18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Dzięki papieżowi Liban był na ustach świata

Grzegorz Ignatowski
Grzegorz Ignatowski
Grzegorz Ignatowski Fot. Polskapresse
Nie trzeba chyba zaglądać do watykańskich mediów, aby stwierdzić, że większość informacji docierających do nas z Rzymu w ostatnim czasie dotyczyła sytuacji na Bliskim Wschodzie, szczególnie w Republice Libanu.

Kilka dni temu zakończyła się przecież pielgrzymka Benedykta XVI do kraju, który na swojej fladze umieścił znak cedrowego drzewa. Zresztą, sytuacją w tym regionie świata interesują się aktualnie wszystkie światowe media. Możemy więc bez żadnego skrępowania powiedzieć, że Watykan żyje tym samym, czym żyje cały świat. Znane są polityczne i społeczne powody tej sytuacji - emisja krótkiego filmu, który w obraźliwy sposób przedstawia muzułmanów i samego Mahometa oraz zamordowanie w Libii ambasadora Chrisa Stevensa i trzech innych pracowników ambasady. Kolejny raz przekonujemy się, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest wyjątkowo dynamiczna i trudna do przewidzenia.

Przypominam sobie, że kilka lat wcześniej dokładnie śledziłem sytuację na Bliskim Wschodzie. Nerwowo przeglądałem wówczas programy telewizyjne, aby dowiedzieć się, czy przypadkiem coś ważnego nie stało się w tym regionie świata w ciągu minionej nocy. Tak czy inaczej trzeba skonstatować, że zamieszki na Bliskim Wschodzie w pewien sposób przyćmiły ostatnią wizytę papieską. Pojawiły się nawet opinie, że twórcom bulwersującego filmu "Niewinność muzułmanów" o to właśnie chodziło. Jak donosi watykański Zenit - w czasie rozmowy z dziennikarzami, którzy towarzyszyli papieżowi podczas lotu do Libanu - Benedykt XVI mówił o niepotrzebnych spekulacjach na temat sensowności jego wizyty w kontekście zaognionej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zenit - powołując się na amerykańską agencję prasową Associated Press - przypomina, że wiele arabskich państw, w tym Arabia Saudyjska i Kuwejt, nalegało na swoich obywateli, aby nie odwiedzali nie tylko Syrii, lecz także siadującego z nią Libanu.

W miarę jak zbliżała się pielgrzymka, pojawiały się w watykańskich mediach, w tym również w "L'Osservatore Romano", informacje, że trzeci z kolei papież odwiedza Liban. Przypomnijmy, że 2 grudnia 1964 r. Paweł VI zatrzymał się krótko na lotnisku w Bejrucie w trakcie swojej podróży do Bombaju. Jan Paweł II był na libańskiej ziemi od 10 do 11 maja 1997 r. Możemy zapytać, dlaczego wszystkie wizyty papieskie w tym małym kraju miały niezmiernie ważne znaczenie dla Watykanu. Odpowiedź jest prosta, a przybliża nas do niej spojrzenie na statystyki. Pozwalają one zrozumieć, dlaczego mówiąc o egzystencji tamtejszych chrześcijan i pomijając ostatnie burzliwe dzieje państwa, nie można stawiać obok siebie Libanu, Egiptu i innych państw arabskich. Niemal w połowie mieszkańcy tego czteromilionowego państwa podzieleni są na arabskich muzułmanów i chrześcijan. Ci ostatni, w przeważającej mierze należą do katolickiego Kościoła maronickiego. W konsekwencji Liban to bodaj jedyne państwo arabskie, w którym w pełni respektowana jest wolność sumienia oraz wyznania, a mieszkańcy mogą bez poważnych konsekwencji zmieniać swoje przekonania religijne.

Przypomnijmy kilka ostatnich danych zaczerpniętych z Centralnego Urzędu Statystyki Kościoła. Dowiadujemy się z nich, że tamtejsi katolicy posiadają rozbudowaną sieć parafii, centra edukacyjne obejmujące zarówno przedszkola, jak i uniwersytety, prowadzą wiele szpitali, klinik, domów dla osób starszych, sierocińców i żłobków. Uwzględniając pluralizm religijny Libanu, a także jego położenie w samym centrum Bliskiego Wschodu, możemy powiedzieć, że jest on najodpowiedniejszym państwem arabskim, w którym papież mógł przekonywać, że chrześcijanie i wyznawcy islamu potrafią żyć obok siebie w pokoju i harmonii. Z takim też nastawieniem patrzę na przygotowania i przebieg ostatniej wizyty Benedykta XVI. Kilka dni wcześniej, 12 września, doszło w Bejrucie do spotkania czterech procesji, które tworzyli młodzi muzułmanie i chrześcijanie. Na jednym z najważniejszych placów stolicy zgromadzona młodzież trzymała w rękach zapalone pochodnie i flagi libańskie. Nastrój spotkania wyznaczało hasło: "Razem w pokoju, miłości, wolności i bezpieczeństwie". Libańczycy pokazali, że pluralizm nie przeszkadza, aby wspólnie koegzystować.

Z doniesień prasowych dowiadujemy się, że mimo narastających na świecie protestów wielu środowisk arabskich wobec zachodniej cywilizacji przywódcy tamtejszych chrześcijańskich i muzułmańskich denominacji z dużymi nadziejami oczekiwali na przybycie Benedykta XVI. We wszystkich przemówieniach papieża wygłoszonych na ziemi libańskiej w dniach od 14 do 16 września pojawiała się konieczność dialogu, który jest niezbędny do osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie.

Na bejruckim lotnisku, tuż przed odlotem Benedykt XVI podkreślił pozytywny wkład muzułmanów w całą jego pielgrzymkę. W tych trudnych czasach - mówił - wszyscy Arabowie, a w rzeczywistości cały świat, mógł zobaczyć chrześcijan i muzułmanów zjednoczonych w radowaniu się pokojem. Jest w tradycji Bliskiego Wschodu przyjmować gości z troską i z szacunkiem. Benedykt XVI podkreślił wyjątkowe ciepło i sympatię, które sprawiły, że zapragnął powrócić do Libańczyków. Nie mamy prawa twierdzić, że była to zwykła kurtuazja, która zawsze towarzyszy oficjalnym i międzynarodowym wizytom. Dlaczego zatem nie zgodzić się z tezą, że zupełnie inne obrazy docierające do nas z Bliskiego Wschodu, które intrygowały w tym czasie opinię publiczną, miały przesłonić to ważne przesłanie, które płynęło z ziemi libańskiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie