Erdogan ma Unię Europejską w garści. Jego bronią są miliony migrantów

Andrzej Dworak

Wideo

Przed wtorkową wizytą przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen na granicy grecko-tureckiej, gdzie po stronie Turcji koczuje 10 tysięcy migrantów zachęconych do przyjazdu wizją otwartej granicy do Unii Europejskiej, pojawiły się nagle stanowiska z pomocą humanitarną i medyczną oraz przenośne toalety.

Tureckie władze postanowiły zadbać o to, żeby obraz warunków, w jakich znajdują się uchodźcy - głównie z Syrii i Afganistanu - powstrzymywani przez Greków przed dostaniem się na ich terytorium, wypadł lepiej w telewizyjnych relacjach przy okazji wizyty szefowej Komisji Europejskiej. Dobre wrażenie ma przykryć bezwzględne działania rządu prezydenta Erdogana, który szantażuje Unię Europejską wypuszczeniem w jej kierunku nowej fali migrantów.

Europa obroni się być może przed napływem setek tysięcy nowych, nielegalnych przybyszów, ale zrobi to wielkim kosztem - nie tylko liczonym w miliardach euro, lecz także kosztem odejścia od swoich wartości i kolejnym sporem w swoim gronie na temat mechanizmu rozdzielania przybyszów między poszczególne kraje Unii.

Twierdza Europa
Kilometr od przejścia granicznego w pobliżu tureckiego miasta Edirne wyczuwa się w powietrzu gaz łzawiący, którym greccy pogranicznicy usiłują odstraszać chcących nielegalnie przekraczać granicę. Przejście od greckiej strony jest zamknięte dla wszystkich, wzdłuż granicy odbywają się ćwiczenia, gromadzone są posiłki wojskowe i policyjne - ogłoszono, że teren jest niebezpieczny i że zakazuje się na jego obszarze poruszania się ludzi i zwierząt. Greckie władze używają gazu łzawiącego, armatek wodnych i granatów ogłuszających, aby odepchnąć tłum stale napierający na granicę. Turcy także strzelają sporadycznie gazem w kierunku greckich pograniczników.

Interes zwietrzyli momentalnie przygraniczni rybacy operujący na rzece Marica i przeistoczyli się w przemytników ludzi, pobierając za kurs do Grecji po 30 euro od łebka. Pojedynczym osobom udaje się dostać na teren państwa greckiego, ale tu czeka ich kolejna zapora - rząd w Atenach postanowił zawiesić postępowania azylowe. Oenzetowskie agendy od razu uznały, że nie miał prawa tego robić.

Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja jest na granicy morskiej Grecji. Tu przewróciła się wielka łódź pontonowa z 48 pasażerami, utonęło dziecko, co od razu podchwyciły światowe media.

Greccy marynarze odpychają drągami łodzie z migrantami od swoich okrętów, nie przyjmują nikogo na pokład. Taka jest obecna praktyka.

Najgorsze jak do tej pory spotyka przybyszów u brzegów greckiej wyspy Lesbos. Jej mieszkańcy również używają kijów i drągów i nie pozwalają przybić łodziom z nieszczęśnikami na pokładzie do brzegu. Odbywa się to w bardzo nerwowej atmosferze, przy okrzykach „Wracajcie do Turcji!” czy „Wynocha z wyspy!”. Tu i tam co bardziej zapaleni intonują przy tym grecki hymn narodowy - „Hymn do wolności”…

Nieliczni, którym się udaje jakimś cudem dostać na wyspę, muszą się liczyć z obywatelskimi kontrolami na lądzie. Policja i straż graniczna już mieszkańcom nie wystarczają i sami instalują posterunki kontrolne na ulicach, żeby wyłapywać migrantów. I nie tylko ich - zagrożeni zatrzymaniem, a nawet pobiciem są wszyscy podejrzani: ci, którzy zostają uznani za aktywistów na rzecz pomocy migrantom, dziennikarze oraz ekipy telewizyjne. Stwarza to utrudnienia dla ogółu mieszkańców Lesbos, którzy buntują się przeciwko kontrolującym. Dochodzi do licznych bijatyk i awantur… To tak, jakby Lesbos stawała się w tym momencie miniaturą skłóconej Unii Europejskiej - zdaniem niektórych dziennikarzy obserwujących sytuację na wyspie blisko jest tam do wojny domowej. Taki skutek wywołują słowa tureckiego prezydenta Recepa Erdogana: „Otworzyliśmy drzwi!”.

Na tureckim wybrzeżu naprzeciwko Lesbos zaobserwowano w ostatnich dniach tysiące nowych chętnych czekających na możliwość przeprawy. Tymczasem powstrzymują ich pogoda i niespokojne morze, ale gdy te warunki się poprawią, Lesbos przeżyje nowy szturm. Od lat na greckich wyspach Samos, Leros, Chios, Kos i Lesbos w obozach dla migrantów przebywa 40 tys. ludzi. Tylko na Lesbos w obozie o dźwięcznej nazwie Moria żyje w bardzo trudnych warunkach 20 tys. osób. UE nie potrafi pomóc Grekom w rozwiązaniu tego problemu, który w końcu rozsadzi europejską wspólnotę jeszcze bardziej niż brexit. Mury twierdzy Europa są nadwątlone, a przyczynia się do tego gracz znacznie potężniejszy niż Recep Tayyip Erdogan.

Naczynia połączone
W wielkim skrócie i uproszczeniu, ale trafnie - kiedy Moskwa naciska na Ankarę, ta naciska na Unię Europejską i NATO, posługując się migrantami. Mogło się wydawać, że prezydent Turcji dogadał się z prezydentem Putinem - oraz z przywódcami Iranu mającymi w Syrii wiele do powiedzenia - i będzie mógł na północy Syrii utworzyć strefę buforową oczyszczoną z Kurdów. Bo wizja drugiego po Iranie Kurdystanu u swoich granic była dla Turków nie do przyjęcia. Przy okazji ten bufor miał być zapełniony uchodźcami z Syrii. To byłby wielki sukces Ankary.

Turcja przyjęła 3,7 mln uchodźców - przede wszystkim z Syrii - po wybuchu gwałtownej wojny między ISIS i reżimem syryjskim Baszszara al-Asada. Turcja żali się, że nie otrzymała dotąd całej obiecanej pomocy w postaci sześciu miliardów euro od Unii Europejskiej, którą obiecała po 2015 roku głównie kanclerz RFN Angela Merkel. Stosowna umowa podpisana między Brukselą a Ankarą miała dać Unii oddech, w zamian za miliardy euro Erdogan zobowiązywał się do zatrzymania w tureckich obozach dla uchodźców miliony sytyjskich uciekinierów ze swojej ojczyzny.

Erdogan miał prawo walczyć o europejską pomoc, być może teraz podbija bębenek, ale Moskwa postanowiła przyspieszyć bieg wydarzeń. Wsparła militarnie reżim w Damaszku, wojska syryjskie zaatakowały Turków w północnej Syrii, zabijając 36 żołnierzy, a ponowne starcia wygoniły z domów kolejne setki tysięcy uchodźców, którzy zmierzają do Turcji, a najchętniej chcieliby dostać się do Europy. Turcja odpowiedziała na atak zestrzeleniem syryjskich samolotów, ale nie chce konfliktu zbrojnego z siłami rosyjskimi i poprosiła o wsparcie NATO. Dostała tymczasem ze strony członków Sojuszu zapewnienie o solidarności, ale żadnej pomocy militarnej. Musi więc starać się o przychylność Moskwy. Może kupi więcej rosyjskich systemów obrony przeciwrakietowej SS-400 i myśliwe Su-57, ryzykując j, że zostanie znów wykorzystana przez Putina do osłabiania Unii i NATO.

Zamieszki na granicy turecko-greckiej. Uchodźcy próbowali pr...

„Nie możemy was przyjąć”
Era Angeli Merkel dobiega tymczasem końca. Już niedługo specjalny zjazd CDU, głównej partii rządzącej w RFN, wybierze przewodniczącego i kandydata na następcę pani kanclerz. Kandydatów jest trzech, a spośród nich wielkie szanse na wybór ma Friedrich Merz, który w związku z sytuacją w Turcji zarysował przyszłe stanowisko Niemiec w stosunku do kryzysu migracyjnego. Już nie obowiązuje - jak za Merkel - „damy radę”, przyjeżdżajcie. W telewizyjnej wypowiedzi Merz oświadczył, że przestrzega przed takim rozwojem sytuacji jak 2015 roku. Trzeba dać wyraźny sygnał migrantom, że nie ma sensu jechać do Niemiec - „nie możemy was przyjąć” - powiedział kandydat na kanclerza. Jego zdaniem w Republice Federalnej panuje zgoda, że coś takiego jak w latach 2015-2016 nie może się powtórzyć. Stanowisko Berlina można uznać za obowiązujące w Unii Europejskiej.

Najważniejsze zadanie dla Europejczyków teraz - wzmacnianie zewnętrznych murów twierdzy Europa. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała przekazanie Grekom 700 mln euro, a także siedmiu statków, dwóch helikopterów i samolotu. Pojedzie na grecko-tureckie pogranicze także stu pograniczników i trzy specjalne samochody termowizyjne. To może na jakiś czas wystarczy - dopóki najważniejszy gracz w regionie, prezydent Rosji Putin, nie wymyśli czegoś nowego.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Sankcje dla Turcji !

Wizy i cła nich !

Komisjo Europejska obudź się !

E
Ehh

Turcja to dobry i cenny sojusznik typu jesteśmy razem, ale dla dobra naszego sojuszu trzymajmy się osobno.Sytuacja w Syrii przypomina tę powojenną w Polsce.Macie Wyklętych na żywo,ludzi, którzy znaleźli się w potrzasku.Jesli zostaną w Syrii będą na łasce ludzi przeciwko którym walczyli.

G
Gość

Twierdza Europa ... ?!.

Nic ci nie pomoże, ... to skakaj w morze ! ... Stop. ... von Ribbentrop.

Dodaj ogłoszenie