, ale niech mi zapłacą za pełen etat- oczywiście. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Stek bzdur

    m (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 15

    Niewyobrażalnym jest dla mnie fakt, że psycholog w taki sposób wyraża się o chorych na depresję... i podchodzi do choroby tylko w ujęciu biologicznym (tylko osoby mające uszkodzony mózg mają...rozwiń całość

    Niewyobrażalnym jest dla mnie fakt, że psycholog w taki sposób wyraża się o chorych na depresję... i podchodzi do choroby tylko w ujęciu biologicznym (tylko osoby mające uszkodzony mózg mają "prawdziwą" depresję). Zastanawiam się, czy to tak na serio. A co z depresją w ujęciu psychodynamicznym lub poznawczo-behawioralnym? Te już się pewnie nie liczą, bo to tylko teoria. Nie wiem, jakie są doświadczenia życiowe pani Ewy, ale ze swojego wiem, że niestety dzięki lekom antydepresyjnym jeszcze żyję. A mój mózg jest całkiem zdrowy (tadaaam). Ale moje zaburzenie nie jest "prawdziwe", na to wygląda.
    Poza tym, co to za bzdury, że w żadnym kraju w Europie nie reklamuje się leków... BZDURA. Pierwszy przykład z brzegu - Anglia. Mają tam co prawda pewne wytyczne i regulacje, ale mogą reklamować leki bez recepty.
    No ale wypowiedź "jesteśmy jedynym krajem" (w tym negatywnym ujęciu) na pewno robi wrażenie. Tylko jest nieprawdziwa. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Reklama

    ... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Żyje w Anglii i w życiu nie widziałam reklamy leków :) no ale może coś przeoczyłam...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Anty psychiatryczność - współczesny terror

    Holig (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 11

    Dokładnie, Szatan się pruje do kogoś ze swoimi frajerami a psychiatra mówi, że choroba i trzeba brać leki. Schizofrenia nie istnieje to spisek firm farmaceutycznych by mogły sobie zapewnić stałych...rozwiń całość

    Dokładnie, Szatan się pruje do kogoś ze swoimi frajerami a psychiatra mówi, że choroba i trzeba brać leki. Schizofrenia nie istnieje to spisek firm farmaceutycznych by mogły sobie zapewnić stałych klientów.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo