Dziennik kolarski pisany na Cyprze

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. Polskapresse
Nasi ludzie są wszędzie. Nawet na Cyprze. Pojechałem na tę wyspę na urlop, wypoczynkowy zresztą, ale od kolarstwa nie mogłem się oderwać. Dariusz Banaszek, szef BDC, dał mi namiary na Seweryna Kućkowskiego. To były kolarz warszawskiego Poloneza, ale pochodzący z Sopotu. Ścigał się w późnych latach z Ryszardem Szurkowskim i we wczesnych z Leszkiem Piaseckim. Od jakiegoś czasu mieszka na Wyspie Afrodyty i nie rozstaje się z rowerem. I to z powodzeniem.

W domu w Pafos pół pokoju zajmują rowery, na półce magazyny kolarskie. Seweryn wyciąga stare programy wyścigowe, opowiada o wspólnych znajomych - Szurkowskim, Langu, Mytniku. Choć za oknami szumi morze, choć w okolicy pełno starożytnych zabytków, to gadamy o kolarstwie. Takie zboczenie.

Na Cyprze kolarskie trasy są piękne. Moja żona zauważa (słusznie!), że wszędzie widzę górskie premie, fajne miejsce, gdzie mógłby się toczyć wyścig. Seweryn startuje w wyścigach rozgrywanych na Cyprze, i to z sukcesami. I jak tu nie mówić, że Polacy to kolarski naród? Miejscowi zazdroszczą mu profesjonalnego sprzętu, strojów, które nasz rodak kupuje w internecie. Tutejsi kolarze uważają, że większość rzeczy do uprawiania tego sportu powinni dostać z urzędu. Urząd (federacja kolarska) nie daje, więc nie mają.

Jadąc razem na wycieczkę z Pafos w kierunku Limassol, Seweryn nie tylko opowiada o cypryjskich atrakcjach turystycznych, zwłaszcza kiedy zatrzymujemy się w miejscu, gdzie na świat przyszła Afrodyta (moja żona słucha), ale także zaznacza, że tu była górska premia podczas wyścigu, że ten i tamten uciekł, że ten wygrał, a tamtemu się nie udało (żona lekko znudzona), że ta góra ma tyle a tyle procent, a zjazd jest techniczny. Takie kolarskie życie.

Cypr dla kolarstwa nie jest specjalnie odkryty. Od kilku lat na zimowe (w Polsce), a letnie (na Cyprze) treningi przyjeżdżają tu kolarze amatorzy na przykład warszawskiego Ronda Babka, ale na pięknych trasach, na drogach przypominających nieco nasze (sprzed remontów) nie widać prawie kolarzy. Szkoda, bo jesienią czy wiosną można tutaj potrenować solidnie, ale międzynarodowy trend ciągnie kolarzy w okolice hiszpańskich wysp czy wybrzeża.

Kto wie, czy to się nie zmieni. Chcą Polaków we Włoszech. Chcą narciarzy, ale promują się poprzez Tour de Pologne, który w 2013 r. rozpocznie się w Trydencie. Może za kilka lat Czesław Lang wybierze kierunek cypryjski. Turystów z Polski tam nie brakuje, więc reklama się przyda. I mamy tam swojego Kućkowskiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie