Ekspert: Z punktu widzenia gospodarki groźniejszy od liczby ofiar śmiertelnych jest sam strach przed koronawirusem

Maciej Badowski
Maciej Badowski
Marcin Kiepas, analityk Tickmill
Marcin Kiepas, analityk Tickmill fot. Tickmill
- Łatwiej wskazać kanały wpływu niż jak to potencjalnie i liczbowo przełoży się na wyniki gospodarki. Nikt nie wie jak ta sytuacja z koronawirusem będzie dalej się rozwijać, ponieważ ostatnia dynamika zdarzeń jest bardzo duża. O ile jeszcze przed weekendem wiele osób uważało, że to jest problem bardziej azjatycki, po weekendzie sprawa wygląda dużo gorzej. Przykład Włoch pokazuje, że ten problem może dotknąć każdy kraj w Europie i może nastąpić paraliż- tłumaczy w rozmowie z AIP Marcin Kiepas, analityk Tickmill.

W jaki sposób koronawirus wpłynie na wynik warszawskiej giełdy?

Warszawska giełda już wcześniej nie była szczególnie mocna. Ogólnie zachowuje się bardzo słabo. Pojawienie się strachu związanego z koronawirusem w zasadzie jest kolejnym czynnikiem który giełdzie szkodzi. Nawet gdyby polscy inwestorzy nie podchodzili do tego problemu zbyt poważnie, to w dalszym ciągu pojawia się ryzyko, że globalne fundusze, które również są obecne na polskiej giełdzie będą sprzedawały akcje. Siłą rzeczy wydaje się, że dalsze spadki są nieuniknione.

Pojawiają się głosy, że może się to przełożyć na kurs Franka Szwajcarskiego, a co za tym idzie na wyższe raty dla Frankowiczów.

To jest bardzo prawdopodobne, zresztą Frank Szwajcarski wczoraj był najdroższy od niemal 2,5 roku, później się cofnął ale polski złoty w naturalny sposób powinien tracić kiedy nastroje na rynkach się pogarszają, kiedy rośnie awersja do ryzyka. To nie muszą być duże spadki, duże osłabienie złotego, ponieważ jeżeli weźmiemy za ten główny wskaźnik parę EUR/PLN czyli parę w której rozliczany jest handel, to nawet z takiego wykresowego układu sił wynika, że w tej chwili nie byłoby niczym dziwnym gdyby euro kosztowało 10 groszy drożej i oscylował w granicy 4,40 zł. To jest coś co może się stać nawet w przeciągu tygodnia. To też byśmy widzieli na notowaniach Franka Szwajcarskiego. Z tego punktu widzenia raty kredytów frankowych wzrosną.

Co jeżeli problem będzie dalej narastał w Europie?

Europejski Bank Centralny w końcu może się zdecydować na dalsze poluzowanie polityki monetarnej. Już wcześniej pojawiały się takie głosy, kiedy EBC ciął stopy procentowe, że podobnej obniżki dokona bank Szwajcarii. Więc w nieco dłuższym okresie to niższe oprocentowanie mogłoby ten skok wynikający ze wzrostu notowań Franka Szwajcarskiego wyrównać. Niewątpliwie w pierwszym uderzeniu jest realne, że raty kredytów podrożeją.

Koronawirus może wpłynąć na zatrudnienie, a dokładniej mówiąc na jego spadek?

Spadek zatrudnienia jest realny nie tylko w związku z koronawirusem ale w związku z hamowaniem polskiej gospodarki. Dane za 4 kw. 2019 roku pokazują, że w tym roku wzrost gospodarczy może oscylować w okolicach 3 proc., czyli o 0,5 p.p niżej niż wcześniej prognozowano. W związku z wyhamowaniem wzrostu gospodarczego to zatrudnienie już mogłoby spadać.

Jeżeli przyjmiemy, że problem koronawirusa będzie narastał, że włoska gospodarka i przede wszystkim niemiecka gospodarka, która balansuje na granicy recesji w tym roku jednak w nią wpadnie, to siłą rzeczy trudno oczekiwać, że nasza gospodarka w dalszym ciągu będzie odporna na to hamowanie w strefie ruro.

Do 3 kw. 2019 roku byliśmy dość odporni, zwłaszcza na to mocne hamowanie w strefie euro, a zwłaszcza w Niemczech. Natomiast w 4 kw. inwestycje wyglądały słabo, popyt również delikatnie wyhamował.

Strach w europie również nie pomaga?

Można zakładać, że gdyby pojawił się większy strach przed koronawirusem w Europie, niekoniecznie u nas, to konsumenci mocniej chwyciliby się za portfele, mniej by wydawali co miałoby przełożenie na wzrost konsumpcji i niższe tempo wzrostu.

Teraz czekamy na to jak będzie się rozwijała sytuacja z rozprzestrzenianiem wirusa?

