Elżbieta II nudzi się na tronie już od 60 lat

Mariusz Grabowski
Jeśli wierzyć dżentelmenowi nazwiskiem Andrew Marr, autorowi biografii Elżbiety II, bycie królową angielską to wyjątkowo nudne zajęcie.

Blisko 400 stronic "Prawdziwej królowej. Elżbieta II, jakiej nie znamy" Marr poświęca wywodowi, jak to monarchini nudzi się, a cieknący ocean czasu, z którym nie ma co zrobić, traci na zabawy z pieskiem i wędrówki z zamku Windsor do pałacu Buckingham albo z maku w Norfolk do zamku w Edynburgu, albo - gdy jest już bardzo zdesperowania nicnierobieniem - z Dworu św. Jakuba do Marlborough House.

Ale co z tego - wszystkie królewskie rezydencje wieją chłodem, bo imperium oszczędza na opale, nigdzie nic się nie dzieje. Konstytucja nie pozwala Elżbiecie II na publiczne politykowanie, a jej prywatnych opinii mogą wysłuchać jedynie zgrzybiali kamerdynerzy serwujący jej pudding. Przez sześć dekad od koronacji królowej udało się jedynie kilka razy realnie wpłynąć na brytyjską politykę: raz, było to w 1963 r., zamieniła premiera Anthony'ego Edena na Harolda Macmillana, a raz, tym razem w 1974 r., uparła się, by na czele rządu stanął socjalista Harold Wilson. I co z tego, skoro Wilson runął z hukiem po ośmiu miesiącach nieudolnych rządów.

Rządzić jej zatem nie dają, w mediach szydzą (w 2006 r. niejaki Kevin Cahill, podrzędny pisarzyna, dziennikarzyna i skandalista, zarzucił jej, że prawem kaduka jest właścicielką szóstej części ziemi na świecie, co daje łącznie prawie siedem miliardów akrów w 32 krajach), a jak zabiorą się do niej filmowcy, to tragedia gotowa. Tak było, gdy królowa pojawiła się w jednym z odcinków "South Parku", w którym domagała się inwazji na Amerykę. Gdy z jej planów nic nie wyszło, popełniła ekranowe samobójstwo.

O rodzinie nawet nie warto wspominać. Katastrofa, od której także wieje chłodem, niczym z lodówki. Nie przepadała za lady Dianą, bo niezłe z niej było ziółko, obraziła się, gdy najstarszy syn wziął za małżonkę Camillę Parker Bowles. Plotki głoszą, że resztki emocji ulokowała we wnuku Williamie, ale nie można tego z całą pewnością potwierdzić, bo ich relacje nie istnieją poza oficjalnym protokołem.

Marr pisze bez ogródek: "Ma głos świętoszkowatej uczennicy i zatwardziałość w sercu". Nic dziwnego, że jej jedyną rozrywką są psy rasy Pambroke Welsh Corgis. Królowa własnoręcznie szyje im buciki, by nie raniły sobie łapek na żwirze przed pałacem Buckingham. Ze sforą takich stworzeń Elżbieta, chcąc zmniejszyć dystans między koroną a ludem, odwiedziła kilka lat temu pub. Nie wyszło najlepiej, piwożłopy nie poznały się na monarszej dystynkcji, a jamnikowate pieski stały się przedmiotem kpin i gwizdów.

Nawet dom z 775 pokojami, sfora piesków i 40 milionów funtów rocznie na drobne wydatki nie zastąpią królowej braku władzy. Pozostaje nudzić się i robić dobrą minę do monarszej gry

Pozostaje nuda w czterech ścianach pałaców i dworów. Z imponującą kolekcją orderów, które nasza bohaterka namiętnie zbiera. Z oryginalniejszych ma już Order Barbadosu, Order Belize, Papui-Nowej Gwinei, Łaźni i Ostu. Ma też, nie wiedzieć czemu, Królewski Order Rodzinny. Nie ma tylko Orderu Nudy i Rozczarowania, bo tych nie szczędzi jej żaden z upływających dni.

Andrew Marr, "Prawdziwa królowa. Elżbieta II, jakiej nie znamy", Marginesy, Warszawa 2012, cena 49,90 zł

Kliknij, aby czytać pozostałe recenzje pióra Mariusza Grabowskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie