Eurogrupa nie popuści Grekom: Muszą twardo wypełniać zobowiązania

Michał Kołodyński
Berlin i Paryż - najważniejsi gracze w Unii Europejskiej - są zgodni: nie będzie żadnych ulg w stosunku do Grecji. Jeśli Atenom zależy na uratowaniu państwa przed bankructwem i powrotem do drachmy, konieczne jest dalsze przeprowadzanie drastycznych reform. Sprawę jasno przedstawili prezydent Francji François Hollande oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas spotkań z szefem greckiego rządu Antonisem Samarasem.

Premier Grecji stoi przed nie lada wyzwaniem. Ateny podczas wcześniejszych rozmów z przedstawicielami Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego zobowiązały się do drastycznego ograniczenia wydatków publicznych, dzięki czemu mają otrzymać drugi pakiet pomocowy o wartości 130 mld euro. Wcześniej Grecja dostała już od UE i MFW 110 mld euro.

W zamian za pomoc Ateny muszą zredukować deficyt budżetowy. W 2014 r. ma on wynieść 3 proc. PKB. Jest to trudne zadanie, gdyż w ubiegłym roku deficyt osiągnął ponad 9 proc. PKB.

Realizację zobowiązań kontrolują przedstawiciele Unii i MFW. Na wrzesień planowane jest przedstawienie raportu ekspertów. Od jego treści ma zależeć wypłacenie kolejnej części pakietu pomocowego, który wyniesie 31,5 mld euro. Tu pojawia się problem. Zdaniem analityków grecki rząd nie jest w stanie wypełnić wymagań.

Właśnie dlatego Antonis Samaras udał się do Berlina i Francji, gdyż to w tych stolicach zapadają faktyczne decyzje dotyczące przyszłości Zjednoczonej Europy. Premier Grecji prosił przywódców obydwu europejskich potęg o złagodzenie wymogów stawianych przed jego krajem. - Nie proszę o więcej pieniędzy. Proszę o danie nam chwili na oddech - przekonywał w Berlinie. Tym oddechem miałyby być dodatkowe dwa lata na przeprowadzenie reform zaplanowanych przez ekspertów UE i MFW.

Grecja musi ograniczyć swój deficyt budżetowy z 9 proc. do 3 proc. PKB do 2014 roku

Angela Merkel odpowiedziała wymijająco. Stwierdziła, że wszystko będzie zależeć od raportu trojki, który zostanie opublikowany we wrześniu. Podobne stwierdzenie Antonis Samaras usłyszał w Paryżu. - Borykamy się z tym problemem (kryzysu w Grecji) od dwóch lat - stwierdził François Hollande. - Nie ma czasu do stracenia, są pewne zobowiązania, które obie strony muszą potwierdzić - zaznaczył francuski prezydent.

Nic dziwnego, że europejscy przywódcy są bardzo konsekwentni w kwestii przyznawania wsparcia finansowego. W kolejce po taką pomoc już wkrótce mogą ustawić się przywódcy innych państw członkowskich Unii. Wśród krajów najbardziej zagrożonych widmem niewypłacalności wymieniana jest głównie Hiszpania. Madryt już zdołał wynegocjować pomoc na ratowanie swoich banków. Z problemami ekonomicznymi borykają się również Włochy oraz Portugalia.
Wynik rozmów w Berlinie i Paryżu nie satysfakcjonuje Samarasa. Jeśli Grecja nie spełni stawianych wymagań, będzie to oznaczać jej bankructwo jesienią. Pociągnęłoby to wystąpienie Grecji ze strefy euro, choć taką ewentualność wykluczyli Merkel i Hollande .

Innego zdania jest natomiast należący do rządzącej w Niemczech CDU przewodniczący Bundestagu Volker Kauder. Stwierdził on, że powrót Grecji do drachmy nie stanowiłby dla Eurogrupy żadnego problemu.

Nie wszyscy jednak widzą tak czarno przyszłość Grecji. Krzyżyka na tym kraju nie stawiają autorzy prestiżowego przewodnika "Wyspy Greckie" Michelina. Twierdzą oni, że tamtejszy rynek turystyczny nadal jest bardzo atrakcyjny ze względu na ceny, klimat i greckie krajobrazy.

Turystyka była i zapewne będzie jedną z najmocniejszych stron greckiej gospodarki. Potrzebna jest pozytywna atmosfera wobec tego kraju, zapewniają autorzy wspomnianego przewodnika.

Inaczej jednak problem widzi Berlin, który ma dość ratowania europejskich gospodarek. Może to być przyczyną planów Merkel dotyczących uchwalenia nowego traktatu unijnego, o którym pisał "Der Spiegel". Miałby on zostać opracowany jeszcze w tym roku. Stanowiłby polityczne uzupełnienie paktu fiskalnego, który zakłada zwiększenie dyscypliny finansowej państw członkowskich UE. Nowy traktat dawałby możliwość Trybunałowi Sprawiedliwości UE kontrolę budżetów poszczególnych państw. Europejski sąd mógłby też nakładać kary ma nadmiernie zadłużające się kraje członkowskie. Dokument zabezpieczałby Unię przed nieodpowiedzialną polityką europejskich rządów.

Propozycja Merkel nie spotkała się jednak z entuzjazmem przywódców państw członkowskich Unii.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie