Euro 2012: Włosi nie tylko świętowali. Również pomodlili się za finał

Tomasz Dębek
Po niespodziewanym zwycięstwie 2:1 z Niemcami reprezentacja Włoch awansowała do finału Euro 2012. Za naszą zachodnią granicą zapanowała żałoba, Półwysep Apeniński świętował przez całą noc

Przed półfinałem w Warszawie Niemcy zgodnie twierdzili, że historia spotkań między nimi a Włochami nie ma żadnego znaczenia. Okazało się jednak, że Squadra Azzurra ma patent na reprezentację Niemiec. Tym razem zespół Cesare Prandellego wygrał 2:1 (dwa gole strzelił Mario Balotelli, honorową bramkę dla ich rywali zdobył z rzutu karnego Mesut Özil), a gdyby nie kilka zmarnowanych sytuacji w końcówce, wynik byłby jeszcze bardziej okazały.

Niemiecka prasa ostro krytykuje trenera Joachima Löwa, obarczając go winą za porażkę z niżej notowanymi Włochami. "Wszystko wydawało się już ustalone. Finałowy mecz przeciwko broniącej tytułu Hiszpanii był na wyciągnięcie ręki. Szansa na pokonanie nieodstającego już od reszty stawki mistrza świata i Europy oraz zdobycie pierwszego od 16 lat tytułu dawno nie była tak wielka" - napisał na swojej stronie internetowej "Kicker".

Zwrócono również uwagę na zmiany, jakich przed meczem dokonał trener. Podobny manewr znakomicie zadziałał w meczu z Grecją, tym razem rozbiło to doskonale działający mechanizm niemieckiej lokomotywy. "Trener Löw, który wcześniej powtarzał, że jego zespół chce dalej grać swoje, radykalnie przygotował swoich piłkarzy na znakomitego, silnego i sprytnego przeciwnika. Ustawienie zawodników dostosował do składu i sposobu gry Włochów. Poważnie zmienił swoją jedenastkę pod kątem personalnym oraz taktycznym. I przesadził - dodał "Kicker".

Mniej krytyczni byli niemieccy kibice, którzy po meczu topili swoje smutki w warszawskich ogródkach piwnych. - Jogi wykonał z tą drużyną świetną robotę. Pod jego wodzą zrobiliśmy niesamowity postęp. Dziś byliśmy lepsi, ale przegraliśmy. Zdarza się. Mamy bardzo młody zespół, za dwa lata w Brazylii na pewno powalczymy o złoto - twierdził Erich z Kolonii.

Za Odrą nie obyło się jednak bez przykrych incydentów. W Wuppertalu wściekli po porażce niemieccy kibice obrzucili świętujących Włochów wyzwiskami oraz... spaghetti. Doszło też do bójek. Policja musiała użyć gazu pieprzowego, aby opanować sytuację. Zatrzymano 27 osób. Niespokojnie było też w Wolfsburgu i Lubece. W Kassel fanka reprezentacji Niemiec zaatakowała Włochów gazem.

W Italii po zwycięstwie zapanowała euforia. Kibice bawili się na ulicach do białego rana. Dobre nastroje udzieliły się również włoskiej prasie. "Squadra Azzurra pomalowała wszystko swoimi barwami. Niebieska była ta magiczna noc w Warszawie" - pisała "La Gazzetta dello Sport". "Wciąż jesteśmy tymi samymi Włochami, którzy doprowadzają Niemców do łez" - dodał dziennik.
Najwięcej pisze się oczywiście o Mario Balotellim. "Super Mario jest nowym bohaterem Włoch. To on powalił Niemcy, katapultując nas do finału Euro" - chwali napastnika "La Gazzetta dello Sport". "Balotelli show" - krótko ocenił mecz "Corriere della Sera".

- Moja mama przyjechała do Warszawy obejrzeć półfinał, uściskałem ją przed meczem. Na finale będzie mój tata. Chcę w niedzielę strzelić cztery gole, nie tylko dwa! - powiedział po zakończeniu spotkania Balotelli. - Niektórym nie podobał się mój sposób celebracji drugiego gola? [Piłkarz zdjął koszulkę i stanął, prężąc muskuły - red.] Pewnie dlatego, że tak fantastycznie wyglądam, a oni są zazdrośni - dodał w swoim stylu napastnik Manchesteru City.

Po zwycięstwie nad Niemcami reprezentacja Włoch powróciła do Wieliczki, gdzie mieszka przez cały turniej. Azurri dotarli pod hotel dopiero około 2.30 w nocy z czwartku na piątek. Mimo późnej pory zostali powitani przez około 200 kibiców. Towarzyszyło im kilkadziesiąt pochodni oraz dźwięk bębnów.

Piłkarze tylko pomachali kibicom zza szyb autokaru i szybko przemknęli do hotelu. Sztab szkoleniowy zamiast odpoczynku wybrał nocne wyjście na pielgrzymkę do Łagiewnik. To nie pierwsza taka wyprawa Prandellego i jego współpracowników. Po awansie do ćwierćfinału - również w środku nocy - trener zabrał sztab na spacer do klasztoru Kamedułów oddalonego od hotelu Włochów aż o 21 km.

Jakby w rewanżu grę podopiecznych Prandellego pochwalił Benedykt XVI. Ojciec Federico Lombardi, rzecznik prasowy Watykanu, w imieniu papieża pogratulował awansu do finału Euro prezydentowi Włoch Giorgio Napolitano.

Czy przychylność sił nadprzyrodzonych pomoże Italii? Nie wiadomo, ale na Półwyspie Apenińskim wszyscy wierzą w zwycięstwo. "Przegrana z Hiszpanią byłaby straszna. Nie zasługujemy na to. My tworzymy nowy europejski futbol. To jest nasz czas" - napisał "Corriere della Sera".

- Może Niemcy są panami Europy, ale nie w piłce nożnej. W piłce Niemcami jesteśmy my - podsumował publicysta Aldo Cazzullo.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
szuster s.
niemiecki zwiazek piłki noznej,stara się POzyskać na selekcionera naszego wybitnego trenera niejakiego smude.Atuty w/w:zajął pierwsze miejsce od końca w nasłabszej grupie oraz to że miał i ma POparcie sekty rzadzącej z jej pierwszym sekretarzem KC PEŁO,zachwycony w/w selekcionerem jest równiez nasz noblista z Gdańska,ten ojciec chrzestny nocnej zmiany.Kol.zaodry proszę się śpieszyć,nie szczędzić grosza, bo jezeli ma takie rekomendacje i wyniki to warto!!!
Dodaj ogłoszenie