Ekonomiści recenzują program PiS. Wśród ekspertów i entuzjaści, i krytycy

Barbara Dziedzic
Piotr Warczak/Polskapresse Gazeta Wrocławska
Udostępnij:
Specjaliści od ekonomii pochylą się dziś nad gospodarczymi postulatami PiS. W rozmowach nie będzie uczestniczył minister finansów Jacek Rostowski, a wśród zaproszonych gości znajdują się zarówno entuzjaści, jak i surowi krytycy inicjatywy.

O zorganizowanie "poważnej rozmowy o Polsce" zaapelował ponad dwa tygodnie temu Jarosław Kaczyński. Wiceprezes PiS Beata Szydło poinformowała, że z zaproszonych 39 ekspertów obecność na debacie "Alternatywa" zadeklarowało blisko 30 z nich. Ryszard Bugaj, Witold Modzelewski, Elżbieta Mączyńska, Andrzej Sadowski, Ireneusz Jabłoński - między innymi ich opinie o propozycjach gospodarczych opozycyjnej partii poznamy po południu.

Podzielone opinie

Do grupy entuzjastów inicjatywy PiS należy prof. Witold Orłowski. - Nie widzę nic złego w tym, że partia polityczna chce omówić z ekonomistami swój program. Jeśli politycy naprawdę są zainteresowani uzyskaniem fachowego komentarza ekspertów, brałbym to za dobrą monetę - ocenia w rozmowie z "Polską" ekonomista. Podkreśla też, że nie należy z góry przekreślać sensu spotkania. Profesor nie pojawi się jednak na nim ze względu na wyjazd.

W PAN z powodu innych obowiązków zabraknie też prof. Krzysztofa Rybińskiego, który również trzyma kciuki za konferencję. - W Polsce brakuje debat na tematy zarówno ekonomiczne, jak i społeczne, dlatego uważam, że to ważna inicjatywa. Czy jest ona organizowana przez PiS, PO czy jeszcze kogoś innego - to obojętne - mówi prof. Krzysztof Rybiński.

Sadowski: Trudno uciec od polityki, gdy debatę organizuje partia. Ważne jest to, czy spełni ona swoją rolę naukową

Natomiast według dr. Andrzeja Sadowskiego z Centrum Adama Smitha, który zasiądzie dziś wśród panelistów, należy pytać przede wszystkim o to, czy obok wydźwięku politycznego spotkanie spełni rolę ekspercką. - Trudno uciec od politycznego charakteru debaty, kiedy jest ona organizowana przez partię polityczną, i to jest oczywiste. Jednak jeśli spełni ona swoją rolę naukową, to bardzo dobrze, że została zorganizowana - komentuje dr Sadowski. I zgadza się z prof. Rybińskim co do tego, że problemy ekonomiczne powinny sytuować się ponad politycznymi podziałami. - Nie ma znaczenia, która opcja polityczna zadaje pytania. Jeśli to poważne rozmowy, zarówno ja, jak i zaproszeni koledzy z Centrum Adama Smitha zawsze służymy radą i doświadczeniem - dodaje ekonomista.
Wiadomo, że polityczny charakter debaty, o którym wspomina dr Sadowski, nie podoba się Ryszardowi Petru. Ekonomista napisał list do lidera PiS, w którym m.in. tłumaczy powody dzisiejszej absencji i pokrótce komentuje swoje stanowisko w kwestii programu zaprezentowanego przez prezesa. "Po dokładnym zapoznaniu się z przesłanymi materiałami uznałem, że mój udział w tej debacie nie jest celowy" - pisze w dokumencie. Petru zauważa także, że debata o postulatach konkretnego ugrupowania z góry zakłada, że dyskutanci popierają gospodarczą diagnozę partii. "W moim przekonaniu rozwiązania oparte na szeregu ulg i zachęt nie są odpowiedzią na najważniejsze wyzwania naszego kraju. (...) Nie ma monopolu na optymalne rozwiązania, kluczem jest jednak rozmowa w oderwaniu od emocji i polityki" - napisał ekonomista.

Bez ministra finansów

Prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz powiedział wczoraj, że największym mankamentem debaty jest jego zdaniem brak zaproszenia dla ministra Jacka Rostowskiego. - To tak, jakby dyskutować o pieczeniu chleba i nie zaprosić piekarza - komentował Nałęcz. - Bez ministra finansów ta debata jest bardzo ułomna, zamienia się w naukowe seminarium. Jego obecność czyniłaby ją bardziej osadzoną w realiach rządzenia państwem - komentował prezydencki doradca. I ocenił, że w jego opinii organizatorom chodzi raczej o spektakl działań opozycji niż rzeczywistą refleksję nad stanem finansów i gospodarką państwa. - Ale każdy gospodarz ma prawo i do zaproszenia gości, i do podania na stole własnych potraw - zauważył.

Rybiński: Obojętne, czy debata jest organizowana przez Platformę, PiS albo jeszcze kogoś innego

Eksperci spotkają się w siedzibie Polskiej Akademii Nauk. Konferencja potrwa kilka godzin, bo zabrać głos mają wszyscy przybyli. Wystąpienia będzie moderował dziennikarz Krzysztof Skowroński.

Wśród propozycji PiS, o których będą dyskutować specjaliści, znalazły się między innymi zmiany w systemie podatkowym, dziesięcioletni plan walki w bezrobociem czy zaostrzenie kar za korupcję. Prawo i Sprawiedliwość postuluje wspieranie rodzin poprzez zwiększanie stawki, którą można odliczyć od podatku, o 50 proc. za każde kolejne urodzone dziecko oraz przywrócenie możliwości przechodzenia na emeryturę w wieku 60 i 65 lat.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rex
To dobrze, że min Rostowski nie bierze udziału. Najpierw musi wyjaśnić swoja prawno-etyczną sytuację oraz akres swojej lojalności wobec RP...?!

"Polski minister finansów podatki od wynajmu mieszkań płaci w Wielkiej Brytanii. Będąc w latach 1989–1991 doradcą ekonomicznym wicepremiera i ministra finansów Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1997–2001 – szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, w latach 2002–2004 – doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego, Jan Vincent-Rostowski zarabiał w Polsce. Czy wówczas podatki od dochodów też płacił w Wielkiej Brytanii? NIP i pesel, niezbędne do rozliczeń, załatwił mu bowiem dopiero w 2007 roku wicepremier Schetyna.

Minister Rostowski rządzi finansami w Polsce, choć według naszych informacji znaczną część swojego czasu przebywa w Londynie. Rzecznik rządu Paweł Graś i minister Rostowski nie odpowiedzieli na pytania „GP” w tej sprawie.

Jan Vincent-Rostowski został mianowany ministrem Rzeczypospolitej Polskiej, nie będąc zameldowanym w naszym kraju i nie posiadając polskiego dokumentu tożsamości. To ewenement w historii współczesnej Polski (poza marszałkiem Konstantym Rokossowskim). Nadzorcą polskich finansów został człowiek, o którym nawet niektórzy politycy PO mówili, że „jest tak bardzo oderwany od polskiej rzeczywistości, że wchodząc do ministerstwa, nie miał zielonego pojęcia o podziale administracyjnym kraju. Nie wiedział, czym są budżety wojewódzkie, gminne i powiatowe.
Jak podawały media, Rostowskiego rekomendował Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki. Wcześniej Jan Vincent-Rostowski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi, pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków. Przypomnijmy, że w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że cel ustawowy – pomnożenia majątku Funduszy nie został osiągnięty, a główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką.

– Kim jest Jan Vincent-Rostowski – gdzie obronił doktorat, gdzie habilitował się, kto nadał mu tytuł profesorski oraz w jakich bankach i instytucjach finansowych, oprócz posad urzędniczych, zdobywał doświadczenie? Zapytajcie o to ministra – radzi jeden z emerytowanych ekonomistów zachodnich.
Minister nie odpowiada.

Minister Rostowski, jako jedyny członek Rady Ministrów zataił w swoim oświadczeniu majątkowym, w jakich bankach komercyjnych za granicą ma zaciągnięte kredyty na kwotę 183 000 GBP. Nie chciał też ujawnić, czy pensja ministerialna wystarcza mu na spłatę tych zobowiązań i czy posiada inne źródła dochodów. Dopiero po publicznym postawieniu pytań przez „GP” wydał oświadczenie w tej sprawie. Po artykule w „GP” PiS przedstawiło wniosek, by CBA zbadało oświadczenia majątkowe ministra Rostowskiego. "

Czy w innym kraju - wolnej demokracji - a nie kolonialnym byłoby to mozliwe?
R
Rex
To dobrze, że min Rostowski nie bierze udziału. Najpierw musi wyjaśnić swoja prawno-etyczną sytuację oraz akres swojej lojalności wobec RP...?!

"Polski minister finansów podatki od wynajmu mieszkań płaci w Wielkiej Brytanii. Będąc w latach 1989–1991 doradcą ekonomicznym wicepremiera i ministra finansów Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1997–2001 – szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, w latach 2002–2004 – doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego, Jan Vincent-Rostowski zarabiał w Polsce. Czy wówczas podatki od dochodów też płacił w Wielkiej Brytanii? NIP i pesel, niezbędne do rozliczeń, załatwił mu bowiem dopiero w 2007 roku wicepremier Schetyna.

Minister Rostowski rządzi finansami w Polsce, choć według naszych informacji znaczną część swojego czasu przebywa w Londynie. Rzecznik rządu Paweł Graś i minister Rostowski nie odpowiedzieli na pytania „GP” w tej sprawie.

Jan Vincent-Rostowski został mianowany ministrem Rzeczypospolitej Polskiej, nie będąc zameldowanym w naszym kraju i nie posiadając polskiego dokumentu tożsamości. To ewenement w historii współczesnej Polski (poza marszałkiem Konstantym Rokossowskim). Nadzorcą polskich finansów został człowiek, o którym nawet niektórzy politycy PO mówili, że „jest tak bardzo oderwany od polskiej rzeczywistości, że wchodząc do ministerstwa, nie miał zielonego pojęcia o podziale administracyjnym kraju. Nie wiedział, czym są budżety wojewódzkie, gminne i powiatowe.
Jak podawały media, Rostowskiego rekomendował Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki. Wcześniej Jan Vincent-Rostowski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi, pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków. Przypomnijmy, że w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że cel ustawowy – pomnożenia majątku Funduszy nie został osiągnięty, a główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką.

– Kim jest Jan Vincent-Rostowski – gdzie obronił doktorat, gdzie habilitował się, kto nadał mu tytuł profesorski oraz w jakich bankach i instytucjach finansowych, oprócz posad urzędniczych, zdobywał doświadczenie? Zapytajcie o to ministra – radzi jeden z emerytowanych ekonomistów zachodnich.
Minister nie odpowiada.

Minister Rostowski, jako jedyny członek Rady Ministrów zataił w swoim oświadczeniu majątkowym, w jakich bankach komercyjnych za granicą ma zaciągnięte kredyty na kwotę 183 000 GBP. Nie chciał też ujawnić, czy pensja ministerialna wystarcza mu na spłatę tych zobowiązań i czy posiada inne źródła dochodów. Dopiero po publicznym postawieniu pytań przez „GP” wydał oświadczenie w tej sprawie. Po artykule w „GP” PiS przedstawiło wniosek, by CBA zbadało oświadczenia majątkowe ministra Rostowskiego. "

Czy w innym kraju - wolnej demokracji - a nie kolonialnym byłoby to mozliwe?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Ekonomiści recenzują program PiS. Wśród ekspertów i entuzjaści, i krytycy
p
polo
taki "ekonomista" jak z koziej d....y trąba.
T
Tomasz
Mam nadzieję, że będzie na argumenty bo to się opłaci najbardziej nam- podatnikom.
W końcu kiedyś PiS może wrócić do władzy...
Dodaj ogłoszenie