Dutkiewicz, Langer: Pandemia, eksperci i autorytety

Rafał Dutkiewicz i Jerzy M. Langer
Rafał Dutkiewicz Pawel Relikowski / Polska Press
Pierwszy kwartał 2020 wstrząsnął światem takim jaki znaliśmy. Pandemia, której końca niezbyt widać. Radykalnie przerywająca nasze współistnienie. Pojawiła się indywidualna i społeczna trwoga, bo nagle nasz uporządkowany świat oparty na głębokim przekonaniu o potędze rodzaju ludzkiego został brutalnie zatrzymany przez niewidzialnego wirusa atakującego nasze płuca i siejącego śmierć wśród starszego pokolenia. Pisali o tym uprzedzająco zarówno literaci, chociażby Robert Harris w „Drugim Śnie”, jak i przedsiębiorcy, np. Bill Gates.

Polityka poprzez swoje ośrodki strategicznego planowania i zarządzania (gdzieniegdzie takie istnieją) nie przygotowała odpowiedniego systemu reakcji.Reagowano zatem bardzo na bieżąco. Najwyżej ocenia się reakcje rządów Izraela i Niemiec. Z ogromnym uznaniem obserwowano poczynania Angeli Merkel, podkreślając jej ścisłą współpracę ze światem nauki, jak charakteryzujące ją naukowe (jako byłego pracownika nauki) podejście do kryzysu epidemiologicznego.
Nie wszędzie jednak tak było.

Obrazy, które nadal dominują media wprowadziły świat w przerażenie. Nie mieliśmy i nadal nie mamy szczepionki, a leki spowalniające chorobę są dopiero w fazie przyspieszonych testów.

Jedyna w miarę skuteczna recepta na spowolnienie pandemii, to konieczność zachowania dystansu - w miarę skuteczny sposób, by zachować choćby elementarną funkcjonalność służby zdrowia. I to niezależnie od stanu zamożności społeczeństw. Znamy to od stuleci.

Osiągnęliśmy już taki poziom rozwoju cywilizacyjnego, w którym wiemy (wierzymy?), że wykształcenie, edukacja, nauka pomagają w udzieleniu odpowiedzi na istotne pytania i zagadnienia. Istotą pandemii jest to, że zagadnienia te przestały być teoretyczne, przestały też być partykularne. Stały się zagadnieniami codziennie zaprzątającymi naszą głowę i stały się, jak najbardziej ogólne, powszechne.
Czy się zarazimy, jaki jest współczynnik reprodukcji wirusa, co to dla nas znaczy?

Czy bezpiecznie jest pójść do sklepu, wysłać dzieci ponownie do przedszkola, ...?
Co z naszą pracą? Czy mamy do czego wracać?

Słynne pytanie „jak żyć panie premierze?” nabrało zupełnie nowego wymiaru, bo cały nasz dotychczasowy porządek społeczny został podważony. Obserwujemy coraz większe wykorzystywanie emocji oraz strachu, głownie przez polityków – zarówno tych u władzy, jak i do niej aspirujących.

Jednakowoż jednym z bardzo zauważalnych efektów pandemii jest powrót albo wręcz nowa fala zaufania do ekspertów, specjalistów. I to nie tylko medyków. Ponieważ nagle zwiększyła się potrzeba odpowiedzi, którym chcielibyśmy zaufać, na pytania dotykające bezpośrednio naszej dalszej egzystencji i sposobów na powrót do „normalności”.

Z tą tendencją zderza się inna fala rozwojowa współczesnego świata. Fala dotycząca domen zaufania publicznego, zasobów informacji i sposobów informowania.

W wielkim uproszczeniu obserwując tę falę od końca dziewiętnastego wieku do dnia dzisiejszego można powiedzieć, że przechodziła ona przez następujące fazy: żurnalizmu, mass-mediów, sieci społecznościowych.

Kiedy się urodziły nowożytne gazety czerpaliśmy informacje, ale też poglądy z artykułów tamże zamieszczanych. Śledząc rankiem i popołudniem artykuły najwybitniejszych periodyków. Tę przestrzeń zawłaszczyły, nie eliminując konkurenta z rynku, mass media. Elektroniczne środki przekazu bardziej i bardziej zaczęły wpływać na naszą wyobraźnię, też się od niej uzależniać oraz wraz z nią we wpływie na nas rezonować.

Rozwój technologii przyniósł nam wreszcie ostatni, obecny etap wymiany informacji. Poprzez tzw. sieci społecznościowe. Które są szybsze, bardziej sprofilowane. Głównym źródłem informacji stał się Internet z krótko formułowanymi komunikatami na Facebooku i Twitterze.

Jak się to wszystko, odnosi do wiedzy eksperckiej? Komu i dlaczego możemy ufać?

Otóż każda z dziedzin namnażania informacji i jej interpretowania, każda z dziedzin przywołanych powyżej, rozwijała swoje, specyficzne systemy kreowania ekspertyz. Właściwych i niewłaściwych. Co do zasady coraz krócej żyjących/funkcjonujących w społecznej czasoprzestrzeni.

Mieliśmy generację ekspertów ugruntowanych gazetowo, telewizyjnie, internetowo. Wszystkim tym generacjom chcemy się pokłonić, choć wobec niektórych ich przedstawicieli moglibyśmy przedstawić istotne zarzuty niedostatku ekspertyzy, a czasem i IQ, ...
Pewnym przyzwoitym wynalazkiem europejskim, dzisiaj powiedzielibyśmy innowacją, jest uniwersytet. Jako przestrzeń wymiany myśli, uczenia myślenia jako takiego, oraz niezwykła domena otwartości. Głównie intelektualnej. Choć nie tylko.

Rozwój nauki na uniwersytetach doprowadził bowiem do powstawania gremiów wybitnych znawców tematów określanych jako naukowe. Powstały towarzystwa naukowe, korporacje naukowe, akademie. Twory łączące w sobie zarówno zasady demokratycznego funkcjonowania, jak i pewien cenzus przynależności. Ściśle jakościowy. Co do zasady oparty na indywidualnym dorobku naukowym.
Korporacje ludzi nauki są instytucjami znakomitymi. Nie doskonałymi, ale znakomitymi. Są balansem pomiędzy tradycją a postępem.
Czasem skłaniając się ku tradycji, czasem broniąc postępu, ale jedynymi, które wypracowały przez lata mechanizmy weryfikacji statusu eksperta. Znacznie bardziej skuteczne i wiarygodne aniżeli biurokratyczne procedury i mechanizmy oceny coraz bardziej panoszące się w otoczeniu nauki.

Nie są to instytucje idealne. Zdecydowanie jednak bardziej właściwe w ocenianiu zasadności formułowania poglądów naukowych niż dziennikarze, reporterzy mediów masowych czy też pseudo znawcy sfery sieci społecznych.

Zaufanie społeczne poszukujące ekspertyzy powinno zatem płynąć ku akademii, ku korporacjom uczonych. Bo to one stają się głównym gwarantem rzetelności eksperckiej, często same stając się zbiorowymi ekspertami. One bowiem, dzięki wewnętrznym mechanizmom weryfikacji zarówno samej wiedzy, jak i zapraszanych ekspertów, stają się głównymi autorytetami społecznymi w zakresie wiedzy. Pod jednym warunkiem, którego z natury rzeczy nie spełniają rządowe instytucje doradcze i różnej maści kluby mniej, lub bardziej jawnie będących na usługach aktualnie rządzących. Tym warunkiem jest apolityczność i apartyjność. Bo nauka i wiedza z nauki płynąca jest apolityczna.

Nie należy się więc zbytnio dziwić temu, że największym zaufaniem nadal obdarzamy profesorów, a najmniejszym polityków.
Jak dobitnie pokazała dotykająca nas wszystkich obecna pandemia, jedynie głęboka wiedza naukowa oraz zaawansowany warsztat badawczy, mogą pomóc w wypracowywaniu racjonalnych rozwiązań zarówno medycznych, jak i społecznych oraz ekonomicznych. Bez dobrej kadry naukowej, coraz lepiej wyposażonych instytutów i gromadzących wiedzę oraz doświadczenie korporacji akademickich, Polska byłaby skazana na niezwykle kosztowne eksperymentowanie i de facto kolejne uzależnienie od bogatszych i bardziej zaawansowanych krajów.

Czy z tej dramatycznej lekcji wyciągnięte zostaną wreszcie praktyczne wnioski? Bo nie chodzi li tylko o wzrost nakładów na naukę, ale o realne wykorzystanie ogromnego potencjału eksperckiego oraz niekwestionowanego autorytetu najpoważniejszych korporacji akademickich. A jest ich w kraju niemało. Pierwsze gesty powinny jednak nadejść ze strony rządzących. Ale muszą się one spotkać się z adekwatną reakcją ze strony samych uczonych, a zwłaszcza instytucji naukowych, zbyt często zajętych głównie samymi sobą. Same ogólnikowe deklaracje o współpracy to zdecydowanie za mało. Dobitnym przykładem, że jest to możliwe są kraje skandynawskie.
Nie tylko w naszym kraju musi być przywrócone właściwe miejsce i właściwe wykorzystanie autorytetów opartych na wiedzy. Realna gospodarka zauważyła to już dość dawno. Niestety po stronie politycznej, zawłaszczającej coraz więcej obszarów wymagających prawdziwej wiedzy, a nie pseudonaukowych opinii i koniunkturalnych pseudoekspertyz, jest ogromnie wiele grzechu zaniechania. I dotyczy to nie tylko wiedzy medycznej, ale i takich kluczowych zagadnień jak problem zmian klimatycznych czy koniecznych zmian w eksploatacji dóbr naturalnych. Dotyczy to także spraw społecznych takich jak organizacja państwa, w tym przede wszystkim systemu prawnego.

Nie stać nas na marnowanie posiadanego kapitału intelektualnego, który przecież w dominującej części powstał dzięki środkom publicznym i to w czasach znacznie trudniejszych dla nauki niż obecne. I to on, a nie kolejne zagraniczne zakupy broni zapewni Polsce bezpieczeństwo i stabilny rozwój na długie lata.
I jeszcze konieczne post scriptum.

To, o czym piszemy jest częścią szerszego problemu: kwestionowania i wręcz upadku autorytetów. Na naszych oczach zaufanie do autorytetów maleje, także w sferze moralnej, etycznej, obyczajowej. Dotyczy to zarówno autorytetów instytucjonalnych, jak i indywidualnych. Czasem, na chwilę, miejsce opuszczone przez tych indywidualnych zajmują celebryci; jest to nie tyle zabawne, co raczej smutne. Ten zmierzch jest nieodmiennym towarzyszem czasu zmiany. Dodatkowo obsługiwanego poprzez Internet, który spłyca i segmentuje relacje społeczne.

Wydaje się, że jedynie autorytety oparte na wiedzy, właśnie eksperci, mają pewną szansę przetrwania i powszechnej akceptacji społecznej. Oni bowiem mogą nam zaoferować to do czego nawoływał Jan Paweł II, czyli „posługi myślenia”. Odróżnienia prostoty argumentów od prostactwa intelektualnego. To ostatnia bariera przed zalewającym naszą cywilizację potopem pseudowiedzy, pseudonauki i półprawd prowadzących wprost do autorytaryzmów wszelakiej maści. Stąd nasza, spisana powyżej, refleksja.

Rafał Dutkiewicz - prezydent Wrocławia w latach 2002-18, matematyk, członek honorowy Academia Europaea.
Jerzy M. Langer - fizyk, Prezes Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, członek Academia Europaea, b. wiceminister nauki.

Bon turystyczny celem oszustów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie