reklama

Euro 2016. Gdy nie ma meczów, Paryż przysypia

Hubert Zdankiewicz, ParyżZaktualizowano 
"Po meczu Polacy cieszyli się, jakby ich zespół wygrał" - napisał francuski dziennik "Le Monde"
"Po meczu Polacy cieszyli się, jakby ich zespół wygrał" - napisał francuski dziennik "Le Monde" Michael Probst
Dzień po meczu Polska – Niemcy atmosfera w stolicy Francji zrobiła się senna. Nic dziwnego, w piątek Euro 2016 przeniosło się do innych miast.

Tylko na chwilę, bo już w sobotę na Parc des Princes zmierzą się Portugalia z Austrią i cały Paryż zaroi się od sobowtórów Cristiano Ronaldo. Faktem jest jednak, że 18 czerwca był dopiero drugim dniem od rozpoczęcia turnieju, gdy nie odbył się tutaj żaden mecz i nie da się ukryć, że atmosfera zrobiła się senna. Przynajmniej w porównaniu do tego, co działo się tu wcześniej.

W środę stolica Francji żyła meczem swojej reprezentacji z Albanią (w Marsylii), a od krzyków radości po golach Griezmanna i Payeta mogła zatrząść się Wieża Eiffla (tuż pod nią umiejscowiona jest największa w mieście strefa kibica). Dzień później szaleli tu Polacy i Niemcy.

W piątek jednych i drugich było za to jak na lekarstwo. Zwłaszcza naszych kibiców, których czeka teraz wycieczka do Marsylii na ostatni grupowy mecz biało-czerwonych z Ukrainą.

– Zostaliśmy chwilę dłużej, żeby pozwiedzać, właśnie wybieramy się do Sacré-Cœur [kościół na szczycie wzgórza Montmartre – red.]. A wieczorem pociąg i na południe. Nasi znajomi już tam na nas czekają, ruszyli rano – powiedziała nam uśmiechem pani Gosia z Gdańska. Do zdjęcia pozować jednak nie chciała, podobnie, jak towarzyszący jej pan Rafał. – Jesteśmy, że tak się wyrażę, po służbie. Po cywilnemu znaczy. Jak chcecie zdjęć zapraszamy do Marsylii, tam znów wystąpimy w pełnym rynsztunku, ubrani i wymalowani w narodowe barwy – tłumaczył. – Mecz?Pozostał mały niedosyt, bo gdyby Milik wykorzystał chociaż jedną z dwóch „setek”, jakie miał, to byśmy wygrali. No ale on strzelił dla nas tyle ważnych goli, że nawet nie wypada go krytykować. Zresztą nie ma co marudzić, bo i tak jest dobrze. Graliśmy z aktualnym mistrzem świata jak równy z równym, a po dwóch meczach mamy cztery punkty i praktycznie pewny awans. Bo nie wyobrażam sobie, żebyśmy przegrali z Ukrainą, która gra już tylko „o pietruszkę” – tłumaczył.

Mniej wyrozumiałe dla pechowego napastnika reprezentacji Polski były francuskie media. Obrazek Milika nie trafiającego w piłkę w polu karnym po podaniu Kamila Grosickiego pokazywany był w telewizji niemal za każdym razem, gdy dyskusja schodziła na czwartkowy mecz na Stade de France.

– Polacy mają czego żałować, bo gdyby Milik trafił do siatki, to pewnie dowieźli by to prowadzenie do końca. W drugiej połowie bardzo dobrze i skutecznie się bronili – skomentował tę sytuację były reprezentant Francji Nicolas Anelka. – To był koszmarny błąd, jak na zawodnika tej klasy, ale to się czasem zdarza. Mnie również się zdarzało – dodał z lekkim uśmiechem były piłkarz m.in. Arsenalu, Realu Madryt i Chelsea.

„Niemcy nie zdołali sforsować polskiego muru” – tak zaczyna się komentarz do meczu w piątkowym wydaniu dziennika „Le Monde”. W tekście czytamy, że po końcowym gwizdku polscy kibice świętowali, jakby ich zespół wygrał, a niemieccy po cichu zwinęli flagi i opuścili Stade de France, poszukać szczęścia w kolejnych rundach.

„L’Equipe” z kolei poświęcił oddzielny tekst Robertowi Lewandowskiemu. „Polski napastnik był najlepszym strzelcem eliminacji, ale ostatniej nocy pozostał w milczeniu w czwartym kolejnym meczu [doliczono dwa z Euro 2012 – red.] mistrzostw Europy” – podsumował występ naszego kapitana największy francuski dziennik sportowy. „Przed meczem żartował z Matsem Hummelsem w tunelu, ale na boisku już nie miał powodów do śmiechu” – dodał „L’Equipe”.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie