18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Dzieci coraz częściej rezygnują z lekcji religii

Magdalena HodakZaktualizowano 
Najczęstszy powód pustek na lekcjach religii to brak wiary, niechęć do katechetów, a czasem zwykłe lenistwo Tomasz Hold/POLSKA
Oficjalnie o problemie Kościół nie mówi, ale z naszych ustaleń wynika, że w szkołach w Łodzi, Warszawie czy we Wrocławiu aż połowa uczniów nie chodzi na katechezę.

W jednym z łódzkich liceów z religii zrezygnowała cała klasa. Dlatego metropolita łódzki abp Władysław Ziółek zwrócił się z wezwaniem do młodzieży i rodziców. Apeluje o udział w szkolnej katechezie.

Jeszcze dwa lata temu na religię chodziło ponad 90 proc. gimnazjalistów i licealistów. Teraz taka frekwencja jest już tylko w diecezjach południowej oraz wschodniej Polski, zamieszkanych przez najbardziej religijną ludność.

W dużych miastach zachodniej i centralnej części kraju z uczęszczania na lekcje religii rezygnują nawet wierzący i praktykujący uczniowie, co budzi szczególny niepokój duchownych. Choć młodzi deklarują, że regularnie chodzą do Kościoła, o szkolnej katechezie nie chcą słyszeć.

Powód? Zdaniem jezuity ojca Jacka Prusaka często decyduje o tym brak wspólnego języka z osobą prowadzącą zajęcia religii. Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma natomiast wątpliwości: w wielu przypadkach o rezygnacji z katechezy decyduje po prostu lenistwo. Na początku września uczniowie usłyszeli w szkołach, że teraz na ocenę z religii będą musieli zapracować. Katecheci podali im szczegółowe wymagania dotyczące materiału, który trzeba będzie opanować.

Ksiądz dr Krzysztof Kantowski, konsultor komisji wychowania katolickiego episkopatu, zwraca z kolei uwagę, że pokolenie wychowane po 1990 r. nie docenia roli Kościoła. Jego zdaniem młodzi sądzą, że całą wiedzę o życiu mogą znaleźć w internecie.

Coraz mniej uczniów w dużych miastach chce chodzić na religię. Ksiądz Włodzimierz Kujawin z wydziału katechetycznego kurii archidiecezji łódzkiej mówi, że w części szkół ponadgimnazjalnych rezygnuje z niej już ok. 30 proc. uczniów, w niektórych szkołach na Dolnym Śląsku szkolną katechezę lekceważy ponad połowa młodzieży.

Andrzej Nowakowski, dyrektor I LO w Gdańsku, mówi wprost: - Niektórzy uczniowie rezygnują z lekcji religii. Mówią, że to nuda. W woj. pomorskim księża zaczęli przeprowadzać ankietę, w której uczniowie deklarują chęć udziału w katechezie. Jej wyniki będą znane pod koniec września.

Z problemem próbują się zmierzyć przedstawiciele łódzkiej diecezji. Ksiądz Włodzimierz Kujawin przyznaje, że w części szkół ponadgimnazjalnych na religię nie chodzi co trzeci uczeń. Metropolita łódzki abp Władysław Ziółek napisał list w tej sprawie. Był on odczytywany podczas niedzielnych mszy świętych. "Co powiedzieć o tych uczniach, którzy nie uczęszczają w ogóle na religię, choć uważają się za katolików?

Jako pasterz Kościoła łódzkiego nie mogę o tym nie mówić" - napisał abp Ziółek. "(...) Takim kolegom i koleżankom należy współczuć, ale przede wszystkim powinno się spieszyć z pomocą, dając np. świadectwo miłości do Kościoła i szacunku do nauki religii".

Słowa hierarchy nie trafiły do klasy Id z IX LO w Łodzi. Jej 32 uczniów zrezygnowało właśnie z uczestnictwa w katechezie. - Uznaliśmy, że bardziej skorzystamy z lekcji etyki - tłumaczy 16-letni Janek Wojtal, uczeń Id.

Małgorzata Gosławska, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 w Łodzi, nie ukrywa, że ma problem z religią.

- Na lekcjach z księdzem pojawia się po 4, 5 uczniów - mówi Gosławska. W łódzkich gimnazjach z frekwencją na katechezach nie jest lepiej. W gimnazjum nr 19 zaświadczenia w sprawie rezygnacji z katechezy przyniosło już 7 proc. uczniów. - Rodzice przestają się interesować, czy dziecko uczęszcza na katechezę. Tłumaczę im, że może to skutkować problemami z bierzmowaniem i ślubem kościelnym - mówi Ireneusz Maj, dyrektor gimnazjum.

Archidiecezja wrocławska szacuje, że w podstawówkach na religii pojawia się 90-100 proc. uczniów, w gimnazjach od 80 do 95. Znaczny spadek następuje w szkołach ponadgimnazjalnych. Często nawet o połowę.

Frekwencja na religii pokrywa się z wynikami badań religijności przeprowadzonymi przez Instytut Statystyki Kościoła. Problemu nie ma na Śląsku, Podkarpaciu, w Małopolsce. Co ciekawe, nie ma ich też w archidiecezji warszawskiej. Dyrektor wydziału duszpasterstwa archidiecezji warszawskiej ks. dr Marek Przybylski mówi, że to zasługa podwarszawskich parafii. W stolicy już nie jest tak różowo. Na religię chodzi około 60 proc. uczniów.

Ksiądz dr Krzysztof Kantowski, konsultor Komisji ds. Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, zapowiada, że najbliższe badanie frekwencji na lekcjach religii odbędzie się w 2010 r. Zdaniem ks. Kantowskiego o spadku frekwencji na religii można mówić od dwóch lat. - Wtedy do szkół średnich poszli uczniowie urodzeni po 1990 r., dorastający w wolnej Polsce, inaczej postrzegający Kościół i świat.

Uważają, że w internecie znajdą na wszystko odpowiedź. Z drugiej strony są katecheci, którzy nie zawsze wyczuwają, jak młodym ludziom w sposób atrakcyjny przekazać wiedzę religijną - podkreśla ks. dr Kantowski.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 16

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
bece

Do czego "wiara jest potrzebna"? Wielu ateistow i agnostykow zyje bez wiary i nic im nie jest. I skad dane, ze ludzie niechodzacy do kosciola uczciwie sie modla? Albo nawet nieuczciwie?

l
lk

A u nas we Wrocławiu u Św.Michala jest obecnych średnio na mszach niedzielnych po ok.250 osób- to wg moich obliczeń wynosi nie więcej niż 10 %/parafia liczy wg. kościoła ok 25000 mieszkańców/.To skąd te 40%?.

A
Anna

W gimnazjum do którego uczęszcza maja córka /jest to gimnazjum o wysokim poziomie naucznia i gdzie młodzieży zależy na dobrych ocenach/ ksiądz wystawił końcowe oceny z religii na poziomie 5-6. Sprawdził,które osoby chodzą na etykę zaznaczył je krzyżykiem w liście uczniów. Efekt - te osoby otrzymały z etyki 4 pomimo tego, że ze średniej wynikały 5 i automatycznie średnia na swiadectwie spadła.Skandal. Religii powinno się nauczać w kościele. Osoby prowadzące lekcje religii powinni umieć rozmawiac ze wspólczesną młodzieżą.

b
babcia

Nie dziwię się młodzieży, ze rezygnuje z lekcji religii. Moja wnuczka po zaledwie 23 dniach nauki w zerówce z religii dostała dwójkę i przepłakała w domu całe popołudnie, bo nie potrafiła narysować "dzidziusia w wózku", czyli młodszego brata, lub siostry, której nie posiada, a na innych lekcjach za prostsze rysunki otrzymuje słoneczka i uśmiechy. Jej mama była najlepszą uczennicą w klasie, a jedyne "pały" miała właśnie z religii. a za co? Za to, że pracowałam i nie miała wyklejonego różańca, z otrzymanych obrazeczków po nabożeństwie w październiku, podobnie nie zaliczyła frekwencji na majówkach itp... itp..., ale przynajmniej ocena z religii nie wliczała się do średniej. Ludzie obudźcie się, bo takimi metodami daleko nie zajdzie. Ta młodzież będzie omijać kościół okrężną drogą i już omija coraz bardziej.

f
fram

To nie są lekcje religii lecz lekcje chrześcijaństwa rzymsko katolickiego. Religie są różne, również w Polsce. Większości z nich się nie naucza w jakikolwiek oficjalny sposób.

Ł
Łodzianin

miejscem do nauczania religi są sale katechetyczne przy kościołach gdzie jest właściwa atmosfera do skupienia,a nie pomieszczenia szkolne.Na te zajęcia powinni uczęszczać ci co odczuwają potrzebę pogłębienia wiedzy i bliskiego kontaktu z wiarą.Przymus do wiary i jej ocenianie to jeden z większych błędów władz kościelnych.Jak mówi stare powiedzenie: z niewolnika nie ma pracownika.

A
Arturrro

religia nie może być utożsamiana z klasówką. Tu podstawą jest kontakt z młodym człowiekiem a nie szkolny dryl. Obecnie pozion katechetów, sióstr zakonnych i księży uczących religi niestety jezt tragiczny - ci ludzie nie mają(oczywiście są wyjątki ale jest ich mało) pojęcia o pracy z młodzieżą a niekiedy w ogóle trafili tam przypadkowo (siostry i księża - bo chyba nie nadawali się do żadnej innej pracy)

l
logika

Dość robienia młodzieży wody z mózgu.

k
kaktusnadłoni

I bardzo dobrze. Jestem apostatą, wypisałem się z ewidencji parafialnej w 1991 roku, do tego czasu nominalnie byłem katolikiem. Powodem apostazji była narastająca obłuda i buta kleru po transformacji ustrojowej. Międzyinnymi, bez konsultacji z ludźmi wprowadzono religię do szkół a usłużni dyrektorzy wmontowywali religię w plan zajęć tak by była w środku. Wypisując się z ewidencji parafialnej nie przekreśliłem mojejindywidualnej wiary w Boga.

m
magdziola

Pamiętam swoje lekcje katechezy z gimnazjum i z technikum. o ile w gimnazjum katechetka starała się ile mogła o tyle ksiądz w technikum całą lekcję czytał gazetki (w końcu go wylano).
Problem jednak tkwi gdzie indziej. Myślę, że bardzo źle się stało, że wprowadzono lekcje religii do szkół, bo chodzą na nie przypadkowi ludzie, szydercy którzy prześmiewają swoich faktycznie wierzących kolegów. Uważam, że katechezy powinny odbywać się po mszy w niedzielę, tak aby ten kto naprawdę chce pogłębiać swoją wiarę miał taką szansę. Na takie zajęcia na pewno przychodzili by tylko Ci, którzy faktycznie są zainteresowani tematem. A w sytuacji jaka jest teraz mamy ponad połowę wybierzmowanego społeczeństwa które wiarę ma po prostu w d...ie. to jest chore.

W
Wojtek

Jestem tegorocznym absolwentem Liceum Ogólnokształcącego, przez ostatnie 3 lata nie nawiedziłem ani razu lekcji religii ni etyki. Bardzo dobrze że uczeń ma prawo wyboru. W gimnazjum chodziłem na te lekcjie sporadycznie, tylko w tym celu bym mógł uzyskać bierzmowanie. W ogóle wprowadzenie religii do szkół to jakaś wielka pomyłka. Jestem antyklerykałem i przypominam sobie sytuacje, gdy chciałem jechac przed maturą do Częstochowy, wtedy szanowny Pan Klecha odrzekł, że nie moge bo on mnie nie kojarzy z lekcji religii.

k
kami

Bo dziś większość nastoletnich ludzi (wiem, mam takich w rodzinie, znam ich znajomych - żey nie było, że sciemniam;) wierzy w Boga, a nie w kościół. Wiedzą, że wiara jest potrzebna i - może Państwa zadziwię - uczciwie modlą się. Ale mierzi ich obłuda księży, bogactwo kościoła, którego przedstawiciele wciąż bredzą z ambon coś o jakimś życiu w ubóstwie, poszanowaniu bliźniego itd. Młodzi mają swój rozum, więc robią sobie z księży najzwyczajniej żarty (dotyczące kontaktów seksualnych z ministrantami, albo ojcostwa). Nam, dorosłym pozostaje się zastanowić - bo przecież skądś to się bierze. Może nie stąd, że młodzież jest krnąbrna i odporna na autorytety, ale stąd, że ksiądz rzeczywiście jeździ z reguły dużo lepszym samochodem niż niejeden biznesmen, i z reguły dużo ładniejszą ma kochankę....?

k
kami

Uczniowie rzeczywiście po prostu lekceważą zajęcia religii, nie przychodząc na nie. Słowo lekceważą jest jak najbardziej na miejscu. Inna sprawa, że wynika to głównie z lekceważenia samych katechetów przez uczniów. Ten brak szacunku bierze się stąd, że co mówią katecheci jest zwykle zupełnie oderwane od rzeczywistości, jakieś takie betonowe. Ma się wrażenie, że zupełnie niereformowalne. Tyle, że to nie jest nowa sytuacja. Tak było już kilkanaście lat temu, gdy kończyłam ogólniak. Kiedy wprowadzili nam w alternatywie do katechezy etykę - spora część klasy zapisała się na te zajęcia. Ci, co zostali na religii, zrobili to w głównie dlatego, że na etyce trzeba było jednak myśleć i rozwiązywać jakieś problemy, czy analizować zagadnienia, a na religii był luz - dalej można było grać w popularne wówczas "kropki", czy inne "statki" i od czasu do czasu pośmiać się z katechetki...;)

A
Adam

Większość nas psełdo katolików chodzi do kościoła tak na wszelki wypadek, to nie wiara to tradycjonalizm, w zasadzie ta wiara nic od nas nie wymaga, musimy się umieć przeżegnać i mieć wyrobiony gest rzucania na tacę. Tak właśnie daleka jest nauka Chrystusa od tego co mówi kler jak np: wielebny T. Rydzyk. Ich bogiem jest pieniądz, ale nasze babcie nie będą żyły wiecznie, a młode pokolenie myśli zupełnie inaczej.

K
Kaszebe

Może jeszcze to wina Żydów i cyklistów? Jak kler chce budować swój autorytet jeżeli zamiast rzetelnej diagnozy sam siebie oszukuje? Dzisiaj młodzież chce się uczyć a nie być indoktrynowana przez niedouczonego katechetę.Poza tym co to za określenie że "uczniowie lekceważą katechezę"? Lekceważenie byłoby wtedy gdyby katechecie zasadzili na łeb kosz od śmieci a oni tylko wybierają naukę przedmiotu równorzędnego i takie ich dobre prawo!

Dodaj ogłoszenie