Dzieciaki rozbierają się w internecie. Seksting zagraża nastolatkom

Anna J. Dudek
Naiwność nastolatków wykorzystują pedofile. Za przesłanie im rozbieranych zdjęć proponują nastolatkom w Polsce drobne sumy pieniędzy lub doładowanie konta telefonu komórkowego
Naiwność nastolatków wykorzystują pedofile. Za przesłanie im rozbieranych zdjęć proponują nastolatkom w Polsce drobne sumy pieniędzy lub doładowanie konta telefonu komórkowego
Rozbierają się przed internetową kamerą za doładowanie komórki albo dla zabawy. Seksting, czyli obnażanie się w sieci, to kolejna moda z Zachodu, która zagraża nastolatkom.

Kiedy 15-letni Bartek gasi komputer, natychmiast przerzuca się na komórkę. Przed zaśnięciem rozmawia ze znajomymi na Fejsie, kontrolnie sprawdza Kwejka, jeszcze e-mail i już może spokojnie zasnąć. Z telefonem pod poduszką. W drodze do szkoły nie wypuści go z ręki, od rana siedzi w sieci. Tutaj toczy się jego życie. Zdarza się, że tutaj też ogląda porno, zdarza się, że kumple wyślą jakiś filmik z imprezy, która bardziej przypomina zjazd swingersów niż domówkę nastolatków. To seksting, zjawisko, które panoszy się w sieci, zwłaszcza wśród nastolatków.

- W pierwotnym znaczeniu termin ten obejmował przesyłanie za pomocą telefonów komórkowych swoich zdjęć lub wiadomości o seksualnym charakterze. Obecnie za pomocą smartfonów można przesyłać również samodzielnie wykonane materiały wideo - mówi Zuzanna Polak z instytutu badawczego NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa). O ile jednak można założyć, że dorosły poradzi sobie z sytuacją, kiedy jego intymne zdjęcia i nagrania wyciekną do sieci, umieszczone tam przez byłego już partnera, dla nastolatka może to być doświadczenie, które na zawsze naznaczy jego życie, a w najbardziej dramatycznych przypadkach może być powodem do odebrania go sobie.

Tak było w przypadku 14-letniej Ani z Gdańska, która w 2006 r. dzień po tym, jak koledzy z klasy zdjęli jej spodnie i majtki, obmacywali po całym ciele, pozorując seks, a wszystko nagrali telefonem komórkowym, dziewczynka popełniła samobójstwo. To najbardziej tragiczny i najgłośniejszy przypadek sekstingu w Polsce. Dziś to zjawisko jest coraz popularniejsze, zwłaszcza wśród nastolatków. Nastolatki również same wrzucają swoje roznegliżowane zdjęcia. Zjawisko to jest wodą na młyn dla pedofilów. Zboczeniec namierza swoją ofiarę poprzez czaty lub zyskujące coraz większą popularność serwisy społecznościowe. Nawiązuje kontakt. Z czasem przekonuje nastolatka do zrobienia sobie i przesłania erotycznych zdjęć, czasem również filmów. Aby przełamać barierę wstydu, często proponują nastolatkowi zapłatę. Zwykle są to niewielkie kieszonkowe lub doładowanie określoną kwotą telefonu komórkowego.

- Zjawisko sekstingu obejmuje wszystkie grupy wiekowe, jednak najbardziej popularne i niebezpieczne jest wśród nastolatków, co wynika z popularności i umiejętności korzystania z nowych technologii, a także typowego dla okresu dojrzewania zainteresowania seksualnością człowieka - tłumaczy Zuzanna Polak.

Wśród nastolatków popularne jest przesyłanie sobie za pomocą telefonu lub internetu tego typu treści osobom, z którymi są w związkach. Niestety, kiedy związek się rozpada, może dojść do próby np. zemsty - kiedy to jedna z osób decyduje się na publikację otrzymanych zdjęć bądź nagrań w celu zdyskredytowania byłej sympatii. - Takie materiały mogą być także wykorzystywane w celu szantażu. Osoba otrzymująca takie treści może wymuszać na przesyłającej produkcję kolejnych pod groźbą publikacji poprzednich zdjęć czy nagrań - dodaje Polak.

- Zjawisko sekstingu niesie za sobą wiele zagrożeń. Dla ofiar często stanowi traumatyczne przeżycie, które wiąże się z wykluczeniem społecznym, poczuciem odrzucenia, utratą zaufania wobec ludzi - wyjaśnia seksuolog Joanna Twardo-Kamińska.

- Konsekwencje mogą wystąpić od razu lub też wpływać na późniejsze życie osoby, która padła jego ofiarą. Konsekwencją mogą być trudności w zbudowaniu relacji, związku. Może się zdarzyć, że osoba, która doświadczyła tego typu zachowań, nie potrafi poradzić sobie z zaistniałym problemem. Zjawisko dotyczy nastolatków, dla których kontakt i relacje z rówieśnikami są szczególnie ważne - dodaje.

Moda sekstingu przychodzi z zagranicy, a związana jest z rozwojem technologii urządzeń mobilnych, które w rękach dzieci nie są kontrolowane przez rodziców, oraz z zalewem pornografii w internecie.

W Wielkiej Brytanii sprawa przybrała rozmiar wielkiego problemu społecznego, a rząd zastanawia się nad wprowadzeniem do szkół specjalnego programu, który ma ostrzegać przed zagrożeniami płynącymi ze strony pornografii i sekstingu.

W jednej ze szkół w Londynie musiały interweniować instytucje, gdy chłopcy wrzucali na Facebooka zdjęcia koleżanek i prosili kolegów o "ocenianie" dziewczyn. Wśród komentarzy były takie, jak "niezła rura" czy "Dziwka, zerżnąłbym ją".

Dochodziło do przekazywania sobie przez uczniów filmiku przedstawiającego sceny seksu oralnego uprawianego przez uczniów 12- i 14-letnich. Ten filmik był nagrany przez kolegów, ale dzieci również nagrywają same siebie w seksualnych pozach i wrzucają zdjęcia na portale społecznościowe.
Dla dużej grupy nastolatków seksting stanowi jedynie formę rozrywki i flirtu, niekoniecznie zdają sobie sprawę z zagrożeń, które się z nim wiążą. - Istnieje ryzyko, że w przyszłości wpłynie ono na funkcjonowanie w sferze seksualnej. Dotyczy do zarówno uprzedmiotowienia tej sfery, jak również trudności w stworzeniu bliskiej relacji - dodaje ekspert. Dostępne w Polsce, wciąż nieliczne badania potwierdzają, że dzieci i nastolatki nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że są narażone na niebezpieczeństwo. "Zagrożenia związane z seksem - oglądanie w sieci treści (zdjęć lub filmów) związanych z seksem oraz otrzymywanie wiadomości o treści związanej z seksem - są napotykane częściej, ale też są odbierane jako krzywdzące przez niewiele z dzieci, które ich doświadczają" - czytamy w raporcie "Zagrożenia i bezpieczeństwo w internecie z perspektywy dzieci w Europie".

Wstępne wyniki z badań EU Kids Online II nad używaniem internetu przez dzieci w wieku 9-16 lat", opublikowanego na stronie Saferinternet.pl, prowadzonej przez NASK we współpracy z fundacją "Dzieci Niczyje". To jedna z niewielu w Polsce inicjatyw, która poważnie traktuje zjawisko sekstingu i innych zagrożeń, które niesie ze sobą niekontrolowany dostęp do internetu. W Polsce nie zauważono jeszcze, że problem jest poważny. Boleśnie przekonała się o tym posłanka PO Joanna Fabisiak, która od lat angażuje się w projekty i kampanie mające na celu ochronę dzieci i nastolatków. - Złożyłam dwie interpelacje poselskie na temat sekstingu, jednak z ministerstwa odesłano mnie z kwitkiem. Sprawy nie uznano za wystarczająco ważną - mówi posłanka. Z interpelacjami i odpowiedzią z Ministerstwa Edukacji Narodowej można się zapoznać na stronie internetowej Sejmu RP.

"Z niepokojem przyjmuję wiadomości o coraz powszechniejszym zjawisku wśród młodzieży, tzw. sekstingu. Polega ono na wysyłaniu innym nagich zdjęć lub filmów przez internet lub telefon komórkowy. Badania, opublikowane 5 grudnia 2011 r. na łamach amerykańskiego medycznego pisma "Pediatrics", są zatrważające. Co piąty amerykański nastolatek przyznaje się do sekstingu. Niestety, zjawisko to dotarło również do Polski. Młodzi ludzie wysyłają sobie erotyczne zdjęcia i filmy wideo często w formie żartu lub jako wyraz miłości"- pisała w interpelacji już w lutym 2012 r., wskazując, że młodzi ludzie nie mają poczucia odpowiedzialności karnej za takie działania.

W odpowiedzi na interpelację podsekretarz stanu Mirosław Sielatycki z upoważnienia ministra napisał, że w ramach zajęć takich, jak m.in. historia i społeczeństwo, przyroda, etyka, wiedza o społeczeństwie, edukacji dla bezpieczeństwa uczniowie są zapoznawani ze skutkami zachowań ryzykownych. W ramach tych zajęć rozwijane są także ważne umiejętności psychospołeczne, tj.: umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi, radzenia sobie ze stresem, rozwiązywania konfliktów, opierania się naciskom otoczenia.

Jednak ministerstwo przyznaje, że "minister edukacji narodowej nie dysponuje instrumentami, które mogą posłużyć do zdiagnozowania skali zjawiska tzw. sekstingu wśród dzieci i młodzieży. Badanie legalności podejmowanych działań w sieci internetowej i telekomunikacyjnej jest kompetencją ministra spraw wewnętrznych".

Specjaliści z NASK są przekonani, że zdecydowane działania powinny zostać podjęte jak najszybciej. - Przeciwdziałanie zagrożeniom związanym z sekstingiem powinno być jednym z elementów obszerniejszych programów edukacyjnych dotyczących bezpiecznego korzystania z internetu i nowych technologii - mówi Zuzanna Polak. Dodaje, że za bezpieczeństwo w internecie odpowiedzialni są zarówno rodzice, jak i nauczyciele, a pośrednio także pozostali użytkownicy internetu, którzy powinni reagować na sieciowe nadużycia, w tym publikację materiałów o charakterze erotycznym prezentujących osoby małoletnie.

- Myślę, że przede wszystkim należy skupić się na zbudowaniu dobrej relacji, rozmowach z dorastającym człowiekiem - mówi seksuolog Joanna Twardo-Kamińska. We Francji i Wielkiej Brytanii proces już się rozpoczął. We Francji po kontrowersjach, które wywołała publikacja zdjęć dzieci w pełnym makijażu w magazynie "Vogue", powstały propozycje zakazania udziału w konkursach piękności dzieciom poniżej 16 lat i produkcji dziecięcych ubrań, które naśladują te dla dorosłych. W Wielkiej Brytanii rząd rozważa podjęcie kroków, które zmuszą dostawców usług internetowych do zapewniania klientom opcji zablokowania pornografii w internecie. Czy jakieś działania zostaną podjęte w Polsce?

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

według mnie głupotą jest takiej małolacie tego zabraniać, bo ona i tak znajdzie sposób żeby bez wiedzy rodziców sprzedawać swoje ciało a jak dorośnie będzie już to robiła na poważnie a nie w sieci czy tego będą chcieli czy nie i tak to bedzie robić bo taki cel swojego życia sobie obrała op.... gały staruchom i nikt już na to nic nie poradzi :) k.... się rodzi a nie zostaje, poza tym to leży w naturze większości dziewczyn/kobiet oddawanie się dla przeróżnych korzyści a z tym się nie da wygrać

Dodaj ogłoszenie