Dzieci w okowach okrutnego państwa

Janina Paradowska
Janina Paradowska
Janina Paradowska Fot. Polskapresse
Nie było ważnego polityka, który nie wypowiedziałby się w sprawie pani Joanny W. z Opola, do której wieczorem przyszli policjanci z zamiarem doprowadzenia jej do więzienia, mimo że dwoje małych dzieci już spało i trzeba je było oddać do placówki opiekuńczej. Wszyscy oczywiście krzyknęli, że to skandal, aby za 2 tys. jakiegoś tam długu zabierać matkę do więzienia i narażać dzieci na stres mogący zwichnąć im całe życie. O tym mówili liczni zapraszani przez media psychologowie.

Leszek Miller nawet napisał list do premiera, w którym wykazywał, że za byle co trafia się w tym kraju do więzienia, a za poważniejsze sprawy się nie trafia ( generalnie pojechał po całości). Jarosław Kaczyński wygłosił dobrze sobie i wszystkim znaną frazę, że w kraju, gdzie bandyci z Pruszkowa wychodzą na wolność, karze się bezbronnych ludzi. Premier zapowiedział wyjaśnienie sprawy w ciągu kilku godzin, w związku z tym dwaj ministrowie - sprawiedliwości i spraw wewnętrznych - zostali wezwani do raportu, aby z kolei wezwać do raportu podległych sobie urzędników. Generalnie wszyscy bardzo współczuli pani Joannie i oczywiście gotowi byli natychmiast uznać, że "państwo się znów nie sprawdziło", a już zwłaszcza sądy, które są głupie i za byle co matkę dwójki dzieci wsadzają do więzienia, i bezduszna policja, która nieczuła jest na zastaną sytuację i chodzi po nocach do matek z małymi dziećmi.

Niestety, jak się szybko - rzeczywiście, po kilku godzinach - okazało, przede wszystkim nie sprawdzili się, ci którzy tak gromko o krzywdzie i skandalu natychmiast zakrzyknęli, reagując na pierwsze medialne doniesienia, wyjątkowo mało precyzyjne, słabo sprawdzone, mające za to poruszyć emocje. To ostatnie udało się znakomicie. Wszystko inne zdecydowanie mniej. Prawda bowiem okazała się inna. Otóż nie jest prawdą, że matkę chciano wsadzić za "byle jakieś długi wobec skarbówki", ale skazana została prawomocnym wyrokiem sądowym na grzywnę, a ponieważ jej nie płaciła, chciano karę zamienić na ograniczenie wolności, czyli w praktyce - prace społeczne na rzecz miejscowości. Tyle że sąd nie może takiej kary wymierzyć bez obecności osoby skazanej, a skazana na rozprawach nie bywała. Sąd nie miał więc wyboru i musiał zamienić grzywnę na areszt, policja musiała ją doprowadzić, bo sama się nie stawiała. Może policjanci mogli wybrać inną godzinę, kiedy dzieci nie spały, ale to jedyny wątpliwy - przynajmniej dotychczas - punkt w tej sprawie. Nie jest bowiem prawdą również to, że dzieci zabierano siłą, bez uprzedzenia. Przeciwnie, policjanci pomagali matce w zdobyciu jakiejś opieki, ale było to bezskuteczne, czyli jednak w miarę swoich możliwości reagowali na zastaną sytuację. Czy mogli w związku z tym pójść sobie, pozostawiając matkę z dziećmi, i nie wykonać polecenia, jakie dostali? Policjant, który dowolnie ocenia, czy może polecenie wykonać, czy nie, łatwo wpadnie z rozliczne pułapki, a stosowanie prawa przestanie mieć sens. Policjant swoje zachowanie ma proceduralnie opisane i ma się tego trzymać. Jeżeli pani Joanna W. unikała sądu i załatwienia sprawy, o której istnieniu przecież wiedziała, to temu, co się stało także jej dzieciom, jest w dużej mierze sama winna i nie należy o tym zapominać, szukając winnych. W publicznych wypowiedziach nie wydaje się osobą bezradną, która nie wie, co się wokół niej dzieje. Raczej radzi sobie dość dobrze.

Politycy powtarzali głupstwa świadczące o wyjątkowej nieznajomości prawa, ale dobrze wpisujące się w klimat potępienia dla policji

Bardzo łatwo jest wzbudzić społeczne emocje czy wręcz gniew widokiem zaspanych dzieci w trybach okrutnego państwa. Politykom jednak przystoi nieco więcej powściągliwości, a przy okazji znajomości prawa, a nie powtarzanie tego, co mówią szukający sensacji dziennikarze czy oburzeni sąsiedzi. Oczywiście politycy nie mają czasu na refleksję, sprawdzenie faktów, bo muszą natychmiast biec przed kamery i mikrofony, aby być pierwszymi i nie dać się zadeptać w tłumie wykrzykujących swoje oświadczenia. Politycy powtarzali więc głupstwa świadczące o wyjątkowej nieznajomości prawa, ale dobrze wpisujące się w klimat potępienia dla wymiaru sprawiedliwości i policji, co jest dziś zadaniem wyjątkowo łatwym. Zapytanie, gdzie w tej całej, ciągnącej się latami sprawie jest matka, dla polityka staje się wręcz nietaktem, bo przecież winne musi być jakieś "państwo", a obywatel jest zawsze godny współczucia. Nawet jeśli prawo lekceważył, bo liczył, że jakoś się upiecze i wyroku sądu wykonywać nie musi. A jeśli państwo nawet nie zawiniło, to "coś" powinno zrobić. Może po prostu nie wykonywać wyroków sądów? I taką lekcję można przecież odebrać po tym bardzo wątpliwym "skandalu".

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marusia od Rudego
J-23 znowu nadaje
A
Adi Adiafora
Co z ta Polską ?, a może co z nami „frajerami”?!

Największe grzechy ludzi u steru władzy oraz armii pasożytniczych „nietykalnych”.

Zacznijmy od materii sprawiedliwości społecznej, która tak naprawdę to nie istnieje w Polsce. Silne grupy zawodowe, organizacje powiązane z władzą wykonawczą, ustawodawczą i sadowniczą traktują Polskę jak „krowę dojną”. Są jak nienasycone pasożyty które żerując na „państwie” rozwijają się w zawrotnym tępię powodując stopniowy proces „obumierania dawcy”. W RP mamy do czynienia z przekładaniem interesu pewnych wpływowych środowisk nad dobro całego społeczeństwa. Tworzony jest cały system rożnej formy przywilejów, dla wybranych środowisk. Te grupy zawodowe, czy środowiska ze świata wielkiej finansjery i biznesu są jak pijawki „nienażarte” wysysające krew z „organizmu”.

Nasuwa się pytanie, gdzie w tym kraju do cholery zapodziała się zwykła przyzwoitość i sprawiedliwość?

Efekt jest taki, że na tą cześć społeczeństwa, która jest traktowana jak „dawca krwi” dla grup pasożytniczych , nakłada się coraz większe „obciążenia” ( m.in. wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat). Jednocześnie pojawiają się, pozorne i bijące kunktatorstwem, działania rządu na rzecz ograniczenia przywilejów (wydłużono czas pracy służb mundurowych od 1 stycznia 2013, ale tylko nowo zatrudnionym, nie likwidując proceder pompowania pensji przed odejściem aby uzyskać jak największa emeryturę).

W przypadków górników czy rolników przekładane są projekty ograniczeń przywilejów tych grup, prowadzone są konsultacje społeczne, wszystko zawieszone jest w “próżni niemocy”, kolejne rządy stronią od podejmowania prób jakichkolwiek ograniczeń przywilejów panicznie bojąc się konfrontacji z silnymi związkami zawodowymi i lobby. W grę wchodzi utrata znaczącego elektoratu czy spektakularne manifestacje, które mogą obniżyć poziom poparcia rządzących (uwidaczniający się w sondażach).

Skala kierowania szerokich strumieni pieniędzy, na „uprzywilejowane środowiska”, pochodzących od wy-drenowanego całego społeczeństwa polskiego, poprzez system ściągania danin społecznych (w formie podatków para-podatków itp.) jest ogromna.

Przykładowo górnicy mogą przejść na emeryturę po 25 latach pracy, każdy rok liczy się jak 1,8 roku pracy przy obliczaniu „upragnionej” emerytury. Górnicy skamlają, płaczą nad swoim losem jednocześnie śmiejąc się pod nosem jak tylko opinia publiczna nie patrzy (wracając z wysoka emeryturą do pracy w firmach zewnętrznych, mając emeryturę + wypłatę). Jest zdecydowanie w Polsce masę zawodów o wiele bardziej ”ciężkich” i niebezpiecznych pozbawionych przywilejów, np. w formie składowych wynagrodzenia (trzynastki, czternastki, piórnikowe itd..) oraz deputatów węglowych. Deputat węglowy, to dopiero pokazuje skale niesprawiedliwości społecznej, jeden z wielu przykładów, które utwierdzają w przekonaniu iż dochód państwa polskiego rozdrapywany jest przez „silne grupy nacisku” ( 10 proc. węgla najlepszego gatunku trafia do górników i emerytów, który jest w 90% przedmiotem handlu, nie obciążanego podatkiem. Tylko w Kompanii Węglowej w ten sposób trafiający na rynek węgiel ma wartość około pół miliarda złotych).

Rolnicy są traktowani jak grupa „specjalnej troski”, są “rozpieszczani”, “głaskani”, utworzony dla nich specjalny system emerytalny, zadbano aby nie musieli płacić podatku dochodowego, tylko symboliczny podatek rolny. Składki zdrowotne to dla nich abstrakcja, nam tłumaczy się, że oni tacy biedni, że działalność rolnicza ma swoją specyfikę, a KRUS jest „tanim systemem opieki społecznej na wsi”. Co jest śmieszne jeżeli się pomyśli co wspólnego z tą „teorią” maja posiadacze setek hektarów ziemi, czerpiący z samych dopłat z UE potężne profity, płacący żenująco niskie składki na KRUS.
C.D. na adiafora.pl
N
NSZ
.
W
WPIS KONTROLOWANY
Mam pytanie: Czy ta kobieta (matka ) nie ma naprawdę sobie nic do zarzucenia ???????????????????
T
TW Bolek
Czy Janka z okazji opadów pierwszego śniegu się już zlustrowała?
a
adaś
.
p
polo
w ustawie budżetowej na przyszły rok zysk z MANDATÓW, KAR i GRZYWIEN
kwotę …. 20 MLD. ZŁ.
Słownie; dwadzieścia miliardów.
Lub; 20 000 000 000,oo zł.
Nie muszę chyba wyjaśniać, że mandaty, kary i grzywny zapłacą głównie Polacy.
p
poprawka
paniusiu , to nie był jakiś tam dług tylko dług wobec URZĘDU SKARBOWEGO , taka mała ,ale jakże istotna różnica . Okrutne nie jest państwo tylko urzędnicy i POlitycy ,którzy tych urzędników od 5 lat mianują i kontrolują . To urzędnicy nałożyli karę i urzędnicy karę egzekwowali ,nie bacząc na nic .
Dodaj ogłoszenie