Ewa Stankiewicz. Dociekliwa dziennikarka, która wkurzyła Niesiołowskiego [ZDJĘCIA]

Joanna Miziołek
Ewa Stankiewicz ukończyła reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi oraz polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim
Ewa Stankiewicz ukończyła reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi oraz polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim Paweł Relikowski/Polskapresse
Na temat Ewy Stankiewicz bardzo głośno zrobiło się po katastrofie smoleńskiej, kiedy TVP wyemitowała zrobiony przez nią z Janem Pospieszalskim film. O dociekliwej dziennikarce, która zdenerwowała Stefana Niesiołowskiego pisze Joanna Miziołek.

Najpierw przez 40 sekund filmowałam posłów na Wiejskiej. Potem chciałam nagrać Stefana Niesiołowskiego. Wcale nie chodziłam za nim wcześniej po terytorium parlamentu. Nie byliśmy razem na balu, ja nie prosiłam go do tańca, żeby grzecznie odejść. Wykonywałam swój obowiązek dziennikarski. A poseł Niesiołowski zareagował agresywnie, bo usłyszał moje nazwisko. Nie wsadzałam mu do nosa kamery, on sam blisko podszedł - opisuje "Polsce" całe zajście ze Stefanem Niesiołowskim Ewa Stankiewicz, dziennikarka, reżyser i scenarzystka filmowa. Jest radykalna w swych poglądach, dosadna w przekazie. Ma zwolenników i wrogów.

Ukończyła reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi oraz polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest autorką nagradzanych reportaży telewizyjnych i radiowych. Film "Dotknij mnie", wyreżyserowany wraz z Anną Jadowską i zrealizowany na podstawie napisanego wspólnie scenariusza, uzyskał w 2003 r. nagrodę główną w Konkursie Polskiego Filmu Niezależnego na 28. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W 2008 r. za film "Trzech kumpli", zrealizowany wraz z Anną Ferens, opowiadający o trzech przyjaciołach z młodości: Bronisławie Wildsteinie, Stanisławie Pyjasie i Lesławie Maleszce, Ewa Stankiewicz otrzymała m.in. Nagrodę Główną Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Jest założycielką i prezes Fundacji "Dobrze, że jesteś" pomagającej osobom ciężko chorym i umierającym oraz prezesem stowarzyszenia Solidarni 2010. Publikuje m.in. w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Polskiej Codziennie".

Stankiewicz: Poseł Stefan Niesiołowski wyżywał się na mnie na oczach partyjnych kolegów i to rzeczywiście można nazwać nękaniem

O Ewie Stankiewicz bardzo głośno zrobiło się po katastrofie smoleńskiej, kiedy TVP wyemitowała nakręcony przez nią wspólnie z Janem Pospieszalskim film dokumentalny będący zapisem rozmów z ludźmi gromadzącymi się przed Pałacem Prezydenckim tuż po tragedii z 10 kwietnia 2010 r.

Film wywołał wiele kontrowersji. Krytycy zarzucali mu brak obiektywizmu, nakierowywanie rozmówców na konkretne tezy, wytykano mu także udział zawodowych aktorów. Twórcy jednak przekonywali, że film jest zapisem emocji panujących w tamtych dniach na Krakowskim Przedmieściu. A te sięgały zenitu. Na tym jednak reżyserka nie poprzestała.

Wraz z Janem Pospieszalskim nakręciła także film "Krzyż", będący kontynuacją "Solidarnych 2010", opowiadający o sporze o drewniany krzyż ustawiony po katastrofie smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim, którego miejsca konsekwentnie broniła. Przed Pałacem Prezydenckim został też postawiony słynny namiot Solidarnych 2010.
Stankiewicz zaangażowała się również w akcję domagającą się udostępnienia telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Brała udział w marszach w obronie telewizji Trwam.

I zapewne te wszystkie informacje spowodowały, że temperamentny Stefan Niesiołowski podszedł do dziennikarki z uprzedzeniem. Jego zachowanie w nieoficjalnych i czasem też oficjalnych rozmowach ostro krytykują partyjni koledzy.

(...)

Zdaniem medioznawców zarówno poseł, jak i dziennikarka zachowali się niewłaściwe. - Cały ten incydent był żenujący. Jeśli ktoś odmawia wypowiedzi przed kamerą czy mikrofonem, to nie można uparcie nalegać, by zmienił zdanie. W takim wypadku redaktor Stankiewicz powinna była ustąpić. Nie można w ten sposób się zachowywać - tłumaczyła była przewodnicząca Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer. Nie wszyscy jednak podzielają jej zdanie. Zachowania dziennikarki broni medioznawca Wiesław Godzic.

- Uważam, że to, co zrobiła i jak się zachowała pani Stankiewicz, mieści się w granicach zachowania dociekliwej dziennikarki. Nie zmienia to faktu, że zaprezentowała dziennikarstwo w stylu paparazzi wideo. Ja bym tu większą część winy sytuował jednak po stronie posła Niesiołowskiego, który powinien wiedzieć, że nie można dać się sprowokować - ocenił prof. Wiesław Godzic. Stawia tezę, że z upływem lat media na tyle się zmieniły, że reporterzy musieli się dostosować do nowego sposobu zdobywania informacji. A ten może szokować polityków i opinię publiczną.

Jego zdaniem dziennikarz ma prawo do bycia nieustępliwym, nawet przekraczania pewnych norm w imieniu obywateli. Wszystko dla dotarcia do prawdy.

- Żyjemy w świecie, który domaga się otwartości. Niesiołowski, może ze względu na swój wiek, nie rozumie kultury, w jakiej żyje - twierdzi Godzic. Czy zrozumiała ją Ewa Stankiewicz?

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 42

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wyklęty
Jaka dociekliwa, jaka dziennikarka pan prof. Wolniewicz zmielił to bydle.
A
Alex
Stankiewicz ty podła szmato!
P
Piotr
Kim ty debilu jesteś , porażką życiową .
P
Piotr
Gratuluje intelektu panie doktorze .
B
Bimbas
Kto takie badziewie zatrudnia, chamska, beszczelna, małe zacięte usteczka pełne złości.
j
josip
jestem zaskoczony obiektywnym artykułem.Myslałem że wszyscy tu piszą w stylu Paradowskiej.Brakuje mi obiektywnej prasy.Czy coś sie zmienia?
G
Gość
... wkurwic latwo,
bo wystarczy kilka zaczepnych zdan, niekoniecznie rozsadnych.
Natomiast przekonac w dyskusji publicznosc i przez to "zalatwic" przeciwnika - to juz jest sztuka
Ś
Śledź
Obojgu polecam poczytanie róznych kodeksów etyki. Pani Stankiewicz proponuję zapoznanie się przykładowo ze stroną The Society of Professional Journalists gdzie są opublikowane różne kodeksy etyki dziennikarskiej.

Panu Niesiołowskiemu natomiast polecam książkę Edwarda Pietkiewicza "Savoir - vivre dzisiaj".
r
ryba
straszne babsko chyba mąż ją zaniedbuje i baba chce zaistnieć.
a
anna
Gratuluję "obiektywizmu i merytorycznej oceny". A wydawało by się, że głupota ma jakieś granice.
a
anna
Jest różnica między prośbą a atakiem. To był chamski, agresywny atak i nic nie usprawiedliwia tego "posła". To za pieniądze podatników on szwenda się po terenie Sejmu, plując jadem dookoła. Wstyd.
E
Ewa
Oj zdzisek, zdisek, wyrzuć z sibie ten kisek :)
E
Ewa
Oj zdzisek, zdisek, wyrzuć z sibie ten kisek :)
S
Smiechopelk
ktorzy maja poczucie humoru i na tych pozbawionych poczucia humoru. Ci ostatni z grabarzowatymi twarzyczkami powinni sie domagac prawnego zakazu obrazania ich poczucia sztywnej powagi.
z
zdzich
jak by taka za mną łaziła to postąpił bym gorzej jak niesiołowski, bo niech by taka się w nocy przyśniła to zawał murowany.
Dodaj ogłoszenie