Dziekanowski: Lewandowski ma plan i jest ambitny

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Dziekanowski rozegrał 63 mecze w reprezentacji Polski i strzelił w nich 20 goli
Dziekanowski rozegrał 63 mecze w reprezentacji Polski i strzelił w nich 20 goli Sylvia Dabrowa
Niemoc, jaka panowała ostatnio w Legii wymagała zmian i jestem przekonany, że decyzja o zwolnieniu Jacka Magiery nie zapadła pod wpływem impulsu. - mówi Dariusz Dziekanowski.

Czy patrząc na to, co działo się ostatnio w Legii Warszawa nie miał Pan wrażenia, że - jak w starym ludowym powiedzeniu - Kowal zawinił, a Cygana powiesili?
Rozumiem, że chodzi Panu o zwolnienie Jacka Magiery.

Dokładnie. Rozwalili mu drużynę, sprzedali najlepszych piłkarzy, a następcy na razie zawodzą. Najprościej zwolnić trenera...
Ja widzę to trochę inaczej. Taki klub, jak Legia, stawia sobie jakieś cele. Przyjmuje jakieś założenia, a trener jest ich wykonawcą. Nie jedynym, ale nie można zwalniać go z odpowiedzialności za to, co się wydarzyło. A fakty są takie, że Legia odpadła z europejskich pucharów, a w lidze również zaliczyła kilka wpadek.

To prawda, ale nie zmienia to faktu, że personalnie Legia jest dziś słabsza, niż przed rokiem. Również dlatego, że kontuzję leczy Miroslav Radović. Magiera stracił cztery największe gwiazdy zespołu.
Trener również jest odpowiedzialny za uzupełnianie składu. To on powinien mieć największą wiedzę na temat potrzeb zespołu i dzielić się tą wiedzą z osobami odpowiedzialnymi za transfery. Moim zdaniem Magiera powinien zdawać sobie sprawę, kogo Legia ściągnęła w miejsce Nikolicia, Prijovicia, czy Odjidji-Ofoe. Wiedzieć, czy nowi zawodnicy będą pasować do drużyny, a jeśli nie to powinien głośno o tym mówić. A tu mieliśmy do czynienia z sytuacją, że w ci nowi piłkarze nie byli przydatni w najważniejszym momencie sezonu. Pracę Magiery trzeba rozdzielić na dwa etapy, bo on rok temu przejął zespół po Besniku Hasim i to ten zespół grał w Lidze Mistrzów. Dopiero później sam dostał szansę, żeby coś zbudować. Takie zmiany zachodzą w każdym klubie, nawet w Barcelonie i Realu Madryt.

Ale Barca i Real mają - najdelikatniej rzecz ujmując - większe możliwości.
Te kluby kupują piłkarzy za kilkadziesiąt, a ostatnio nawet kilkaset milionów euro. W przypadku Legii mówi się o wydatkach rzędu kilkaset tysięcy, albo jeden, góra dwa miliony. Kluczową kwestią jest wtedy skauting i zapewne właśnie takie są przyczyny ostatnich decyzji zarządu Legii.

Można się jednak zastanawiać, czemu Romeo Jozak został zatrudniony jako trener, a nie dyrektor sportowy. To jest rola, w jakiej się do tej pory sprawdził.
Z ocenianiem Jozaka bym poczekał, dajmy mu pokazać, co potrafi [rozmawialiśmy przed debiutem Chorwata w niedzielnym meczem Legii z Cracovią - red.]. Niemoc, jaka panowała ostatnio w Legii wymagała zmian i jestem przekonany, że decyzja o zwolnieniu Jacka Magiery nie zapadła pod wpływem impulsu.

Prezes Dariusz Mioduski przyznał, że czarę goryczy przelała ligowa porażka ze Śląskiem Wrocław.
Jestem pewien, że prezes Mioduski wiedział co robi. Na pewno rozmawiał wcześniej z Magierą i oczekiwał od niego konkretnych odpowiedzi, jak poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Widocznie ich nie usłyszał, skoro zdecydował się na zmianę trenera. Tak, jak mówiłem, w takim klubie jak Legia kluczową kwestią jest skauting. Nie rozumiem, jak można dopuścić do sytuacji, że do klubu ściąga się zawodnika z dziesięciokilową nadwagą i mówi się, że to przyszłość. Albo takiego, który pół roku nie grał w piłkę.

Odjidja-Ofoe też miał nadwagę, a opuszczał Legię, jako największa gwiazda ligi.
Świetnie, ale to wyjątek, który potwierdza regułę. Vadis ponadto nie jest aż tak wybitnym graczem, jak się niektórym wydawało. To nie jest zawodnik, o którego biją się najlepsze kluby Europy.

A może po prostu nasza liga jest taka, że dobrzy piłkarze trafiają do nas albo z nadwagą, jak Vadis, albo po trzydziestce, jak kilka lat temu Danijel Ljuboja? To kwestia możliwości finansowych naszych klubów.
Ja bym zauważył inny problem. Utalentowani młodzi polscy zawodnicy są zauważani przez zagraniczne kluby. Potem taki chłopak idzie do Niemiec, Włoch, czy Francji i potrzebuje dwóch lat, żeby dorównać poziomem do tamtejszej ligi. Tak było nawet w przypadku Roberta Lewandowskiego, który miał na początku problemy w Borussii Dortmund, choć wyjeżdżał jako król strzelców ekstraklasy. Ja bym wolał, żeby taki piłkarz opuszczał Polskę w chwili, gdy jest na tyle rozwinięty, żeby taka aklimatyzacja zajmowała mu góra pół roku.

Za wcześnie wyjeżdżają?
Nie wyjeżdżają za wcześnie. To kwestia ich poziomu piłkarskiego, mentalności.

Bo smutna prawda jest taka, że nasza liga jest słaba. Pięknie opakowana, ale słaba. Obraz polskiej piłki zamydlają wyniki reprezentacji.
Bo grają w niej zawodnicy ukształtowani piłkarsko za granicą. Tacy, którzy przez ładnych parę lat ciężko pracowali na swoją pozycję i nauczyli się wygrywać mecze. W Polsce się tego nie nauczyli.

Jak wytłumaczyć niedawną porażkę 0:4 z Danią? Wypadek przy pracy, czy po prostu piłkarze zbyt pewnie się poczuli?
W poprzednich meczach nasz zespół pokazał, że potrafi wygrywać. Że bierze sprawy w swoje ręce, a nie liczy tylko, że jakoś to będzie. Na tę porażkę złożyło się kilka czynników. Również fakt, że niektórzy piłkarze byli po prostu dalecy od optymalnej formy.

Albo znów nie poradzili sobie z presją w meczu o stawkę, jak Piotr Zieliński...
Odpowiem pytaniem na pytanie: Czy on nie radzi sobie z presją w Napoli? Co tydzień gra tam pod presją i zbiera świetne recenzje.

Za ostatni mecz w Lidze Mistrzów zebrał fatalne.
Spokojnie, kadra będzie miała jeszcze z Zielińskiego pociechę. To jest piłkarz, który chce i może mieć decydujący wpływ na losy meczu, a nie być tylko jednym z wielu, jak... tu niech każdy sam sobie dopowie.

Na koniec zapytam jeszcze o ostatnie medialne zamieszanie wokół Roberta Lewandowskiego. Czy Pana zdaniem powinien odejść do Realu Madryt, czy zostać w Bayernie Monachium?
Odpowiem tak - Lewandowski do tej pory dobrze kierował swoją karierą. Dlatego sądzę, że ma jakiś plan i podejmie właściwą decyzję.

Lewandowski sprawia wrażenie sfrustrowanego faktem, że wciąż nie wygrał Ligi Mistrzów.
Bardzo dobrze, że jest ambitny i ma cele. Chce wygrać Ligę Mistrzów, prawdopodobnie - bo tego nam nie mówi - chciałby zdobyć również mistrzostwo świata. I bardzo dobrze, niewielu mamy takich zawodników.

Pytanie czy on by pasował do Realu? W Monachium jest dziś liderem zespołu, w Madrycie nie byłby nawet największą gwiazdą. Przynajmniej dopóki gra tam Cristiano Ronaldo.
Każdy, kto znajdzie się w Madrycie, jest gwiazdą. Tam trwa nieustanny wyścig o miejsce w klubowej hierarchii. Idąc do Realu „Lewy” mógłby walczyć o swoją pozycję i na pewno tak by zrobił. On zdaje sobie sprawę, że przeciętność będzie dla niego porażką.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
podatnik
Tej ustawki już nie można strawić! Kto wyda pieniądze na 30 letniego napastnika? Niech siedzi na Bayer'ach i cieszy się tym co mu załatwił T-Mobile?
Dodaj ogłoszenie