El. MŚ 2018. Lewandowski: Musimy poprawić to, co robiliśmy źle w dwóch ostatnich meczach

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Rok temu, w pierwszym meczu z Armenią w Warszawie, Polacy z trudem wygrali 2:1 po bramce Roberta Lewandowskiego zdobytej w ostatnich sekundach.
Rok temu, w pierwszym meczu z Armenią w Warszawie, Polacy z trudem wygrali 2:1 po bramce Roberta Lewandowskiego zdobytej w ostatnich sekundach. Pawel Lacheta
- Musimy poprawić to, co robiliśmy źle w dwóch ostatnich meczach - powiedział Robert Lewandowski na wtorkowej konferencji prasowej przed czwartkowym meczem z Armenią w eliminacjach do mistrzostw świata w 2018 roku. - Wyciągnęliśmy już wnioski z porażki 0:4 w Kopenhadze - dodał kapitan reprezentacji Polski i lepiej żeby tak faktycznie było, bo choć Biało-Czerwoni przylecą w środę do Erywania jako lider swojej grupy, to jednak ich przewaga nad Danią i Czarnogórą zmalała do trzech punktów.

Kolejne potknięcie mogłoby mocno skomplikować naszą sytuację przed kończącym eliminacje niedzielnym spotkaniem z Czarnogórą w Warszawie. Lewandowski i również obecny na konferencji Kamil Glik zapewniali jednak, że to się już nie powtórzy.

- W meczu z Danią w zasadzie nic nam nie wychodziło, ani w ofensywie, ani w defensywie. To był najgorszy mecz za kadencji Adama Nawałki. Gorzej już naprawdę być nie może - przyznał stoper AS Monaco.

- Taki mecz zdarza się raz na 5-7 lat. Zupełnie nam nie wyszedł. Ale analiza tamtej porażki już nastąpiła, wiemy jakie błędy popełniliśmy w ustawieniu i rozegraniu. Teraz muszą nastąpić korekty. Jestem pewien, że w czwartek nasza gra będzie wyglądała dużo lepiej, choć mamy świadomość, że to będzie bardzo ciężki mecz. Można porównać go do spotkania z Gruzją z ostatnich eliminacjach (wygranym przez Polskę 4:0 - red.). Nie chodzi o wynik, ale o styl - dodał napastnik Bayernu Monachium.

- U siebie graliśmy z nimi od trzydziestej minuty z przewagą jednego zawodnika, a jednak zdobyliśmy zwycięską bramkę dopiero w ostatniej minucie - przypomniał Lewandowski, nawiązując do pierwszego spotkania obu drużyn, rozegranego rok temu w Warszawie.

Biało-Czerwoni strasznie męczyli się wówczas z niedocenianym rywalem, a wygrali ostatecznie tylko 2:1 (w ostatniej akcji meczu do siatki trafił nie kto inny, jak Lewandowski). Szczęśliwie, bo niewiele brakowało, a nie tylko punkt, ale nawet trzy, zgarnęliby nasi rywale.

- Tym razem to będzie jednak zupełnie inny mecz. Nie będzie łatwo, ale niemal wszystko będzie zależeć od nas - zapewniał jednak Lewandowski. - Armenia to reprezentacja, która na pewno będzie walczyła. Mamy jednak przeanalizowaną jej grę. Z ich zespołu najlepiej znam Henricha Mychitariana, z którym grałem przed laty w Borussii Dortmund. Wiemy, jaki to piłkarz i ile dla znaczy dla Armenii. Trzeba jednak pamiętać, że on w Warszawie nie zagrał, a jednak drużyna i tak sobie radziła. Armenia to nie jest zespół, który gra tylko długie piłki - dodał nasz kapitan, pytany o przeczucia przez czwartkowym spotkaniem.

Nie zabrakło pytań o taktykę, bo kontuzja znów wykluczyła z gry Arkadiusza Milika i w Erywaniu zespół Adama Nawałki zapewne znów wyjdzie w ustawieniu 1-4-5-1, z operującym za plecami Lewandowskiego Piotrem Zielińskim,

- Przy takim ustawieniu ważne jest to, żeby druga linia robiła dużo ruchu bez piłki, stwarzała miejsce. Czyli to, co powinien robić drugi napastnik. Wszystko zależy od zawodników. Ktoś musi „zabrać” przeciwnika, żeby ktoś inny miał więcej miejsca - tłumaczył snajper Bayernu.

Na konferencji mieliśmy również akcent humorystyczny, bo jedno z pytań zadał... Wojciech Szczęsny. Dotyczyło wracającego do kadry Grzegorza Krychowiaka, który pojawił się w poniedziałek w hotelu ubrany, jakby właśnie wrócił z planu westernu, w długim ciemnym płaszczu i jasnym kapeluszu. - Chciałem zapytać, czy trener widział „stylówkę” w jakiej przyjechał Grzesiek i czy będą jakieś konsekwencje wyciągnięte w stosunku do niego - zwrócił się do asystenta Nawałki Bogdana Zająca bramkarz Juventusu.

- Zauważone zostało. Wysoki poziom, światowy - odpowiedział z poważną miną zapytany. Siedzący obok Lewandowski i Glik prawie zagryzali wargi, żeby się nie uśmiechnąć.

- Nie zgadzamy się, ale dziękuję bardzo - odparował Szczęsny, wywołując śmiech w sali konferencyjnej.

Mecz z Armenią rozpocznie się o godzinie 18 naszego czasu. O 20.45 zagrają za to ze sobą Czarnogóra z Danią. Wygrana z Armenią przy podziale punktów w Podgoricy oznacza, że Biało-Czerwoni będą już pewni awansu na mundial w Rosji. W innym wypadku na rozstrzygnięcie rywalizacji w grupie trzeba będzie poczekać do niedzieli, gdy Polska podejmie w Warszawie Czarnogórę, a Dania zagra z Rumunią.

Grupa E el. MŚ 2018

9. kolejka (5 października): Armenia - Polska (godz. 18), Czarnogóra - Dania (godz. 20.45), Rumunia - Kazachstan (godz. 20.45); 10. kolejka (8 października): Polska - Czarnogóra, Dania - Rumunia, Kazachstan - Armenia (wszystkie mecze o godz. 18).

1. Polska 8 19 18-11
2. Czarnogóra 8 16 18-7
3. Dania 8 16 18-7
4. Rumunia 8 9 8-8
5. Armenia 8 6 8-19
6. Kazachstan 8 2 4-22

Robert Lewandowski: Armenia ma kilku dobrych zawodników

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic
ŻYCZĘ WAM ,ABY WAM D*** PRZETRZEPALI I TO ZDROWO MOŻE PAZDAN ZNÓW STRZELI SAMOBÓJA ..............
Dodaj ogłoszenie