reklama

Erudycyjne arcydzieło o przemijaniu

Magdalena LeończukZaktualizowano 
Wybitny animator Piotr Dumała, realizując "Las", przełożył język swoich animacji na pierwszy w karierze obraz aktorski.

To, ile z seansu filmu wyniesie widz, zależy od jego wrażliwości, erudycji i umiejętności kojarzenia obrazów. "Las" ma luźną konstrukcję. Widz przygląda się schorowanemu starcowi i opiekującemu się nim synowi. Ich codzienność podpatrywaną przez cierpliwe oko kamery wypełniają niemal dokumentalne, metodyczne zabiegi pielęgnacyjne, jedzenie posiłków i lakoniczne rozmowy w czterech ścianach.

Artystyczne zdjęcia Adama Sikory ukazują też wędrówki przez las. A czarno-białe zdjęcia o chropowatej fakturze podkreślają obecność sacrum.

Bohaterowie niewiele mówią, ale ich rozmowy i zachowanie mają ukryty sens. Emocje trzeba dostrzec w geście, zmianie tempa oddechu, intensywności spojrzenia. Reżyser dotyka m.in. niewygodnego tematu nagości starczego ciała i fizjologii starości. Przychodzi czas, gdy rodzic potrzebuje pomocy dziecka, ale wstydzi się o nią prosić, a dziecko czuje się skrępowane odwróceniem ról. Wędrówka przez las jest metaforą prawdy: zlękniony syn idzie w ślad za ojcem poruszającym się pewnie, tak jak dziecko zmierza przez życie, korzystając z rad upadającego na zdrowiu, ale bardziej doświadczonego rodzica. A scena, gdy syn po śmierci ojca "przymierza się" do jego łóżka i płacze, jest pięknym wyrazem bólu po stracie życiowego przewodnika i gorzkiej świadomości przemijania.

Obserwowanie procesu odchodzenia uświadamia istnienie terminu przydatności ciała. Ale fizyczna ułomność pokazana z bolesną dosłownością (podcieranie ojcu pupy, jego sen w pozycji embrionalnej, ludzkie prochy unoszące się w powietrzu) nie przekreśla wielkości umysłu. Ciało psuje się, ale przemijanie wiąże się też z nabywaniem doświadczeń, z których budujemy naszą osobowość.

Fabułę filmu można streścić w jednym zdaniu. Tego potrafili dokonać tylko najwięksi. Widać inspirację Antonionim, Bergmanem, Dreyerem, Sokurowem i Tarkowskim. To wielka sztuka, mówiąc niewiele, pokazać coś doniosłego: marność ciała i potęgę ludzkiego umysłu, ból przemijania i nadzieję na spokój po śmierci. Dumała pokazuje bowiem filmowego ojca, który płynie łodzią przez las. Może to oznaczać - idąc tropem mitologicznego Charona - że ojciec udaje się do raju. Nagroda Specjalna Jury festiwalu w Gdyni za szczególne wartości artystyczne nie powinna dziwić.

"Las", Polska 2010, reż. Piotr Dumała, wyst. Stanisław Brudny, Mariusz Bonaszewski.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie