Duda: Politycy mają być dla Solidarności

Redakcja
Arkadiusz Gola/Polskapresse
To politycy mają być dla nas, a nie my dla polityków. A z kim będziemy współpracować? Wszystko zależy od tego, czy pracownicy skorzystają na tej współpracy. To pracownicy i zabezpieczenie ich praw byli zawsze i będą podmiotem moich działań. Z Piotrem Dudą, nowym przewodniczącym Solidarności, rozmawia Agata Pustułka

Zmiana warty w związku właśnie się dokonała. Skończyła się ośmioletnia epoka Janusza Śniadka. Jaka będzie Solidarność pod rządami nowego szefa Piotra Dudy?
Przedstawiłem delegatom swój program, w którym punkt po punkcie zawarłem plany, jakie chcę zrealizować. Powiedziałem jasno i dobitnie - chcę, żeby związek był silny, żeby funkcjonował w równym dystansie od wszystkich sił politycznych. Nie ukrywam, że najbliżej nam programowo do PiS-u, ale nie do partii, tylko do programu, co chciałbym zdecydowanie podkreślić. Solidarność trzeba uwolnić od wizerunku przybudówki tej partii. Będziemy współpracować z każdą partią, która zaproponuje propracownicze rozwiązania. Powtarzam to, co już mówiłem - członkowie Solidarności powinni angażować się w działalność różnych partii i komitetów wyborczych. Ale - pamiętajmy - to my jako Solidarność jesteśmy cenni, to o nasze względy partie powinny zabiegać.

Mówił Pan w swoim przemówieniu na zjeździe związku, że chce wyrwać Solidarność z uścisku Prawa i Sprawiedliwości, ale też, że wejście w związek z Platformą Obywatelską byłoby samobójstwem. To z kim będzie współpracować Solidarność?
To politycy mają być dla nas, a nie my dla polityków. A z kim będziemy współpracować? Wszystko zależy od tego, czy pracownicy skorzystają na tej współpracy. To pracownicy i zabezpieczenie ich praw byli zawsze i będą podmiotem moich działań. W pewnym momencie w związku doszło do zachwiania proporcji, bo bardziej niż teraźniejszość i bieżące problemy interesowała nas historia. Oczywiście historia, czego nam na Śląsku przypominać nie trzeba, jest dla nas bardzo ważna, ale poświęcamy jej zbyt wiele energii.

Jakie ma Pan plany związane z reformowaniem Solidarności?
Te, które przedstawiłem delegatom i które, sądząc po wynikach wyborów, spotkały się z dobrym przyjęciem kolegów. Planuję stopniowe przeniesienie Komisji Krajowej z Gdańska do Warszawy, wprowadzenie funkcji wiceprzewodniczących do spraw struktur branżowych i terytorialnych oraz wprowadzenie kadencyjności władz. Chcę też większej niezależności regionów, związanej z rozwojem związku. Zmianie musi ulec polityka informacyjna Solidarności. Komisja Krajowa musi przestać się żalić, a zacząć chwalić. Związkowe służby informacyjne muszą działać szybciej.
Kiedy Pan uwierzył, że może wygrać związkową batalię o władzę z Januszem Śniadkiem?

Jeszcze długo po ogłoszeniu wyników głosowania nie mogłem uwierzyć, że takie jest rozstrzygnięcie. Emocje były ogromne, zwłaszcza że głosowanie trzeba było powtórzyć. Jestem bardzo szczęśliwy i bardzo dumny. Poprowadzenie Solidarności po Lechu Wałęsie, Marianie Krzaklewskim i Januszu Śniadku to wielkie wyzwanie. Chcę mu sprostać. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie rzucam słów na wiatr. Kandydowałem nie dla spełnienia własnych ambicji, ale po to, by zrealizować oczekiwania wielu członków Solidarności. Związek ma trzydzieści lat. To czas, by zastanowić się, w którym kierunku ma się Solidarność rozwijać.

Po zabójstwie działacza PiS-u w Łodzi politycy deklarują, że trzeba skończyć z polityką agresji, zmienić język debaty politycznej. Czy to oznacza, że przyłączycie się do apeli i nie będziecie organizować głośnych demonstracji tak jak wcześniej?
Jestem zwolennikiem dialogu. Lepiej tydzień negocjować, niż jeden dzień protestować. Jednak jeśli nie będzie dialogu z rządzącymi, to będziemy musieli sięgnąć po inne rozwiązania.

Nie można zresztą oczekiwać od związku zawodowego innych scenariuszy.
Chcę jednak odejścia od organizowania częstych, lecz mało skutecznych akcji w Warszawie na rzecz większych protestów.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Były działacz
Protesty OK ale szkoda,że Duda i Guz tak szybko zjawili się na kanałach wrogiej telewizji TVN ,TVP INFO
w towarzystwie wrogich związkom osób. Cel był jeden zmiękczać wodzów. Jak zdradzicie Panowie tych protestujących to nestępne protesty będą tylko siłowe !!!
K
Klara
Tzn. podatnika, nie zwiazkowca.Jaka suma obracaja ZZ,jakie otrzymuja pieniadze z zakladow pracy, kto ich rozlicza???Jesli, zwiazkowcy- dzialacze sa osobami publicznymi, to winni skladac deklaracje majatkowe jak poslowie i , czy nie mam racji?
g
gornik
niech teraz politycy zwoza im opony ,by mieli co palic, niech zadeklaruja, ze beda pozniej po nich sprzatac, ze nie rusza kasy zwiazkowcow,a przeciwnie im doloza z podatkow, bo przeciez tym ''biedakom'' sie nalezy.
r
rb
Działacze związkowi, obok dostojników kościelnych, stanowią największe nieszczęście dla Polski.
w
worker
...Panie Duda. Z takim związkiem daleko Pan nie zajedzie.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Duda: Politycy mają być dla Solidarności
p
pablo55
Politycy mają być dla ludzi, a nie dla związków zawodowych, reprezentujących nieznaczną ich część.
Dodaj ogłoszenie