Dzień zwycięstwa, noc klęski

Janina Paradowska
Na dzień 4 czerwca przypadają dwie bardzo różne rocznice - wyborów z czerwca 1989 r. oraz obalenia rządu Jana Olszewskiego z 1992 r. Jeszcze nie tak dawno, w czasach budowy IV RP ta druga stawała się coraz ważniejsza. Miała zasilić zbiór mitów polskich.

Rząd Jana Olszewskiego był przecież pierwszym gabinetem wyłonionym po w pełni wolnych wyborach do Sejmu, a więc nie był tak jak gabinet Tadeusza Mazowieckiego skażony grzechem politycznego kontraktu. A ponadto obalili go przedstawiciele wielkiego zła, jakie odziedziczyliśmy w spadku po PRL, czyli agenci. Czyż to nie wystarczy, by budować mit prawego premiera, na którego dybią sfora agentów, a także przemieszanych z nimi "różowych", a wszystkim tym dowodzi superagent "Bolek"?

Mitu czerwcowych wyborów budować nie trzeba. Ten dzień z 1989 r. broni się sam, jest datą graniczną. Joanna Szczepkowska mówiła, że wówczas skończył się w Polsce komunizm, i mniej więcej, jeśli rzecz ujmować w kategoriach symbolicznych, miała rację. Jeśli trzeba coś budować, to pamięć o tym dniu - a chętnych do budowania jest niewielu, bo wprawdzie oburzamy się, że inni naszej historii nie znają, ale też sami nie potrafiliśmy o swoje dokonania zadbać. Wszystkie próby ustanowienia tego dnia choć nieco bardziej świątecznym nie odniosły sukcesu. Praktycznie nieistniejąca Partia Demokratyczna, ostatnia spadkobierczyni Unii Demokratycznej, organizuje piknik, grupa młodzieży proponuje happening "wyłączmy system", ale tak naprawdę jest to dzień ważny dla coraz mniej licznego grona kombatantów. Dla większości to dzień jak co dzień, w tym roku dodatkowo przytłoczony zbliżającymi się piłkarskimi emocjami. I może to nawet dobrze, że tamten 4 czerwca, który był pierwszym krokiem do normalności, też staje się coraz bardziej normalny. Jeżeli to ma być Dzień Wolności, niech każdy tę wolność świętuje tak, jak mu w duszy gra. Najwyraźniej jeszcze nie czas, abyśmy to dokonanie cenili, tak jakby je cenić wypadało.

Mitu obalenia rządu Olszewskiego zbudować się nie da, oczywiście pod warunkiem, że chce się choćby minimalnie trzymać faktów. Nigdy nie dość przypominania, że sam Jarosław Kaczyński, twórca tego gabinetu, wkrótce po jego powstaniu nazwał go rządem kompromitacji polskiej prawicy. Jego główną zasługą jest to, że chociaż doszedł do władzy pod hasłami, że czas skończyć z Balcerowiczem, transformację rozpoczętą przez wicepremiera jednak w ogólnych zarysach kontynuował. Bał się eksperymentów szukania modnej wówczas trzeciej drogi i wkroczenia na drogę pobudzenia inflacji. Cała reszta była już tylko dramatem nieudolnego rządzenia przy kruszącej się większości parlamentarnej, co musiało prowadzić do upadku.

Nie da się bowiem rządzić prawie wyłącznie przy pomocy przemówień, nawet najbardziej przejmujących, i pytań w rodzaju: czyja ma być Polska, w czym specjalizował się ówczesny premier. Nie da się utrzymać przy władzy nieumiejętnością budowania koalicji czy niezbornymi próbami organizowania jakiegoś stanu wyjątkowego, którego nawet nie umiano zaplanować, nie mówiąc już o przeprowadzeniu, czy wyrzucaniem na widok publiczny teczek agentów, w tym wygodnych politycznie niby-agentów, a wszystko w celu politycznego handlu. Każdy z tych elementów był rzeczywiście wielkim popisem nieudolności i braku kompetencji. Jeśli ktoś zdołał najbardziej skompromitować hasło lustracji, to nikt nie zrobił tego lepiej niż ów pierwszy prawdziwie niepodległościowy rząd. Od 4 czerwca 1992 r. wiadomo przecież, że teczki nie służą żadnej prawdzie, żadnemu oczyszczeniu życia publicznego, ale wyłącznie politycznym rozgrywkom, co w przyszłości po wielekroć zresztą potwierdzano.

Jeśli ktoś zdołał najbardziej skompromitować hasło lustracji, to nikt nie zrobił tego lepiej niż ów pierwszy niepodległościowy rząd

Dla obalenia tak słabego rządu nie byli potrzebni żadni agenci, wystarczała już wówczas rodząca się sejmowa większość. Można nawet uznać, że owa noc teczek była dla tego rządu zdarzeniem wielce szczęśliwym. Dzięki niej można było przejść do historii jako ofiara starego systemu, który stawiał taki opór wątłej jeszcze niepodległościowej fali, można było kręcić filmy o nocnych zmianach, a potem palić przed Belwederem kukły "Bolka", czyli kłaść fundamenty pod przyszłe radykalnie prawicowe ugrupowania, które - jak się potem okazało - z budowaniem koalicji i rządzeniem miały te same kłopoty.

Kliknij, aby czytać pozostałe komentarze Janiny Paradowskiej

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tusk
Janko przymij wreszcie do wiadomości, że jesteś beznadziejna. Pośmiewisko normalnej Polski.
J
Jeschov
J-23 ZNOWU NADAJE...
N
NorvidNH
Powinno rządzić LSD i spalikotyzowne PEŁO. Po co komu sprawiedliwość . Ważne,że nasi nic nie stracili a jeszcze do zera całą Polskę wygolili! Olszewski został wyboksowany przez kapuchę Wazelina. Kawch kakij luzk całował Siwcem z Suchy ziemie. Szmaty wasz się skończył. Diabły z Moskwy czekają u bram piekieł na oznaczone kałem bestii persony PRL!
D
Dr Brr
Ustawa emerytalna to dla tej starej pigwy.Będzie pisać bzdury póki tchu jej starczy ,chyba że dopadnie ją demencja i pomyli gówno z ciastkiem.
G
Gość
Gloryfikowanie tych którym się udaje, jest naturalne. Ci co przegrywają przecież przegrywają bo są gorsi. Ten biało-czarny scenariusz sprawdzi się i w 120 min. filmie, przedstawieniu czy książce. Ale w sporym państwie jest jednak troszkę więcej, nazwę to, subtelności. Pokazuje to nasza historia.
Dobrze by było gdybyśmy pamiętali, że tworzymy wspólną Polskę. Życzę wszystkim byśmy niepodległość, już dłuższą od dwudziestolecia międzywojennego, chcieli budować także na płaszczyznach nie tylko politycznych, czy publicystycznych.
s
seder
Dziś trzeba postawić twardo pytanie. Premierze! Prezydencie! Platformo! Znów nas okłamaliście, czy jesteście tak gigantycznymi partaczami? A może jedno i drugie? Gdzie zapowiadane sukcesy, inwestycje i skok cywilizacyjny? Z czego wypływa Wasze poczucie radości? Wy będziecie uśmiechać się w towarzystwie Putina i Merkel. Czy Wam to wystarczy? Jaki los w imię tego zgotowaliście rodakom? Nie wstyd Wam?
n
normalny
Jaki widać w państwie Tuska juz nie mozna zadawać nawet pytań. Tolerancyjni atakują tak jak kiedyś wojowano o wspólistnienie i pokój.
k
kosak
Bo ma dużo do stracenia materialnie bo moralnie już stracila
k
kosak
A ty mario to myślisz czasami?
@mario
A ty człowieku znaowu mantry prawdziwego polaka radiomaryjnego chowu wypisujesz z pasją idioty. Ale cóż genetyczni patrioci z jakowej obórki mają to do siebie, że jak czegoś się uczepią to będą sie tego trzymać jak wesz psiego ogona.
o
olof
Czemu pani Janka tak panicznie boi się lustracji?
j
jak za Stalina
to już sie wszystko miesza. Towarzyszka zacznie pisac o Bierucie, bo u ludzi starszych najlepsza jest pamięc z młodości.
k
kowal
Mario ty jesteś prostszy niż Bolek. twoje wypociny to co najwyżej jego poziom.
T
TW Bolek
Czy Janka się już zlustrowała? Najwyższy czas.
e
eAgaton
Tzw. noc teczek i obalenie rządu Jana Olszewskiego było w istocie parlamentarną próbą sił różnych ugrupowań politycznych z których wszystkie były powiązane z dawnymi służbami specjalnymi i to zarówno cywilnymi jak i wojskowymi. Może to wydawać się dziwne ale całym procesem wydarzeń lat 80tych i 90tych ubiegłego wieku kierowali ludzie służb i to zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Wszystkie znane nazwiska o tym świadczą i to ci ludzie stanowili elitę narodu o którą tak się upomina pan Macierewicz. Właśnie taka elita rządzi nami do dziś do spółki ze swoimi dziećmi i znajomymi. Taka jest logika tego państwa i żadne lamenty tego nie zmienią. Można tylko usiąść i popłakać.
Dodaj ogłoszenie