Dziś walentynki. Czy w świecie smartfonów przetrwa tradycyjne randkowanie? Mówi Jarosław Zabojszcz, psycholog i seksuolog.

Agnieszka Kamińska
pixabay
Wiele osób szuka partnera lub partnerki w sieci, już nawet nie przy pomocy komputera, ale smartfona. Czy to zjawisko wyparło tradycyjną formę randkowania?

Droga poszukiwania partnera nie musi zmieniać formy randkowania! Prawdą jest, że w obecnych czasach, ze względu na rozwój technologii oraz to, że więcej pracujemy, popularniejsze stają się wirtualne formy poszukiwania bliskich osób. Tak jest po prostu wygodniej. Kontakt online to początek znajomości, która wcześniej czy później - oczywiście lepiej wcześniej - i tak przeniesie się w świat realny. Choć są i wyjątki. Serwisy randkowe, aplikacje, chaty są etapami pierwszej selekcji. Te narzędzia nie są idealne - np. pisząc, nie widzimy mimiki, nie słyszymy tonu głosu. Nie każdy potrafi dobrze zinterpretować słowo pisane. Jest więc niebezpieczeństwo, że „skreśli się” kogoś, kto jest bardzo wartościową osobą. Zdarza się, że pomylimy się w naszej analizie, ponieważ ktoś po drugiej stronie ekranu świetnie zaprezentuje swoją maskę. Kiedy dochodzi już do spotkania, to forma randkowania jest od lat podobna: kawa, rozmowy, spacery, kino, seks - kolejność bywa różna. Nadal oczywiście ludzie poznają się także bezpośrednio np. w klubach, na domówkach, w autobusie.

Kiedyś chodziło się na kilka randek, by wysondować drugą osobę. Teraz poprzez wyszukiwarkę na portalu randkowym znajdujemy taką osobę, która odpowiada naszym preferencjom. Czy nie jest tak, że szukający łatwo rezygnują z danej osoby, która nie do końca im pasuje, bo wiedzą, że w kolejce czekają następne?

Czasami ocena i szufladkowanie przychodzi zbyt szybko. Niestety, wyznawany przez niektórych konsumpcjonizm dotyczy także relacji - używa się i zostawia. I tak można w nieskończoność, bo przecież za chwilę internet znowu nas z kimś „sparuje”. Taka postawa dotyczy obu płci. Wygoda, jaką daje świat wirtualny, nie musi być zła. Wystarczy rozsądnie z niego korzystać. Warto szybko zamienić wirtual na real. Inwestycja czasu, dialogu, emocji jest potrzebna. Nie da się osiągnąć czegoś wartościowego bez zaangażowania. A relacje zdecydowanie warte są inwestycji. Pełny związek to związek realny. Nie zaspokoimy wszystkich swoich potrzeb przez internet. Nie w sposób pełnowartościowy i zdrowy.

Czy randkujący poprzez internet są zainteresowani tylko flirtem czy może jednak poważnym związkiem?

W internecie panuje równouprawnienie. Osoby poszukują związków, ale i seksu. To dotyczy kobiet i mężczyzn. Kiedyś portale randkowe służyły głównie osobom, które chciały wejść w relację i stworzyć związek. A aplikacje miały zapewnić szybki seks. Od dłuższego już czasu coraz więcej osób korzysta z aplikacji, a co za tym idzie ich oczekiwania się zmieniają. Z kolei na portalach pojawiają się od wielu lat te same osoby, które z jakichś przyczyn nie weszły w dłuższe i głębsze relacje. Albo też takich po prostu nie poszukują.

Kiedyś zastanawiano się, czy na pierwszej randce można się całować lub czy można iść do łóżka. A teraz podobno randkowicze zastanawiają się, czy wypada wysłać drugiej osobie emotikonkę w postaci serduszka.

W spotkaniu bezpośrednim mamy słowo, mimikę, dotyk, wiele gestów, zapach, entourage. To wszystko ma znaczenie. W komunikacji wirtualnej, głównie pisanej, musimy postawić na jak najlepsze odczytanie przekazu. A nie zawsze wszystko da się ubrać w słowa. Emotikony dla niektórych stały się tak ważne, że tekst bez ich użycia nie jest zrozumiały. Uważają, że zawsze trzeba wstawić uśmiech, serduszko… Tylko pytanie: czerwone, zielone czy może fioletowe? Pulsujące czy podwójne? Grafiki pozwalają coś podkreślić, wzmocnić znaczenie. Nie należy ich bezwzględnie dewaluować.

Z badań dowiadujemy się, że wśród osób między 20. a 30. rokiem życia zmniejszyła się liczba kontaktów seksualnych. Jak to możliwe, skoro internet ułatwia kontakty?

Tak, liczba kontaktów seksualnych między młodymi i bardzo młodymi ludźmi zmniejsza się. Mają na głowie pracę, obowiązki albo wolą zobaczyć czwarty sezon ulubionego serialu czy przejrzeć newsy w internecie. Jesteśmy coraz bardziej zabiegani, zmęczeni. A seks mógłby nam pomóc! Dzięki niemu umacniają się więzi, pogłębia bliskość, ale też poprawia się funkcjonowanie układu immunologicznego i biochemia mózgu. Seks to świetny antystresor. Tymczasem niektórzy zamiast seksu wolą wpatrywać się w ekran smartfona. Kiedyś ktoś powiedział, że telefon przybliża tych, którzy są daleko, ale oddala tych, którzy są obok. I to bolesna prawda.

Niektórzy twierdzą, że seks wirtualny daje im więcej satysfakcji niż realny. Czy to świadczy o lenistwie czy może o tym, że społeczeństwo jest tak zabiegane, że już nie ma sił na realny seks?

To pójście na łatwiznę. O związek trzeba dbać. Za seks wirtualny jedni płacą, inni wykorzystują jednorazowe znajomości w sieci. Norma w seksuologii mówi m.in. o tym, że prawidłowa relacja seksualna między dwoma osobami to taka, w której wybiera się aktywność seksualną z drugim człowiekiem, a nie formę autostymulacyjną. A seks wirtualny, póki co, jest jednak autostymulacyjny. Myślę tu o kwestii fizycznej, nie mówię o innych bodźcach, jakie jesteśmy w stanie pozyskać.

Flesz: coraz więcej zachorowań na koronawirusa wśród młodych ludzi

Wideo

Materiał oryginalny: Dziś walentynki. Czy w świecie smartfonów przetrwa tradycyjne randkowanie? Mówi Jarosław Zabojszcz, psycholog i seksuolog. - Dziennik Bałtycki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

L
Lena

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

Dodaj ogłoszenie