Ekspert: Nie należy się spodziewać fali zwolnień ale o podwyżkach też możemy zapomnieć

Maciej Badowski
Maciej Badowski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Pandemia COVID-19 wpłynęła na nastroje pracodawców i ich plany w zakresie zatrudnienia i płac. - W najbliższym czasie czeka nas stabilizacja na rynku pracy- tłumaczy w rozmowie z AIP Mateusz Żydek, rzecznik prasowy Randstad Polska. - Nie ma sygnałów niepokojących sygnałów dotyczących jakiejkolwiek fali zwolnień- dodaje. Jednak nie ma co liczyć na podwyżki.

- Oczywiście mieliśmy w ostatnim czasie chociażby w poprzednich badaniach, znaczący odsetek pracodawców, którzy planowali zmniejszenie zatrudnienia w swoich firmach. Natomiast w najnowszym badaniu ten odsetek spadł do 8 proc. - tłumaczy ekspert. - Natomiast wzrósł odsetek w 2 grupach. Z jednej strony w grupie pracodawców, którzy nie planują żadnych zmian w ciągu najbliższego półrocza, jeśli chodzi o poziom zatrudnienia w swoich firmach do 70 proc.- dodaje.

Jak tłumaczy Żydek, odsetek ten dotyczy także nowych miejsc pracy. - 17 proc. firm planuje stworzenie nowych miejsc pracy, organizację czy zorganizowanie nowych procesów rekrutacyjnych. Jeśli chodzi o te perspektywy dotyczące poszczególnych sektorów, to tutaj najbardziej ambitne plany w zakresie nowych miejsc pracy mają firmy z sektora nowoczesnych usług biznesowych- mówi.

Jednocześnie zwraca uwagę, że niemal 30 proc. firm z tego sektora będzie tworzyło nowe miejsca pracy, ale takie ambitne plany mają też firmy z branży przemysłowej i branży budowlanej. W tych 2 grupach prognozowane jest nieco wyższe zapotrzebowanie na pracowników niż to przeciętne, które pokazało badanie Randstad "Plany Pracodawców".

- Natomiast w 2 grupach odnotowaliśmy nieco wyższy poziom redukcji zatrudnienia. Z jednej strony to jest pośrednictwo finansowe, więc cała branża finansowa ale to jest trend, który nie jest wyłącznie związane z Covid 19. My już wcześniej wiedzieliśmy, że w tym sektorze redukcję zdarzają się częściej niż w pozostałych sektorach, pomimo dobrej sytuacji- wylicza ekspert i dodaje, że zauważalne to było jeszcze przed pandemią.

- Wynikało to po części z konsolidacji tego rynku. W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z dużymi fuzjami bankowymi, co często oznaczało na przykład likwidowania części placówek bankowych- wyjaśnia.

Jaklo drugi powód ekspert podaje cyfryzację sektora. Jednocześnie dodaje, że to zmniejszenie zatrudnienia w tym sektorze dotyczy pracowników bezpośredniej obsługi klienta. - Z drugiej strony ten sektor chce zatrudniać nowych, wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy wspomagać będą te procesy cyfryzacji, ale także zdalną obsługę klienta- mówi.

W najbliższym czasie drugim sektorem, który również odnotował wyższy poziom w zakresie redukcji zatrudnienia jest pozostała działalność usługowa. - Duża część firm, które zostały dotknięte w pewnym stopniu przez obostrzenia związane z pandemią. Tutaj możemy mówić chociażby o usługach gastronomicznych, czy na przykład tych związanych z wypoczynkiem- dodaje.

Jednocześnie Żydek nieco uspokaja nastroje tłumacząc, że jeśli chodzi o zatrudnienie w najbliższym czasie odsunęło się widmo ewentualnych zwolnień. Jego zdaniem firmy zaczęły trochę lepiej spoglądać na swoją sytuację finansową oraz w pewnym sensie zaczęły się przyzwyczajać do tej niecodziennej sytuacji.

- Im dłużej ona nam towarzyszy, tym bardziej firmy znajdują dobre rozwiązania na to, żeby dotrzeć ze swoimi produktami i usługami do klientów. Często wykorzystują nowe kanały dotarcia czy kanały sprzedaży, chociażby internetowe. To pozwala im funkcjonować już trochę śmielej zarówno w planach dotyczących zatrudnienia, jak i wynagrodzeń.

Jeżeli chodzi o poziom wynagrodzeń, to Żydek zwraca uwagę, że obecnie nie jest to najlepszy moment, żeby udać się po podwyżkę. - Mamy co prawda pewne sygnały ze strony firm, że będą podnosiły wynagrodzenie, ale w dużej mierze jest to związane z płacą minimalną, która od nowego roku będzie obowiązywała- wyjaśnia.

Ekspert tłumaczy, że w przypadku decyzji dotyczących wyższego wynagrodzenia czy awansów, to w najbliższym czasie może się to okazać trudne ze względu na wciąż napięte budżety pracodawców. - Z jednej strony budżety były już wcześniej przed pandemią napięte w związku z silną presję płacową za stronę pracowników i naturalnie pracodawcy chcieli temu sprostać. Z drugiej strony koszty, które pojawiły się w związku z pandemią oraz mniejsza sprzedaż produktów i usług przekładają się na to, że te budżety są jeszcze bardziej napięte i często w tym roku wręcz przekraczane, co oznacza, że firmy raczej nie są skłonne do podejmowania decyzji wyższych kosztów, które byłyby generowane właśnie przez podwyżki- tłumaczy.

Jednak w najbliższym czasie możemy się spodziewać podniesienia wynagrodzeń osobą najmniej zarabiającym, natomiast podwyższenie płacy minimalnej niemal w żadnym stopniu nie przełożył się na e podwyżki płac.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie