Elisabeth Revol ocalała, Tomasz Mackiewicz został na Nanga...

    Elisabeth Revol ocalała, Tomasz Mackiewicz został na Nanga Parbat. Czasami góry żądają od swoich zdobywców największej ofiary

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Źródło: TVN

    NANGA PARBAT | TOMASZ MACKIEWICZ | Historia światowego himalaizmu to nie tylko zdobyte ośmiotysięczniki, ale też setki ciał leżących przy drogach na szczyty, i dziesiątki historii o wielkiej odwadze ratowania innych.
    O akcji pod Nanga Parbat powstało już kilkanaście artykułów, powstaną zapewne książki. Czterech polskich himalaistów, którzy uratowali Elisabeth Revol, to dla świata herosi, lodowi wojownicy. W nocy, w ekstremalnie trudnych warunkach, przy temperaturze sięgającej minus 40 stopni Celsjusza dotarli do Francuzki i sprowadzili ją na dół.

    CZYTAJ TEŻ | 13 GNIEWNYCH LUDZI. POLSCY HIMALAIŚCI ZNÓW PRÓBUJĄ ZDOBYĆ K2 ZIMĄ


    „Udało się niemożliwe. Razem z Elisabeth Revol i Denis Urubko FANS u podstawy ściany Diamir. Jestem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Przykro mi, ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi” - napisał potem na Twitterze Adam Bielecki.

    Akcja była arcytrudna, ale jak mówią himalaiści - są solidarnym, empatycznym środowiskiem i jeśli tylko mogą, ruszają na pomoc tym, którzy tego potrzebują. Nie zawsze się udaje.

    ZOBACZ TEŻ | Martyna Wojciechowska o tragedii na Nanga Parbat


    Źródło: TVN



    - W przypadku Nanga Parbat trzeba mieć świadomość wielu czynników, które wpłynęły na to, że uratowanie Elisabeth Revol było możliwe. To czynniki ważne przy każdej akcji ratunkowej. Przede wszystkim ważny jest sprawny zespół koordynujący, który ogarnie wszystkie jej aspekty. Począwszy od dotarcia do osób decyzyjnych - w tym przypadku do MSZ i attaché Zbigniewa Wyszomirskiego, a dzięki niemu do pakistańskich decydentów rządowych, którzy uruchomili armię dysponującą śmigłowcami. Kluczowy jest plan akcji, z założeniem wielu alternatyw uwzględniających decyzję armii, pogodę, warunki zastane, położenie ratowanych etc. Ważne jest zaplecze sprzętowe oraz medyczne, aż w końcu osoby doskonale znające topografię terenu, zajmujące się lokalizacją i naprowadzaniem ratowników na ratowanych, tu technologia sprawdziła się doskonale - tłumaczy Bogusław Kowalski, instruktor Polskiego Związku Alpinizmu, biegły sądowy w obszarze BHP i wspinaczki. - Jest jeszcze wiele aspektów, ale chyba najważniejszy to zespół ludzi, którzy mogą się podjąć zadania, to znaczy zdrowych i zaaklimatyzowanych wspinaczy. Szczęśliwie się złożyło, że odległość K2 od Nanga Parbat jest stosunkowo niewielka, co miało ogromny wpływ na powodzenie akcji. Należy pamiętać, że brali w niej udział nie tylko Bielecki i Urubko, ale także Jarosław Botor i Piotr Tomala, oni nieśli ciężki sprzęt, przede wszystkim medyczny - dodaje Bogusław Kowalski.
    Denis Urubko w 2001 roku sprowadził do bazy znaną himalaistkę Annę Czerwińską, rok później wyrwał śmierci Marcina Kaczkana
    Zresztą dla Denisa Urubko to nie była pierwsza akcja, w której ratował komuś życie, w 2001 roku sprowadził do bazy znaną alpinistkę i himalaistkę Annę Czerwińską, rok później wyrwał śmierci Marcina Kaczkana, który podczas wyprawy doznał obrzęku mózgu.

    Bo wspinaczka w górach, zwłaszcza tych najwyższych, to zawsze ryzyko. Można je oczywiście minimalizować, ale czasami niesprzyjający zbieg okoliczności sprawia, że himalaiści muszą walczyć o życie. Swoje i innych.

    WYWIAD | PIOTR PUSTELNIK: TOMASZ MACKIEWICZ NIE BYŁ RACJONALISTĄ. ON BYŁ POTOKIEM EMOCJI I MYŚLI


    Jedną z największych górskich tragedii, najlepiej opisanych i zekranizowanych, była ta z Mount Everestu. To góra śmierci, przy samej tylko drodze prowadzącej na szczyt leży ponad 200 ludzkich ciał. Część z nich himalaiści schowali pod śniegiem, inne pochowali w prowizorycznych mogiłach przykrytych kamieniami, ale niektóre leżą, ot tak, przy szlaku. Najbardziej znane to „Zielone Buty”, bo tak alpiniści nazywają ciało wspinacza, który zmarł pod szczytem góry, na wysokości około 8500 metrów. Ubrany był dość charakterystycznie: zielone buty, puchowa czerwona kurtka, niebieskie spodnie. Leży pod Everestem prawdopodobnie od 1996 roku. Niektórzy mówią, że to ciało 28-letniego himalaisty Tsewanga Paljora, który miał zginąć w partii podszczytowej najwyższej góry świata 10 maja 1996 roku, ale też ten dzień odcisnął piętno na światowym himalaizmie. W drodze na szczyt spotkały się wtedy trzy wyprawy, w tym dwie komercyjne. Przewodnicy - Rob Hall, Mike Groom i Andy Harris - wprowadzali na Mount Everest ośmiu klientów. Dołączyli do nich himalaiści z firmy Scotta Fishera Mountain Madness i ekspedycja sponsorowana przez rządy Tajwanu i Indii. Niestety, szybko zaczęły się kłopoty. Kiedy uczestnicy wspinaczki doszli do Uskoku Hillary’ego, odkryli, że nie ma żadnej poręczówki, które miały być wcześniej przygotowane. Musieli czekać godzinę, aż przewodnicy zamontują liny. Potem blisko czterdziestu amatorów próbowało zdobyć szczyt jak najszybciej, a ponieważ Hall i Fisher poprosili ich, aby trzymali między sobą odległość 150 metrów, siłą rzeczy na jednej z poręczówek na Uskoku Hillary’ego zrobił się korek. Wielu ze wspinaczy nie zdążyło dotrzeć na szczyt przed godz. 14.00, czyli ostatnią bezpieczną porą na zejście do obozu IV przed zapadnięciem nocy. Przewodnik Halla, Ang Dorje, wraz z innymi Szerpami czekał na wierzchołku na swoich klientów. Około godz. 15.00 rozpoczęli zejście. Schodząc, Ang Dorje natknął się na Douga Hansena, jednego z podopiecznych Roba, i rozkazał mu natychmiastowe zejście. Hansen odmówił, był już w bardzo złym stanie. Gdy Hall dotarł na miejsce, wysłał Szerpów na dół, by zajęli się innymi, a sam postanowił zostać przy Hansenie, który potrzebował pomocy, jego zapasowa butla z tlenem była już pusta. To jednak nie koniec kłopotów. O godz. 17.00 nad południowo-zachodnią ścianę Everestu nadciągnęła nawałnica, ograniczając widoczność i zacierając szlak do obozu IV. Niedługo potem Hall wezwał przez radio pomoc, informując, że Hansen stracił przytomność, ale ciągle żyje. O godz. 17.30 przewodnik Adventure Consultants Andy Harris rozpoczął wspinaczkę w stronę Uskoku Hillary’ego, niosąc ze sobą zapasowy tlen i wodę, ale na miejsce nie dotarł. Hansen zmarł w nocy w wyniku hipotermii.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo