Ekstraklasa - tego się nie da jeść i oglądać?

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Tego się nie da jeść! Tak mówił Linda w ubeckiej stołówce, krojąc kotleta, co Kondrat skomentował: to pies, pomielony razem z budą! No więc nie będę was zanudzał tym, że z tej stołówki na Rakowieckiej codziennie dostawałem obiady (dawały się zjeść, moja dziewczyna przynosiła na zmianę schabowe i cielęcinkę, w czasach kartek, no i tanie były).

Skojarzenie mam inne. "Tego się nie da oglądać!" - rzekł mi wczoraj o starcie ligi piłkarskiej Wojtek Kowalczyk, napotkany gdzieś na mieście. Narzekał na mecze piątkowe i sobotnie, a akurat jechał komentować dla Polsatu mecz mistrza Polski Wisły. Aha, i ponarzekał na Małeckiego, że piłkarz cienki i trzeba go utemperować za chamstwo, bo trenerowi nie podał ręki, coś takiego ten nasz Wojtuś wymamrotał... Cantonę też byś temperował? I siebie? Ochłoń.

No więc - czy tego się nie da oglądać? A czy dawniejsi piłkarze dawali się lubić i oglądać, czy zawsze grali świetnie, zachowywali się przyzwoicie, mówili mądrze? Deyna? No więc nie, nie i jeszcze raz - nie!

CZYTAJ TEŻ: Zarzeczny: Moja jedyna miłość to jest piłka

Historia piłki jest historią przecenianych idiotów, z których zaledwie nieliczni spełnili nadzieje, tak jak nieliczni tylko dziennikarze napisali jeden mądry tekst, a inżynierowie - zrobili rzecz tak niby prostą, jak istotny wynalazek. Nasze narzekanie jest wprawdzie zrozumiałe, mamy oczekiwania większe, aspiracje znakomitsze, ale warto chodzić po ziemi. Przecież, jeżeli ci piłkarze są tacy słabi, to czemu my nie byliśmy albo nie jesteśmy lepsi? Kowal, walnij browar!

Piłka stała się łatwym celem dla beztalenci, nie tylko ona. Świat pozwala nam na dowolne krytykowanie wszystkiego i każdego, to niezwykle proste nawet, kliknąć wystarczy, pisknąć, ale… No przecież nie każdy tańczy jak Fred Astaire, smyczkuje jak Paganini, komponuje jak Chopin czy śpiewa jak Adele… Jest nas siedem miliardów ludzi, którzy robią coś bardzo przeciętnie albo źle, także źle kopią piłkę, i nie ma powodu się z samego siebie śmiać. Inaczej w Polsce nie warto byłoby nakręcić ani jednego filmu, nie jesteśmy Hollywoodem... Kowal, ty też grałeś beznadziejnie, ale ludzie cię polubili - bo średniość też może być piękna! Jak biegi Justyny Kowalczyk, z której robi się bohaterkę narodową.

Mało kto zwraca uwagę, że w ten weekend w Europie na nartach ścigali się też panowie (ale ich wyników nikt nawet nie wydrukuje!), biatloniści, saneczkarze, alpejczycy, wszystko to także w wymiarze żeńskim, skoczkowie narciarscy, lekko licząc kilka tysięcy bohaterów, dla każdego medal, podium, kasa (za reklamę czegoś tam). Po prostu nie ma się czym szczycić ani z czego śmiać, bo uprawianie sportu spowszedniało, jak i spowszedniało komentowanie meczów - nawet Kowal uchodzić może za znawcę, choć był drewniany jak mój pieniek przed garażem. Ale cieszmy się, zima to, Kowalu, czas bałwanów. Ha, każdy może dziś zaśmiać się również z Laty, ze Smudy, z Muchy... Takie mamy prawo, ale niby to w czym jesteśmy tak dużo lepsi? Nie da się piłki oglądać, bo słabo? To powinniśmy własnych dzieci nie oglądać!

Też miewam skłonności do szydery. Znalazłem w necie fajny żart o pani minister, co to jest teraz na muszce. Odwiedzając jedną ze szkół zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku z innymi dziećmi, stał samotnie. Pani minister podeszła i spytała:
- Dlaczego nie biegasz z innymi dziećmi?
- Bo ja jestem bramkarzem - odpowiedział chłopiec.

No dobra, śmieszne, bardzo śmieszne. Ale jakbym miał się z kimś umówić wieczorem, to bym wolał... z panią minister. Bo o niej nie powiem, Wojtku, jak ty o lidze, że... tego się nie da oglądać. Powiedziałbym nawet może ciut więcej: szkoda, że Państwo tego nie widzą!

Paweł Zarzeczny, publicysta, Orange Sport

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
ciamciak
jestesmy nacją ktora ktorej nic tak nie dopieszcza jak swiadomosc ze inny jest gorszy; kowalczyk to byl pilkarzyk sredniej conajmniej klasy owszem mniemanie to i ja mam o sobie ze hehh a prawda jest taka ze pan kowlaczyk nic wielkiego nie pokazal w pzrecietnej polskiej lidze moze sie wybijal i to nie koniecznie tylko pilkarsko ale za granica to juz byla beznadzieja albo granie w ogonie hiszpanskiej ligi pan kowalczyk to pilkarz pierwszorzedny ale 2 lub 3 kategorii ; felieton dobry tak trzymac
M
Miklus
Rozgrywki ligowe piłki kopanej zaczynają się w piątki, potem gra się w sobotę, niedzielę, a jeszcze i tak na poniedziałek zostaje jeden mecz. Że niby w ten sposób zwykły oglądacz może zaliczyć więcej. To może... zaraz - mamy siedem dni w tygodniu, a każda kolejka to osiem meczów. Zatem oglądalność podskoczy, jeżeli codziennie od niedzieli do piątku będzie jeden mecz, a w soboty dwa: jeden w ramach kawy z herbatą, a drugi np. zamiast każdy może tańczyć.
J
Jerzy
Oczywiście wojna pomiędzy Grecją i Turcją
J
Jerzy
Tak trzymać Panie Pawle. Takiej klasy, nie zawcze sie zgadzam z komentarzami, brakuje konkurencji. Erudycja, "lekkie piórko" i wiedza. Miałem przyjaciela, nie żyje od lat, dziennikarza szwedzkiego z Svenska Dagbladet Larsa Oestberga. Znał pięć języków. Pisał kiedy wybuchła wojna pomiędzy Grecją i Szwecją na cztery strony. O Historii też Jak miala sie urodzić pierwsza córka obecnego Króla Szwecji to spędził całą noc w redakcji i wyredagował cztero stronicowy artykuł. A jako pieprzyk. Oglądaliśmy przy dobrze zastawionym stole mecz Polska- Anglia w 1993. No i Lars na koniec krzyknal Wieden .. Wieden ( nie jeden jeden). Pojechaliśmy do Kongresowej. Ubrani elegancko w smokingi. Dziewczyny przy barze wołali na nas kelnerzy przyszli.
M
Michal
Uwielbiam te felietony..
Dodaj ogłoszenie