Przykład Włoch pokazał, że to nie jest tylko i wyłącznie problem chiński. To też pokazuje, że w zasadzie w każdej chwili taki wzrost liczby zachorowań może wystąpić w dowolnym państwie europejskim.

Ja nie chcę demonizować samego koronawirusa, nie oczekuję, że to będzie pandemia taka jak hiszpanka, ponieważ rozwój medycyny znajduje się na innym etapie.

Natomiast z punktu widzenia gospodarki groźniejszy od ilości ofiar śmiertelnych jest sam strach przed koronawirusem.

Co na przykład?

Mam tu na myśli zamykanie instytucji państwowych, odwoływanie imprez masowych. Osoby nie przychodzące do pracy. To wszystko w sposób bezpośredni przekładać się będzie na wyniki gospodarcze. Jak obserwujemy dane makroekonomiczne wystarczy porównać jakie są skoki w wynikach jeżeli w danym miesiącu w stosunku do miesiąca sprzed roku liczba dni roboczych była większa o 2 lub 3. Tutaj wyraźnie obserwujemy przyspieszenie. Natomiast przy kwarantannach w dużym mieście, np., gdyby w Warszawie tak było która odpowiada za znaczny procent wzrostu PKB w Polsce czy np.. na Śląsku, to automatycznie byśmy to odczuli w wynikach gospodarczych.

Zamykanie miast, zakładów pracy czy kwarantanna i zmniejszenie aktywności w sposób bezpośredni przekładałoby się na wyniki gospodarcze.

Jak to wygląda w Europie?

To nie jest szczęśliwy okres dla starego kontynentu, ponieważ w Europie w tym roku oczekiwaliśmy lekkiego odbicia gospodarczego po trudnym roku 2019. A tu pojawia się problem epidemii. Dodatkowo nie ma też zbyt wielu narzędzi do działania.

Po pierwsze trzeba znaleźć sposób powstrzymania koronawirusa, a z drugiej strony same banki centralne tak naprawdę nie mają zbyt wiele amunicji żeby dorzucać tego taniego pieniądza. Z drugiej strony nie zapominajmy, że sytuacja jest bardzo dynamiczna. Ona może się rozwijać zarówno w tę niekorzystną stronę, czyli za chwilę duży skok zachorowań pojawi się w innej, dużej gospodarce europejskiej, czy np. w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie możemy sobie wyobrazić, że za chwilę temat naturalnie wygasa. Mamy przełom, w Chinach nie rośnie liczba nowych zachorowań i to w jakiś sposób uspokoiłyby całą sytuację.

Ile czasu będzie potrzebowała chińska gospodarka, żeby wrócić do normalności?

Na pewno nie jest to kwestia miesiąca czy dwóch. Według mnie prędzej to będzie pół roku, a nawet dłużej. Ten region w Chinach został zamknięty, więc gospodarczo ten rok dla Chin będzie stracony, co siłą rzeczy zapewne zaważy na wynikach całej światowej gospodarki. Warto też się zastanowić czy epidemia w Chinach nie spowoduje, że w tym kraju wystąpi relokacja zasobów fabryk. Nie mówię tutaj o małych i tanich produkcjach ale bardziej o rynku technologicznym, gdzie automatyzacja mogłaby zastąpić pracę człowieka w znacznej mierze i wtedy spokojnie amerykańskei spółki technologiczne które produkują w Chinach mogłyby tę produkcję przenieść w inne rejony a nawet do siebie. To wcale nie musiałoby znacznie podrożyć tej produkcji.

Czego możemy się spodziewać?

Na chwilę obecną wydaje się, że Chiny 1 kw. mają mocno stracony, a 2 kwartał również nie zapowiada się dobrze. Natomiast 1 kw. w Europie, zwłaszcza po tych wydarzeniach w Włoszech też będzie bardzo słabo wyglądał.

Jak duży jest to problem dla Włoch i w jaki sposób może to dotyczyć Polski?

Włochy bardzo to odczują, ponieważ żyją z turystyki. To nawet z punktu widzenia statystycznego Kowalskiego pojawia się problem co zrobić z wakacjami? Rezerwować czy nie? Czy na miejscu się nie okaże, że urlop zostanie przedłużony przymusowo z powodu kwarantanny. Myślę, że branża turystyczna już teraz odczuje w sposób istotny ten strach związany z koronawirusem. Nie bez powodu akcje Rainbow Tours czy Enetr Air spadają na warszawskiej giełdzie.

Obejrzyj wideo:

Przez koronawirusa Frankowicze muszą się przygotować na wyższe raty kredytów

Wideo

Materiał oryginalny: Ekspert: Z punktu widzenia gospodarki groźniejszy od liczby ofiar śmiertelnych jest sam strach przed koronawirusem - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Moim zdaniem wirus mocno stymuluje rozwój gospodarki . Maseczki, zapasy, leki. Do tego robi możliwym rozwój krajowej produkcji ,malego biznesu , wyrwanie się z pod opieki międzynarodowych koncernów. czas pokaze.

Dodaj ogłoszenie