Europejskie perspektywy. Wilczyce jeszcze groźniejsze niż Wilki

Dominik OwczarekZaktualizowano 
Ewa Pajor z VfL Wolfsburg sięgnęła po koronę królowej strzelczyń ligi niemieckiej.
Ewa Pajor z VfL Wolfsburg sięgnęła po koronę królowej strzelczyń ligi niemieckiej. East News
Rok temu walka o utrzymanie, obecnie duże szanse na Ligę Europy. Dorobek Wolfsburga uzupełnia jeszcze mistrzostwo i krajowy puchar.

Na kolejkę przed końcem sezonu Wilki zajmują siódme miejsce. Ostatnio doznali kompromitującej porażki z VfB Stuttgart, ale końcowy rozrachunek powinien przynieść im możliwość występów na europejskich arenach.

Obecna edycja była dobra dla podopiecznych Bruno Labbadii, ale nie aż tak dobra, jak dla żeńskiej sekcji klubu Volkswagena. Dublet oraz trzecia patera z rzędu sprawiły, że Bayern Monachium znowu musiał obejść się smakiem i zadowolić najwyżej wicemistrzostwem. Scenariusz nie do pomyślenia w męskim wydaniu Bundesligi.

Tytuł przypadł drużynie, która ma ogromną siłę rażenia w ofensywie. Piłkarki Wolfsburga w 22 meczach strzeliły aż 94 gole. Autorką 24 z nich była Ewa Pajor - królowa strzelczyń ligi.

W ten sposób najlepsi strzelcy w Niemczech pochodzą z Polski. Oprócz napastniczki mamy oczywiście Roberta Lewandowskiego, który przed ostatnim weekendem obecnego sezonu zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców. Kolejny tytuł dla gwiazdy Bayernu jest wręcz formalnością - nie tylko drużynowo, ale też indywidualnie.

Jeszcze dwa lata temu dalszy rozwój piłkarski Ewy Pajor stał pod znakiem zapytania ze względu na chorobę oczu. Po trudnych początkach Polka świetnie poczyna sobie na niemieckich boiskach. W wieku 22 lat osiągnęła miano gwiazdy drużyny. Lewandowski, będąc w jej wieku, dopiero przechodził z Lecha Poznań do Borussii Dortmund.

Przed Pajor rysują się wielkie perspektywy. Pod koniec ubiegłego roku brytyjski „The Guardian” przygotował zestawienie stu najlepszych piłkarek na świecie. Napastniczka Wolfsburga zajęła 27. miejsce. Za sprawą wygranej klasyfikacji strzelczyń może znaleźć się następnym razem odrobinę wyżej.

- Prezentuje już klasę światową, ale będzie jeszcze się rozwijać. Ma potencjał ku temu, by w przyszłości stać się najlepszą piłkarką na świecie - mówi nam Jasmina Schweimler z „Wolfsburger Allegemeine Zeitung”.

Do pełni szczęścia Pajor oraz jej koleżankom z szatni zabrakło tylko dobrego wyniku w Lidze Mistrzyń. Piłkarki z Dolnej Saksonii odpadły w ćwierćfinale z Olympique Lyon, które w sobotę może po raz czwarty z rzędu zdobyć puchar i podtrzymać dominację na Starym Kontynencie.

Ostatni mecz w sezonie żeńska sekcja Wolfsburga wygrała 2:0 z Turbine Poczdam. Oprócz radości były również łzy wzruszenia. Z drużyną żegna się kapitan oraz filar defensywy Nilla Fischer. Szwedka wraca do kraju z powodów rodzinnych.

- Nie ukrywam, że moja decyzja podyktowana jest ze względu na moją żonę i syna - tłumaczyła.

Po końcowym gwizdku widzowie zgromadzeni na Volkswagen Arenie pożegnali obrończynię gromkim aplauzem. - Zapisała duże zasługi na rzecz klubu - powiedział dyrektor sportowy Ralf Kellermann.

- Będę tęsknić za bezpośredniością ludzi w Wolfsburgu, zarówno na boisku, jak i poza nim - dodała Fischer.

Męska drużyna Wilków nie ma żadnych bezapelacyjnych gwiazd światowego czy choćby ligowego formatu. W wyścigu o Ligę Europy w przyszłym sezonie prezentują solidne argumenty, ale nie olśniewają swoją grą kibiców. Zobrazowaniem tego są choćby najdroższe przedsezonowe transfery, liczące sobie niewiele ponad 10 milionów euro. 14 milionów kosztował Daniel Ginczek, który strzelił zaledwie pięć goli. Nieco lepiej sytuacja wygląda w wypadku Wouta Werghosta. Holender kosztował 10,5 miliona i uzbierał 14 trafień.

Paradoksalnie kibice mogą się cieszyć. Jeszcze niedawno Wolfsburg znany był z rozrzutności, która nie przekładała się na wyniki. Po wicemistrzostwie w 2015 roku chciano ustabilizować miejsce w czołówce. Poczyniono transfery za około 100 milionów euro, ale ilość nie poszła w parze z jakością.

W środowym „Wolfsburger Allgemeine Zeitung” pojawiło się wydanie specjalne z okazji dekady od tytułu mistrzowskiego. W sobotę z okazji jubileuszu pojawią się architekci sukcesu - Grafite, Josue, Zvjezdan Misimović czy… Jacek Krzynówek. 96-krotny reprezentant Polski rozgrywał wówczas swój przedostatni sezon w karierze i odgrywał postać drugoplanową, ale dołożył swoją cegiełkę do tytułu. Zaproszenie do świętowania otrzymał też Edin Dżeko, ale w niedzielę jego Roma zmierzy się z Juventusem.

- Jeśli dwa razy z rzędu klub jest zagrożony spadkiem, a obecnie walczy o Ligę Europy, to dowód na to, że wyniki są powyżej oczekiwań. Pod wodzą trenera Labbadii zespół prezentuje ścisłą dyscyplinę taktyczną oraz porządek. Ostatni mecz z Augsburgiem niesie ze sobą dużą presję, ale szanse na sukces są wysokie - uzupełnia Schweimler.

Męska sekcja Wolfsburga nie ma szans nawiązać do serii koleżanek z Volkswagen Arena. Ostatnie mistrzostwo wywalczone w 2009 roku idealnie ukazuje zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. Kibicom pozostaje jedynie świętować tytuł sprzed dekady z udziałem zawodników, spośród których większość już zawiesiła buty na kołku.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie