Dziecko zniszczy karierę Justina Biebera?

Redakcja
Jeśli 17-letni muzyk bardzo szybko nie wybroni się z oskarżeń o ojcostwo, które kieruje przeciwko niemu 20-letnia fanka, jego kariera może się skończyć tak spektakularnie i szybko, jak się zaczęła.

Seksafery to najczęstszy ostatnimi czasy problem nie tylko polityków, ale też artystów i celebrytów. Po katastrofalnych w skutkach skandalach z 62-letnim Dominikiem Straussem-Kahnem w roli głównej, przyszła pora na reprezentanta młodszego pokolenia - 17-letniego Justina Biebera.

Idol nastolatek, często określany jako chłopak marzeń, znalazł się pod ostrzałem adwokatów po tym, jak jedna z fanek oznajmiła światu, że urodziła jego dziecko.

Czytaj także: Justin Bieber - idealny chłopak dla każdej panny

Dokładniej mówiąc, ojcostwo sugeruje mu 20-letnia Maria Yeater. Dziewczyna twierdzi, że dokładnie rok temu na jednym z koncertów Biebera uprawiała z nim seks. Do stosunku miało dojść za sceną podczas występów wokalisty w Los Angeles. Yeater upiera się przy tym, że owocem tej przygody jest jej trzymiesięczny synek. W pozwie o ojcostwo, który wysłała do sądu w Kalifornii napisała: "Od samego początku było jasne, że się wzajemnie przyciągaliśmy. Wpadliśmy sobie w oko. Zaczęliśmy się całować... Zaraz potem Justin zasugerował mi, żebyśmy poszli do jakiegoś przytulnego miejsca. Tam bylibyśmy całkiem sami".

20-latka już zażądała od Biebera natychmiastowego uznania chłopczyka jako jego, a także wspierania finansowego dziecka z skutkiem natychmiastowym.

Nic dziwnego, że wiadomość o rzekomym ojcostwie wywołała prawdziwą burzę w osobistym życiu Biebera, który od dłuższego czasu na stałe związany jest z nastoletnią gwiazdką Walta Disneya Seleną Gomez. Ale nie tylko. Informacja już zdążyła również negatywnie wpłynąć na jego karierę.
Bieber bowiem od początku swojej artystycznej działalności podkreślał ogromna rolę, jaką w jego życiu odgrywają wartości chrześcijańskie. Zapewniał także, że jako przykładny katolik stara się unikać wszelkiego grzechu i żyć w czystości.

Jeszcze na początku 2010 roku w rozmowie z agencją Associated Press artysta przyznał, że Hollywood to przerażające miejsce, w którym na pewno nie przetrwałby bez Boga. - Dużo rzeczy się tutaj dzieje, dużo złych rzeczy, ale też dobrych. Jestem chrześcijaninem, wierzę w Boga. Dzięki temu, że o tym pamiętam, mogę tu trwać i otaczające zło nie ma na mnie wpływu - podkreślał.
Z kolei nie dalej jak kilka miesięcy temu kanadyjski piosenkarz oświadczył m.in.: Jezus jest powodem, dlaczego jest tutaj. Natomiast w lutowej rozmowie z magazynem "The Rolling Stone" powiedział: - Moim zdaniem nie powinieneś z kimś uprawiać seksu, jeśli nie masz pewności, że kochasz tą właśnie osobę.

Czytaj także: Lady Gaga i Oprah na czele rankingu najbardziej wpływowych celebrytów Forbesa

W tym samym wywiadzie określił aborcję jako nic innego jak tylko "zabijanie małego, niewinnego dzidziusia".

17-letnia gwiazda pop także teraz próbuje używać tych dwóch argumentów - wiary i wartości chrześcijańskich - by wybronić się przed oskarżeniami Yeater.

O niewinności artysty konsekwentnie zapewniają także jego prawnicy. Ich wątpliwości budzi przede wszystkim sposób prowadzenia sprawy przez pełnomocników 20-letniej matki.
- Jeszcze nie widzieliśmy pozwu, który miała złożyć przeciwko naszemu klientowi. Nikt nam go nie przedstawił. To smutne, że ktoś sfabrykowałby tak okropne, zniesławiające i z góry fałszywe oskarżenia. Smutne, że tak demonstracyjnie to robi - głosił reprezentant muzyka. - Dlatego będziemy zawzięcie wykorzystywali wszystkie legalne chwyty, by obronić i ochronić Justina przed tymi nieprawdziwymi zarzutami i roszczeniami.

Czytaj także: Justin Bieber - idealny chłopak dla każdej panny

Sam artysta również nie pozostaje w całej sytuacji bierny. Kilka dni temu zapowiedział, że jeśli jest to konieczne, by rozwiać wszelkie wątpliwości co do swojego rzekomego ojcostwa, zgodzi się na przeprowadzenie testów DNA.

Pracujący dla Biebera prawnik Howard Weitzman skontaktował się już nawet w tej sprawie z pełnomocnikiem Yeater i potwierdził, że piosenkarz podda się badaniu tuż po swoim powrocie z Europy. Weitzman zapewnił również, że wybrał już też laboratorium, w którym przeprowadzone zostanie badanie.

Czytaj także: Lady Gaga i Oprah na czele rankingu najbardziej wpływowych celebrytów Forbesa

Ale niezależnie od tego, co mówią prawnicy czy nawet sam Justin Bieber, sam fakt, że pozew o ojcostwo w ogóle powstał, już mocno nadwątlił ogólny wizerunek, a także wspomniane wyżej słynne przekazy moralne wokalisty.

Cały tekst przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
anonim

kazdej psychofance, zalezy na tym Justin zwrocil na nia uwage. Tej sie udalo bo oskarzyla go o ojcostwo.Miala swoje 5 minut.A tak jak gby ktos zobaczyl jej zdjecie z tymi wszystkimi kolczykami w twarzy - straszne.W historii muzyki zdarzalo sie ze , fanki idoli opowiadaly rozne bzdury wyssane z palca.

b
bigbeny

Jeśli macie jakiekolwiek problemy ze zwróceniem na siebie uwagi płci przeciwnej, nie wiecie w jaki sposób kogoś poderwać to polecam wam skorzystanie z oferty Wyższej Szkoły Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego. Ja ukończyłem tam szkolenie Alpha Male i jestem bardzo zadowolony z efektów, mam o nich bardzo dobrą opinię.
zrozumiałem jakie popełniałem błędy podczas prób uwodzenia, dzięki czemu teraz osiągam znacznie lepsze efekty. Polecam serdecznie www.wyzszaszkolauwodzenia.pl :)

i
ian g.

jaka muzyka,taki romeo!zamknac go na izbie dziecka,i wezwac rodzicow.bedzie jeszcze jedna korzysc,nie bedzie "spiewal".

Dodaj ogłoszenie