reklama

Euro 2016. Awans Polaków na wyciągnięcie ręki

Hubert Zdankiewicz z ParyżaZaktualizowano 
Robert Lewandowski Niemcom gola nie strzelił, ale Polacy zagrali znakomity mecz
Robert Lewandowski Niemcom gola nie strzelił, ale Polacy zagrali znakomity mecz Bartek Syta / Polska Press
Po zaciętym meczu Polska bezbramkowo zremisowała na Stade de France z Niemcami. Zespół Adama Nawałki jest już jedną nogą w 1/8 finału. Wystarczy, że teraz nie przegra z Ukrainą.

W eliminacjach Euro 2016 Adam Nawałka napisał na nowo historię polskiej piłki, pokonując po raz pierwszy Niemców i przed czwartkowym meczem na Stade de France wszyscy mieliśmy nadzieję, że znów się uda, a polski selekcjoner znów przechytrzy słynnego Joachima Löwa. Nie udało się, ale remisu z aktualnymi mistrzami świata absolutnie wstydzić się nie musimy. Bez względu na wszystkie - prawdziwe i wydumane - słabości naszych rywali.

- Nie ma strachu przed Niemcami - zapewniał przed meczem selekcjoner biało-czerwonych, który w porównaniu do zwycięskiego meczu z Irlandią Północną zdecydował się na dwie zmiany w składzie. Jedną wymuszoną, bo polskiemu sztabowi medycznemu nie udało się doprowadzić do pełnej sprawności Wojciecha Szczęsnego i między słupkami - tak jak w drugiej połowie eliminacji - stanął Łukasz Fabiański.

Lekarze stanęli za to na wysokości zadania w przypadku Kamila Grosickiego i to on wyszedł w czwartek w podstawowym składzie, zamiast jednego z bohaterów meczu w Nicei, Bartosza Kapustki. Nasz selekcjoner jakby wyszedł na przeciw oczekiwaniom niemieckiej prasy, bo przed piłkarzem Stade Rennais ostrzegał Joachima Löwa dziennik „Die Welt”.

- Polska to dobrze zorganizowana drużyna, skupiona na szybkim przejściu z obrony do ataku. Lepsza od Ukrainy - przyznał niemiecki selekcjoner, który z kolei zdecydował się tylko na jedną zmianę w porównaniu do pierwszego meczu. W pełni zrozumiałą, bo Shkodran Mustafi strzelił wprawdzie gola Ukraińcom, ale wiadomo było, że wróci na ławkę rezerwowych, gdy tylko do zdrowia wróci Mats Hummels.

- Każdy wie, co go w czwartek może czekać na boisku. Bo na pewno nie będzie lekko - ostrzegał Nawałka. Nie było, a już pierwsze minuty zapowiadały zaciętą walkę. W trzeciej Sami Khedira bezpardonowo wyciął Arkadiusza Milika i zobaczył w pełni zasłużoną żółtą kartkę. To był wyraźny sygnał, że nikt w tym meczu nóg odstawiać nie będzie.

Początek meczu przypominał bokserską walkę wagi ciężkiej, bo obie drużyny starały się uważnie rozgrywać piłkę, zdając sobie sprawę, że najmniejszy błąd może je słono kosztować.

Więcej popełniali ich Polacy, w których grze trochę zbyt dużo było niedokładności. Niemcy z kolei już w piątej minucie mogli prowadzić. Po wrzutce Juliana Draxlera w pole karne, Mario Götze strzelił jednak głową nad poprzeczką.

Kolejną okazję nasi rywale mieli po kwadransie, gdy po stracie piłki przez Łukasza Piszczka płasko w pole karne dośrodkował Thomas Müller, strzał Toniego Kroosa minął jednak bramkę.

Polacy próbowali kontrować. Kilka razy przedostali się pod bramkę Manuela Neuera, ale czystej sytuacji do strzału nie mieli, choć po akcjach Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego kibice na polskich sektorach zrywali się z miejsc. Dwoił się i troił Robert Lewandowski, jednak bez efektu.

Dosłownie chwilę po wznowieniu gry to my mogliśmy z kolei prowadzić. Po błędzie niemieckiej obrony i dośrodkowaniu Grosickiego Milik nie trafił jednak czysto głową w piłkę. Szkoda, bo Neuer tylko odprowadził ją wzrokiem...

Kilkadziesiąt sekund później na bramkę Fabiańskiego strzelał Götze, widać jednak było, że Nawałka musiał coś powiedzieć w szatni swoim piłkarzom, bo ci zaczęli drugą połowę znacznie śmielej, bardziej zdecydowanie. Niemcy nadal próbowali atakować, przez co partia szachów zmieniła się w wymianę ciosów i można tylko żałować, że po jednej z akcji biało-czerwonych Milik znów nie trafił czysto w piłkę, stojąc w polu karnym.

Liczyliśmy na zwycięstwo, ale remis również stawia nas w bardzo dobrej sytuacji, bo po dwóch meczach mamy cztery punkty i ustępujemy naszym czwartkowym rywalom tylko bilansem bramek. Trzy ma na koncie Irlandia Północna., która pokonała w Lyonie 2:0 Ukrainę, pozbawiając ją definitywnie szans na awans do fazy pucharowej.

Teoretycznie możemy wyjść z grupy nawet przypadku porażki w ostatnim meczu z zespołem Mychajły Fomenki. Przy założeniu, że Niemcy co najmniej zremisują z Irlandią Płn. A jeśli wygramy, lub zremisujemy z Ukrainą nie będziemy musieli oglądać się na nikogo.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Euro 2016. Awans Polaków na wyciągnięcie ręki - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pewnik

A propos gry Lewandowskiego. Nie broń go. Obejrzyj Alternatywy 4. Tam cieć Anioł też się napracował, a na koniec stwierdził: budowalim, budowalim i...?

P
Pewnik

...że Lewandowski w dwóch meczach nie oddał ani jednego celnego strzału w światło bramki!

Y
Y

Ale przecież Niemcy czyli aktualni mistrzowie świata mający w składzie takie same gwazdy jak Lewandowski, też nie strzelili w tym meczu ani jednej bramki więc o co ten płacz? ;)

j
jurand

Od kiedy to dr Pawlowicz ma racje, lub zna sie na pilce i sporcie wogole? Co do Lewandowskiego, to nalezalo ogladac mecz ze zrozumieniem. otoz juz dawno nie widzialem tego zawodnika tak pracujacego na calej dlugosci i szerokosci boiska. Dotyczy to niestety ,,znawco" wszystkich polskich zawodnikow. Mecz przpominal chwilami moze partie szachow, ale taka byla taktyka obu zespolow. Mowienie ze zawodnicy z ,,obcych" lig sie nie przylozyli swiadczy o kompletnym dyletanctwie lub glupocie. Proponuje raz jeszcze obejrzec mecz, a najlepiej w towarzystwie kogos kto choc troche sie zna na sporcie. jesli za dobra monete bierzesz co pieprzy jakas Pawlowicz, to gratuluje, szczegolnie jej zachowania i ,,cennych" uwag. gratuluje polskiemu zespolowi tego meczu, wyniku i sportowej postawy na boisku i poza nim...

k
kibic

Od kiedy remis jest porażką? Z mistrzami świata zremisować to sukces. Chyba że uważasz, że jesteśmy lepsi od Niemców. Ale z takim "znawcą" footballu nie ma sensu dyskutować.

A
Admiral Lemak

Niestety prof. Pawłowicz jak zwykle miała rację pisząc "Czy napastnik Robert Lewandowski da z siebie tyle,ile daje z siebie w Bundeslidze?". To była porażka, teraz wiadomo dla kogo grają tzw. "nasi". Polska nigdy nie została tak poniżona jak w tym meczu.

e
ehhh

trzecie miejsce jeszcze nie gwarantuje awansu

m
moto

jednak jest drewniany...

#

„Źle mi to pachnie…”

k
kibic

No awans to już mamy panie dziennikarzu. Mamy cztery punkty Ukraina nas nie wyprzedzi to daje awans nawet z trzeciego miejsca. Nawet jeśli Niemcy nie wygrają z Irlandią Płn a zremisują to mamy lepszy bilans od Irlandii i jesteśmy drudzy. Proste. Pięknie jest być wreszcie kibicem piłki nożnej !!!

Dodaj ogłoszenie